Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
  Papież unieważnił ekskomuniki, ciążące na biskupach Bractwa św. Piusa X    -   25/1/2009
Zielone światło dla Tradycji
Po 21 latach Papież Benedykt XVI i Kongregacja ds. Biskupów anulowali dekret z lipca 1988r., który ogłaszał, że biskupi wyświęceni (bez zgody Papieża Jana Pawła II) przez założyciela Bractwa św. Piusa X, kontestującego niektóre reformy Soboru Watykańskiego II, arcybiskupa M. Lefebvre`a oraz on sam, popadli w stan ekskomuniki. Tym samym ekskomunika została zdjęta z obecnego przełożonego Bractwa Bernarda Fellaya oraz trzech innych biskupów - Alfonso de Gallarety, Tissier de Mallerais i Richarda Williamsona. Ten ostatni, oskarżany - przez media, lewicowe i liberalne elity oraz Żydów - o antysemityzm i relatywizowanie rozmiarów Holocaustu, poprzez podawanie w wątpliwość istnienia komór gazowych, stał się w ostatnich dniach bohaterem medialnego skandalu, który miał zapobiec historycznej papieskiej decyzji. O tym, co ona oznacza dla całego Kościoła i wiernych przywiązanych do tradycyjnej, przedsoborowej liturgii, których nie brak również w diecezji tarnowskiej, pisze w swoim obszernym komentarzu Piotr Dziża.

Ogloszenie
>

Mój komentarz:
W połowie lat 80-tych, mając 14 lat, wraz z ojcem i bratem oraz grupą Tarnowian – pracowników Zakładów Azotowych i ich rodzin kilkanaście dni spędziłem na wczasach w Saksonii. Nasza grupa, nie zważając na niezbyt nawet kamuflowane próby zastraszania przez enerdowskich gospodarzy i zdziwione miny naszych niemieckich współwczasowiczów, w naturalny dla siebie i naszej religijności sposób, niedziele (dwie albo trzy, które przypadły na okres wczasów) pragnęła przeżyć „po bożemu”, czyli idąc do kościoła. Z powodów, których mogę się tylko domyślać, nie mogliśmy się jednak udać do świątyni rzymskokatolickiej, z których najbliższa znajdowała się prawdopodobnie ponad 100 km od miejsca, w którym przebywaliśmy. Nieopodal nas znajdowało się jednak miasteczko Döschnitz, a w nim był kościół luterański. Nie bez pewnych rozterek, zmuszeni zostaliśmy do wzięcia udziału w niedzielnych nabożeństwach w tym mocno zaniedbanym kościółku. Polska grupa, ku nieskrywanemu zadowoleniu pastora (na co dzień listonosza, pracującego na tamtejszej poczcie) stanowiła na nich zresztą nie lada atrakcję, istotnie zwiększając frekwencję, zwykle ograniczającą się dosłownie do kilku starszych osób.
Mnie, młodego człowieka, pierwszy raz przyglądającego protestanckiemu nabożeństwu, uderzyło wówczas jedno spostrzeżenie. Msza w Döschnitz, poza faktem, że odprawiana była oczywiście po niemiecku i przerywana nieznanymi mi pieśniami, niewiele się różniła od mszy znanej mi z coniedzielnych wizyt w moim rodzinnym kościele parafialnym. Biorąc udział w protestanckim nabożeństwie, miałem poczucie uczestnictwa w „mojej” mszy świętej.
Pamiętam, że ta obserwacja mną wstrząsnęła. Do tego stopnia, że po powrocie do Polski, przez pewien czas stałem się wręcz ekumenistą – neofitą, co przejawiało się bombardowaniem mojego katechety pytaniami o to, dlaczego i po co Kościół utrzymuje wśród chrześcijan „sztuczne podziały”. No, bo – myślałem sobie - skoro wszyscy jesteśmy chrześcijanami, wierzymy w Zmartwychwstanie Chrystusa, czytamy tę samą Ewangelię i nawet w sensie sprawowania Eucharystii tak niewiele nas różni, to po co tak eksponować te „niewielkie” już przecież różnice ...

Gdy po ponad 20 latach, w tuchowskiej kaplicy pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, w której nabożeństwa odprawiają od ponad 3 lat kapłani z Bractwa św. Piusa X, próbowałem uczestniczyć – po raz pierwszy w życiu ! – w „przedsoborowej” mszy katolickiej, która przecież przez wiele stuleci, jeszcze dla moich rodziców, była „normalną”, zwykłą mszą, ogarnęło mnie zdumienie. Okazało się to o wiele trudniejsze niż w przypadku tej protestanckiej mszy, którą pamiętam z późnego dzieciństwa ! Nie chodzi nawet o to, że msza odprawiana jest po łacińsku, bo akurat do łaciny zdążyłem przywyknąć w szkole i żaden wykształcony humanista z percepcją łacińskich modlitw nie powinien mieć większego problemu. Nie chodzi też o kapłana zwróconego przodem do Tabernakulum, do czego przywyknąć nie miałem gdzie, ale znałem ze starych zdjęć czy filmów. Problem takiego, jak ja, wychowanego już w Novus Ordo katolika, to fakt, że cały układ owej „starej” Mszy i jej „duch” jest absolutnie inny od tego, jaki znałem w roli jedynego, obowiązującego wzorca. Po swoim pierwszym kontakcie z Tridentinum nie mogłem nawet powiedzieć, że uczestniczyłem w sprawowaniu Eucharystii, bo ja tej „tuchowskiej” mszy, nawet z modlitewnikiem w ręku, po prostu nie rozumiałem !
Przyznaję, przez moment przebiegła mi nawet przez głowę powierzchowna konstatacja – „no, nic dziwnego, że Kościół z takiej Mszy „zrezygnował”. Zaraz potem jednak, gdy zdałem sobie sprawę, że pierwsze wrażenie jest efektem naturalnego „szoku porównawczego”, przyszła głębsza refleksja. Jakże mam rozumieć tę Mszę, znaczenie jej poszczególnych fragmentów, gestów Kapłana i wypowiadanych przez niego cicho, przed Ołtarzem, słów, skoro nikt, nigdy mnie z tą Mszą nie zapoznał? „Nową”, posoborową mszę tłumaczyli mi katecheci od czasów przedszkola, nawet nie starając się uzmysławiać mi „jak to było przedtem”. Poczułem się, jak ktoś, kto przypadkowo, po blisko 40 latach dowiaduje się, że ma zupełnie innych biologicznych rodziców, niż sądził przez całe życie. Krótko mówiąc, poczułem się oszukany i ... okradziony.

Z życia religijnego mojego pokolenia i pokolenia jeszcze młodszych katolików, Mszę Wszechczasów i całą, kształtowaną przez stulecia wielką kulturę liturgiczną oraz tradycyjną, wielowiekową duchowość związaną z rytem trydenckim, ukradziono. Co szczególnie przykre, to fakt, że zarówno moim rówieśnikom, jak i moim dzieciom trudno już się o tę spuściznę upomnieć, bo nie otrzymaliśmy żadnej szansy, którą przez ostatnie 40 lat, stworzyłaby praktyka Kościoła na wytworzenie z nią jakiejkolwiek więzi. Nawet mimo dużej, religijnej aktywności i najgłębszego uczestnictwa w życiu swoich wspólnot i całego Kościoła, nie mieliśmy szansy na poznanie Mszy Wszechczasów. Co więcej, nawet gdy ktoś był nią zainteresowany, w czysto poznawczym sensie, spotykało go (i nadal spotyka) ze strony wielu księży i biskupów zwykłe oszustwo. Bo przecież „łacińskie” msze, znane mi z kilku poranno-niedzielnych wizyt na Wawelu w latach 90-tych, teraz odprawiane też w tarnowskiej Katedrze, to przecież atrapy, nie mające z mszą w rycie trydenckim nic wspólnego (są to po prostu znane nam posoborowe msze, przetłumaczone – nie wiem po co - na łacinę).
Szansy na autentyczne poznanie spuścizny przedsoborowej liturgii nie dawały i obawiam się, że nadal nie dają, także seminaria. W czasie trwania tego wielkiego, bezprecedensowego w historii Kościoła eksperymentu, dokonywanego na żywej tkance ”Mater Eccclesia”, mury seminariów opuściło już kilkadziesiąt roczników księży, którym wraz z pobieżną wiedzą na temat „starej” liturgii przekazano co najwyżej przekonanie o jej „absolutnej historyczności” (obowiązywała kiedyś) i – stopniowo coraz bardziej powszechne w „posoborowym” duchowieństwie - uprzedzenie do niej, jako kompletnie nie przystającej do potrzeb współczesnego świata. Efekt jest taki, że dziś sprawować mszę w formie nadzwyczajnej klasycznego rytu rzymskiego potrafi zaledwie garstka rzymsko-katolickich księży, kształconych w „posoborowych” seminariach a w ich zasięgu jest już niewielu duchownych - profesorów, którzy mogliby ich tego nauczyć.

Przyznaję, że nie do końca przekonują mnie wszystkie argumenty lefebrystów, dotyczące obrony kluczowej decyzji arcybiskupa Lefebvre z 1988r. o wyświęceniu czterech swoich następców za wszelką cenę. Trudno jednak nie przyznać racji Bractwu św. Piusa X, gdy krytykuje ono praktykę posoborowego Kościoła, praktykę, która wielowiekową Tradycję liturgii i duchowości oraz odnoszoną do niej doktrynę programowo i systematycznie usunęła z życia swoich wiernych, nie dając im ŻADNEGO wyboru.
Nie sposób też, szczególnie komuś, kto miał szansę na porównanie "starej" i "nowej" mszy, nie przyznać racji diagnozie, z której wynika, że Eucharystia sprawowana według Novus Ordo stanowi diametralną zmianę w Liturgii Kościoła i – wbrew deklaracjom Soboru deklarującego ewolucyjny charakter tej i innych reform - okazała się w gruncie rzeczy rewolucją w tej dziedzinie. Na marginesie pisząc, co do konieczności pewnych reform, także w tej materii zgadzał się, nawet abp Lefebvre, z nadzieją oczekując Soboru, co podkreślał zresztą w swoich wspomnieniach. Skala zmian i sposób ich wprowadzenia musiały być jednak ciosem nawet dla więcej niż umiarkowanych zwolenników reformy.
W rezultacie - „zreformowanej” mszy katolickiej znacznie bliżej do mszy protestanckiej niż do swej (przynajmniej teoretycznie) poprzedniczki w Kościele Rzymskim. Rację miał ś.p. Tadeusz Żychiewicz, gdy w roku 1973 w „Tygodniku Powszechnym” pisał o Novus Ordo tak: „Troskliwie oskubany z mięsa katolicki szkielecik, ubrany w protestancki surducik.”

Cieszę się, że nareszcie, po 40 latach ewidentnego sekowania tradycjonalistów, Kościół Hierarchiczny, za sprawą wybitnego, niezłomnego Papieża, który nie boi się pójść pod prąd, docenia starania wiernych i kapłanów, którzy skarb Tradycji, przez te dziesięciolecia zachowywali dla Kościoła, wbrew oficjalnie reprezentowanemu nurtowi i nasilającym się modernistycznym trendom. Historyczną decyzję Benedykta XVI i Kongregacji ds. Biskupów o unieważnieniu ekskomunik 4 hierarchów wyświęconych przez arcybiskupa Lefebvre, należy bowiem rozpatrywać łącznie z dokumentem motu proprio "Summorum Pontificum" z lipca 2007r., uwalniającym mszę trydencką i de facto, po latach, przywracającym ją Kościołowi. Przypomnijmy fragment tego dokumentu: „To, co dla poprzednich pokoleń było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie. I nie może być nagle całkowicie zakazane lub, tym bardziej, uznane za szkodliwe. Wszystkim wyjdzie na dobre zachowanie bogactw, które wzrastały w wierze i modlitwie Kościoła i przyznanie im należytego miejsca."
Pierwsza decyzja dotyczyła zatem całości Kościoła, obecna adresowana jest przede wszystkim do wiernych, którym – dzięki działalności duszpasterskiej „piusowców” - udało się zachować przywiązanie do Mszy Wszechczasów. Nieliczne grono wiernych – tradycjonalistów, uczestniczących w mszach odprawianych przez księży- lefebrystów, często jedynych mszach trydenckich odprawianych po wielu latach przerwy na terenie ich diecezji, przeżywało w ostatnich szczególnie latach wielkie dylematy, znosząc szykany ze strony „po swojemu” interpretujących ich status biskupów i proboszczów. Ostatnia decyzja Papieża ostatecznie ukróca tę sytuację, przecinając też kanoniczne spory na temat tego, czy uczestnictwo w mszy sprawowanej przez kapłanów Bractwa Św. Piusa X jest ważne, czy ważne są udzielane przez nich sakramenty, itp.
Nie mam jednak złudzeń, że to już koniec tych szykan, bo zawiedzione polityką Papieża środowiska modernistów, przyzwyczajone przez 4 ostatnie dziesięciolecia do roli sprawujących rząd dusz, będą czynić wszystko, aby zrelatywizować znaczenie tej historycznej decyzji Ojca Świętego.
Dowodzą tego już pierwsze głosy oburzenia, z jakim spotyka się ta decyzja w najbardziej rozkrzyczanych mediach, nazywanie jej „skandalem” lub co najmniej określanie jako „kontrowersyjnej”, a także żałosna próba zbiorowego przypięcia Bractwu św. Piusa X etykietki „antysemitów” oraz niczym nieuprawnione próby interwencji lub gróźb pod adresem Papieża podejmowanych przez środowiska żydowskie. Wiadomo: jak zawodzą wszelkie inne argumenty, to łatka antysemityzmu wciąż jeszcze działa ...
Dzieje się to wbrew oczywistej już prawdzie, którą potwierdza papieska decyzja, ogłoszona skądinąd symbolicznie na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan i w 50 rocznicę zainicjowania Soboru Watykańskiego II, że uczestnicy mszy odprawianych przez krnąbrnych księży- lefebrystów byli i są częścią Kościoła Powszechnego. Moderniści doskonale zdają sobie sprawę, że ich liberalne propozycje i kolejne nowinki nie mogą już liczyć na przychylność obecnego Następcy św. Piotra. Nie bez kozery, Krzysztof Gołębiewski, szef Katolickiej Agencji Informacyjnej pisze, że dla liberalnych katolików decyzja Benedykta XVI oznacza powrót do czasów przedsoborowych.

Mimo, że status formalny Bractwa św. Piusa X w łonie struktur Kościoła zapewne długo będzie jeszcze negocjowany (niektórzy obserwatorzy twierdzą, że zaproponowana zostanie w tym przypadku formuła prałatury personalnej, podobnej do tej, jaką posiada Opus Dei), co poprzedzone zostanie niejednym jeszcze sporem doktrynalnym na linii Bractwo - Watykan, unieważnienie ekskomunik ciążących na biskupach- tradycjonalistach, jest dziś rodzajem swoistego parasola ochronnego, który Watykan roztoczył nad wiernymi Tradycji. Ma on chronić ich często przed .... własnymi biskupami i episkopatami.

Słusznie bowiem zauważa Paweł Milcarek, redaktor naczelny „Christianitas” i nieformalny lider środowiska tradycjonalistów katolickich, które – inaczej niż lefebryści - wybrali niekontrontacyjną, pełną pokory, drogę obrony trydenckiej Liturgii i tradycyjnej Doktryny, który, ciesząc się z decyzji Ojca Świętego, pisze, że „dużo zależy od lokalnych biskupów: czy w praktyce potrafią oderwać się od powtarzania kliszy o „złych schizmatykach”, a zauważą szansę wykorzystania dynamizmu gorliwych kapłanów, którzy w niektórych obszarach są ostatnią szansą na katolickie duszpasterstwo”.

Trudno nie odnieść się w tym miejscu i w tym kontekście do konkretnej sytuacji w tarnowskim Kościele. Trudno nie przypomnieć treści listu pasterskiego sprzed ponad 3 lat, w którym Biskup Tarnowski groził uczestnikom mszy w tuchowskiej Kaplicy ekskomuniką, później komunikat, będący odpowiedzią na ogłoszenie prasowe o funkcjonowaniu Kaplicy, w którym Kuria kategorycznie odmawiała jej prawa do nazywania się „Kaplicą Rzymsko-Katolicką”.
Już po Motu Proprio, dosłownie w ostatnich tygodniach, podczas tradycyjnej kolędy w niektórych parafiach doszło do przypadków ostentacyjnego wchodzenia księży do mieszkań uczestników mszy w Tuchowie, skądinąd nie czyniących z tego żadnej tajemnicy, tylko po to, aby oznajmić takiemu lub innemu delikwentowi, że ... zaciągnął na siebie ekskomunikę i jako taki nie jest godzien kolędy ! Prominentny Proboszcz jednej z podtarnowskich parafii otwarcie przyznał, że wypowiadając tak radykalną tezę, posługiwał się "wykładnią" samego Ordynariusza Diecezji.
Wszystkie te działania stały i stoją w sprzeczności z oficjalnymi wypowiedziami Kardynała Dario Castrillon Hoyosa, przewodniczącego Komisji papieskiej "Ecclesia Dei" i stanowiskiem Watykanu, od początku obecnego pontyfikatu szukającego dróg służących zbliżeniu i „pełnej komunii” z tradycjonalistami. W sprzeczności z deklaracjami samego Biskupa Tarnowskiego, zapowiadającego ponad półtora roku temu (tuż po opublikowaniu papieskiego dokumentu uwalniającego możliwość odprawiania mszy trydenckiej spod jurysdykcji Biskupów) podjęcie rozmów z lokalnymi lefebrystami, stały też późniejsze działania Kurii, a raczej ich brak. Mimo upływu osiemnastu miesięcy, Biskup nie spotkał się z przedstawicielami tego środowiska.
Praktyka tych i innych nie-działań oraz swoistej sofistyki uprawianej przez tarnowskiego ordynariusza na treści Motu Proprio i towarzyszącego mu Listu, świadczy o tym, że Kurii Tarnowskiej bardzo trudno przyjąć ducha papieskiego dokumentu z lipca 2007r. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w żadnym kościele i innym miejscu, pozostającym w obrębie struktur tarnowskiej diecezji, uważanej przecież za najbardziej pobożną w kraju, nadal (ileż to już lat ?) nie odprawiono żadnej mszy w tradycyjnym rycie trydenckim. Nic mi w każdym razie na ten temat nie wiadomo, a przypuszczam, że nadano by takiemu wydarzeniu odpowiednią oprawę medialną.
W sytuacji dwupokoleniowej już wyrwy w możliwościach obcowania z mszą trydencką w kościele parafialnym i odgórnego zahamowania procesu przekazywania wiedzy i duchowości z nią związanej, Biskupowi bardzo łatwo mówić, że „nikt się tym już nie interesuje”. Ale czy Kuria stwarza szansę na pogłębione zapoznanie się przez wiernych z tym tematem, choćby tylko jako fragmentem „żywej” historii Kościoła ? Jeśli by tak było, powinniśmy mieć do czynienia z całymi cyklami rekolekcji przypominających Tridentinum. Tymczasem nie dzieje się nic. Nie odbyło się żadne spotkanie, nie została zainicjowana przez Kurię choćby pojedyncza konferencja na temat liturgii trydenckiej i jej spuścizny, o której upowszechnianie tak gorąco przecież apelował Ojciec Święty w swych dokumentach z 2007 roku, prosząc o „przyznanie należytego miejsca”. Niestety, dla Kurii Tarnowskiej „należyte miejsce” oznacza nadal sytuację całkowitego wyrugowania „starej” Liturgii, przy braku nie tylko gwarancji choćby minimum szans na oficjalne zapoznawanie się z nią i tą niezwykłą duchowością przez wiernych w diecezji, ale też brak tolerancji a nawet podejmowanie działań torpedujących wobec wciąż jedynej szansy, jaką stwarza na tym terenie działalność Bractwa św. Piusa X dla dzieła przywrócenia wiernym Kościoła Tarnowskiego tej wielkiej katolickiej spuścizny.

Czy obecna decyzja Watykanu oznacza zmianę sytuacji w tym zakresie ? Oby.
Na zakończenie, m.in. pod rozwagę Kurii Diecezjalnej w Tarnowie, przywołuję niedawny apel sekretarza Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Jego Ekscelencji abp Alberta Malcolma Ranjitha, który tak pisał na ten temat: ...motu proprio Summorum Pontificum dotyczące liturgii trydenckiej jest owocem głębokich refleksji naszego Papieża na temat misji Kościoła. Nikt nam - obleczonym w kościelne purpury i szkarłaty - nie dał prawa bycia nieposłusznymi oraz pozbawiania motu proprio znaczenia poprzez nasze własne drobne "przepisiki". Nawet, jeśli są one dziełem konferencji episkopatów. Nawet biskupi nie mają takiego prawa. Kościół ma być posłuszny temu, co mówi Ojciec Święty. Jeśli nie stosujemy się do tej zasady, pozwalamy szatanowi stać się jego narzędziami. Narzędziami diabła i nikogo innego. To prowadzi do rozłamu w Kościele i powstrzymuje jego misję. Nie wolno nam tracić i marnować czasu.
Piotr Dziża
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 54)Dodaj komentarz
(26-01-2009) MP :
Czy biskup tarnowski, wzorem poprzednich, dotyczących tej kwestii listów, wystosuje do parafii specjalny list pasterski, czy będzie dalej kwestionował zwierzchność Ojca Świętego?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) ??? :
co na to Kuria Diecezjalna w Tarnowie?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) rrrrrr :
ej klchy klechy macie nasrane w swoich ciasnych główkach !!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) ewa :
W Katedrze, w niedziele o godz. 18.30 odbywają się msze św. po łacinie. Nie są to msze trydenckie, ale ciekawy klimat. Oczywiście na ekranie wyświetlany jest tekst, nie trzeba znać łaciny.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) Jimi Tenor :
Mam pytanie do autora. Panie Piotrze, a co z Williamsonem, który uważa, że nie było holocaustu, podważa liczbę ofiar zgładzonych w obozach koncentracyjnych, najbardziej znany jest z tego, że jest negacjonistą?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) katolik :
wyjątkowo rzetelny i przemyślany artykuł. Jak rzadko w mediach operuje tylko faktami i w rezultacie jest po prostu prawdziwy. Gratulacje dla autora, szczególnie za analizę sytuacji w diecezji tarnowskiej. Tak właśnie powinien pisać uczciwy i odważny dziennikarz. Należy mieć nadzieję, że Kuria zachowa się tak , jak powinna, czyli z pełnym posłuszeństwem do swego zwierzchnika - Papieża. I ciekawe czy proboszcze przeproszą skrzywdzonych wiernych?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) Jimi Tenor :
Pisze Pan "...za sprawą wybitnego, niezłomnego Papieża, który nie boi się pójść pod prąd, docenia starania wiernych...". Czyli JP II, nakładając ekskomunikę okazał się nie-wybitny, bojaźliwy, nie doceniający starań wiernych? Czy ceni Pan tylko tych, którzy robią coś po Pana myśli? Nie chce być posądzony o jakieś ataki, czy czepianie się. Wydaje mi się, że w tarnwoskim Kościele powinna zostać przeprowadzona dyskusja o i – przede wszystkim – z członkami Bractwa. Nie mam jednak wielkich nadziei, że bp Skworca będzie stać na taki dialog. A artykuł jest w porządku. Dowiedziałem się wielu rzeczy – dziękuję.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) JAK :
Autor wykazał się wręcz heroiczną odwagą cywilną, przyznając, że przez pewien czas był wręcz ekimenistą. Ten haniebny okres młodzieńca na pewno zostanie mu jednak wybaczony w duchu rzymskokatolickiego miłosierdzia. Czy intarnet.pl to portal wyznaniowy?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) jmax :
mądry , przemyślany, wyważony tekst, jednak brakuje mi czegoś, czegoś co wytłumaczy nałożenie ekskomunik a później jej unieważnienie - niedobry precedens, jak dalej tak pójdzie to nowy super papież Benedykt XVI ( bo nie Jan Paweł II, a przewodniczący kongregacji ds. biskupów nałożył na Lefebrystów ekskomunike) unieważni jeszcze ekskomunike ks. Marka Bożka ( nazwisko niezłe) z polskiego kościoła św. Stanisława Kostki w St. Louis w stanie Missouri , albo innych ludzi sprzeciwiających sie decyzjom hierarchów.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) jmax :
tylko sie jeszcze pytam - po co te śluby posłuszeństwa? To czystości widocznie też mogą łamać bez mrugnięcia okiem, bo spłynie to po nich jak woda po gęsi

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) Wizjer :
Jmax, a o kim piszesz? Ksiądz nie składa ślubów czystości więc trudno się zorientować o co Ci chodzi...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) zlm :
Panie Piotrze, rzeczywiście ciekawy arykuł. Prosze jednak nie zapominac, ze to biskup jest głową Kościoła lokalnego. Prosze z nim rozmawiac o kwestiach, ktore sa dla Pana wazne jako dla wiernego, ktory uznaje w biskupie swojego pasterza.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) HM? :
Czy to znaczy, że Kościół pozwoli również, zgodnie z tradycją, palić heretykw na stosie? To bardzo tradycyjne działanie, a przy tym mogłoby gawiedzi dopomóc w mocnym przeżywaniu własnej wiary i kontemplacji tajemnicy zbawienia.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-01-2009) :D :
A nie zaszkodziłby.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-01-2009) pim :
Biskup jest głową,a wierni d...ą. Z dwoma wejściami do wyboru. To jeden wielki pic i aż tyle.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-01-2009) aaaaa :
ej klechy klechy i te wasze bożki !!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-01-2009) TYLKO OSKRAŻANY? :
W liście skierowanym do Benedykta XVI przełożony lefebrystów biskup Bernard Fellay przeprosił za wypowiedzi biskupa Richarda Williamsona, negujące Holokaust - ogłosił Watykan. Williamson w listopadowym wywiadzie dla szwedzkiej telewizji wyraził opinię, że w hitlerowskich obozach nie było komór gazowych. Podobne poglądy głosi od lat. Słowa negacjonisty wywołały falę protestów środowisk żydowskich, po tym gdy w sobotę papież zdjął ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów, wśród nich Williamsona. "Prosimy o przebaczenie papieża i wszystkich ludzi dobrej woli za dramatyczne konsekwencje tych słów" - napisał w liście bp Fellay. Dodał następnie: "Stwierdzenia biskupa Williamsona nie odzwierciedlają w żadnym razie stanowiska naszego bractwa". "Dlatego - poinformował - zabroniłem mu aż do odwołania publicznego wypowiadania się na tematy polityczne i historyczne". Treść listu biskupa Fellaya została ogłoszona w czwartym dniu prawdziwej burzy, jaka przetoczyła się w mediach w związku ze zdjęciem ekskomuniki z Wlliamsona. Słowa najbardziej surowej, niekiedy wręcz bezlitosnej krytyki skierowali pod adresem papieża włoscy teolodzy i niektórzy publicyści. Wielu przedstawicieli środowisk żydowskich uznało decyzję Benedykta XVI za "skandal", "akt niebywałej prowokacji" i zamrożenie dialogu. Pojawiły się nawet głosy, że niemiecki papież "woli zapomnieć o Szoah". Domagano się, by odebrano brytyjskiemu hierarsze - lefebryście godność biskupią. W reakcji na tę falę krytyki przedstawiciele Watykanu zapewniali, że Stolica Apostolska absolutnie nie podziela jego poglądów. Negacjonistyczne wypowiedzi watykańscy hierarchowie uznali za niedopuszczalne, ale i za "głupie", jak ujął to przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Jedności Chrześcijan, kardynał Walter Kasper.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-01-2009) MP :
ot i widać o co w sprzeciwie wobec mszy trydenckiej, której zresztą na oczy nie widziałem (ale się wybiorę), chodzi. A swoją drogą to dramat, jak wielu kapłanów i biskupów, nie tylko rzymskokatolickich, swoją postawią, tak w minionych latach PRL jak i dziś, zaprzecza temu, czego nauczał Chrystus, siejąc zgorszenie wśród wiernych, otumaniając "owieczki" i dając do ręki argumenty wrogom kościoła.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-01-2009) rrrrr :
klechy jak wy wygladacie ,czy wy sie w ogóle widzicie ,jakies czapki ,sukienki z firanek .laski pokręcone ,co wy robicie jakiś teatr ??/ błazenada i tyle !!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(31-01-2009) Tomasz :
Do rrrrrr. Weź zimny prysznic, ogol się, zrób kilka przysiadów, odejdź od kompa bo jak widać po kilku dniach nieustanego siedzenia Twoje czynności życiowe zanikają....

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(17-02-2009) Schemat :
Do HM. Tak wróćmy do tradycji i palmy wszystkich innowierców na stosach :) Wszyscy którzy się tak zachwycają nad tradycją nie widzą pewnego problemu... że cofają się w rozwoju. W kościele widać niestety wiele obłudy i zacofania. Przykro to stwierdzić ale takie są fakty. Tak jak kiedyś nie uznawali faktu ze ziemia kreci się wokół słońca, odrzucali z gory teorie ewolucji, przyzwalali cicho na niewolnictwo itd itp. Kosciol byl przez wiele wiekow troche do tylu i nie zanosi sie zeby to sie zmienilo. A pozniej wszyscy sie dziwia czemu wyksztalceni ludzie odchodza od kosciola.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(18-02-2009) orkisz :
Panie Dziza. Byłem w latach 80 na podobnych wczasach. Pewnie na innym turnusie. Nie zdarzyło mi się zauważyc jakichkolwiek oznak zastraszania idących czy wybierających się do koscioła. Nawet zdziwionych min niemcy nie mieli. Ich to po prostu nie interesowało. Narzeka Pan że daleko do koscioła mieliscie bo 100 km Nalezało wstać wcześnie rano i pojechcac. Ja tak własnie robiłem A skoro pisze Pan o rozterkach przed udziałem w mszy luterańskiej ujawnia Pan, proszę wybaczyć, duszę kołtuna polskiego.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2009) P.Dziża :
Szanowny Panie, Byłem bardzo młodym człowiekiem pod opieką ojca, nie ja decydowałem o pewnych rzeczach i pamiętam może niedokładnie, ale jednak pewne epizody bardzo wyraźnie. Na przykład kipisz (po bardzo wyraźnym przeszukaniu), jaki "ktoś" zrobił nam w pokojach zaraz po przyjeździe, pamiętam super atrakcyjne propozycje wyjazdów w niedziele składane przez organizatorów (naprawdę z bólem się rezygnowało, bo kolidowały choćby nawet z nabożeństwem w tym protestanckim kościółku) i bardzo stanowcze odmowy przez kierownika, gdy chcieliśmy je tak zmienić (trasę lub termin), aby była możliwość choćby poszukania katolickiego kościółka. Rozterka wewnętrzna, a nawet obawa przed uczestnictwem we mszy protestanckiej dla młodziutkiego katolika, kilka miesięcy wcześniej bierzmowanego jest chyba czymś naturalnym. Różne były okresy w moim życiu, ale wtedy akurat wiarę i nakazy Kościoła traktowałem bardzo poważnie. W sumie - z dzisiejszej perspektywy- nie żałuję tego uczestnictwa w mszy Luteran. Widocznie tak Opatrzność zaplanowała. Bez tego doświadczenia nie zdawałbym sobie sprawy ( mam ją dopiero od kilku lat, gdy zobaczyłem "starą" mszę i porównałem z nową), że Novus Ordo Missae bardziej przypomina tę zapamiętaną przeze mnie protestancką mszę niż trydencką mszę rzymską. W tym kontekście dopiero zrozumiałem nareszcie wiele słyszanych i wcześniej, ale kompletnie nie rozumianych przeze mnie głosów - że nowa msza jest na pewno mniej katolicka niż Msza Wszechczasów.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2009) orkisz :
Panie Dziża. Jaki cel miałaby obsługa osrodka w Niemczech aby wam bety przeszukiwać? Coz takiego mogliby miec do ukrycia tarnowianie, czego wszechmocna Stasi nie miała? Spokojnie. Niech Pan sobie kombatanctwa w stylu J . Taylora nie dopisuje. Pisze Pan o tych niedzielnych atrakcjach jakie Niemiec wam podkładał a czytelnik zrozumie ze w celu odwrócenia waszej uwagi od Boga. Byłem na tych wczasach i nic takiego nie zauwazyłem. Każdej niedzieli był program, do`s`c `sciśle realizowanyi natura niemiecka nie dopuszczała jego dowolnych zmian. Nie dederowski reżim a wpojony setkami lat porządek niemiecki. Ale tatus Pana widział w tym zmowę wszystkich słuzb i tak to Panu wyjasnił A Pan jako młodziutki katolik / co to znaczy, skoro intelektualnie mało jeszcze rozwinięty / tak postrzegał tamten świat jak został Panu opisany. Zresztą, wczasy te były dobrowolne. Mógł ojciec Pana zrezygnować z pobytu w tym kraju. No i te rozterki młodziutkiego katolika. Ciekawe są one skoro inność w praktyce religijnej powodowała u Pana az takie rozterki. A może to skutek koltuństwa pewnego jakiemu nasze wychowanie religijne jest niestety podporządkowane? Że droga do Poga jest tylko jedna i to ta wskazana przez probioszcza miejscowego?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2009) Sz. :
Panie Piotrze, niech przed Pogiem Szanownego Orkisza, Bóg nas broni.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2009) xyz :
Znając niemiecka dokładnośc gdyby chcieli zrobic kipisz, zrobiliby to profesjonalnie. Raczej bzdurki młodzianka na siłę wpisujacego sie do wykazu przesladowanych , no moze szykanowanych. Tacy np za szykane uznają nauke rosyjskiego czy inne podobnej wago dolegliwosci tamtego ustroju. A swoja droga na wczasy w NRD nie kazy mógł się zalapaći

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-02-2009) P.Dziża :
Do Panów orkisza i xyz: tak właśnie myślałem, że wszystko wiecie lepiej...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(24-02-2009) jmax :
tak naprawde, to wydaje mi sie że sprzeczanie sie która msza jest lepsza, a która gorsza nie zupełnego sensu w kwestii wiary. Naprawdę i szczerze wierzący człowiek zdaje sobie sprawę, że tam gdzie ON jest tam i Boga znajdzie, wiec obrzadki, rytuały i inne kadzidła nie powinny mu do konca w przeżywaniu swojej religii być potrzebne. Polecam msze święte sprawowane w górach daleko za Tuchowem, na ołtarzu z kamienia, wsod czystej i nieskażonej przyrody, i gwarantuje, ze takie obcowanie z Panem jest o wiele bogatsze i budujace.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(24-02-2009) orkisz :
dobrze to jmax ujałes. Tekst Dzizy, przygotowany na zamówienie dotyczy procedur w kontakcie z Bogiem. Procedur zaznaczam wymyslonych przez człowieka a nie nakazanych przez Boga . I część z proceduralistów gotowa jest toczyć wijne religijna pt czyja procedura wazniejsza tzn czyja skraca odległośc od Pana. Te sprawy moga jedynie poruszać tzw mistrzów ceremonii a nie osób rzeczywiście wierzących. Pan Dziża, niewątpliwie xczłowiek praktykujący wygłasza postulaty i żale proceduralistów którym trochę się spod nóg grunt usunał. Przemawia w ich imieniu. chcąc ,,autentycznie poznać liturgię,,. Nieszczere to wypowiedzi, mało wiarygodne, szukające sensu tam gdzie go nigdy nie było, oddalające od istoty boskosci jak tylko to mozliwe.I jeszcze jedno. Panie Dziza czy uczynienie publicznego rozstrząsania tych tak indywidualnych kwestii czemus słuzy? Czy te dylematy warto wyciagac na publiczny oglad?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(25-02-2009) jmax :
z całym szacunkiem Piotrze, ale orkisz ma w tym momencie racje. Wiara jest mocno indywidualną kwestią każdego z nas . Tak na marginesie przypomnialo mi sie takie powiedzenie ks. Tischnera : Mądrość nie polega na sprycie, ale na umiejętności obstawania przy prawdach oczywistych. Ten przetrwa, kto wybrał świadczenie prawdom oczywistym. Kto wybrał chwilową iluzję, by na niej zarobić, ten przeminie wraz z iluzją. pozdrawiam

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(25-02-2009) xyz :
ile katolicyzmu we mszy. Oto rozważania Dzizy. I taki ustawiając się na pozycji wagowego będzie odmierzał: tu katolicyzmu w sam raz, tu za mało a tam wcale nie dostrzegam.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(25-02-2009) xyz :
ile katolicyzmu we mszy. Oto rozważania Dzizy. I taki ustawiając się na pozycji wagowego będzie odmierzał: tu katolicyzmu w sam raz, tu za mało a tam wcale nie dostrzegam.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(25-02-2009) Piotr Dziża :
Do orkisza: Na czyje to zamówienie według Pana napisałem ten tekst ? Pytam, bo chciałbym wystawić rachunek. Co do ostatniego pytania: oczywiście, że warto wywlekać takie dylematy na publiczny ogląd, bo to dawanie świadectwa prawdzie (lub nawet tylko jej poszukiwanie). Do jmax: Ależ właśnie obstaję przy prawdach oczywistych ! Każdy może sobie uczestniczyć w takim widowisku jak piszesz ale jeśli takie plenerowe misteryjne "cuś" dają jakieś duchowe przeżycia, to bardziej takie, jakie związane są z przeżywaniem teatru. Oczywiście w trakcie takiego widowiska działa Bóg, ale bez niego też tam jest na tej łące, w tych górach. Modlić się można wszędzie i wszędzie piękno stworzone przez Boga, Boga samego dostrzegać. Ale po co to nazywać "mszą" ? Msza rzymsko-katolicka ma konkretną, wielowiekową definicję, konkretny wymiar w symbolach, gestach, słowach, w których wszystko jest ważne a bez nich niepełne lub po prostu puste. Taka "msza" o jakiej piszesz nie ubogaca mojej wiary tylko okalecza, nie buduje we mnie niczego prawdziwego i trwałego a raczej niszczy, sprowadzając wszystko do panteicznego pogaństwa i relatywizmu. I jeszcze jedno - twoja definicja wiary nie jest katolicka. W katolicyzmie wiara nie jest tylko kwestią "mocno indywidualną". Nie mam nic przeciwko przywiązaniu kogoś do takiej "mszy" i takiej definicji wiary. Ale trzeba mieć odwagę dowiedzieć się i przyznać, że to przywiązanie bliższe protestantom a nie wielowiekowej Tradycji Kościoła Rzymsko-Katolickiego.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(25-02-2009) piekut :
Co wg Pana oznacza zwrot ,,dawanie świadectwa prawdzie,,? O jakie zaświadczenie tu chodzi czy cos jest prawdziwe czy nie? Jakimi narzędziami prawdę od nieprawdy oddzielic. Jak narazie nie udało się ludzkości takich narzędzi stworzyć. Także tym mocno wierzacym. To co dla niektórych z nich jeszcze niedawno fałszem było , dziś uznaja za prawde. I odwrotnie.Prawda Panie Dziza obrońców żarliwych nie potrzebuje. Ona broni się mimo nich i obol nich. Do prawdy się dochodzi stosując precyzyjne narzędzia od logiki i matematyki poczynajac. Bo prawda matematyczna jest prawdą. Chyba, że o róznych prawdach mówimy. Pańskie przerzycia tzw duchowe niewiele osób interesują. Podobnie jak moje przeżycia Pana By interesowały. No moze badawczo. Zatem jeśli epatuje pan nimi szeroka publicznośc nalezy miec na uwadze fakt że te Pana prywatne sprawy sa tylko Pana sprawami. Moimi napewno nie. Przestrzegałbym czytelników Pana tekstów przed ich analizowaniem a najbardizej prze autorem. Bo niebezpieczny to człowiek który tak łatwo rozstrzyga która wiara jest prawdziwa. Mają takie specjalne papierki lakmusowe wiary czy jak? Ale w dziejach tacy często dawali o sobie znać. Kupa nieszczęścia tylko z tego była. I nie watek religijny jest tu istotny. Bo ci,, wierzący naprawdę,, próbowali nawet ruszać z posad bryłę swiata... I co im wyszło?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) P.Dziża :
Panie piekut, po kolei 1. dawanie świadectwa prawdzie to stawanie w obronie wartości , które uznaje się za najwyższe. Jako katolik uważam, że Wiara jest najważniejsza. Obrona i pielęgnowanie jej uświadomionych Symboli (eucharystycznych) nie jest też dodatkiem do powinności katolika ale ich sednem. Z punktu widzenia ateisty, protestanta, muzułmanina lub żyda mogę się mylić, z punktu widzenia kogoś, kto uważa się za rzymskiego katolika - nie. 2. Nie piszę o wewnętrznych przeżyciach duchowych, nie epatuje nimi i nie im poświęcam najwięcej miejsca w tekście. To raczej zapis obserwacji, przywołanych tutaj w charakterze poszlak (graniczących z dowodem) na zastosowanie w Novus Ordo Missae protestanckich uproszczeń, nieobecnych w tradycji Kościoła, odgórnie narzuconych po Soborze. Piszę o "szoku porównawczym" i o odkryciu, że "starą", tradycyjną mszę, bez jakichkolwiek podstaw prawnych, z życia "oficjalnego" Kościoła praktycznie usunięto. 3. Jako katolik nawet nie muszę rozstrzygać, że moja wiara jest jedynie prawdziwa. Inaczej niż w przypadku moich obserwacji i ich zestawienia nie opieram się na doświadczeniu i logice. Na zasadzie, że depozyt Prawdziwej Wiary jest tylko w Kościele Rzymskim i tylko w nim możliwe jest Zbawienie - na tych przekonaniach zbudowany jest fundament mojej Wiary. Nie interesują mnie "ziarna prawdy" innych wyznań i religii, skoro Cała i Niepodzielna Prawda jest tylko w Moim Kościele. To nawet nie jest spór teologiczny to upominanie się o przywrócenie znaczenia pierwotnym definicjom, które od 40 lat starano się zniszczyć i relatywizować.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) Szczepan :
niestety panie Piotrze dość skutecznie zniszczono i zrelatywizowano

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
Znawcy twierdzą, że bliżej kościołom Bizantyjskim do tradycji rzymskiej, może trzeba się zastanowić o przechrzczeniu się na prawosławie, tam obrządek jest jeszcze bardziej wypasiony, więcej kadzidła i ornatów, mnóstwo złota i ołtarze jakieś takie większe i bardziej przyozdobione, będę bliżej Boga? Jako katolik mam świadomość , że moja wiara i to co nakazuje Ojciec święty i prawo kanoniczne jest niepodważalne, więc pytam po raz kolejny, o powód ekskomuniki? Bunt przeciwko zwierzchnikom, których powinno się szanować i przestrzegać prawo przez nich ustanawiane. Tacy ludzie wykluczeni z łona katolicyzmu, zawsze mogą powrócić, jak to uczynił Benedykt XVI - zdjął ekskomunikę, i trzeba mu zaufać, że zrobił to w dobrej wierze. Jego decyzje są niepodważalne i niezmienne. Jeżeli Ty Piotrze lubisz uczestniczyć w „przedsoborowej” mszy katolickiej to szanuje twój wybór, ja natomiast wolę i wracam pamięcią z rozrzewnieniem, do mszy świętych odprawianych na pielgrzymkach, pod lasami, wśród skałek, pod Racławicami, przez Tischnera w górach, do mszy świetych nad jeziorami w Borach Tucholskich i innych bardzo urokliwych a zarazem bardzo bliskim memu sercu i duszy miejscom, gdzie było czuć obecność Pana, a wzruszenie i moc przeżywania wiary pozostaje do końca życia. Kiedyś oglądałem jakiś film w którego scenariuszu wplecione były słowa znalezionej w Nag Hammadi przez egipskich rolników w 1947 r. Ewangelii napisanej prawdopodobnie przez Sw. Tomasza, Ewangelia przez Watykan uznawana za apokryficzną, przez wielu znawców Biblii za prawdziwą. Tekst ten brzmiał mniej więcej tak ( nie pamiętam szczegółowo ) : Królestwo znajduje się wewnątrz was i wokół was. Kiedy poznacie samych siebie zrozumiecie, że jesteście dziećmi Ojca żywego. Jeśli nie znacie samych siebie, żyjecie w ubóstwie; Królestwo Boga jest wewnątrz Ciebie. I wokół Ciebie. Nie budynki zrobione z drewna i kamienia. Podziel kawałek drewna i ja tam będę. Podnieś kamień i znajdziesz mnie tam ... Tekst ten można odbierać na wiele sposobów. W filmie uważany jest on przez dostojników za zagrożenie dla Instytucji współczesnego Kościoła. W ich rozumieniu ogłoszenie takiej Ewangelii mogłoby spowodować odwrócenie się ludzi od Kościoła. Dla mnie nasuwa się tylko jeden wniosek : nieważne gdzie się modlisz, ważne jak się modlisz; nie módl się do figur i obrazów, módl się do Boga i świętych, postępuj w życiu wg słów Ewangelii, przestrzegaj 10 przykazań a zapewniam cię, że będziesz dobrym katolikiem Piotrze.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
polecam wszystkim artykuł dotyczący tematu : http://wyborcza.pl/1,75480,630 5413,Miotly_Pana_Boga.html ko mentarz zbędny.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) do jmax :
komentarz zbędny ,, jak do większości artykułów w Wybiórczej

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) Szczepan :
na podstawie prasowej rozmowy z jednym wiernym jmax wie już wszystko a udaje, że nie rozumie nic. W dodatku wierzy w apokryfy, "lubi msze" na pniu i kamieniu jakby lubienie mszy miało coś do wiary, Kanonu liturgicznego i zbawienia. I jeszcze w ekumenicznym duchu apeluje do Pana Piotra o nawrócenie na posoborowy relatywizm i do-wolność, zamiast jasnych reguł, które czynią z katolika - katolika, czyli coś więcej niż chrześcijanina odwołującego się ogólnie i nieprecyzyjnie do dekalogu i Ewangelii, traktowanej na ogół przez takich niezwiązanych regułami ludzi wybiórczo. Tak ciężko przyjąć, że wypowiadasz tezy nie do pogodzenia z katolicyzmem jmaxie?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) do szczepan :
widze ze dzielenie katolików na lepszych i gorszych nie jest wam obce, uprzedzenia, najwieksza zaraza chrzescijanizmu.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) Szczepan :
Szczepan. Nikogo nie dzielę. Nie ma katolików lepszych i gorszych. Albo się nim jest albo nie. Poglądy Jmaxa nie dadzą się pogodzić z nauką Ojców Kościoła Rzymskiego, bez trudu może się nazywać jednak protestantem. Uznaję, że to chrześcijanie, z pomyloną drogą, ale jednak chrześcijanie.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
Wojtyła wnioskuję też był złym katolikiem?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
bo odprawiał msze na kajaku dla studentów na spływie Brdą, a oni grali na gitarze i śpiewali Barke.....

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
pozniej zostal papiezem, wiec chyba byl złym papiezem bo probowal jednoczyc Chrzescijan...spotkaniem ekumenicznym w Asyżu rozwścieczył założyciela bractwa, pewnie był złym katolikiem ....

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) piekut :
- prawda a wartosci. Temat na seminarium. Wartości się zmieniaja. Prawda nie - wiara być moze jest najważniejsza. Pytanie od czego? Jak to porównywać? Pan tak twierdzi, inni inaczej. Ja mam tu wiele pytań i watpliwości. To też moje prawo -obrona symboli eucharystycznych - przed kim? A narzucanie tych symboli zmuszanie do oddawania im czci -jeśli twierdi Pan, ze Pana wiara jest jedynie prawdziwa to jest Pan w błędzie doktrynalnym i w niezgodzie z nauka częsci K.K -jesli nie interesuje Pana ziarno innej wiary, to jest Pan o ta wiedzę ubozszy A człowiek uciekający przed wiedzą, ograniczający własne potrzeby poznawcze to głównie efekt indoktrynacji / to akurat Pana nie musi dotyczyć, ale tak gwoli przypomnieniu niedawnej historii / -myslę, że nie do końca wie Pan w jakim jest Kosciele. Ale to normalne człowiek całe życie poszukuje, znajduja nieliczni, a jednostki znajduja sens a nie ułudę

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) wojtek :
dlaczego zamiest dziwnej czapki nie moze nosic zwyklej beretki.w berecie bedzie mu do twarzy

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
nie odpowiedzial mi Pan Piekucie na pytanie - czy Wojtyła w/g pańskich stwierdzeń był dobrym Katolikiem?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) do Szczepan :
czy w/g Pana Wojtyła również był złym Katolikiem, czy po prostu był nietuzinkowy?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(26-02-2009) jmax :
a tak na marginesie czym różnią sie słowa Ojcze Nasz wypowiedziane po łacinie a czym po Polsku, czy po Niemiecku, czy w jezyku suahili?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-02-2009) piekut :
Jestem ostatni który klasyfikowałbym wiernych wg stopnia wiary. Robia to niektórzy ,lecz nie o wiare im chodzi lecz o zwyczajna ludzka zawiść. W historii powodem były majatki, stanowiska, nadania. Dzis troche to wraca jesli o stanowiska chodzi. I mamy takich ciekawych ,,echt ,, katolików typu Marcinkiewicz i paru jeszcze.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(07-03-2009) katolik posoborowy :
Rzecznik bractwa lefebrystów ksiądz Alain Lorans skrytykował jeden z największych autorytetów Kościoła katolickiego - kardynała Carlo Marię Martiniego, porównując go do najbardziej znanego teologa dysydenta Hansa Kuenga. Słowa Loransa z artykułu zamieszczonego na stronie internetowej lefebrystów cytują włoskie agencje prasowe. Rzecznik bractwa świętego Piusa X wyraził opinię, że kardynał Martini jest takim samym "wywrotowym" teologiem, jak Hans Kueng, ale - jak zauważył - podczas gdy idee profesora z Tybingi są traktowane jako "marginalne", poglądy włoskiego purpurata cieszą się poparciem przedstawicieli Kościoła.Martini to "Kueng, który odniósł sukces wśród hierarchii kościelnej" - stwierdził ks. Lorans. W swym artykule dodał: "To dwaj osiemdziesięciolatkowie przeciwni Kościołowi". Przywołany w tekście Hans Kueng w ostatnich tygodniach wielokrotnie ostro krytykował Watykan i samego Benedykta XVI za decyzję o zdjęciu ekskomuniki z czterech biskupów lefebrystów, wśród nich negacjonisty Richarda Williamsona. Zdaniem teologa dysydenta to swoiste "ułaskawienie" lefebrystów jest krokiem wstecz i odejściem od idei Soboru Watykańskiego II, których oni nie akceptują. Kardynał Martini, jeden z najświatlejszych dostojników Kościoła katolickiego, uważany za postępowca i wypowiadający się czasem wbrew opiniom większości kościelnej hierarchii, jest jednym z najgorętszych zwolenników i interpretatorów Soboru. Zdaniem obserwatorów krytyka sędziwego kardynała może zostać w tym kontekście uznana za kolejny wyraz sprzeciwu lefebrystów wobec Soboru Watykańskiego.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(07-03-2009) ja :
ksiądz Lorans ma w dodatku rację

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-03-2009) xyz :
Jaki ten swiat jest zróznicowany. Tu dyskusje o lefebrystach a w Turzy koło Rzepiennika babiny wsiowe księdza dobodzieja po pulchnych łapkach całuja

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947