Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
  Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca apeluje do wszystkich parlamentarzystów o przyjęcie uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Pamięci o Męczeństwie Kresowian   -   15/6/2013
"Wołyński" apel do posłów
Podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu posłowie Prawa i Sprawiedliwości zgłosili wnioski mniejszości – wpisanie do tekstu uchwały o uczczeniu 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej słowa "ludobójstwo" oraz ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej – Męczeństwa Kresowian. Oznacza to, że trzeba będzie głosować poprawki na sali sejmowej. Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca, do którego przystąpiło również działające w Tarnowie Obywatelskie Porozumienie Osób i Organizacji na rzecz Tradycji i Niepodległości, apeluje do wszystkich parlamentarzystów o głos za przyjęciem tych poprawek. Apel ten zamieszczamy w całości.

Ogloszenie

"Ludobójstwo jest kategorią prawną. Zbrodnia wołyńska wyczerpuje jego znamiona, zgodnie z konwencją ONZ z 1948 r. definiuje ona ludobójstwo jako czyn "dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych". Jeśli ktoś chce uważać żołnierzy UPA za bohaterów, musi się najpierw zmierzyć z faktami".
wywiad z Łukaszem Kamińskim, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej opublikowany w gazecie lwowskiej "Wysokyj Zamok" 23 maja 2013 roku

Siedemdziesiąt lat temu Polacy mieszkający w wołyńskich wsiach z lękiem oczekiwali na śmierć. Wokół widać było łuny szerzących się pożarów. W imię opętańczej wizji ukraińskich nacjonalistów i ich marzeniach o kraju „czystym jak szklanka wody” w okrutnych męczarniach unicestwiano życie tysięcy bezbronnych starców, kobiet i dzieci. Rozgrywała się jedna z największych tragedii, jakie kiedykolwiek dotknęły nasz naród, a „Bóg chyba patrzył wtedy w inną stronę”.

Zbrodnia wołyńsko-małopolska była trzecim ludobójstwem, po niemieckim i sowieckim, dokonanym na narodzie polskim w czasie II wojny światowej. Członkowie przedwojennej, terrorystycznej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), policji ukraińskiej w służbie nazistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz SS Galizien przy pomocy chłopów ukraińskich i zaangażowaniu kleru grekokatolickiego wymordowali swoich polskich sąsiadów w co najmniej 4314 miejscowościach na terenie województw: wołyńskiego, lwowskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, częściowo poleskiego i lubelskiego. Liczba ofiar zbliża się do 200 tysięcy osób.

Sprawcy stosowali segregację rasistowską i etniczną – zabijali Polaków (nazywanych Lachami) tylko dlatego, że byli Polakami. Głównie ginęła ludność wiejska, w tym wielodzietne i wielopokoleniowe rodziny, od niemowlęcia do starca, a nawet kobiety brzemienne i duchowieństwo – wszyscy, bez względu na status społeczny, majątkowy, zawód czy wyznanie. Nie było ratunkiem przejście na prawosławie ani do cerkwi grekokatolickiej. Likwidowano polsko-ukraińskie rodziny mieszane.

Polacy nie spodziewali się ataku. Żyli od lat wśród Rusinów (Ukraińców), wspólnie świętowali i pracowali, przyjaźnili się, a niejednokrotnie łączyły ich więzy rodzinne, dlatego umierali zdumieni i przerażeni, ponieważ męczeńska śmierć spotykała ich z ręki dobrego znajomego albo krewnego. Nacjonaliści nie wahali się mordować Ukraińców udzielających pomocy napadniętym oraz tych, którzy odmówili zabicia swych polskich współmałżonków i dzieci. Uśmiercano w sposób bestialski, stosowano sadystyczne tortury, pastwiono się nad ofiarami, dlatego mówimy o genocidum atrox – ludobójstwie okrutnym (np. przecinanie piłą, wyrywanie języków, wyłupywanie oczu, łamanie kończyn, przybijanie gwoździami, odrąbywanie części ciała, wrzucanie żywcem do studni i in.).

Eksterminacja ludności polskiej rozpoczęła się wraz z wybuchem wojny, ale dopiero w drugiej połowy 1942 roku liczba zabitych lawinowo wzrosła – od Wołynia, Polesia aż do Małopolski Wschodniej. Terror ukraiński osiągnął rozmiary wręcz niesłychane. OUN żeby „usunąć” wszystkich nie-Ukraińców, „obcoplemieńców” przystąpiła do masowych, planowych rzezi Polaków, powiat po powiecie. Akcja ludobójcza na Wołyniu osiągnęła apogeum w lipcu i sierpniu 1943 roku. W niedzielę 11 lipca, w dniu grekokatolickiego święta Piotra i Pawła, ukraińscy nacjonaliści i miejscowi chłopi zaatakowali równocześnie w 99 miejscowościach w powiatach włodzimierskim i horochowskim. W kilku kościołach zamordowano wiernych i kapłanów podczas nabożeństwa.

Zbrodni dokonywano nocą i we wczesnych godzinach porannych. Grupy uzbrojone w broń maszynową i ręczną okrążały wsie i oświetlały rakietami, zaś okoliczna ludność ukraińska za pomocą narzędzi gospodarczych zabijała śpiących domowników, rabowała mienie i podpalała zabudowania, a nawet wycinała drzewa owocowe, żeby zatrzeć ślady polskich osad. Polacy, którym udało się ujść z życiem, zostawali bez niczego. Wśród uciekinierów pełno było rannych, chorych, sierot. Pieszo i furmankami posuwali się niczym „marsze śmierci” w kierunku zachodnim i południowym. Wielu po drodze umierało. Od jesieni 1943 roku bestialskie mordy przeniosły się na teren trzech województw Małopolski Wschodniej. Polacy czuli się zagrożeni nawet we Lwowie, gdzie nacjonaliści ukraińscy nocami oznaczali krzyżami ich mieszkania. Z tragicznego położenia wołyńskich i małopolskich niedobitków korzyści czerpali Niemcy. Z jednej strony teren był „oczyszczany” z ludności polskiej, a z drugiej – pozbawionych środków do życia Polaków łatwo było wywozić na roboty do Niemiec. Od wiosny 1944 roku ukraińskie formacje kolaboracyjne oraz wiejskie bojówki zwane Samoobronnymi Kuszczowymi Widdiłami rozpoczęły mordowanie ludności polskiej w nadbużańskim pasie Lubelszczyzny. Do najokrutniejszych zbrodni doszło w powiatach Chełm i Hrubieszów, które Ukraińcy ogłosili terytorium „Wielkiej Ukrainy”. Po lewej stronie Bugu banderowcy także ponieśli straty, ponieważ polskie podziemie zbrojne stanęło w obronie ludności cywilnej.

Akty ludobójstwa były kontynuowane po wkroczeniu Armii Czerwonej i pod sowiecką okupacją. Jako działanie polityczne, zostały zaplanowane i zrealizowane z żelazną konsekwencją. Chodziło o to, by w chwili zakończenia wojny na ziemiach uznanych przez nacjonalistów za etnicznie ukraińskie Polaków już nie było.

Na dzisiejszym południowo-wschodnim terytorium Rzeczpospolitej napady na polskie osady trwały do roku 1947, a ich przebieg był równie okrutny jak na Wołyniu i cel ten sam: całkowite wyniszczenie polskiego żywiołu. Kres barbarzyństwu postawiła dopiero operacja militarna „Wisła”. Rzeziom towarzyszyła niewyobrażalna grabież mienia prywatnego i niszczenie dóbr kultury polskiej ogromnej wartości. Z nienawiści palono zabytkowe świątynie, pałace, dwory, szkoły i budynki instytucji. By żaden ślad po polskich sąsiadach nie został, zmieciono z powierzchni ziemi zachodnioeuropejski dorobek Rzeczypospolitej. Reszty dopełnili sowieci wypędzając po wojnie ocalałych Polaków z ich kresowych siedzib na tzw. Ziemie Odzyskane.

W 70 rocznicę "wołyńskiej krwawej niedzieli" ani ofiary ludobójstwa, ani żyjący świadkowie zbrodni i ich rodziny nie powinny i nie mogą stać się zakładnikiem stosunków polsko-ukraińskich. Zwłaszcza, że były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podejmując uchwałę o uznaniu Stepana Bandery i Romana Szuchewycza za bohaterów Ukrainy nie liczył się z odczuciami Polakówi i relacjami z Polską.

Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 



© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947