Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Debata o unijnym obywatelstwie    -   15/2/2009
Raport Urszuli Gacek
Za sprawą Urszuli Gacek (PO, EPL-ED) na nasz portal powraca kwestia unijnego obywatelstwa, poruszona przy okazji zorganizowanego przez Eurodeputowaną konkursu plastycznego dla dzieci „Jestem obywatelem Polski – jestem obywatelem Unii Europejskiej”. 16 lutego (poniedziałek) w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbędzie się przesłuchanie publiczne na temat „obywatelstwa europejskiego”. U. Gacek jest sprawozdawcą projektu sprawozdania w tej sprawie, z ramienia Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. W niektórych punktach tego sprawozdania daje się zauważyć swego rodzaju dyskretny ukłon ze strony Pani poseł, uczyniony w stronę tych, którzy krytykują obecny kształt i zasady fukcjonowania organów Unii.

Ogloszenie
>

Przypomnijmy: status „obywatelstwa UE” jest o tyle kontrowersyjny, że polskie prawo nie przewiduje podwójnego obywatelstwa, a uściślając – w takim przypadku honoruje jedynie obywatelstwo polskie. Co więcej, sama istota i pojęcie obywatelstwa nierozerwalnie złączone jest z tworem o nazwie „państwo”, a Unia Europejska podobno państwem nie jest, a przynajmniej tak nam wmawiano, mimo widomych oznak jej państwowego charakteru, tak w kwestii symboli (flaga, hymn) jak i prawodawstwa i wciąż ewoluujących kompetencji, ograniczających kompetencje organów państw członkowskich i godzących w ich suwerenność, która przecie jest jedna i niepodzielna – o czym, podobnie jak o innym atrybucie państwa, jakim jest własna moneta (Euro) pisałem już wielokrotnie. Co więcej, UE jest tworem niedemokratycznym, albowiem tak naprawdę kształtuje ją np. niewybieralna w demokratyczny sposób Komisja Europejska, na którą ograniczony w swych kompetencjach Europarlament ma wpływ co najwyżej taki, że, jak to kiedyś ujęła U. Gacek: „zawsze możemy nie zatwierdzić budżetu Komisji”. Ślady tego zjawiska znaleźć możemy w samym sprawozdaniu, którego fragmenty zamieszczam poniżej. Istotne jest również to, iż cała sfera przygotowująca poszczególne regulacje praktycznie nie ponosi odpowiedzialności za ich skutki, które spadają na podatnika. Z kolei biurokratyczne i totalitarne aspekty funkcjonowania organów UE w zakresie politycznej poprawności, pociągnięte w stronę orwelowskiego absurdu (np. odmawianie prawa adopcji chrześcijańskiej rodzinie tylko dlatego, że nie będzie uczyć że homoseksualizm jest czymś normalnym) i socjalistyczny centralizm gospodarczy (redystrybucja dóbr – „dotacje” z jednej i „limity” z drugiej strony), to kolejne, obok licznych przypadków defraudacji i marnotrawstwa pieniędzy, aspekty funkcjonowania Unii Europejskiej. Nie wspominając już o nierównym traktowaniu poszczególnych państw, ale to już w znacznej mierze (choć nie tylko) „zasługi” naszych „negocjatorów”. Ale przejdźmy do samego sprawozdania...

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE), 9 lutego poseł Urszula Gacek zaprezentowała swój raport pod tytułem ”Problemy i perspektywy obywatelstwa europejskiego”. Dokument ten jest odpowiedzią na opracowany przez Komisję Europejską piąty raport o obywatelstwie Unii. Teraz europosłowie mają kilka dni na zgłaszanie poprawek, a Poseł Gacek przygotowuje się do publicznej prezentacji tego raportu. W poniedziałek 16 lutego w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbędzie się „public hearing” - przesłuchanie publiczne, otwarta dla publiczności debata na temat obywatelstwa europejskiego z udziałem ekspertów - przedstawicieli Komisji Europejskiej oraz publicznych i prywatnych instytucji reprezentujących obywateli.
Na zaproszenie europoseł Urszuli Gacek w dyskusji o problemach i perspektywach obywatelstwa europejskiego wezmą udział: Jacques Barrot - Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i Komisarz UE do spraw Sprawiedliwości, Wolności i Bezpieczeństwa, Piotr Stachańczyk - Podsekretarza Stanu w MSWiA RP, ekspert w zakresie problematyki migracji, repatriacji i obywatelstwa, Nikiforos Diamandouros - Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich, pan Ernesto Bianchi - Kierownik Działów, Obywatelstwo i Prawa Podstawowe, Dyrekcja Generalna ds. Sprawiedliwości, Wolności i Bezpieczeństwa, Komisja Europejska oraz Tony Venables - Dyrektor Europejskiego Biura Działań Obywatelskich (ECAS). Spotkanie otworzy pan Gerard Deprez - Przewodniczący Komisji LIBE, Poseł do Parlamentu Europejskiego. Organizatorem przesłuchania jest Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego, której Pani Poseł Gacek jest członkiem. Natomiast debata na forum Parlamentu Europejskiego i głosowanie nad raportem odbędzie się podczas mini sesji plenarnej w Brukseli w dniach 1-2 kwietnia.
Przesłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim będzie można oglądać na żywo przez Internet, wchodząc na stronę Parlamentu Europejskiego: http://www.europarl.europa.eu/wps-europarl-internet/faces/live/live-program.jsp?language=en lub bezpośrednio na stronę EuroparlTV: http://www.europarltv.europa.eu/parliamentLive.aspx. Początek transmisji: 16 lutego, godz. 15:45.

Pozostawiając na uboczu kwestię, czy można mówić o prawdziwej debacie gdy głos na niej zabierają praktycznie wyłącznie przedstawiciele unijnych lub rządowych organów, przyjrzyjmy się samemu projektowi sprawozdania w sprawie problemów i perspektyw obywatelstwa europejskiego Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (sprawozdawca: Urszula Gacek).
Jak czytamy już na wstępie: Parlament Europejski uwzględniając Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej, a w szczególności jej Rozdział V zatytułowany „Prawa obywateli...”. O ile mnie pamięć nie myli, Karta Praw Podstawowych nie została przyjęta, stając się jedną z przyczyn odrzucenia Traktatu z Lizbony w referendum w Irlandii, jako że dopuszczała w swej treści taką interpretację, wobec której wszystkie kraje mogłyby być m.in. zobowiązane do zabijania nienarodzonych dzieci, eutanazji, ustanowienia małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez takie „małżeństwa”. Dziwna to sytuacja, w której Parlament powołuje się na dokument, którego formalnie nie ma. Czy wyobrażacie sobie Państwo sytuację w której np. Sąd Najwyższy powołuje się w swym wyroku na prawo, którego ostatecznie Parlament nie uchwalił? Albo, powiedzmy bardziej przykładowo: gdy zostajecie wyrzuceni z domu, a ten kto was wyrzuca, powołuje się na jakiś przepis, który sam sobie wymyślił, a który nie istnieje? Czy może istnieć prawo, ustawa, uchwała, dyrektywa czy jakby jej tam nie nazwał, która powołuje się na coś, czego nie ma? Taka niebezpieczna dowolność na łonie UE dotyczy także Traktatu z Lizbony, o czym jeszcze za chwilę, i jest jawną kpiną wobec społeczeństw i państw.
A oto kolejne fragmenty, które z bardzo różnych względów zwróciły moją uwagę: ”mając na uwadze, że art. 17 traktatu WE wprowadzony przez traktat z Maastricht stanowi, iż „obywatelem Unii jest każda osoba mająca przynależność państwa członkowskiego”, a zasadę tę rozwinięto w traktacie amsterdamskim, który stwierdza, że „obywatelstwo Unii uzupełnia obywatelstwo krajowe, nie zastępując go jednak”; mając na uwadze, że obywatelstwo UE stanowi zatem uzupełnienie obywatelstwa państwa członkowskiego i dlatego związane z nim prawa regulowane są przez poszczególne państwa członkowskie w oparciu o ich własne ustawy, które są różne w różnych państwach członkowskich;” - do tego zagadnienia odnosiłem się już na wstępie.
Kolejne stwierdzenie wybrałem sobie z uwagi na fakt, iż wielu „Kowalskich” z pewnością o tym nie wie: mając na uwadze, że wszyscy obywatele UE są uprawnieni do głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych i europejskich w państwie członkowskim zamieszkania na tych samych warunkach, co obywatele tego państwa członkowskiego;” i wreszcie: ”mając na uwadze, że możliwość zwracania się do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego oraz do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich to ważne pozasądowe środki dochodzenia sprawiedliwości dostępne dla wszystkich obywateli UE,”.

Zatem, Parlament Europejski ”z zadowoleniem przyjmuje fakt, iż traktat lizboński umożliwia jednemu milionowi obywateli UE z różnych państw członkowskich wspólne wezwanie Komisji do przedłożenia wniosków legislacyjnych, i uważa, że takie prawo podmiotowe znacząco zwiększy świadomość obywatelstwa UE wśród Europejczyków; wzywa Komisję do opracowania przejrzystych i łatwych do zrozumienia procedur realizacji „inicjatywy obywatelskiej”, tak aby obywatele UE mogli skutecznie podejmować inicjatywy legislacyjne natychmiast po wejściu w życie traktatu lizbońskiego; choć wyraża nadzieję, że nie będzie to konieczne, podkreśla, że Komisja powinna włączyć to prawo do inicjatywy do swoich polityk bez względu na ostateczny status traktatu;.
No właśnie. Znów następuje odwołanie do dokumentu, który nie istnieje i który zgodnie z unijnym prawodawstwem istnieć nie może, czyli do Traktatu z Lizbony, który przepadł w momencie odrzucenia go przez Irlandczyków. Nawet przyszłe powtórne referendum w Irlandii (czy oni mają głosować do skutku?) byłoby nielegalne, albowiem jeśli już, to od początku procedurze poddawany powinien być już zupełnie inny Traktat. Nawiasem mówiąc ciekawe jest, czy gdyby Irlandczycy zagłosowali na „tak”, to Unia naciskałaby na powtórzenie referendum? Dlaczego unijni decydenci bezczelnie zmieniają sobie ustalone przez siebie reguły gry wtedy, gdy im jest tak wygodnie? Jaki ma to związek z demokracją i poszanowaniem prawa? Pomijając już fakt, że w poszczególnych krajach, za wyjątkiem Irlandii, zrobiono wszystko, by nie mógł o Traktacie zadecydować „lud”, no bo jeszcze mógłby się poznać że sprawa śmierdzi i zagłosować nie tak jak trzeba... Jest tu jednak wspomniany na początku przeze mnie „dyskretny ukłon” ze strony Urszuli Gacek, o ile miała wpływ na to sprawozdanie – pisze się w tu, iż „Komisja powinna włączyć to prawo do inicjatywy do swoich polityk, bez względu na ostateczny status traktatu”. Bardzo oględnie i dyplomatycznie to określono i ostatecznie należy przyjąć to za plus. Albowiem mowa tu o „inicjatywie obywatelskiej” w zakresie legislacji.

Dalej czytamy, iż ”PE jest zaniepokojony ograniczonym wprowadzaniem w życie obecnych dyrektyw” (może by tak przestać je produkować?) i ”wzywa Komisję do zmiany jej programu „Europa dla obywateli” w celu poprawy komunikacji z przeciętnym obywatelem UE i zapewnienia szeroko zakrojonego rozpowszechniania; zauważa, że o ile strukturalne wsparcie dla mieszczących się w Brukseli ośrodków eksperckich i instytutów naukowych jest ważne, o tyle organizacje te robią niewiele, by informować inne osoby niż te, które zostały już poinformowane; wzywa Komisję do przekierowania jej finansowania na inne niż brukselskie, regionalne i lokalne organizacje społeczeństwa obywatelskiego, (...)”. Może to oznaczać z jednej strony lepszą politykę informacyjną względem „Kowalskich”, a może też być efektem przekonania, że coraz większa w niektórych krajach dezaprobata wobec UE jest efektem „niedostatecznej polityki informacyjnej”. Osobiście się cieszę, że może przybędzie nam w Polsce „ośrodków eksperckich” które będą prowadzić tę propagandę, a to z kolei – „mając na uwadze” fakt, iż 80 procent wydatków w kampanii nawołującej Irlandczyków do odrzuceniu Traktatu z Lizbony polegało na... dostarczeniu każdemu obywatelowi jednego egzemplarza tegoż traktatu. Już sam widok tej „cegły” okazał się wystarczającą informacją do podjęcia jedynej mądrej decyzji...

Istotne w dokumencie nadesłanym przez eurodeputowaną Urszulę Gacek jest to, iż PE ”podkreśla, że problemy językowe czy umiejętność porozumiewania się nie powinny być wykorzystywane jako podstawy do odmowy dostępu do uprawnień socjalnych, które dana osoba może posiadać jako rezydent państwa członkowskiego, w tym do prawa do świadczeń socjalnych przyznawanych przez władze krajowe bądź lokalne”. Co więcej, w jednym z kolejnych punktów PE ”wzywa Komisję do zbadania roli i postępowania krajowych służb zajmujących się opieką społeczną nad dziećmi, tak aby zapewnić przestrzeganie zasad równości i niedyskryminowania obywateli UE; podkreśla, że rodzicom należy zezwalać na rozmowę z dziećmi w ich języku ojczystym, a przedmiotowe służby nie powinny wykorzystywać przynależności państwowej czy języka jako podstawy do odmowy rodzicom kontaktów z ich dzieckiem;” - od razu nasuwa się tu powszechnie panująca w Niemczech sytuacja, gdy tego właśnie odmawia się Polakom.

A oto kolejne wybrane akapity; PE: ”wyraża ubolewanie w związku z tym, iż niewielu obywateli UE mieszkających w państwach członkowskich innych niż ich własne korzysta z prawa do głosowania czy kandydowania w wyborach europejskich bądź gminnych w swoim miejscu zamieszkania i ”zauważa, że istnieją znaczące rozbieżności w odniesieniu do obywateli UE mieszkających w innym niż ich własne państwo członkowskie dotyczące praw do głosowania w krajowych wyborach parlamentarnych w kraju pochodzenia; ubolewa nad faktem, że wielu obywateli UE jest tym samym pozbawionych prawa wyborczego zarówno w kraju pochodzenia, jak i w kraju pobytu; wreszcie – uwaga, rzecz dotyczy Polski i U. Gacek już ten problem poruszała: ”wzywa Komisję, by w imieniu wszystkich państw członkowskich i obywateli UE kontynuowała negocjacje z krajami trzecimi w sprawie ruchu bezwizowego; dostrzega swoistą niesprawiedliwość w tym, że niektórzy obywatele UE nadal są objęci wymogami wizowymi, podczas gdy inni mogą podróżować w ramach krajowych programów bezwizowych;”.

No i wreszcie, w punktach 25 i 26 niniejszego dokumentu, znajdujemy wyraźny ślad braku poszanowania prawa i stania ponad demokratycznymi regułami gry Komisji Europejskiej; otóż Parlament Europejski: ”uważa, że status prawa do składania petycji jako prawa podstawowego obywateli UE, wymaga, by Komisja podawała przynajmniej wystarczające powody niezastosowania się do zalecenia Parlamentu; wzywa Radę i Komisję do zacieśnienia współpracy z Komisją Petycji Parlamentu Europejskiego i Europejskim Rzecznikiem Praw Obywatelskich, tak aby wszyscy obywatele UE mogli w bardziej skuteczny sposób korzystać ze swoich praw;”. I tyle na temat raportu i sprawozdania, choć nie mnie już oceniać na ile dokument ów ma moc wiążącą, na ile zaś jest kolejną listą życzeń i zażaleń która przetłumaczona na języki krajów członkowskich spocznie obok ton innych dokumentów i akt.

Dla porządku warto dodać, że w ostatnim czasie U. Gacek zabierała głos również m.in. w sprawie inicjatywy PE dotyczącej walki z seksualnym wykorzystywaniem dzieci i pornografią dziecięcą oraz z ramienia grupy chadeków przygotowała szkic rezolucji o Guantanamo.

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 3)Dodaj komentarz
(15-02-2009) pm :
Zadajmy sobie może pytanie o przyszłość UE. Czy UE ma szansę na przetrwanie? Przypuśćmy taką sytuację, że Niemcy, które są płatnikiem netto i mają przewidywalny spadek pkb na poziomie 2 procent, dojdą do wniosku, że zamiast wpłacać pieniądze do unijnej kasy lepiej jest je wydać na siebie i ratować sytuację ekonomiczną kraju. Wówczas inni nie dostaną tych pieniędzy. Do czego to doprowadzi, no do rozpadu Unii Europejskiej:) UE jest bardziej krucha niż Jugosławia. A co jeżeli przyjmie się do UE Chorwatów, kryzys gwarantowany. Dlatego ja uważam, że Europa powinna iść inną drogą. Drogą konfederacji państw. Powinniśmy posiadać wspólny program podboju kosmosu pod sztandarem konfederacji. Możemy mieć wspólny pakt militarny, coś na wzór Europejskiego NATO. Ale każde państwo powinno mieć swoje prawo. To ,że np. Holendrzy tej samej płci chcą brać ślub to ich sprawa, i nas to nie powinno obchodzić, tak samo jak ich to czy my takie prawo nie akceptujemy.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(15-02-2009) jk :
i powyższy post jest przykłądem zwykłego nieuctwa i braku wiedzy na temat funkcjonowania UE. Ponad 50 lat Unia funkcjonuje i funkcjonować będzie bo zarówno Niemcy jak i Francja i inne kraje Wspólnot zdają sobie, że w pojedynkę znaczą tyle co nic. Islandia szybko wejdzie na ścieżkę integracji europejskiej, Norwegia już jest w EOG. A Holendrzy, Czesi czy Hiszpanie tej samej płci nie mają nic do naszego prawa dotyczącego związków partnerskich - nie jest to bowiem sfera wyłącznych kompetencji Wspólnot.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(15-02-2009) cóż :
pierwszy post jest jak najbardziej na miejscu - UE jest zlepkiem państw kierujących się wciąż - i dobrze - interesem własnym, narodowym; silnym państwom z pomocą UE łatwiej prowadzić własną politykę, niemniej jednak gdy kryzys się nasili, może doprowadzić do rozpadu UE jako idei "superpaństwa", zresztą brak jedności i wspólnej polityki widać i dziś. I dobrze, bo UE powinna opierać się na innych podstawach i wrócić do swych korzeni. Co do drugiego wpisu i np "wyłącznych kompetencji wspólnot" to to jest dopiero przejawem nieuctwa i braku wiedzy, choćby dlatego że cały czas wywiera się presje na np Polskę w kwestii związków tej samej płci a zapisy Karty Praw Podstawowych są wprowadzane bocznymi drzwiami, za pomocą pewnej nowej unijnej agendy, taktyką małych kroczków

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947