To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Ukazały się pierwsze „Zeszyty Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”    -   13/11/2009
Wokół wartości
Pod redakcją prof. Kazimierza Wiatra ukazał się numer „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”, w którym zebrano teksty trzech pierwszych wykładów, jakie odbyły się w ramach otwartych spotkań TTN. Przypomnijmy, że dotyczyły one tematyki wartości. Warto wgłębić się w tę publikację – zajmująca jest lektura wykładu prof. Franciszka Ziejki „Nie zapomnieć mowy ojców” czy ks. kard. Zenona Grocholewskiego „Wychowanie do miłości”, a także ks. prof. Remigiusza Sobańskiego „Prawo a wartości” – szczególnie lektura tych ostatnich rozważań wzbudziła we mnie pewne emocje, którymi dzielę się poniżej... Zachęcając do lektury „Zeszytów...” (dostępne są w siedzibie TTN, ul. Sikorskiego 5, tel. (014) 621-25-94), jednocześnie informujemy o kolejnym otwartym spotkaniu organizowanym przez Tarnowskie Towarzystwo Naukowe, które odbędzie się 9 grudnia o godz. 15:30 w Sali Lustrzanej. Z wykładem „Era wodoru – energia przyszłości” wystąpi wówczas Jacek Kijeński, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego.

Posłuchaj wypowiedzi profesora Kazimierza Wiatra :

Ogloszenie

Ukazał się pierwszy numer „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”. W publikacji pod redakcją profesora Kazimierza Wiatra znalazły się teksty trzech wykładów jakie odbyły się w ramach otwartych spotkań TTN . Kazimierz Wiatr, przewodniczący Komitetu Redakcyjnego „Zeszytów” zapowiada kolejne tego typu publikacje. Ambicją członków Towarzystwa jest, by rocznie ukazywały się trzy, cztery numery.
W Komitecie Redakcyjnym wydawnictwa znaleźli się profesor Stanisław Komornicki, rektor PWSZ, profesor Kazimierz Wiatr, będący przewodniczącym Komitetu, doktor habilitowany Wacław Rapak, ksiądz doktor habilitowany Antoni Żurek oraz doktor Ryszard Ścigała. -Zawsze staramy się zapraszać do Tarnowa osoby wyjątkowe i wybitne, których dorobek i życiorysy są imponujące – mówił podczas konferencji prasowej profesor Kazimierz Wiatr. -Pragniemy, aby środowisko akademickie „wychodziło na miasto”, aby tu spotykali się mieszkańcy z pracownikami naukowymi i studentami. Słowo wstępne do pierwszego numeru „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego” napisał biskup Wiktor Skworc. -Z radością witam nowy numer „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”. Cieszę się, ponieważ zawarte w nim artykuły dotykają spraw ważnych i aktualnych – napisał między innymi biskup Wiktor Skworc.

Prof. Wiatr zaprosił również do udziału w najbliższym otwartym wykładzie TTN zaplanowanym na 9 grudnia. Gościem Towarzystwa Naukowego będzie wówczas prof. Jacek Kijeński, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego, który wygłosi wykład „Era wodoru – energia przyszłości”. Spotkanie odbędzie się w Sali Lustrzanej o godz. 15.30.

Poniżej prezentujemy streszczenie zawartości pierwszego numeru „Zeszytów...“
Prof. Franciszek Ziejka ”Nie zapomnieć mowy ojców”
”Ziemię można zabrać, wykupić, bądź przekazać innym właścicielom. Dom można zniszczyć, spalić. Chleba można pozbawić. Mowa jest skarbem najcenniejszym, którego nie zabierze człowiekowi żaden wróg, jeśli tylko kochający ją będzie jej bronił” - tymi słowy Pan profesor otwiera swój wykład, w którym m.in. porusza problem niedostatku prac pokazujących „w jaki sposób żyjący w czasach narodowej niewoli pisarze i poeci walczyli o uratowanie polskiej mowy, polskiego języka”. Czytamy więc m.in. o próbach „naprawy” polskiego języka przez oczyszczenie go z wszelkich obcych naleciałości – profesor cytuje księdza Onufrego Kopczyńskiego, który na posiedzeniu Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk w marcu 1805 roku pytał: ”ty jedyny szczątku bytności naszej języku polski! maszże też niezawodne do nieśmiertelności prawo? zdołaszże przesłać w potomne wieki tę Polaków sławę, na którą około tysiąca lat pracowali?” Jak widać, temat jest wciąż aktualny, szczególnie w kontekście obchodzonego dopiero co Święta Niepodległości.
W bogatym w przypisy wykładzie nie brak poświęconych językowi polskiemu cytatów, fragmentów poematów – i zachęcając do ich lektury pozwolę sobie zacytować ostatnie zdanie pana profesora: ”Toteż i nam trzeba pamiętać, że nasz język, że nasza mowa są naszym najważniejszym, najcenniejszym i najpiękniejszym skarbem narodowym. Że są po prostu podstawowym wyznacznikiem naszej narodowej tożsamości”.

Ks. kard. Zenon Grocholewski - Wychowanie do miłości“
Ksiądz profesor zwraca uwagę iż, w obecnych czasach edukacja została sprowadzona do nauczania, natomiast zaginął gdzieś po drodze drugi równoważny element: wychowanie. To problem o tyle istotny, że każdą wiedzę, każde narzędzie – można wykorzystać do dobra lub zła i tylko właściwe wychowanie wyposaża człowieka w umiejętność właściwego z wiedzy tej korzystania. Wychowanie jest więc prawdziwym dobrem ludzkości. Profesor cytuje Raport Delorsa wskazujący cztery filary wychowania: nauczyć poznawać, nauczyć działać, nauczyć żyć razem, nauczyć żyć.
Tymczasem człowiek współczesny bywa, wskutek problemów wychowania, jednostką „we fragmentach” nie będącą w stanie połączyć w jedność różnych aspektów życia. Natomiast człowiek „wychowany do bycia” to człowiek stający się coraz bardziej sobą – zaś najgłębszym pragnieniem ludzkiego serca, jego prawdziwą naturą jest miłość – rozumiana jako zdolność do ofiarowywania i przyjmowania miłości - co z kolei stanowi gwarant bycia w pełni zrealizowanym. Dalej profesor przytacza różne pojęcia miłości, wskazując iż „nie każda „miłość” jest właściwa. Celem jest tu więc wychowanie do miłości prawdziwej ”będącej darem wolnym i świadomym”. Profesor przedstawia też i omawia wybrane cechy wychowania jako drogi i czynu miłości – są nimi m.in.: rodzina, „uwaga i słuchanie” czy szacunek dla osoby, którą wychowujemy. ”(...)Wychowanie zatem w tym ujęciu oznacza, po pierwsze, wychowanie do miłości uważnej, wrażliwej, ofiarnej, darmowej i, po drugie, wychowanie z miłością, które pozwoli dojrzewać w lepszym świecie własnemu uśpionemu człowieczeństwu. To jest najgłębszy sens autentycznego wychowania, które przenika duszę i serce, i otwiera na transcendencję, na Boga”.

Ks. prof. Remigiusz Sobański ”Prawo a wartosci”
W tym, wzbudzającym moje żywe emocje wykładzie, pan profesor poddaje analizie różne definicje pojęć „prawa” i „wartości”, próbując ustalić czym one są, bądź bywają oraz jakie są ich wzajemne relacje. Trudno doprawdy oprzeć się pokusie przepisania w całości tej zajmującej lektury. Profesor uszeregowuje „teorie wartości”, wynikające jak się wydaje, w istocie ze sporu o to, czy istnieje „wartość” obiektywna, uniwersalna, absolutna, będąca wartością samą w sobie i z siebie, czy też, jak w teorii psychologicznej, „coś jest wartościowe, bo jest pożądane, a jest pożądane nie dlatego, że jest „jako takie” wartościowe, lecz dlatego że zostało uznane za wartościowe. Wartość równa się wartościowaniu, podstawa wartości tkwi w subiektywnym sądzie”. To rozważanie jest bodaj najistotniejsze dla ustalenia relacji prawa wobec wartości.
Dalej Pan profesor przechodzi do zagadnienia „państwa prawa”, pisząc o ewolucji państwa i pojmowania wolności. Zacytuję fragment: ”Tę wolność ma chronić prawo: strzegąc „wolności od”, pośrednio zabezpiecza „wolność do”. Jest to więc państwo demokratyczne i wolnościowe”. Jak czytamy, wcześniejsze koncepcje takiego państwa prawa zakładały, że prawa tego miało być tylko tyle, ile trzeba dla zabezpieczenia i ochrony wolności i to wolności – także od uzależnień i ograniczeń. ”Rychło jednak okazało się, że przy takiej koncepcji państwa i prawa nie da się zabezpieczyć równocześnie wolności i równości”. W tle tych rozważań pobrzmiewał mi gdzieś problem pojęcia „powinności” oraz nie wyartykulowanej, a głoszonej przez „wolnościowców” zasady, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja.
Pisząc o demokracji, R. Sobański stwierdza, że w systemie tym „głosów się nie waży, głosy się liczy”. ”W kwestii prawdy państwo demokratyczne świadomie zajmuje pozycję Piłata”. Celem zabezpieczenia pokoju ”przyjęto za fundament państwa nie prawdę, lecz wolność”.

I wreszcie dochodzimy do kwestii „rozdziału kościoła i państwa.” ”Praktyczne wnioski z realiów politycznych wyciagnięto na Soborze Watykańskim II. Zaprzestano szukać dla prawdy głoszonej przez Kościół oparcia w „ramieniu” państwa, (...) uznając, że „prawda nie inaczej się narzuca jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie. (...) To właśnie demokracja, strzegąc wolności i równości, pozwala chrześcijaninowi nie tylko żyć zgodnie z jego przekonaniami, ale też głosić te przekonania. (...) Chybione jest zwalanie winy na demokrację, jeśli prawda etyczna głoszona przez Kościół nie znajduje wystarczającego poparcia. (...) Prawo chroni i promuje te wartości, które „żyją” („są żywe”) w społeczeństwie”. Dalej Pan profesor przyznaje, że konieczny jest oczywiście dialog, bo sama większość nie zapewnia prawu słuszności. Tymczasem ”państwo nie dysponuje instancjami orzekającymi o wartościach, organy państwa rozstrzygają o legalności zachowań, nie zaś o moralności”.
Dalej profesor pisze, iż kościół nie jest instancją etyczną dla państwa. Poruszając natomiast problem przekonywania że „prawda” (społeczna – czyli wartości) jest emanacją godności człowieka, profesor zwraca uwagę na styl argumentacji. ”Mało skuteczna okazuje się argumentacja etyczna, która zazwyczaj prowokuje nagłaśnianie tez przeciwnych”. Pełne oburzenia napiętnowanie nie jest właściwą drogą, lecz są nią wskazówki zawarte w tekstach Soboru Watykańskiego II który ”nie potępiał, lecz wykładał pozytywnie naukę Kościoła, podkreślając swą solidarność z ludzkością i jej problemami”.

Co więcej, ”Głosząc obiektywną prawdę o człowieku, nie wolno ignorować faktu istnienia wielu teorii prawdy” Jednakże ”wobec rozbieżnych koncepcji wartości trzeba nie tylko deklarować (i „deklarować się”), ale także mieć w zanadrzu argumenty pragmatyczne, z praktyki: głoszone wartości muszą się weryfikować jako żywe i użyteczne”. Co oznacza w przypadku wiernych, życie zgodne z deklarowanymi wartościami.
Pisząc o kształtowaniu prawa, profesor zauważą: ”poddanie się procedurom oznacza rezygnację nie z własnych ocen, lecz z forsowania ich bez względu na drugich. Rezygnacja taka nie ma nic wspólnego z kapitulanctwem, oportunizmem, „odejściem od zasad” czy też odstępstwem od dobra, lecz dokonuje się w horyzoncie dobra wspólnego, zwłaszcza zaś pokojowego współżycia”.

Komentarz
Nie jestem teologiem, lecz wiele z powyższych stwierdzeń wzbudza we mnie rozmaite emocje i – chciałbym wierzyć że mylne lub wynikłe z niezrozumienia – spostrzeżenia, refleksje, niepokoje. Po pierwsze nie sposób odnieść wrażenia, że posoborowy kościół postawił „demokrację” bez mała w miejsce Boga, bo „głosów się nie waży, a liczy”. Demokratycznie można bowiem uchwalić cokolwiek, z ludożerstwem włącznie i dziś w imię tej demokracji zdejmuje się krzyże w „chrześcijańskiej” Europie i zamyka świątynie. W powyższym kontekście uznanie demokracji za źródło prawa i wycofanie się kościoła z rozwiązań, w których państwo prawem stało na straży prawdy, oznacza również przyzwolenie kościoła, „w duchu dialogu” i przy ustnym sprzeciwie, na zabijanie nienarodzonych i rozmaite herezje również w łonie samego „demokratyzującego się” kościoła. Chrystus przyniósł nie pokój, lecz miecz. Oczywiście w sensie metaforycznym, ale... gdyby nie nawracanie siłą, mieczem i ogniem na wiarę, być może nie tylko Polska nie byłaby katolicka, ale nie byłoby jej w ogóle i „Zeszyty Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego” by nie powstały. Albo więc kościół w zasadniczych kwestiach dąży do tego, aby przekazany depozyt wiary stał się prawem, albo po Piłatowsku, „umywa ręce” uznając, że „prawda nie inaczej się narzuca jak tyko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie”. Osobiście odnoszę wrażenie, jakby Kościół wstydził się swego posłannictwa, jakby kosztem własnej tożsamości uginał się pod presją świata, ryzykując własne zatracenie i strojąc się w szaty tworu, którego z braku lepszego słowa nazwę „demokratycznym”, a który w moim odczuciu, jest czymś kościołowi obcym, będąc wręcz jego przeciwieństwem. Wydaje mi się, że głównym celem Kościoła i tym co przekazał Chrystus, jest „zbawienie” – a nie ucieleśnianie zasad „pokojowego współżycia”. Jakoś nie wiedzieć czemu przypomina mi się masońska konferencja organizowana niedawno w Tarnowie poświęcona „pokojowi” w kontekście różnych religii, choć w przypadku niektórych prelegentów można byłoby mówić o sektach. Być może rozważania księdza profesora, będące jak rozumiem swego rodzaju „opisem” pojąłem błędnie, lecz wydaje mi się, że – powtórzę raz jeszcze – celem jest zbawienie, obowiązkiem – dawanie świadectwa, ale też i nawracanie, napominanie gdy trzeba. Zwłaszcza ten ostatni element jest niezmiernie ważny, gdy w nauczaniu kościoła, z ogromną szkodą dla wiernych, zapomniano jakoś że Bóg jest wprawdzie Bogiem miłosiernym, ale przede wszystkim – sprawiedliwym. Rzecz to tym istotniejsza, gdy wśród wiernych, a nawet w samych kręgach duszpasterskich (w tym ostatnim przypadku przede wszystkim w kręgach nie-katolickich) szerzy się przekonanie, że piekła nie ma, bo Bóg jest samą miłością. Takie są skutki Soboru Watykańskiego II „który nie potępiał, lecz wykładał pozytywnie naukę Kościoła, podkreślając swą solidarność z ludzkością i jej problemami”. „Obyś był zimny albo gorący, inaczej wypluję cię z ust swoich” (cytuję z pamięci, więc może niezbyt dosłownie) – w posoborowym duchu mamy do czynienia z nauczaniem skutkującym mnogością „wiernych” „letnich”. Profesor pisze, iż głosząc obiektywną prawdę o człowieku, nie wolno ignorować faktu istnienia wielu teorii prawdy. I że prawda choć nie zależy od konsensusu, to konsensus jest ważny w procesie dochodzenia do prawdy więc mamy zabiegać o „konsensus” dla naszych wartości. Jak wygląda ów konsensus, pokazuje nam dobitnie ślepa uliczka „dialogu” ze „starszymi braćmi w wierze” (np. kwestia modlitwy o nawrócenie Żydów).
Z powyższych względów przedstawiony przez Pana profesora obraz kościoła w kontekście prawa i wartości, jest obrazem kościoła kapitulanckiego, na pograniczu utraty Chrystusowego depozytu, a działanie polegające na całkowitym wycofaniu się z relacji w których państwo prawem stało na straży prawdy – czymś obłudnym, przekraczającym dopuszczalne granice ukłonem w stronę „tego świata”. Czy to strach przed zarzutem bycia nienowoczesnym? Mimo dalekich ustępstw ze strony kościoła, takie oskarżenia pod jego adresem nasilają się. Nauczanie językiem zrozumiałym dla ludzi naszych czasów, „szukanie konsensusu”, poszanowanie innego systemu wartości, nie może odbywać się kosztem tożsamości kościoła. Potencjalny zarzut zaś, że opowiadam się za państwem wyznaniowym jest o tyle chybiony, że próbuje się przeciwstawiać sobie dwie skrajności – rozgrywające się na naszych oczach w Europie szaleństwo fundamentalistycznego ateizmu i fundamentalizm religijny na podobieństwo państw, w których obowiązuje szariat. Jeżeli jesteśmy chrześcijanami, naszym obowiązkiem jest bronić i rozpowszechniać wyznawane przez nas, uniwersalne wartości. W tym kontekście zadaniem państwa, zadaniem prawa, nie jest pilnowanie by wierni chodzili do kościoła. Jest nim natomiast stanie na straży takich fundamentów – jak np. ochrona życia poczętego.

Wszystkie trzy wykłady zamieszczone w „Zeszytach...” wydały mi się bardzo zajmujące. Jak zaznaczyłem, szczególne emocje wzbudził we mnie wykład powyższy. Mam nadzieję, że jego autor w najmniejszym stopniu moich uwag nie potraktuje jako swego rodzaju krytykę, lecz raczej wyraz uznania za inspirujące opracowanie.
M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 



© 2003-2012(2015) Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl