Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Czym tak naprawdę zajmują się posłowie do Parlamentu Europejskiego    -   05/10/2008
Wieści dziwnej treści
Czym tak naprawdę zajmuje się Parlament Europejski? Jakie doniosłe kwestie podnosi... czereda blisko 800 darmozjadów podczas swych obrad? Podstawowym celem istnienia PE jest jego trwanie – i udowadnianie własnej przydatności (z oczywistą szkodą dla podatnika). By zobrazować tę tezę, w felietonie tym zacytuję fragmenty jednej z wielu typowych rezolucji - „w sprawie sytuacji i perspektyw rolnictwa na obszarach górskich”. Przez 26 stron znajdujemy w niej cały szereg stwierdzeń w rodzaju „mając na uwadze”, za pomocą których Eurodeputowani zauważają, że góry są górzyste i w górach chodzi się pod górkę. „Tereny górskie posiadają szereg charakterystycznych cech geograficzno-przyrodniczych: strome zbocza i nachylenia terenu, warunki pogodowe, erozja, różnice wysokości, wzrost roślin, obecność skał itd” - to przykład jednego z takich odkrywczych „zauważeń”. A wszystko to rzecz jasna, za pieniądze podatników tego Eurosojuza...

Ogloszenie
>

Czym tak naprawdę zajmuje się Parlament Europejski? Ano, udowadnianiem własnej przydatności. Jest to udowadnianie tym istotniejsze, że prawdziwy ośrodek nie kontrolowanej de facto przez nikogo władzy w Unii Europejskiej znajduje się zupełnie gdzie indziej. W tym kontekście funkcjonowanie PE w obecnej formule jest najlepszym dowodem na to, że w UE funkcjonują już tylko fasady demokracji. Instytucja, która choćby z racji nazwy, powinna stać w centrum unijnych instytucji, jest pozbawioną bezpośredniego wpływu decyzyjnego atrapą. Choć zmarginalizowana w systemie politycznym UE, pozostaje jednak instytucją dla Europejczyków groźną !
Realnej władzy Parlament nie ma, dlatego też najpoważniejszym jego zadaniem jest podtrzymywanie, pośród czeredy blisko ośmiuset (!) darmozjadów iluzji o ich ważności i zapewnienie im odpowiedniej liczby bardzo ważnych zadań i innych uciech. Nic więc dziwnego, że by wykazać własną przydatność PE podejmuje coraz to nowe doniosłe uchwały, mające wskazywać te obszary życia w Unii, które jeszcze jakimś cudem oparły się regulacjom lub są im poddane w niewystarczający sposób. Przecież eurodeputowani muszą się czymś zajmować !
Dodatkową pomocą służą tu wszelakie zespoły robocze, rozmaite inicjatywy, konferencje, delegacje, spotkania, w efekcie sztucznie kreujące jedynie rozwój branży gastronomicznej i hotelarskiej (i urzędniczej). Owe bezwartościowe, a wzmagające poczucie własnej ważności działania mają jeszcze jeden aspekt – korumpowanym w ten sposób europosłom, natychającym się własną pozycją i wierzącym w doniosłość własnych głosowań, nie przyjdzie do głowy zbawienny pomysł, by uchwalić likwidację własnego, niepotrzebnego miejsca pracy.
Czym się więc zajmuje Parlament Europejski?
Do legendy przeszły już rozważania nad dopuszczalną krzywizną banana, co jest a co nie jest owocem czy te dotyczące dopuszczalnej zawartości tłuszczu w jogurcie light. Aby nie być gołosłownym, przytoczę tu jeszcze jeden, bardzo reprezentatywny przykład, mając świadomość, że mało kto ma czas, by zaprzątać sobie głowę pierdołami, którymi za pieniądze podatników zajmują się nasi reprezentanci w Parlamencie Europejskim a następnie - w wyniku działań "normatywnych" europosłów - niepoliczalna rzesza urzędników i decydentów rozmaitych unijnych organów i instytucji.

Mam oto przed sobą świeżo przegłosowaną Rezolucję PE „w sprawie sytuacji i perspektyw rolnictwa na obszarach górskich”, o której zdarzyło mi się ostatnio wspominać w kontekście Traktatu z Lizbony, na który to nie dokument, jak gdyby obowiązywał, rezolucja powyższa się powołuje. Doniosłość tej rezolucji podkreśla fakt, iż liczy sobie ona 26 stron, a jak wiadomo, w Unii jedynie długość i rozwlekłość dokumentu stanowi o jego znaczeniu, czego przykładem może być formalnie odrzucony Traktat Konstytucyjny, nazywany dla niepoznaki Traktatem z Lizbony. Jako typowa europarlamentarna rezolucja, bogata jest ona w zdania wielokrotnie złożone, z których większość można sprowadzić do mających doniosłe i odkrywcze dla nas znaczeni stwierdzeń w rodzaju, że góry są górzyste, i że trudniej jest wchodzić pod górkę, niż chodzić po płaskim, ziemia jest okrągła i rosną na niej różne roślinki. Rezolucja ta, jak i inne, składa się z szeregu stwierdzeń zaczynających się od słów „mając na uwadze...” „uwzględniając...” itp. i pozwalam sobie przytoczyć garść z nich, a uściślając: garść stwierdzeń najzabawniejszych...

Przez 26 stron Parlament Europejski, wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu Komisji Europejskiej na regulacje kolejnych sfer życia za pieniądze podatnika, wzywa KE do, rzecz jasna opracowania specjalnej strategii poświęconej obszarom górskim, co wiąże się z „zachętami”, „funduszami” i różnymi takimi zagadnieniami „ekologicznymi”. Dziwić się tylko należy, jak bez unijnej biurokracji „obszary górskie” mogły dotąd przez tysiące lat funkcjonować, nie znając dobrodziejstw rezolucji nie istniejącego jeszcze wówczas Parlamentu Europejskiego.
Przez 26 stron tej jednej z wielu przecież rezolucji, PE „wskazuje”, „zwraca uwagę”, „zauważa”, „przypomina”, „podkreśla” itp. Jak wiadomo z doświadczenia, gdy tylko Parlament Europejski coś „zauważa”, od razu należy zacząć się bać, jako że każde takie „zauważenie” pociąga za sobą problemy, rozwiązywane za pomocą jeszcze innych „zauważeń”, rodzących kolejne problemy. Ale powróćmy do samej rezolucji: jak czytamy w jej uzasadnieniu: „Tereny górskie posiadają szereg charakterystycznych cech geograficzno-przyrodniczych: strome zbocza i nachylenia terenu, warunki pogodowe, erozja, różnice wysokości, wzrost roślin, obecność skał itd.” Dzięki temu wiemy już, że nasi eurodeputowani wiedzą co to są góry i uznali za stosowne, za nasze pieniądze, tą wiedzą się pochwalić. Ale idźmy dalej: „Ma to swoje konsekwencje. Po pierwsze, ze względu na te charakterystyczne cechy tereny górskie różnią się wyraźnie od innych form krajobrazu w UE (np. obszary morskie czy wybrzeża), na które UE zwraca szczególną uwagę poprzez dobrze opracowane strategie polityczne i gospodarcze.” No coś podobnego! Okazuje się, że eurodeputowani byli także nad morzem i posiadają tą umiejętność logicznego myślenia, która pozwala im odróżnić góry od wody. Jeszcze dalej pada modne w UE słowo – wytrych: „Po drugie, te cechy charakterystyczne sprawiają, że tereny górskiej są pod wieloma względami „dyskryminowane”.” No, jako że jednym z głównych celów UE jest walka z dyskryminacją i tropienie jej wszędzie, okazało się że dyskryminowani mogą być już nie tylko kochający inaczej, ale także takie na przykład „tereny górskie”. Jakież pole do popisu się za tymi stwierdzeniami kryje! Kiedy już nie będzie można dalej w walce z dyskryminacją się posunąć, i jak w przodujących krajach, gdy już wszędzie związki małżeńskie zawierać będą „strony” a nie on i ona, a wszystkie toalety przestaną być dla panów i pań, tylko „z pisuarem i bez” (to nie żart!), będzie można wejść w przestrzeń dyskryminacji nie tylko gór, jezior i rzek, ale np. roślin.

Oczywiście, tak w przypadku tej jak i innych rezolucji, jej realizacja nie jest możliwa bez urzędniczej kontroli. Dlatego PE „podkreśla znaczenie wprowadzenia zintegrowanego podejścia do procesu podejmowania decyzji i procedur administracyjnych (...)”. Nasi górale ostatnio z procedurami tymi spotkali się przy okazji rejestracji produktu regionalnego, czyli oscypka, który należało „chronić” – w efekcie unijne normy produkcji tego unikalnego produktu, spełnić był w stanie jeden (!) góral – pozostali, tropieni przez straż miejską, sprzedają „scypki”.
Ale co tam uzasadnienie do rezolucji, zobaczmy jak brzmi sam dokument: PE -„mając na uwadze, że obszary górskie (przede wszystkim tereny górzyste i wysokogórskie) stanowią tradycyjny krajobraz, odzwierciedlający harmonijną interakcję między człowiekiem a przyrodą oraz należący do naszego dziedzictwa naturalnego” - tu europosłowie trochę mnie zdziwili i dali do myślenia, co też jeszcze może składać się na obszary górskie, poza „terenami górzystymi i wysokogórskimi”. Najbardziej podoba mi się jednak ta harmonijna interakcja między człowiekiem a przyrodą;
-„mając na uwadze, że obszary górskie nie stanowią jednolitej formy krajobrazu, lecz obejmują m.in. najróżniejsze formy górskie i górzyste (góry wysokie, góry średnie, lodowce, nieużytki)” - no tego to doprawdy nie wiedziałem;
- „mając na uwadze, że obszary górskie różnią się od innych obszarów w Unii Europejskiej z uwagi na ich konkretne cechy (nachylenie, różnice wysokości, niedostępność, warunki wzrostu roślin, krótsze naturalne okresy wegetacyjne, niska bonitacja gleby, warunki pogodowe i klimatyczne) oraz że są pod wieloma względami „dyskryminowane” z uwagi na stałe pozostawanie w niekorzystnej sytuacji z przyczyn naturalnych (...)” - o dyskryminacji gór już pisałem, dodam tylko iż z rezolucji wynika, że PE zajmował się już w przeszłości dyskryminacją jezior, wybrzeży i terenów nizinnych i chciałoby się zapytać, czy wobec tego są jakieś obszary krajobrazu nie dyskryminowane. Z akapitu tego wynika również, iż największym dyskryminatorem jest „Matka Natura”, jako że obszary górskie „są pod wieloma względami dyskryminowane”, a to „z uwagi na stałe pozostawanie w niekorzystnej sytuacji z przyczyn naturalnych”! W każdym razie cieszy, iż eurodeputowani zechcieli zdefiniować cechy charakterystyczne obszarów górskich – dzięki temu będziemy już teraz mogli je rozpoznać, gdy na nie natrafimy;
„podkreśla znaczenie rolnictwa na terenach górskich dla produkcji, ochrony i wykorzystania krajobrazu na szeroką skalę, a także jako wielofunkcjonalnej podstawy dla innych gałęzi gospodarki oraz jako charakterystycznego elementu tradycyjnych krajobrazów i struktur społecznych” - no po prostu nie zdawałem sobie sprawy z faktu, iż w górach coś się uprawia i że rolnictwo stanowi „charakterystyczny element tradycyjnych krajobrazów i struktur społecznych”, imponuje mi też ta „wielofunkcyjna podstawa”;
-„zauważa, że ze względu na naturalne warunki i zagrożenia rolnictwo na obszarach górskich (zwłaszcza na terenach górzystych i wysokogórskich) wiąże się z większym wysiłkiem (m.in. dużym nakładem pracy i zapotrzebowaniem na pracę ręczną) oraz wyższymi kosztami (m.in. zapotrzebowaniem na specjalne maszyny i wysokimi kosztami transportu)” – to ostatnie, tłumacząc na ludzki, to nic innego, jak wspomniane na początku stwierdzenie że góry są górzyste, a pod górkę jest pod górkę. Mógłbym powyższą litanię cytować długo.
Przytoczyłem fragment. Abyście Państwo wiedzieli, czym jest UE w obecnym kształcie oraz byście Państwo mogli się dowiedzieć, czym za nasze pieniądze zajmuje się Parlament Europejski – prawie 800 eurodeputowanych, obsługiwanych przez dziesiątki tysięcy urzędników. A przecież PE to tylko jeden organ pośród innych unijnych organów i instytucji...

P.S. Ponieważ w łonie organów UE pojawiły się głosy, że irlandzka kampania eurosceptyków wobec traktatu lizbońskiego, która przyczyniła się do jego odrzucenia w referendum, mogła być finansowane przez amerykańską CIA (co koniecznie trzeba wyjaśnić), bo to przecież niemożliwe by ludzie sami z siebie nie chcieli dalszej sowietyzacji Unii, ja niżej podpisany oświadczam, iż możliwe jest, że za powyższy tekst wziąłem pieniądze nie tylko od CIA, ale też i rosyjskiej FSB, bo im też tam szczególnie zależy na rozbiciu „jedności” Jewropy.

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 7)Dodaj komentarz
(05-10-2008) Przemek :
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie głosowałem przeciw wejściu Polski do UE. W sumie znam dwie pozytywne strony integracji: brak ceł (ale to samo ma NAFTA, a nikt państwom członkowskim nie rozkazuje, co mają produkować i ile) oraz brak kontroli granicznej.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(05-10-2008) jim :
Wspólnota Europejska-Tak socjalizm-nie! Shengen wolny rynek rywalizujące waluty WSPÓLNOTA GOSPODARCZA! TAK!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2008) KArol :
Ciekawi mnie, gdzie się podziali wszyscy zwolennicy zjednoczenia bez wątpliwości cienia z tym zwyrodniałym tworem ludzkiej myśli (czytaj: UE)? Dlaczego milczą i nie bronią słuszności dyrektyw swoich Eurodeputatów?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2008) Ziutek :
Przypomnijcie sobie jak wyglądała Polska przed wejściem do UE. Brak pieniędzy na drogi, gospodarka słabo się rozwijała. Duże bezrobocie(fakt, że obniżyli je emigranci), niższe zarobki. Przynajmniej tu gdzie pracuję w Krakowie zmiana jest widoczna, i to bardzo. Chcieliśmy do Europy, a teraz zaczyna nam być źle. Nie jestem zwolennikiem zbytniej integracji, tworzenia kanclerza Unii Europejskiej, ale nie jestem przeciwnikiem samej Unii.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2008) M.Wietrzyk :
To zależy jaki okres bierzemy pod uwagę. Zdaje się że był nawet rok w którym rozwijaliśmy się w tempie 7% czy coś koło tego. Kasa na drogi - cóż pewnie była wydawana na jakieś inne bzdury. Do tego żeby budować drogi tak naprawdę UE nie jest nam potrzebna.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2008) Ziutek :
Zgadza się, że Unia nam nie jest potrzebna do budowy dróg, ani rozwoju. I wystarczyła by jedynie strefa Schengen. Tyle, że ja brałem pod uwagę jeszcze to jak Polską zarządzają. A Unia trochę wzrost gospodarczy nam zastymulowała.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2008) M.Wietrzyk :
Nie wiem czy ta stymulacja w przyszłości nie będzie nas zbyt dużo kosztowała. Debilne przepisy są w stanie zamordować nawet najbardziej efektywną gospodarkę świata.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947