Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Jarosław Kaczyński w Tarnowie i regionie. Zgrzyt wokół miejsca niedzielnego spotkania aktualizacja   -   19/7/2012
Otwarte spotkanie z prezesem PiS
W najbliższy weekend tj. 21 – 22 lipca br. w Małopolsce gościć będzie Jarosław Kaczyński. W trakcie wizyty Prezes Prawa i Sprawiedliwości spotka się na spotkaniach otwartych z mieszkańcami czterech małopolskich miast, by konsultować tworzący się, nowy, pozytywny, kompleksowy program PiS, który zaprezentowany zostanie wczesną jesienią tego roku. Jarosław Kaczyński gościć będzie w Olkuszu, Chrzanowie, Nowym Targu oraz Tarnowie. Przypomnijmy, że w naszym mieście otwarte spotkanie z prezesem PiS odbędzie się w niedzielę, 22 lipca w Teatrze im. L. Solskiego w Tarnowie (ul. Mickiewicza 4) o godz. 17:30. Spotkanie miało odbyć się pierwotnie w auli PWSZ, ale ostatecznie nie zgodził się na to rektor tej państwowej uczelni.

Ogloszenie
>

Jak czytamy w nadesłanej informacji, wizyta prezesa PiS ma charakter programowy. Prawo i Sprawiedliwość, zaraz po wakacjach przedstawi szereg ustawowych rozwiązań, które pozytywnie wpłynąć mają na sytuację naszego kraju. PiS będzie domagać się, aby przedstawione już opinii publicznej elementy programu – pakiety: „Teraz Rodzina”, „Narodowy Program Zatrudnienia”, „Nowoczesny System Podatkowy” stały się tematem debaty parlamentarnej (pisaliśmy o nich w osobnym artykule, po poniedziałkowej konferencji prasowej).

Prezes PiS chce rozmawiać z mieszkańcami Małopolski także o sytuacji w służbie zdrowia, edukacji, rolnictwie czy szeroko rozumianej gospodarce, w tym o sposobach walki z narastającym w Polsce bezrobociem.
-Trzeba zatrzymać złą politykę zaniechań, bezradności i bylejakości obecnego Rządu. PiS zdaje sobie sprawę z zagrożeń przed jakimi stoi nasz kraj. Czuje się w obowiązku wystąpić z pozytywnym i skutecznym programem, który wyjdzie naprzeciw problemom dnia codziennego Polaków, szczególnie tych średnio i mniej zamożnych. Program będzie efektem pracy wykonanej wspólnie z ludźmi i służyć będzie ludziom – powiedział Edward Czesak, prezes PiS w okręgu tarnowskim, zapraszając, wraz z posłem Michałem Wojtkiewiczem do udziału w spotkaniu.

Na organizację spotkania lidera największej partii opozycyjnej z tarnowianami w murach Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie nie zgodził się Rektor PWSZ Stanisław Komornicki, który napisał do organizatorów, że "PWSZ nie wynajmuje swoich pomieszczeń na spotkania o charakterze politycznym".
Oznaczało to zmianę wstępnej decyzji, na mocy której wyrażona została zgoda na odpłatne wynajęcie uczelnianej sali konferencyjnej na spotkanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości z tarnowskimi wyborcami w najbliższą niedzielę - informuje poseł Edward Czesak, szef struktur PiS w naszym regionie. Poseł jest zaskoczony argumentacją rektora Komornickiego i przypomina, że w tarnowskiej PWSZ organizowano już spotkania z politykami, np. z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem na temat deregulacji.
Przyznaje to zresztą sam rektor Komornicki w przesłanym do Radia Kraków piśmie: "Uczelnia udostępniała sale na spotkania ze studentami i pracownikami szkoły przedstawicielom administracji rządowej i samorządowej". W piśmie wymieniono m.in. dwukrotne wizyty premierów, w tym... Jarosława Kaczyńskiego.
Ostatecznie na miejsce niedzielnego spotkania z wyborcami PiS wynajęło Teatr im. L.Solskiego.
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 58)Dodaj komentarz
(19-07-2012) smutne :
jak bardzo zastraszeni muszą być ludzie na kierowniczych stanowiskach w instytucjach publicznych jeśli są w stanie zaryzykować własną śmieszność i utratę wiarygodności, byle tylko dogodzić wadzy lub taką jak ta decyzja odsunąć od siebie podejrzenie o choćby cień sympatii dla bezkompromisowej opozycji. bez strachu pan rektor by tak nie zrobił, ale przecież o dotacje występuje co chwila i ktoś mógłby sobie przypomnieć przy ich rozdzielaniu ze się zgodził, aby Kaczor porozmawiał ze swoimi wyborcami , nie mówiąc już o kolejnej kadencji lub innych planach co do własnej kariery

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(19-07-2012) ale wstyd! :
ale wstyd! Pan Komornicki powinien się czerwienić. Przed studentami. Mają oto piękny, edukacyjny wzorzec...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(19-07-2012) who :
Kto to jest KOmornicki? prof z wąsami co nawet nie dba o uczelnie. Wywalic tych krakowskich lesnych dziadów!!! Mało to wTarnowie ludzi z doktoratami czy rozpoczetymi habilitacjami? Zachciało się dorobiać i dorzucac swoim do koryta!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(19-07-2012) HAŃBA :
25 maja 1948 roku kawaler Orła Białego, dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych, czterdziestosiedmioletni rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego, obrońca Ojczyzny przed bolszewikami roku 1920, bohater wojenny II Wojny Światowej, żołnierz podziemia i dobrowolny więzień Auschwitz-Birkenau organizujący tam ruch oporu, uczestnik Powstania Warszawskiego, jeniec obozów niemieckich i żołnierz 2 Korpusu Polskiego we Włoszech, Witold Pilecki zostaje z wyroku komunistycznego sądu stracony. Komunistyczne prawo i komunistyczna sprawiedliwość w dniu śmierci Bohatera pozostaje w rękach osób z nadania stalinowskiego, firmujących je swoimi nazwiskami. Wśród nich pierwszoplanową rolę pełnią:: Henryk Świątkowski – minister sprawiedliwości w latach 1945 – 1956 Wilhelm Świątkowski – radziecki prokurator wojskowy, oddelegowany z Czerwonej Armii do Ludowego Wojska Polskiego, pełniący wysokie stanowiska w prokuraturze wojskowej a następnie od 1950 do 1954 roku Prezes Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie Roman Kryże - ppłk sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie w latach 1945 -1955. Zanim spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie co łączy tych ludzi poza niewątpliwym udziałem w zamordowaniu rotmistrza Pileckiego i jaki mają oni związek z dzisiejszymi czasami i dzisiejszą polską polityką – przyjrzyjmy się ich skróconym biografiom według dostępnych źródeł Roman Kryże (ur 4 lipca.1907 we Lwowie, zm. 23 marca 1983 w Warszawie) - prawnik, podpułkownik, sędzia orzekający w procesach politycznych, funkcjonariusz stalinowskiego aparatu represji. Syn Tomasza Kryże i Aleksandry z d. Jóźwiak, ojciec Andrzeja Kryże. W okresie od 3 sierpnia 1945 r. do 11 sierpnia 1955 r. ppłk Kryże był sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie. W tym okresie wydał wyroki skazujące w ponad 100 sprawach politycznych, dotyczących członków organizacji niepodległościowych, w tym 8 wyroków śmierci na żołnierzy AK. Najważniejsze orzeczenia sędziego Romana Kryże w tych latach to: Utrzymanie w mocy wyroku kary śmierci na Stefana Ignaszaka, cichociemnego, oficera wywiadu Komendy Głównej AK, który po kampanii wrześniowej przedostał się do Francji i w marcu 1943 r. zrzucony został do Polski. Utrzymanie w mocy trzech wyroków kary śmierci na rotmistrza Witolda Pileckiego, bohatera polskiego podziemia niepodległościowego. Skazanie na karę śmierci majora Tadeusza Pleśniaka, żołnierza Polskiego Państwa Podziemnego, zastępcy dowódcy II rejonu Obwodu AK Jarosław, organizatora tajnego nauczania, członka organizacji "Nie" ("Niepodległość") i Delegatury Sił Zbrojnych w Okręgu "WiN" Rzeszów, kierownika Wydziału Propagandy, Wydziału Informacji (wywiadu) i zastępcy kierownika Okręgu. W okresie działalności ppłk Kryże, w środowiskach organizacji niepodległościowych funkcjonowało powiedzenie "Sądzi Kryże, będą krzyże", a także termin "ukryżować", którego używał m.in. znany adwokat i obrońca w procesach politycznych, mecenas Władysław Siła-Nowicki. Mówiło się również, że sędzia Kryże ma swój prywatny cmentarz na Służewcu w Warszawie (przy parafii Świętej Katarzyny). To właśnie sędzia Roman Kryże 2 lutego 1965 r. wydał bez prawa odwołania wyrok skazujący na śmierć bohatera tzw. "afery mięsnej", Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga, ojca aktora Pawła Wawrzeckiego. Wyrok wykonano 19 marca 1965 r. Wiele z wyroków wydanych przez niego, zostało uznanych po 1989 za mordy sądowe. Henryk Świątkowski (2 kwietnia 1896 - 22 marca 1970) - prawnik, działacz społeczno-polityczny; specjalista w dziedzinie prawa wyznaniowego i rolnego, minister sprawiedliwości w rządzie KRN. Od 1923 członek PPS, dwukrotnie poseł na Sejm; obrońca w procesach politycznych przeciw działaczom komunistycznym W roku 1940 aresztowany przez Niemców, więziony na Pawiaku i w Oświęcimiu; poseł do KRN i na Sejm do 1956 roku. Wiosną 1945 z polecenia Świątkowskiego podjęto śledztwo dotyczące zbrodni na polskich oficerach w Katyniu, a jego prowadzenie powierzył prokuratorowi Jerzemu Sawickiemu. Celem śledztwa było wówczas zafałszowanie i zatajenie zbrodni. W latach 1945 - 1956 minister sprawiedliwości: W latach 1948-1954 członek KC PZPR; od 1947 roku profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, twórca Katedry Prawa Wyznaniowego UW. Współzałożyciel Zrzeszenia Prawników Polskich i Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli. Wilhelm Świątkowski – ur. 1 stycznia 1919 w Grenówce koło Odessy (obecnie Ukraina), oficer Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego, prawnik, sędzia wojskowy. Dzieciństwo i młodość spędził w Związku Sowieckim. W 1940 ukończył Instytut Prawa w Charkowie, po czym został powołany do służby wojskowej w Armii Czerwonej. Zajmował stanowiska w wojskowych organach śledczych, był m.in. szefem prokuratury w 204. Dywizji Piechoty. W czerwcu 1944 przeszedł do Ludowego Wojska Polskiego, gdzie pracował w organach prokuratury wojskowej. W dniu 4 listopada 1950, na mocy decyzji Biura Politycznego PZPR, został powołany na stanowisko Prezesa Najwyższego Sądu Wojskowego Funkcję tą pełnił do 26 czerwca 1954. W tym samym roku wyjechał do Związku Sowieckiego. Prezesura W. Świątkowskiego w Najwyższym Sądzie Wojskowym przypadła na okres wzmożonych represji wobec wyższych oficerów LWP, m.in. w tym czasie były prowadzone proces gen.Tatara, płk. Utnika i płk. Nowickiego, tzw. proces generałów, aresztowano także gen. Spychalskiego. Po śmierci Bolesława Bieruta (12 marca 1956) powołano Komisję dla zbadania odpowiedzialności byłych pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Najwyższego Sądu Wojskowego (tzw. Komisja Mazura). Raport Komisji stwierdzał, że W. Świątkowski był jednym z oficerów radzieckich, którzy byli odpowiedzialni za łamanie praworządności. Według raportu Komisji Mazura W. Świętkowski wraz z sędzią Aleksandrem Tomaszewskim byli głównymi inspiratorami wypaczeń w wojskowym wymiarze sprawiedliwości, realizatorami wypaczonej praktyki karnej i bezpośrednimi współsprawcami drakońskich wyroków w sfingowanych sprawach[2]. Wilhelm Świątkowski urodził się w tej samej wsi co Franciszka Świątkowska, matka Rajmunda Kaczyńskiego, babka braci Jarosława i Lecha Kaczyńskich, co wobec zbieżności nazwisk może świadczyć o bliskim pokrewieństwie tych osób.. Możliwe także, że jego krewnym był Henryk Świątkowski Znacznie więcej o działalności i życiorysach wymienionych można dowiedzieć się przeszukując Internet, zwłaszcza publikowane zasoby IPN. http://katalog.bip.ipn.gov.pl/ Janusz Palikot na swoim blogu poinformował, ze zwrócił się do IPN z prośbą o wyjaśnienie związków rodzinnych Rajmunda Kaczńskiego, ojca Jarosława i Lecha Kaczyńskich z osobą Wilhelma Świątkowskiego, co zdaniem Palikota mogłoby wyjaśnić szczególnie dobrą. sytuację w stalinowskiej rzeczywistości Polski byłego żołnierza AK Rajmunda Kaczyńskiego. Sytuację diametralnie różniącą się od sytuacji innych żołnierzy AK Wyjaśnienia, jakie może przedstawić szczegółowa kwerenda w IPN są o tyle ważne, że o ile osoba Henryka Świątkowskiego, jako byłego ministra figuruje w katalogu osób pełniących kierownicze stanowiska partyjne i państwowe w PRL – to już osoby Wilhelma Świątkowskiego w katalogach, przynajmniej tych publicznych nie ma. Nie ma tez osoby Romana Kryże. Można więc postawić pytanie, czy brak publikacji w katalogach tych dwóch znaczących dla polskiej historii nazwisk jest wynikiem niedotarcia do ich teczek przez pracowników IPN, czy tez teczki te znajdują się w „zbiorze zastrzeżonym”IPN, którego kwerenda pracowników IPN nie obejmuje. Dla wyjaśnienia:Zgodnie z ustawą o IPN, w zbiorze zastrzeżonym IPN znajdują się te archiwa specsłużb PRL, które na wniosek obecnych szefów służb specjalnych nie byłyby ujawniane na ogólnych zasadach. Prezes IPN może jednak nie zgodzić się z propozycją służb specjalnych, by umieścić dany dokument w tym zbiorze. Szefowa archiwów IPN Bernadetta Gronek powiedziała PAP, że zbiór zastrzeżony to tylko mniej więcej 2 promille ogólnego zasobu archiwalnego IPN, który liczy dziś w sumie ok. 80 km bieżących akt. Wyjaśniła, że w zbiorze zastrzeżonym umieszcza się np. akta agentów wywiadu będących obywatelami innych państw. Na pytanie, czy nie ma groźby, że ktoś mógłby chcieć ukryć jakieś archiwa, umieszczając je w tym zbiorze, Gronek odpowiedziała, że to zawsze podlega kontroli odpowiednich pracowników IPN oraz prezesa. Oznacza to, że w zbiorze zastrzeżonym mogą znajdować się dowolne dokumenty dotyczące osób związanych z szeroko rozumianą obronnością i bezpieczeństwem państwa. O umieszczeniu dokumentów w owym zbiorze, do którego nie mają dostępu szeregowi pracownicy IPN, historycy, dziennikarze i badacze – decydują szefowie służb specjalnych państwa, podlegli zgodnie ze strukturą władzy aktualnym premierom i prezydentom. Po tych wyjaśnieniach staje się bardzo prawdopodobne, że odpowiedzi na pytania Janusza Palikota nie należy się szybko spodziewać. Niemniej jest ona niezmiernie ważna, bowiem oczywisty związek między postaciami Henryka Świątkowskiego, Wihelma Świątkowskiego i Romana Kryże w latach stalinowskich w zaskakujący sposób sięga współczesności. Konkretnie związku i zależności zachodzących pomiędzy Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi a Andrzejem Kryżem. Życiorysy braci Kaczyńskich są powszechnie dostępne. Ograniczmy się więc do przypomnienia życiorysu Andrzeja Kryże, syna wymienionego wyżej Romana Kryże. Na początek życiorys przedstawiony przez ekipę Jarosława Kaczyńskiego na oficjalnej stronie Ministerstwa Sprawiedliwości: Andrzej Kryże s. Romana ur. 29 marca 1948 r. w Warszawie Wykształcenie: wyższe prawnicze, ukończył w 1970 r. Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Doświadczenie zawodowe: 01.10.1970 r. do 13.11.1974 r. - aplikant i asesor w okręgu Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy 14.11.1974 r. do 30.04.1975 r. - sędzia Sądu Powiatowego dla m. st. Warszawy 01.05.1975 r. do 31.12.1976 r. - arbiter w Głównej Komisji Arbitrażowej 01.01.1977 r. do 12.06.1983 r. - sędzia Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy 13.06.1983 r. do 31.08.1984 r. - sędzia Sądu rejonowego w Pruszkowie i prezes tego sądu od 01.09.1984 r. - sędzia Sądu Wojewódzkiego, a następnie Okręgowego w Warszawie. Od września 1984 r. do marca 1990 r. przewodniczący Wydziału IV Karnego tego sądu. Od lat 80-tych brał udział w szkoleniach aplikantów i asesorów sądowych oraz w Komisjach egzaminacyjnych na stanowiska sędziowskie. W latach 2000 – 2001 był członkiem Komisji powołanej przez Ministra Sprawiedliwości do opracowania projektu nowego Kodeksu Karnego. W latach 2001 – 2005 brał udział jako ekspert w pracach Komisji Sejmowej ds. zmian w prawie karnym. Jest współautorem komentarza do kodeksu postępowania karnego wydanego przez Zrzeszenie Prawników Polskich w 2002 r. Od 2002 roku pracuje naukowo w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości. Prowadzi również zajęcia z zakresu prawa karnego materialnego za studentami Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji. A teraz uzupełnijmy ten niebudzący absolutnie żadnych niemiłych skojarzeń życiorys o dane z Wikipedii: Andrzej Kryże (ur. 29 marca 1948 w Warszawie) - polski prawnik, sędzia, Sekretarz stanu i podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w latach 2005-2007. Syn Romana Kryże. 1 stycznia 1977 - 12 czerwca 1983 - sędzia Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy, W roku 1979 skazał działacza Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela Adama Wojciechowskiego na karę więzienia za napaść i pobicie trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa.W marcu 1980 jako sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie skazał na karę aresztu zasadniczego Andrzeja Czumę, Wojciecha Ziembińskiego i Bronisława Komorowskiego za publiczne stwierdzenie, że PRL nie jest państwem niepodległym i zorganizowanie w Warszawie 11 listopada 1979 obchodów Święta Niepodległości. Wykonane wyroki zostały skasowane przez Sąd Najwyższy. W czerwcu 2007 Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu na wniosek Zbigniewa Nowaka wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie, czy podczas wyrokowania nie złamano prawa. W jego efekcie 12 listopada 2007 podjął decyzję o wszczęciu śledztwa w sprawie (in rem): 1.przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez skład orzekający Sądu Rejonowego dla Miasta Stołecznego Warszawy poprzez bezprawne skazanie wyrokiem z dnia 22 stycznia 1980 w sprawie o sygn. VIII Kws 18/80 Andrzeja C., Bronisława K., Wojciecha Z. i Józefa J. na karę aresztu zasadniczego co skutkowało bezprawnym pozbawieniem wolności w/w osób, tj. o przestępstwo z art. 189 § 2 kk w zb. z art. 231 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 1998 r. Nr 155, poz. 1016); 2.pobicia w dniu 11 listopada 1979 w Warszawie zatrzymanego Andrzeja C. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa tj. o przestępstwo z art. 158 § 1 kk w zb. z art. 231 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu; 3.pobicia w dniu 21 sierpnia 1979 w Warszawie zatrzymanego Wojciecha Z. przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa tj. o czyn z art. 158 § 1 kk w zb. z art. 231 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Od lat lat 80. brał udział w szkoleniu aplikantów i asesorów sądowych oraz w komisjach egzaminacyjnych na stanowiska sędziowskie. Od listopada 2005 do maja 2006 był sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w okresie, kiedy urząd Ministra Sprawiedliwości sprawował Zbigniew Ziobro. Od maja 2006 do listopada 2007 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Był członkiem Komisji powołanej przez Ministra Sprawiedliwości do opracowania projektu nowego Kodeksu karnego w latach 2000-2001. W latach 2001-2005 brał udział jako ekspert w pracach sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach (NKK) Obecnie w IPN toczy się postępowanie o uznanie Andrzeja Kryże przestępcą komunistycznym. I takiego człowieka Jarosław Kaczyński uczynił wiceministrem sprawiedliwości w swoim rządzie!!! Co o tym zadecydowało? Co zadecydowało, ze upadający rząd Jarosława Kaczyńskiego w szczególny sposób zadbał o bezpieczna przyszłość Andrzeja Kryże – dokonując niesłychanej i spektakularnej akcji w przeddzień Święta Niepodległości? Pikanterii temu wydarzeniu dodaje fakt, ze właśnie za uczczenie tego święta wydawał wyroki skazujące opozycjonistów na więzienie sędzia Andrzej Kryże. Już po wyborach, dosłownie na kilka dni przed formalnym przejęciem władzy przez rząd Donalda Tuska, w dniu 10 listopada 2007 roku minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zatroszczył się o swojego zaufanego urzędnika i awansował go na prokuratora Prokuratury Krajowej. Andrzej Kryże, były wiceszef resortu i prokurator Prokuratury Krajowej, ma pracować w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości. Choć Andrzej Kryże całe zawodowe życie był sędzią i nie ma żadnego prokuratorskiego doświadczenia, otrzymał najwyższy tytuł, o jakim może marzyć prokurator. Z funkcją wiążą się profity: prokurator krajówki jest nieusuwalny, dostaje ok. 12 tys. zł pensji, a funkcja jest dożywotnia. Co o tym zadecydowało? Dlatego dziś, gdy szarpany jest płaszcz rotmistrza Pileckiego, w którego fałdach bohaterskiej sławy próbują skryć się wrzeszczący : „hańba” - należy drobiazgowo i dokładnie sprawdzić kogo owa hańba i w jakim stopniu dotyka. I to JEST zadanie dla IPN.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-07-2012) do Hańna :
Ale o co chodzi?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-07-2012) do ńńńńńń :
Długie, przeczytać, a nie pytać : O co chodzi?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-07-2012) perły i wieprze :
Mistyfikujący bezstronność i obiektywizm insynuator otrzymał do wykonania zadanie skompromitowania znanego polityka. Ale mu się to nie uda. Internauci potrafią rozróżnić rzetelnego historyka od prowokatora, a perły od wieprzy.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-07-2012) antykaczor :
niech sobie znajdzie inne miejsca do odwiedzin

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-07-2012) MW :
REktor pokazał jak małym jest i to mieni się profesorem.Za komuny było lepiej ludzie się mniej bali.WSTYD!!! nie podam mu ręki !!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) kwa kwa :
Wujkiem Rajmunda Kaczyńskiego był Naczelny Prezes Sądu Wojskowego w rządzie Bieruta, wyznania starozakonnego KGBowiec osobiscie mianowany przez Stalina i kat narodu polskiego Wilhelm Świątkowski ur. w Granówce pod Odessą. Mamusia Rajmunda z domu Świątkowska ur. w Granówce pod Odessą. Stąd ta przychylność władz dla rodziny Kaczyńskich. Dlatego też IPN gorliwie ściga różnych Bermanów i Szechterów a milczy i udaje że nic nie wie o ich zwierzchniku, którego rozkazy wykonywali.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) obywatel miasta :
widocznie temu panu komuna jeszcze z glowy nie wywietrzala

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) prawda, czy fałsz? :
Antykaczor wychodzi z założenia, że im wyżej pawian włazi na drzewo, tym lepiej widać jak czerwony ma tyłek. Lemingu, jeżeli nie odróżniasz prawdy od fałszu, to omijaj mnie szerokim łukiem.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) żólć :
Gdyby dzieci felka dzierzynskiego albo wojtka jaruzelskiego poczuwaly sie do polskosci,to ich pochodzenie bez znaczenia.Wazne jest to do ktorej bramki gole sie strzela.tusk woli kontynuowac tradycje swojego dziadka,chociaz wcale nie musi tego robic,bo nawet oficjalnej okupacji nie ma to nawet cienie przymusu nie ma zeby sie na volkliste zapisywac.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) SMAFIOO :
@żólć, tys prowda, „…oficjalnej okupacji nie ma”… . Wszystko zakamuflowane.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) deco :
nie jestem fanem PiSu ale to skandal rodem jak z PRL wstyd Panie Rektorze wstyd !!!!!!!!!!!!!!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) zolc :
Dlaczego tylko teczka Jarosława Kaczyńskiego mogła być "sfałszowana", a Lecha Kaczyńskiego pełna pomyłek? Jarosław Kaczyński ma szczęście, że jego biografią nie zajmują się „historycy” pokroju Cenckiewicza i Gontarczyka. I że nie piszą jej na postawie zapisków SB. Teczka Jarosława Kaczyńskiego, a raczej – zbiór dokumentów na jego temat – którą on sam ujawnił dwa lata temu, jest wdzięcznym tematem do snucia rozmaitych hipotez. 200 stron życia Jarosława K. Teczkę Jarosława Kaczyńskiego mogliśmy poznać 2 czerwca 2006 r., kiedy to on sam przedstawił ją dziennikarzom. Zanim do tego doszło, przez kilka miesięcy toczył się dziwny spór. Otóż najpierw Kaczyński obiecał, że swoją teczkę ujawni, a potem zaczął z tym zwlekać. Przypierany do muru przez media tłumaczył, że nie może teczki upublicznić, bo „są w niej ślady ingerencji płk. Lesiaka”. Przypomnijmy, Jan Lesiak stał na czele zespołu, który działał w UOP i który był oskarżony o prowadzenie „inwigilacji prawicy”. W tej sprawie Lesiak stawał przed sądem, ale ostatecznie nie został skazany, gdyż zarzuty uległy przedawnieniu. W każdym razie Kaczyński z upublicznieniem swojej teczki zwlekał, w końcu w całą sprawę zaangażował się Zbigniew Ziobro, który był wówczas ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i który ogłosił, że teczka Kaczyńskiego była fałszowana. Czym oczywiście wywołał jeszcze większe zainteresowanie. W ogólnym ferworze nikt nawet nie zapytał, dlaczego właśnie Ziobro tak wiele wie o teczce, która nie jest upubliczniona. Jak napięcie rosło, tak po 2 czerwca gwałtownie spadło. Bo materiały udostępnione mediom przez Jarosława Kaczyńskiego okazały się po prostu nudne. Jego teczka liczyła 200 stron, w większości były to mało ważne kserokopie, typu świadectwo ukończenia studiów czy świadectwo pracy. Teczka dotyczy lat 1976-1982. Pierwsze meldunki pokazują Kaczyńskiego jako osobę współpracującą z KOR. Ostatni – to rok 1982 i informacja, że Jarosław Kaczyński nie prowadzi szkodliwej działalności, więc wnioskuje się o przekazanie teczki do archiwum. Co było dziwne, bo w rzeczywistości działał on w podziemnej „Solidarności”, blisko jej najwyższych władz. Owym fałszerstwem okazała się natomiast lojalka Jarosława Kaczyńskiego, którą miał podpisać zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, a która została najprawdopodobniej sporządzona na początku lat 90. Jakim cudem trafiła więc do materiałów o dekadę starszych, z poprzedniej epoki? A także notatka ppłk. Kijowskiego z jego rzekomej rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim 17 grudnia 1981 r., podczas której miało dojść do podpisania lojalki. To były te dokumenty, które Kaczyński niechętnie ujawniał, podkreślając, że są fałszywe. I że te fałszywki podrzucone zostały do jego teczki w latach 90. Jeżeli owe wyjaśnienia przyjmiemy za dobrą monetę, a stoi za nimi również autorytet sądu, to musimy też przyjąć, że teczka Jarosława Kaczyńskiego wcale nie jest teczką. Jest tylko zbiorem dokumentów. Jak mówili to Gontarczyk i Cenckiewicz, archiwa SB były prowadzone z zachowaniem wszelkiej staranności. Teczki, personalne i obiektowe, miały spis treści. Wiadomo więc było, jakie dokumenty zawierają, i nie można było czegoś do nich podrzucić bądź wyjąć. Co więcej, znajdujące się w nich materiały były numerowane, tak jak w książce, z tym że ta numeracja była od tyłu. Na samym spodzie były strony wcześniejsze, na górze – późniejsze. To jest logiczne, do teczki materiały się wkłada. Poza tym gdy teczka szła do archiwum, była przeszywana, żeby więc wyjąć z niej jakiś dokument i zastąpić go innym, trzeba było złamać pieczęć. To niejedyne utrudnienie – teczki miały też rubrykę, w której musiał się wpisać każdy, kto do niej zaglądał. Biorąc do ręki teczkę, archiwista już wiedział, kto ją czytał i kiedy. Tego wszystkiego teczka Jarosława Kaczyńskiego nie miała. Jest to zatem raczej nieuporządkowany, nieopisany zbiór dokumentów. I tu nasuwa się pytanie: czy wszystkich? Jeżeli do takiej teczki można było dokładać materiały, takie jak owa lojalka, to można było z niej wyjmować. I to w różnym czasie, nie tylko w okresie PRL. Kto miał „teczkę” Kaczyńskiego, miał możliwość dowolnego preparowania jego życiorysu. W jedną albo w drugą stronę. To oczywiście otwiera pole do różnych domysłów i teorii. Każda będzie inna, w zależności od historyka i jego poglądów. I jest przestrogą dla innych: czy tylko teczka Jarosława Kaczyńskiego mogła być „sfałszowana”? Jedyna w Polsce? 200 stron życia Jarosława K. Teczkę Jarosława Kaczyńskiego mogliśmy poznać 2 czerwca 2006 r., kiedy to on sam przedstawił ją dziennikarzom. Zanim do tego doszło, przez kilka miesięcy toczył się dziwny spór. Otóż najpierw Kaczyński obiecał, że swoją teczkę ujawni, a potem zaczął z tym zwlekać. Przypierany do muru przez media tłumaczył, że nie może teczki upublicznić, bo „są w niej ślady ingerencji płk. Lesiaka”. Przypomnijmy, Jan Lesiak stał na czele zespołu, który działał w UOP i który był oskarżony o prowadzenie „inwigilacji prawicy”. W tej sprawie Lesiak stawał przed sądem, ale ostatecznie nie został skazany, gdyż zarzuty uległy przedawnieniu. W każdym razie Kaczyński z upublicznieniem swojej teczki zwlekał, w końcu w całą sprawę zaangażował się Zbigniew Ziobro, który był wówczas ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i który ogłosił, że teczka Kaczyńskiego była fałszowana. Czym oczywiście wywołał jeszcze większe zainteresowanie. W ogólnym ferworze nikt nawet nie zapytał, dlaczego właśnie Ziobro tak wiele wie o teczce, która nie jest upubliczniona. Jak napięcie rosło, tak po 2 czerwca gwałtownie spadło. Bo materiały udostępnione mediom przez Jarosława Kaczyńskiego okazały się po prostu nudne. Jego teczka liczyła 200 stron, w większości były to mało ważne kserokopie, typu świadectwo ukończenia studiów czy świadectwo pracy. Teczka dotyczy lat 1976-1982. Pierwsze meldunki pokazują Kaczyńskiego jako osobę współpracującą z KOR. Ostatni – to rok 1982 i informacja, że Jarosław Kaczyński nie prowadzi szkodliwej działalności, więc wnioskuje się o przekazanie teczki do archiwum. Co było dziwne, bo w rzeczywistości działał on w podziemnej „Solidarności”, blisko jej najwyższych władz. Owym fałszerstwem okazała się natomiast lojalka Jarosława Kaczyńskiego, którą miał podpisać zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, a która została najprawdopodobniej sporządzona na początku lat 90. Jakim cudem trafiła więc do materiałów o dekadę starszych, z poprzedniej epoki? A także notatka ppłk. Kijowskiego z jego rzekomej rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim 17 grudnia 1981 r., podczas której miało dojść do podpisania lojalki. To były te dokumenty, które Kaczyński niechętnie ujawniał, podkreślając, że są fałszywe. I że te fałszywki podrzucone zostały do jego teczki w latach 90. Jeżeli owe wyjaśnienia przyjmiemy za dobrą monetę, a stoi za nimi również autorytet sądu, to musimy też przyjąć, że teczka Jarosława Kaczyńskiego wcale nie jest teczką. Jest tylko zbiorem dokumentów. Jak mówili to Gontarczyk i Cenckiewicz, archiwa SB były prowadzone z zachowaniem wszelkiej staranności. Teczki, personalne i obiektowe, miały spis treści. Wiadomo więc było, jakie dokumenty zawierają, i nie można było czegoś do nich podrzucić bądź wyjąć. Co więcej, znajdujące się w nich materiały były numerowane, tak jak w książce, z tym że ta numeracja była od tyłu. Na samym spodzie były strony wcześniejsze, na górze – późniejsze. To jest logiczne, do teczki materiały się wkłada. Poza tym gdy teczka szła do archiwum, była przeszywana, żeby więc wyjąć z niej jakiś dokument i zastąpić go innym, trzeba było złamać pieczęć. To niejedyne utrudnienie – teczki miały też rubrykę, w której musiał się wpisać każdy, kto do niej zaglądał. Biorąc do ręki teczkę, archiwista już wiedział, kto ją czytał i kiedy. Tego wszystkiego teczka Jarosława Kaczyńskiego nie miała. Jest to zatem raczej nieuporządkowany, nieopisany zbiór dokumentów. I tu nasuwa się pytanie: czy wszystkich? Jeżeli do takiej teczki można było dokładać materiały, takie jak owa lojalka, to można było z niej wyjmować. I to w różnym czasie, nie tylko w okresie PRL. Kto miał „teczkę” Kaczyńskiego, miał możliwość dowolnego preparowania jego życiorysu. W jedną albo w drugą stronę. To oczywiście otwiera pole do różnych domysłów i teorii. Każda będzie inna, w zależności od historyka i jego poglądów. I jest przestrogą dla innych: czy tylko teczka Jarosława Kaczyńskiego mogła być „sfałszowana”? Jedyna w Polsce? Mały pikuś To brzmi jak fragment scenariusza filmu sensacyjnego, bo to płk Lesiak założył Jarosławowi Kaczyńskiemu teczkę. „W Służbie Bezpieczeństwa to ja pierwszy go odkryłem”, mówił Lesiak dwa lata temu w rozmowie z „Przeglądem”. „Pojawił się u Kuronia jakiś taki człowiek, akurat była obserwacja, w związku z tym poszli za nim i ustalili, kto to jest i gdzie mieszka. Sprawdziliśmy, nie był zabezpieczony. Więc ja go zabezpieczyłem”. Z materiałów ujawnionych przez Kaczyńskiego wynika, że był on podrzędnym działaczem „Solidarności”, z dalekiego szeregu. Od liderów dzieliły go lata świetlne. To zresztą widać w prezentowanych przez prezesa PiS materiałach – bezpieka zajmowała się nim pobieżnie i raczej przypadkowo. A w roku 1982 przestali się nim zajmować – jego teczka kończy się na sierpniu 1982 r. adnotacją, że Jarosław Kaczyński nie prowadzi szkodliwej działalności, i wnioskiem o przekazanie teczki do archiwum. Tymczasem działał on w podziemnej „Solidarności”, coraz bliżej jej najwyższych władz. Choć proces owego zbliżania był rozłożony na lata. Ale warto w tym miejscu zastanowić się nad jednym elementem – dlaczego bezpieka lekceważyła Jarosława Kaczyńskiego? Odpowiedź na to pytanie może być dwojaka. Wszystko zależy od tego, jak oceniamy SB, czy była wszechpotężna i silna, czy też swą niewiedzę nadrabiała pewnością siebie i jej materiały i oceny w wielkim stopniu mijały się z rzeczywistością. Jeżeli bowiem Jarosław Kaczyński był ważną postacią w „Solidarności” i szkodził PRL, i jeżeli bezpieka tego nie zauważyła, to znaczy, że była nieudolna, miała słabe rozpoznanie i myliła się. W związku z tym trzeba odpowiednio krytycznie patrzeć na tworzone przez funkcjonariuszy SB dokumenty. Z kolei wrogowie Wałęsy, apologeci IV RP, utrzymują, że bezpieka była wszechpotężna, to ona skonstruowała Okrągły Stół i patronowała, poprzez swoich agentów, przejściu z PRL do III RP. I że jej wewnętrzne dokumenty to prawda i tylko prawda. Jeżeli tak, to w tym świetle Jarosław Kaczyński jawi się jako mały pikuś, funkcjonujący gdzieś na obrzeżach opozycji demokratycznej, jej odłamu związanego z Antonim Macierewiczem. Kim więc był Jarosław Kaczyński w czasie, gdy Lech Wałęsa był wrogiem PRL numer 1, był internowany i inwigilowany? Raport Nowaka Najprostszą odpowiedzią na to pytanie byłoby stwierdzenie, iż rzeczywiście w tamtym czasie był postacią dalekiego planu, że zacznie piąć się do góry dopiero za kilka lat. Ale czy PiS-owcy z czymś takim są w stanie się pogodzić? Historia podpowiada, że nie, i pokazuje wiele przykładów świadczących o tym, że rozmaici przywódcy po latach dorabiali sobie legendy do życiorysu. W ten sposób w czasach ZSRR bitwa o Małą Ziemię, w której brał udział Leonid Breżniew, była opisywana jako jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej. Podobny mechanizm można zauważyć w przypadku Jarosława Kaczyńskiego – gdy pojawiają się tezy, że był opozycjonistą tak przebiegłym, że po prostu bezpieka go nie przejrzała. Ale szerokie pole do interpretacji pozwala na tworzenie różnych wersji. Jedną z nich rozpowszechnia na swojej stronie internetowej raportnowaka.pl były poseł Samoobrony Zbigniew Nowak. Fakt, że należał on do grupy niekonwencjonalnych posłów, każe na jego rewelacje patrzeć z dużą ostrożnością. Ale popatrzmy. Otóż Nowak stawia tezę, chyba zupełnie logiczną, że teczka Kaczyńskiego nie zawiera wszystkich dokumentów i że SB nie powinna odpuścić sobie nawet tej rangi działacza. W związku z tym inaczej patrzy na materiały z jego teczki, które, zdaniem Kaczyńskiego (i zdaniem sądu), były sfałszowane. Idzie mniej więcej tą samą drogą, którą poszli Cenckiewicz i Gontarczyk, kwestionujący wyrok Sądu Lustracyjnego w sprawie Lecha Wałęsy. I zatrzymuje się nad notatką ppłk. Kijowskiego z 17 grudnia 1981 r. Tę notatkę sąd uznał za nieprawdziwą, wytworzoną później. Kijowski zmarł w roku 1990, nie mógł więc potwierdzić ani zaprzeczyć, natomiast zaprzeczył jej autentyczności były jego zwierzchnik z SB, płk Wacław Król. Załóżmy jednak, że nie wierzymy byłym esbekom, za to przemawiają do nas byle esbeckie dokumenty. Możemy więc mniemać, że Jarosław Kaczyński w SB pojawił się dwa dni po swoim pierwszym przesłuchaniu. To akurat potwierdza inny dokument, który prezes PiS uważa za autentyczny – jego noszące datę 17 grudnia oświadczenie, w którym odmawia podpisania lojalki. „Jednocześnie stwierdzam, że nie istnieją podstawy prawne zobowiązujące obywateli PRL do składania tego rodzaju deklaracji”, napisał Kaczyński. Kijowski w swej notatce (tej uznanej za nieprawdziwą) to wydarzenie przedstawia tak, że miał zaproponować Kaczyńskiemu napisanie dwóch oświadczeń. Pierwszego, że odmawia podpisania lojalki, drugiego – że będzie przestrzegał przepisów stanu wojennego. I że to pierwsze będzie włączone do akt, a to drugie zostanie u Kijowskiego i będzie „podstawą do zwolnienia”, na co Kaczyński miał przystać. W dalszej części Kijowski pisze, że Kaczyński zgodził się na propozycję, by raz w miesiącu spotykać się i dyskutować na tematy polityczne: „W moim odczuciu dokonałem wstępnej fazy pozyskania; dalsze rozmowy określą jego przydatność jako osobowego źródła informacji”. Jest jeszcze inna notatka Kijowskiego (też uznana za fałszywą), że 17 grudnia „figurant Jar” miał się załamać i zgodził się na kontynuowanie rozmów na neutralnym gruncie. Kijowski miał też proponować, by w celu zakonspirowania Jara jako ewentualnego TW nie rejestrować go w Biurze C (czyli w archiwum SB). Tak oto mamy dokument, który historyka o temperamencie Cenckiewicza czy Gontarczyka powinien rzucić na kolana. A przynajmniej zachęcić do przekopywania archiwów. Na początek zaczęli go badać prokuratorzy – bo Jarosław Kaczyński złożył doniesienie do prokuratury, że jego teczka była fałszowana. Na razie jednak prokuratura nie zakończyła prac, nic nie wiadomo o badaniach notatek Kijowskiego, sprawdzaniu, kiedy rzeczywiście zostały wytworzone. Sprawa jest niejasna. Na poparcie tezy, że te dwie notatki (a przynajmniej druga z nich) to fałszywki, wystarczy logiczny wywód – jeżeli Kaczyński miał być tak głęboko zakonspirowanym współpracownikiem, że nawet informacja o tym nie miała prawa iść do archiwum, to skąd tam się wzięła? Ale jest i kontrargument – przytacza go Nowak: „Kaczyński twierdzi, że Lesiak lub inny esbek sfałszował mu lojalki, przy czym nie zauważa, że w jego teczce obydwa te dokumenty umieszczone są również w postaci mikrofilmów. Te pochodzą z okresu do 1985 i co najważniejsze, w opublikowanych przez Kaczyńskiego dokumentach jest mowa o tym, że prowadzący całą rozmowę nagrał na kasetę oraz załącza ją do notatki”. I znów stajemy przed kolejnymi pytaniami: czy rzeczywiście te dokumenty zostały zmikrofilmowane? A jeżeli tak, to kiedy? Czy można mikrofilmy sfałszować? Czy, poza tym, zachowała się kaseta z rozmowy Kaczyński-Kijowski? W ten sposób wchodzimy w kolejny etap dywagacji. W gruncie rzeczy zupełnie niepotrzebny, bo przecież to, czy Kaczyński rozmawiał z esbekami, czy nie, jest zupełnie bez znaczenia, oceniamy go przecież przez pryzmat ostatnich lat działalności, a nie jakichś mniej lub bardziej wiarygodnych zapisków. Tylko że ludzie PiS uważają, że jest zupełnie inaczej. Dla nich to narzędzie do niszczenia przeciwników. To polityczne i stricte użytkowe podejście do sprawy więcej przeszkadza, niż pomaga. 2 czerwca 2006 r. Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej, mówiąc o rzekomej lojalce i notatkach Kijowskiego, mówił pompatycznie, że to efekt tego, iż służby specjalne uważały go na początku lat 90. za najniebezpieczniejszego przeciwnika. Tak jak SB Wałęsę w roku 1981 i latach późniejszych. „W początkach lat 90. byłem traktowany jako osoba szczególnie niebezpieczna, którą trzeba zniszczyć i której dawna służba bezpieczeństwa nienawidzi. Skądinąd to dla mnie wielka pochwała”, mówił. W związku z tym – dodawał – fałszowano jego teczkę (zupełnie jak Wałęsie w latach 80.). Argument Kaczyńskiego jest jednak o tyle chybiony, że zapomina on o jednym – teczkę Wałęsy fałszowano po to, żeby podrzucić ją innym działaczom „Solidarności” i Komitetowi Noblowskiemu. A nie ma śladu, by notatki Kijowskiego ktoś komuś chciał podrzucać... Fałszowali czy mylili się? Jak się okazuje, teczka Jarosława Kaczyńskiego była sfałszowana, natomiast teczka Lecha Kaczyńskiego była pełna pomyłek. O tych pomyłkach mówił sam prezydent, jeszcze w roku 2005, podczas kampanii wyborczej. Lech Kaczyński przedstawił ją na początku lipca 2005 r., na konferencji prasowej w Centrum Foksal w Warszawie. Dokumenty dotyczące Lecha Kaczyńskiego zebrane były w siedmiu tomach i liczyły 440 stron. Pochodziły głównie z lat 1980-1982, były więc bardzo niekompletne, stanowiły w zasadzie wycinek z bogatej i długiej działalności opozycyjnej obecnego prezydenta. Dodajmy jeszcze, że te dokumenty były oryginalnie zszyte przez IPN. Te resztki materiałów (bo oryginalna teczka osobowa Lecha Kaczyńskiego nie zachowała się, były to zatem tylko materiały zebrane z tzw. teczek obiektowych, dotyczących instytucji, w których pracował, ale np. nie zachowały się żadne materiały dotyczące jego współpracy z Lechem Wałęsą) obecny prezydent oceniał bardzo krytycznie. „To wszystko jest ubecka, nieprawdziwa wizja świata”, mówił. I dodawał, że bezpieka była bardzo źle zorientowana w tym, co się działo wewnątrz „Solidarności”: „Jeden z działaczy w raporcie został nazwany »inteligentnym«, znam go dobrze, jeśli on jest inteligentny, to ja jestem wysoki”. „Ujawniam teczkę, bo takie jest zapotrzebowanie społeczne”, mówił trzy lata temu Lech Kaczyński. W gruncie rzeczy nie był to dla Polaków komplement.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) żólć do zolca :
Jesli nie Kaczynski to kto?czy twierdzisz ze Kaczynski to taki sam ubek jak wałesa albo szechter?Co osiagasz plujac na Kaczynskiego?Do czyjej bramki grasz?jestes jak klose i podolski ?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-07-2012) balbina do zolca :
dlaczego w tobie tyle nienawiśći do Kaczyńskiego opamiętaj się człowieku kto kazał ci go opluwać i tak nie zniechęcisz swoini kłamstwami do Kaczyńskiego ludzie mają rozum i tak przyjdą na spotkanie i znów będą tłumy jak poprzednim razem bo wiedzą że to UCZCIWY CZLOWIEK .

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) Rozka :
Powiązania rodziny Kaczńskich i Światkowskich oraz ich przeszłos , szczególnie powiązania z ZSRR i komunistami są zaiste bardzo ciekawe

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) bądzcie mądrzy, jak węże :
Rozka dostał rozkaz, aby insynuować i jątrzyć. Ten historyk pisze ciekawie, niech więc poda podobną, wnikliwą charakterystykę B. Bieruta, J. Cyrankiewicza, W. Jeruzelskiego, Cz. Kiszczaka, W. Cimoszewicza, J. Oleksego, H .Suchockiej, J.K. Bieleckiego, A. Kwaśniewskiego, L. Wałęsy, J. Buzka, D.Tuska, B. Komorowskiego. Chętnie poczytamy.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) kawka :
A może by tak Rozka opisał koligacje i powiązania swojej rodziny? Będzie to pasjonująca i interesująca lektura!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) Anna :
cichosza nad powiązaniami naszego " tarnowskiego rodaka" wielokrotnego PRL-owskiego Premiera Józefa Cyrankiewicza ( który nic nie zrobił w sprawie ułaskawienia Pileckiego) z ojcami i dziadkami niektórych tarnowian mających decydenckie aspiracje zaiste jest ciekawa , czy ktoś, pogrzebie w tym wątku ?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) były naciski :
czy działacze PiS ( np pani Barbara Koprowska nauczycielka I liceum) podjęli próbę wyjaśnienia czy Rektor PWSZ Stanisław Komornicki nie ugiął się pod presją ambasadora Izraela Zvi Rav-Ner , analogicznie jak stało się w przypadku Małgorzaty Wrześniowskiej, dyrektorki I LO ?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) zolc :
Balbino, gdzie tu nienawiść widzisz..To oczywista oczywistość, zapytaj na spotkaniu.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) SMAFIOO :
bądzcie mądrzy, jak węże’ zawęził listę do granic manipulacji i absurdu. Wobec pełnej listy pozostałych pobratymców, którzy od lat cokolwiek znaczą w polityce, mediach, „kulturze”, „nauce” niestety i tych biznesach, gdzie z dala od pracy u podstaw, objętościowo wpis ‘zolc’ czy ‘HAŃBA’ to jedynie streszczenie.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) Gdzie jest kasa Telegrafu S.A...czyli Kaczyński ro :
We wrześniu 1990 roku powstała spółka Telegraf S.A. 50% kapitału założycielskiego przejął w niej Jarosław Kaczyński. Został też przewodniczącym Rady Nadzorczej. Na początku było 250 mln, ale w ciągu roku... pozbierano 50 mld zł. ... nigdy z tych środków sie nie rozliczono We wrześniu 1990 roku postała spółka Telegraf S.A. 50 % kapitału założycielskiego miał Jarosław Kaczyński. Został też przewodniczącym Rady Nadzorczej. Obok w radzie zasiadał również przez sześć miesięcy jego brat - Lech Kaczyński. Jak widać, „TELEGRAF” S.A. to przede wszystkim prezes Prawa i Sprawiedliwości, a prezes PiS to „TELEGRAF”. akie twierdzenie jest zasadne, bo jak wyjaśnić sytuacje, że ówczesny sekretarz stanu przejął 50 % kapitału akcyjnego oraz jednocześnie fotel przewodniczącego rady nadzorczej. Ktoś, kto ma taki kapitał i jest szefem rady, ma najwięcej do powiedzenia w każdej firmie. Na początku było jedynie 250 mln zł, by w ciągu roku pozyskać od firm państwowych 50 mld. Nigdy tej kasy nie rozliczono. Taka wiedza płynie z załączonych do akt rejestru handlowego spółki „TELEGRAF” S.A. kopii dokumentów. Można tak powiedzieć, ponieważ całe akta rejestrowe firmy „TELEGRAF” S.A. liczą zaledwie 20 stron i nie ma w nich żadnych bilansów lub innych dokumentów finansowych. Pokazane tu dokumenty dowodzą, jaki stosunek mają liderzy Prawa i Sprawiedliwości - obok wrodzonego sprytu do przejmowania z naruszeniem prawa państwowych nieruchomości, do uwiarygodniania prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Ten stosunek po imieniu nazywa się – krętactwo ogromniej wody. Nasuwa się pytanie – dlaczego Jarosław Kaczyński, aspirujący do fotela premiera RP, posiada taką chęć do naruszania prawa, lekceważenia sądu gospodarczego oraz partnerów handlowych lub innych instytucji, np. służb skarbowych. Z drugiej zaś strony wykazuje niechęć do pokazania tego, co z mocy prawa, choćby sądowi rejestrowemu pokazać musi. Po założeniu przez Jarosława Kaczynskiego, ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy spółki „TELEGRAF” S.A., która była niczym innym jak poprzednim wcieleniem „Telewizji Familijna” S.A (250 mln zł od firm państwowych), pozyskano w ciągu roku prawie 50 mld zł (obecnie 50 mln). Na „TELEGRAF” S.A. płacił Budmiex, Metalexport, Bank Przemysłowo Handlowy w Krakowie i PolKaufring. Prawie wszyscy wołają – Kaczyński rozlicz się z „TELEGRAFU”..., Kaczyński to „TELEGRAF”, ale nikt to obecnej chwili tak naprawdę nie dokonał inwentaryzacji działalności liderów Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie zaś - Jarosława Kaczynskiego. Nie zrobił, czy też tego raczej nie dopilnował nawet sąd gospodarczy. Mam tu na myśli przymuszenie zarejestrowanej spółki lub fundacji i do przekazania dokumentów. Przy oglądzie akt powstaje nieodparte wrażenie, że biznes lidera PiS , a co za tym idzie wielka kasa - 50 mln zł., rozpłynęło się jak bańka mydlana. Gdzie się podziały te środki finansowe? Kasa Fundacji Prasowej Solidarności poszła do spółki „Srebrna” (z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością), Fundacji „Nowe Państwo”- To wiemy! Ale gdzie jest kasa „Telegrafu”? W latach 1993- 2000 Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła śledztwo V Ds. 197/93 o niegospodarność w Fundacji Prasowej Solidarności. Postępowanie to dotyczyło ono „TELEGRAFU” S.A. Pikanterii temu postępowaniu dodaje fakt, że zostało ono umorzone w maju 2000 roku, zatem w czasie, gdy resortem sprawiedliwości rządzili ludzie z AWS. Wprawdzie nie było wtedy jeszcze Lecha Kaczynskiego na fotelu ministra, ale nie da się wykluczyc, że decyzja podjęta miesiąc wcześniej nie było zrobiona pod niego. Prokuratura po złożeniu wniosku w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej pokazała bez problemu akta tego postępowania. Wystąpił inny problem – akta, które mi udostępniono kończą się na roku 1995. Na pytanie, gdzie jest reszta materiałów – pani prokurator z uśmieszkiem na twarzy stwierdziła, że przecież to jest wszystko! Zapytałem więc - gdzie jest postanowienie o umorzeniu tego śledztwa, - kto wydał decyzje i jakie jest uzasadnienie, ponieważ w aktach nie ma tego dokumentu. Każde postępowania musi posiadać taką decyzje. Pani prokurator wyraźnie zakłopotana stwierdziła, że to archiwum coś zrobiło nie tak i akta zapewne się niedługo odnajdą. Uważam, że jeżeli śledztwo trwało prawie osiem lat i skończyło umorzeniem w czasie, gdy resortem kierowali ludzie z „TKM” lub tacy, którzy wyliczyli sobie, że ta formacja lada moment będzie rządziła polską sprawiedliwością, to lepiej... zakończyć śledztwo dotyczące liderów Prawa i Sprawiedliwości. Żeby było jeszcze ciekawiej – ludzie związani z biznesem Jarka Kaczyńskiego – Parchowski, Czabański , Zalewski, założyli w tym samym czasie inną fundacje – nazywa się ona fundacja „WOLA”. I w tym przypadku jedyne dokumenty jakie zostały dostarczone do Rejestru Handlowego to jedynie akty notarialne z początku lat dziewięćdziesiątych. Obok tych dokumentów pojawia się jeszcze tylko jeden - jest nim zarządzenie sądu o przekazaniu akt sprawy do składnicy akt z poleceniem ich przechowywania przez 30 lat. Stało się tak dlatego ponieważ sąd działając z urzędu wszczął w dniu 24 lipca 2001 roku postępowania o wpis do rejestru stowarzyszeń... i fundacji (tu jest ten dokument), oraz uzupełnienia danych niezbędnych do zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym. Postanowienie zostało wysłane na ostatni znany adres. Odpowiedz Polskiej Poczty brzmiała - adresat nieznany! Tak więc, brak odpowiedzi legł u podstaw decyzji pani sędzi Stryjewskiej Beaty, która jednym podpisem „pomogła” siedzącemu obecnie w wiezieniu liderowi Porozumienia Centrum, rozwiązać problem niejasnych interesów fundacji „WOLA”. Pytanie – dlaczego sąd nie przymusił fundacji do rozliczenia się z bilansów za lata 1991 – 2001?. Na to pytanie będzie szukała odpowiedzi prokuratura w trybie art 44 konstytucji RP, podobnie jak trzeba znaleźć odpowiedz na pytanie – gdzie szukać kasy po fundacjach „WOLA”, FUNDACJI PRASOWEJ SOLIDARNOŚCI , TELEGRAFIE i innych biznesach Jarosława Kaczynskiego. Zapytany przeze mnie o kasę „Telegrafu” poseł Konstanty Miodowicz odpowiedział- znam sprawie i wiem, ale musze zajmując się ta sprawa uważać na siebie. Ryzykuje

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do były naciski :
Nie nauczycielka I liceum tylko zatrudniona w I liceum.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) żólć :
Problemem nie jest domniemana czerwona przeszlosc Kaczynskiego ,tylko tych ktorzy chcą nia grac,czyli obecnie tkwiacych w ukladzie.Jest szansa ze Kaczynski bedzie kradł mniej albo wogole i przegoni tych wszystkich,ktorym tak bardzo nie przeszkadza kim jest tusk,kwasniewski,pawlak lub kwasny.oczywiscie ku chwale Ojczyzny

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) balbina do Zolca :
twoje długie bajeczki świadczą o twojej nienawiśći nie pisałbyś kłamst gdyby było inaczej.Wierzę że kiedys to przemyślisz i się opamiętasz życzę CI tego z całego serca .KOCHAJ BLIZNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) balbina do Zolca :
twoje długie bajeczki świadczą o twojej nienawiśći nie pisałbyś kłamst gdyby było inaczej.Wierzę że kiedys to przemyślisz i się opamiętasz życzę CI tego z całego serca .KOCHAJ BLIZNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do balbiny :
nie uzywaj argumentów ad persona, wykaż gdzie te klamstwa

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do zolca :
no wlasnie.wykaz ze twoje argumenty sa prawdziwe.Milo byłoby rowniez wiedziec kim jestes.jaka Ty masz przeszlosc.Czyim interesem sie kierujesz ?Czy dla dobra ojczyzny chcesz nas przestrzec przed Kaczynskim?Czy teraz walczysz czynnie z naduzyciami wladzy? Czy twoja bogata wiedza o agenturalnej przeszłosci kaczynskiego ,dotyczy tylko jego lub tylko jego partii?czy dysponujesz podobna wiedza dotyczaca PO lub innych partii?Czy moglbys wskazac jakas alternatywe,bo mniemam ze partia tuskego ,nie wydaje sie byc lepsza od Pis?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) kama :
Megaabsurdem i demagogią jest domaganie się, aby wyliczać tysiące manipulatorów, pożytecznych idiotów, koniunkturalistów, szkodników, karierowiczów i podobnych osobników ze wszystkich dziedzin życia społecznego, którzy działają przeciw interesom narodu.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) Jadpis :
Na pytania, pytania i jad. Jak zwykle u zwolenników PiS.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do jadpis. :
Nic się nie stało. Przecież nic się nie stało. Wszystko jest super. Zielona wyspa. Raj na ziemi. Bezrobocie? Ale skądże. Dziura budżetowa? Nic podobnego. Upadek setek firm? Nieprawda. Gratuluję dobrego samopoczucia!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do.... :
Gdyby zrealizować poronione pomysły Pisu dopiero mielibysmy zieloną wyspę, raj, dziurę budzetową. Nic tylko spróbować.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) jojo :
Kraina mlekiem i miodem plynaca.... Potega gospodarczo- militarna przed ktorą Moskwa i Bruksela padnie na kolana. Dajmy władze PISowi!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) żólć :
To nie kwestia czy dac władze Pisowi,tylko zeby zabrac ja volksdeutchom.To priorytet.PiS prezentuje bardzo miekka wizje rozliczenia ,i rozumiem frustracje wielu.Ale jesli nie PIS to kto?Jaka alternatywa dla kraju gdzie grasuje wirus samobojstw.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) rzulc :
Zabrac koryto.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) zolc :
Nawet w interesie nienarodzonych jest zmienić ten rząd

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) any :
Właśnie wróciłęm ze spotkania z Prezesem - kilka tysięcy ludzi nie mieścili siena saliani w holu , musieli stać na schodach. Wystąpienie Prezesa bardzo merytoryczne iodpowiedzi na trudne pytania , a rektor teraz niech się wstydzi i publicznie powie kto do niego dzwonił aby nie wypożyczyć sali

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) stanczyk krzysztof :
witam!Osoby które w czasie spotkania kupiły ksiazke(zki)a chciał by sie ze mna wymienic lub nawzajem pozyczylibysmy sobie to prosze o kontakt na moj mail stanczykkrzysztof@op.pl

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) any merytorycznie :
Donald Tusk po śmierci trafił do nieba i spotyka św. Piotra.On go oprowadza po niebie. Tuska bardzo zaciekawiły zegary rozmieszczone w dużej ilości po całym niebie. Pyta się więc św. Piotra: -Co to są za zegary i czemu wskazują różne godziny? -Widzisz Donaldzie - odpowiada św. Piotr - Każdy człowiek ma taki zegar, którego wskazówki przesuwają się do przodu z każdym kłamstwem. Z chwilą urodzin zegar każdego człowieka wskazuje godzinę 12. Widzisz tu na przykład jest zegar Matki Teresy, który wciąż wskazuje godzinę 12. -A gdzie jest zegar jarosława ? -jego zegar jest w holu głównym robi za wentylator !

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do powyzej :
to volksdeutcze tez do nieba pojdą?a niech to siekiera motyka piłka szklanka........

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do wyżej, żółci :
zdecyduj się w końcu: volksdeutcze,volksdeutchom

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) pytanie :
A co na to senator K. Wiatr (PiS). Blisko współpracujący z PWSZ i tworzący tam (podobno) Akademię Tarnowską?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) do do wyzej :
a ty to brandenburczyk po mamie czy po tacie?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-07-2012) cc :
Po froncie :-)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) do do wyzej :
Tylko lekarz Ci pomoże.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) balbina do Zolca :
napewno ktoś przygotowałCI te kłamstwa które opisujesz isam nie wiesz o co chodzi dlatego nie będę o nich z toba dyskutować nie odpowiadam na kłamstwa i prowokacje chciałeś przed spotkaniem oczernić uczciwego człowieka i zniechęcić do przyjśćia na jego spoykanie ale nie udałó ci się bo na spotkaniu były tłumy na litera twojej parti tyle nie przychodzi pomyśl dlaczego kto mówi prawdę.POZDRAWIAM I PROSZE OPAMIETAJ SIE.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) balbino :
NA PEWNO balbino nie wykazałaś/eś gdzie te kłamstwa i prowokacje.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) Ptyś :
Na zlecenie pracodawcy, czyli KGHM, ZUS skontrolował Joannę Hofman, która od dwóch lat przebywa na zwolnieniach lekarskich. Lekarz uznał, że jest zdrowia i powinna wrócić do pracy - podaje "Dziennik Gazeta Prawna". Od końca listopada żona posła PiS jest jednak na kolejnym zwolnieniu. - Moja żona jest szykanowana przez ZUS tylko dlatego, że jest małżonką osoby publicznej - uważa Adam Hofman, który zapowiada pozew przeciwko Zakładowi. Joanna Hofman jest zatrudniona w KGHM. W pracy nie pojawiła się od dwóch lat - w tym czasie była już na zwolnieniu chorobowym, świadczeniu rehabilitacyjnym, urlopie macierzyńskim, urlopie wypoczynkowym oraz urlopie wychowawczym, z którego wróciła 4 września tego roku, by dzień później przedstawić kolejne zwolnienie lekarskie. Jak wynika z dokumentacji, do której dotarł "Dziennik Gazeta Prawna", 25 listopada Joanna Hofman "odzyskała zdolność do pracy". Tego samego dnia trafiła jednak do kaliskiego szpitala na oddział psychiatryczny, gdzie dostała kolejne zwolnienie lekarskie. Adam Hofman tłumaczy, że jego żona trafiła na odział psychiatryczny, ponieważ jest szykanowana przez ZUS. Poseł PiS zamierza wystąpić na drogę sądową przeciwko Zakładowi. Rzecznika KGHM wyjaśnia, że w takiej sytuacji spółka ma "związane ręce" i musi czekać na powrót Joanny Hofman do pracy. Z informacji "DGP" wynika, że Joanna Hofman została zatrudniona w KGHM w kwietniu 2007 roku w czasie, gdy rządziło PiS. Wtedy prezesem tej jednej z największych spółek Skarbu Państwa był Krzysztof Skóra, członek Prawa i Sprawiedliwości i kandydat tej partii w wyborach parlamentarnych w 2005 r. Hofman została głównym specjalistą w wydziale komunikacji korporacyjnej z pensją około 6 tysięcy złotych. W maju tego roku, wydział został zlikwidowany.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) do Ptyś :
Chyba nikt nie dorówna Panu Gradowi . Poczytaj jakie on ma wpływy i inni z PSL i PO. Co do spotkania z prezesem PiS to rzeczywiście bardzo udane , merytoryczne konkretne . Dobrze że tyle ludzi przyszło i miało konkretne odpowiedzi na trudne pytania a nie karmione wybiórczymi informacjami medialnymi. Kto uczestniczy w bezpośrednich spotkaniach z Kaczyńskim to zmienia zdanie na jego temat . Mam nadzieję chociaż nie należę do PiS ,że naród zmądrzeje .Afery , kolesiostwo ,,ukrywanie prawdy a najgorsza korupcja - ale cóż niestało według PO.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) do ,,do Ptyś" :
Masz rację wczoraj Prezes J.Kaczyński przypomniał że kiedy za krótkich rządów PiS pojawiły się nieczyste działania koalicjanta to rozwiązał koalicję , odbłyły się wybory . Teraz jest sytuacja taka sama ale cóż PO nie widzi problemu .Ważne są stołki .Tak miało być dobrze a jest ???????????????

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) do: Ptyś ia :
Pamiętasz takie polskie mądre przysłowia ? - nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka - dotąd dzban wodę nosi dopóki się ucho nie urwie - znajdzie się pała na d... generała Wszystko do czasu, "pokoje jednoosobowe wyremontowane", wszystko do czasu... czasu kolejnych wyborów parlamentarnych i zmian, oj wielkich zmian !!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) do ptysia :
czy twoja mama nie byla na urlopie wychowawczym kazda kobieta ma do tego prawo ja też bułam na zwolnieniu kilka miesięcy bo miałam zagrożoną ciąże potem na urlopie macierzyńskim i wychowawczym i nie było mnie w pracy więcej niż 2 lata przecież tak się zdarza nie wszyscy mają dobre zdrowie i zus mnie się nie czepiał.Ta władza bardzo lubi niszczyć politycznych przeciwników i oczerniać dlaczego bierzesz z niej przykład Napisz co dzieje się w spółkach teraz włosy stają dęba jak się słucha te taśmy a to podobno początek afer PRAWDA CIE WYZWOLI.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-07-2012) od Ptysia :
Czytaj ze zrozumieniem, 2 lata słownie dwa lata na zasiłku chorobowym. I po co ten komentarz jak nie doczytałaś?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(24-07-2012) do ptysia :
Politycy PO i PSL najwyraźniej w ramach hasło Platformy: „By żyło się lepiej” stworzyli cały system wyciągania publicznych pieniędzy. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że politycy PO i PSL opracowali specjalny system, który pozwala im na obejmowanie stanowisk w radach nadzorczych, pełnienie funkcji prezesów, zatrudnianie rodziny i znajomych, a nawet tworzenie fikcyjnych etatów. Zgodnie z pojawiającymi się w mediach spekulacjami, były minister skarbu Aleksander Grad objął kilka dni temu stanowisko prezesa spółki PGE PEJ1. Poza tym, że były poseł PO zarabia bagatela 110 tys. zł miesięcznie, funkcję rzecznika spółki PGE Dystrybucja Lublin pełni synowa Aleksandra Grada, Dorota Gajewska-Grad. Z kolei miesiąc temu do zarządu Bumaru trafił Marcin Idzik, wiceminister obrony odpowiedzialny za zakup sprzętu dla armii. „Rzeczpospolita” ustaliła także, że brat byłego ministra sprawiedliwości jest szefem departamentu w spółce Polski Cukier, a córka działaczki PO z Gorzowa bez konkursu została szefową filii Urzędu Marszałkowskiego w Gorzowie. W departamencie Ministerstwa Rolnictwa pracuje natomiast córka jednego z bohaterów afery taśmowej

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947