Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Wywiad z liderem grupy "Żywiołak"    -   11/4/2009
Wszyscy uprawiamy synkretyzm religijny
Ludzie kultury, w tym muzycy, od zawsze szukają twórczych inspiracji i odniesień w kulturach nieznanych i egzotycznych. Okazuje się jednak, że aby przeżyć inspirującą "podróż do źródeł" nie trzeba wyjeżdżać do Indii, czy Afryki lub na polinezyjskie wyspy - w ogóle nie trzeba wyjeżdżać z Polski ! Tezę tę stara się udowodnić od kilku lat m.in. rockowo-folkowa grupa Żywiołak, która była gwiazdą niedawnego "Jarego Święta" w MCK. W poszukiwaniu tożsamości i niezużytej energii, Żywiołak zamiast dalekich wojaży zagranicznych, proponuje sobie i swoim słuchaczom swoistą podróż w czasie - do rodzimych korzeni pogańskiej, przedchrześcijańskiej kultury, która wciąż okazuje się żywotna. W dużym stopniu ukształtowała zresztą polską ludowość oraz naszą religijność. O słowiańskich demonach, pomieszaniu religii i skandalu wokół „Nowej Ex-tradycji” z liderem grupy Żywiołak, Robertem Jaworskim rozmawiali Agnieszka Setlik i Damian Cichy. Zapraszamy do przeczytania tego ciekawego wywiadu.

Ogloszenie
>

AS, DC: Pierwsza odsłona "Jarego Święta" zakończona. Jakie są Twoje wrażenia odnośnie całości imprezy?
RJ: Jestem wzruszony, że ktoś w naszym kraju organizuje tak ważne dla naszej tożsamości wydarzenia. I jestem więcej niż pewny, że takie imprezy powinny się odbywać o wiele częściej. Myślę, że taka impreza tematyczna powinna mieć miejsce z każdą porą roku. Zanim przyjęliśmy chrześcijaństwo mieliśmy np. cztery święta poświęcone samym zmarłym i conajmniej kilka poświęconych wiośnie. Świadczyło to o głębokim przywiązaniu do tradycji naszych przodków , ale też przede wszystkim o ich przebogatej duchowości. Mam wrażenie, że coraz bardziej nam ona dziś umyka.

Jakie masz wrażenia po kontakcie z tarnowską publicznością? Jak odbierasz to miasto?
Bardzo pozytywne! Myślałem, że z racji dość sporej odległości od stolicy będziemy być może mniej rozpoznawalni, ale nic z tych rzeczy. Czuliśmy się jak u siebie. Dla nas granie dla siedzącej publiczności jest na ogół dość trudnym zadaniem. A tu przekonaliśmy się, że wszystko zależy od energii drugiej strony. Było bardzo w porządku. Myślę, że tarnowska publika kupiła nas, a my ją.

Wojtek Krzak z Kapeli Ze Wsi Warszawa powiedział nie tak dawno, że prawdziwej muzyki ludowej już nie ma, że na wsi zostało tylko disco polo. Zgadzasz się z tymi słowami?
Zależy co przez to rozumieć... Sam Wojtek zgłębiał ponoć swoje umiejętności u wiejskich muzykantów w swoich rodzinnych stronach. A przecież nie było to sto lat temu. Rzeczywiście stan zachowania prawdziwej muzyki ludowej w naszym kraju jest dramatyczny, ale na szczęście nie możemy powiedzieć, że nie mamy od kogo czerpać wzorców. Bardzo dociekliwi badacze muzyki znajdą jeszcze starych muzykantów, ale rzeczywiście dla tych muzykantów ich umiejętności w dzisiejszych realiach nie są już powodem do dumy. Na szczęście jest spora grupa osób, która walczy z tym zjawiskiem, czyli młodzi pasjonaci muzyki ludowej.

Wasza długo oczekiwana płyta "Nowa Ex-tradycja" to muzyczna wyprawa w pogańskie czasy dawnych Słowian. Mroczny, ciężki i energetyczny neofolk okraszony tekstami w których aż roi się od rozmaitych mitycznych demonów, wiedźm i strzyg. Jednocześnie jednak aranżacje Waszych utworów odbiegają od stricte folkowej stylistyki, nieco inna jest ta transowa rytmika i wokale. Opinia, że w waszej muzyce spotyka się tradycja z nowoczesnością nie jest więc pustym sloganem. Co inspiruje Was przy opracowywaniu tych aranżacji?
Przede wszystkim wspomniana "transowość", struktury rytmiczne i tematyka utworów oraz ich potencjalna przydatność do współczesnych zastosowań..

No właśnie, tematyka utworów... Może powiedz coś o źródłach inspiracji demonologią słowiańską. Jak to się w ogóle zaczęło? Jak wyglądała Twoja droga do muzyki neofolkowej?
Inspiracja? Oczywiście nasze fascynujące słowiańskie wodniki, utopce, zmory, wilkołaki, czy wampiry. Pojęcie "demonologia ludowa" sprzedał mi Robert Wasilewski. A tak naprawdę tymi dwoma wyrazami podsumował moje i swoje zainteresowania. Inspiracje są wszędzie, należało się tylko tym zainteresować. Sztandarowym dziełem, do którego się odwołujemy jest oczywiście "Polska demonologia Ludowa" Leonarda Pełki. A jak to się zaczęło? Grałem kiedyś z moją pierwszą grupą "ich troLe" na Festiwalu Muzyki Celtyckiej w Dowspudzie. Po koncercie podszedł do mnie Robert i szczerze pogratulował mi koncertu, który notabene rzeczywiście był nieziemski. Porozmawiałem z nim chwilę i okazało się, że znamy tych samych ludzi piszących teksty inspirowane szeroko pojmowaną słowiańszczyzną. Od słowa do słowa szybko okazało się, że mamy bardzo zbliżone podejście do muzyki. Reszta była już w zasadzie formalnością.

Folk, muzyka ludowa większości ludzi kojarzy się z cepelią i skansenem, albo z obciachowym biesiadnym muzykowaniem w stylu Golec uOrkiestra albo Brathanki. Wasza formacja, ale też takie zespoły jak Kapela Ze Wsi Warszawa, Masala, Yerba Mater, czy Psio Crew dowodzą jednak, że można nawiązywać do rodzimych korzeni w dużo ciekawszy sposób, w zupełnej opozycji do popkulturowej papki i na naprawdę wysokim poziomie. Niestety tego rodzaju muzyka nie ma szans przebić się w mediach. Jak oceniasz tę sytuację?
Tu lepsze byłoby chyba pytanie "jak oceniasz media w naszym kraju?", bo tu jest chyba pies pogrzebany. Myślę, że taka muzyka powinna być codziennością w naszych mediach. Może dzięki niej wiedzielibyśmy więcej o naszej kulturze.

Okładka Waszej płyty zdążyła już wywołać sporo zamieszania - nawet w środowisku Waszych fanów. Wielu ludzi jest zbulwersowanych widokiem twarzy Chrystusa z Całunu Turyńskiego przenikającej się z obliczem Trygława. Rozumiem, że to świadoma prowokacja...? Jaki miała cel?
Służyć to miało próbie zmiany światopoglądu ludzi, którym chcieliśmy uzmysłowić, że Bóg nie może być równoważny z tematyką "Jezus Chrystus". Na świecie jest bardzo wiele religii i wyznań. Każda z nich mówi o tym, że jest jeden jedyny Bóg i w jakiś sposób go nazywa. W ten sposób moglibyśmy naliczyć ich conajmniej z dziesięciu. My tą okładką chcemy przekazać ludziom to, że Bóg jest jeden - niezależnie od tego jak się Go nazywa (Allach , Jehowa, Jah czy Perun). A oddzielną w ogóle kwestią jest temat "synkretyzmu religijnego", jaki to proces miał miejsce jeszcze długo, długo po wprowadzeniu wiary chrześcijańskiej w naszym kraju. Ludzie przecież jeszcze długo wierzyli w stare bożyska, dołączając Jezusa do panteonu swoich ulubionych bogów. To zapewne było niesamowite... Takie spotkanie religii. Zresztą patrząc na wiele dzisiejszych pozostałości starych obyczajów w folklorze mam wrażenie, że ten stan trwa do dziś. Niby od dziesięciu wieków wierzymy w Jezu Chrysta, a dalej topimy Marzannę! Czyli ciągle tak naprawdę uprawiamy w jakiś sposób synkretyzm religijny. I to też chcieliśmy ludziom przekazać.

Do czego Wam była potrzebna Eurowizja? Startowaliście do konkursu "Piosenka dla Europy", ale zostaliście zdyskwalifikowani za złamanie zasad regulaminu. Nie gniewaj się, ale moim zdaniem stało się to z pożytkiem dla was. Eurowizja to motanina kiczu, banału i nieudolności, zarówno muzycznej, jak i tekstowej. Zupełnie tam nie pasujecie! Co Was skłoniło do podjęcia tak szalonej decyzji?
To był czysty przypadek. Pewien z decydentów związanych z tym festiwalem poradził nam, aby wysłać zgłoszenie. Nic nas to nie kosztowało, więc pomyśleliśmy, dlaczego by nie? Nie przewidzieliśmy tylko jednej podstawowej rzeczy: utwory na Eurowizję muszą być produktami przygotowanymi specjalnie na ta okazję, muszą spełniać określone warunki i muszą być niemalże strzeżone w tajemnicy przed eliminacjami. Z wielu rzeczy nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy. Po prostu nic nas to nie kosztowało i postanowiliśmy spróbować. Nie uważam jednak żeby ta decyzja była taka zła. Według mnie młodemu zespołowi potrzebna jest każda forma promocji. Taką niewątpliwie moglibyśmy mieć i poniekąd nawet mieliśmy.
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 4)Dodaj komentarz
(12-04-2009) mrówkojad :
Mocna okładka. Przyznam, że trochę mnie zaszokowało użycie formy Całunu Turyńskiego do wizualizacji pogańskich treści. Dla wielu ludzi jest to świętość i używanie jej powinno być roztropniejsze.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(13-04-2009) Pol :
Okładka zajebioza! Koncert w Mościcach był genialny! Szacuneczek!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(13-04-2009) phi :
Nie widze nic nadzwyczajnego w tej okladce. Slaba to musi byc wiara jezeli burzy ja jakas marna prowokacja...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(17-04-2009) Andy :
Fajny wywiad. Warto było zapłacić za koncert Żywiołaka. Było niesamowicie!! Brakowało tego typu koncertów w Tarnowie.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947