To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Markiewicz i jego Wysp(i)a…ński   -   07/10/2007
W sobotę w Tarnowskim Teatrze im. L.Solskiego miała miejsce pierwsza w tym sezonie premiera. Spektakl "Hamlet i inni" w reżyserii dyrektora tarnowskiej sceny Wojciecha Markiewicza oparty został o fragmenty kilku dramatów "czwartego wieszcza" - Stanisława Wyspiańskiego. Przedstawienie uczestniczy w konkursie Festiwalu Wyspiański 2007, organizowanym w Roku Wyspiańskiego przez stowarzyszenie Międzynarodowe Sezony Teatralne i Baletowe w Krakowie.

Ogloszenie
>

Sztuka Markiewicza niestety nie wzbudziła aplauzu premierowej, wyselekcjonowanej publiczności, maleją tym samym szanse na szerszy sukces, o konkursowym nie wspominając.
Przyciężki, niemal martyrologiczny teatr już Polaków nuży choćby to była sztuka markowa. A ta była Markiewiczowa. Teatralna na siłę. Pompatyczna, żeby nie rzec nabzdyczona. Jęcząca, zawodząca, epatująca naszą polską boleścią. Zbudowana podług już trochę wyświechtanych przepisów. Niczym nie zaskoczyła. Nie wzruszyła. Zabrakło też momentów lżejszych, humorystycznych, jakby na uwolnienie kondensującego się z każdą chwilą dramatu napięcia. W zamian przyszło znużenie. Część osób wyszła w antrakcie. Oto reminiscencje ogólne.
Szczegółowe są jakby bardziej pozytywne, jednak przeciętny widz odbiera przekaz teatralny intuicyjnie i trzeba mu wnikliwej wrażliwości i wtajemniczenia, aby nie pogubił się w tej Markiewiczowej kompilacji przeróżnych utworów jednego przecież z najwybitniejszych dramaturgów wszechczasów.

Wiec zamiast prologu
Markiewicz wyszedł na podest w niewidocznym dla większości zgromadzonych rogu foyer i rozpoczął spektakl happeningowo, niczym wiec polityczny. Przemówił, powitał, objaśnił, po czym zaprosił specjalnego gościa - Teresę Budzisz-Krzyżanowską, która pięknie wyrecytowała Wyspiańskie strofy.
Zdezorientowana śmietanka trzymała fason nie ważąc się nawet protestować i zanim wbiła się w wygodne fotele, ubita we foyer oddała przymusowy hołd Panu Artyście na stojąco.

Wielka sztuka pogrzebana w samym zamyśle
Szkoda, że Wyspiańskiego przypomina się w sposób cokolwiek odpychający, bo mroczny, ponury. A przy wszystkich rozterkach duchowych to jednak postać barwna. Zabrakło równowagi. I choć inteligentny i wykształcony widz jest w stanie odróżnić poszczególne epizody sztuk mistrza, to jednak całości brak spójności i wyrazistości. Sztuka została pogrzebana już w samym zamyśle, skoro gra aktorska nienaganna, a i reszta trzyma poziom. Zapewne jakimś usprawiedliwieniem jest fakt, iż ponoć dyr. Markiewicz miał mało czasu. Aktorom też go z pewnością brakowało, skoro nad sztuką pracowano naprędce. A jednak zadaniu podołali. Świetne doprawdy aktorstwo w pewnym sensie spektakl uratowało. W tym zakresie należą się reżyserowi i dyrektorowi zarazem gratulacje. Pozyskanie tylu znakomitości świadczy przynajmniej o dużych możliwościach menedżerskich.
I na koniec konkluzja. Taki los sprawiamy sobie w zasadzie sami. Gdyby Wyspiański zamiast Solskiego w owym 1905 roku, kiedy o posadę dyrektora tarnowskiego teatru aplikował, dzierżawę teatru otrzymał, to może Jego i wychowanków spuścizna omijałaby twórczą mieliznę miejskiej kultury. Śmiem twierdzić, iż my Polacy wybieramy po kumotersku, nie bacząc na wyższe racje.

Krzysztof Ziewacz
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 



© 2003-2012(2015) Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl