To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
OGŁOSZENIA i REKLAMY (arch.)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Kolejna farsa w wydaniu władz Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej    -   05/5/2009
Zarząd TSM znów omija prawo
„Drodzy spółdzielcy, wasze zdanie mamy w... głębokim poważaniu” – tak w skrócie można oddać stosunek zarządu Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej do jej kilkunastu tysięcy członków – pracodawców; i opisywane w niniejszym artykule wydarzenia doskonale nadawałyby się na komedię w stylu „Alternatywy 4” czy „Misia”, gdyby nie fakt, iż miały miejsce naprawdę, w 20 lat po (teoretycznym przynajmniej) obaleniu komunizmu. Kolejny raz przekonali się o tym spółdzielcy na jednym z wielu odbywających się zebrań grup członkowskich.

Ogloszenie

Uczestnicy pewnego zebrania odbywającego się w dniu 22 kwietnia, zgodnie z prawem nie zaakceptowali porządku obrad przedłożonego przez zarząd TSM, wybrali przewodniczącego zebrania, protokolanta i większością głosów przyjęli własny porządek. Gdy po uchwaleniu poszczególnych punktów posiedzenie zamknięto i większość jego uczestników rozeszła się do domów – jak gdyby nigdy nic wiceprezes Aleksander Bałut, już w bardziej zaufanym gronie kontynuował zamknięte już, czy też może poprowadził „własne” zebranie... Kilka dni później członek TSM Stanisław Ciurka przecierał uszy ze zdumienia, gdy dowiedział się, że ma się udać podpisać „spółdzielczy” protokół.

Prawo sobie, zarząd TSM sobie...
Mam przed sobą ogłoszenie Zarządu Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zwołujące zebranie tzw. „Grupy Członkowskiej” w dniu 7 maja b.r. Porządek obrad przewiduje m.in. „zreferowanie zagadnień związanych z wyborami do Rady Nadzorczej przez Zebranie Przedstawicieli Członków” i „wybory delegatów na Zebranie Przedstawicieli Członków”. Tymczasem od początku 2008 roku, jak już to nie jeden raz pisaliśmy, nie istnieją ani zebrania grup członkowskich, ani zebrania przedstawicieli członków. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych która weszła w życie w lipcu 2007 roku, a która przyznawała członkom spółdzielni przynależne im prawa, spółdzielnie mieszkaniowe miały czas do końca 2007 r na wprowadzenie stosownych zmian w swoich statutach. Następnie powinny były się odbyć walne zgromadzenia członków, zaś w przypadku większych spółdzielni – „walne cząstkowe”. TSM jak wiele innych spółdzielni, jakby nie zauważyła tych zmian i w połowie ub. roku jak gdyby nigdy nic nadal organizowała wygodne dla siebie (ale przez to nie mniej bezprawne) „zebranie przedstawicieli” i tę tradycję ma zamiar najwyraźniej ciągnąć w nieskończoność, pozbawiając tym samym kilkunastutysięczną rzeszę spółdzielców praw do bezpośredniego oddziaływania na osoby zarządzające powierzonym im mieniem, ze szczególnym wskazaniem na możliwość odwołania władającego od dwudziestu pięciu lat zarządu TSM i rady nadzorczej.

5 lat odsiadki za działanie na szkodę spółdzielców
Władze spółdzielni pytane wielokrotnie, dlaczego nie przestrzegają obowiązującego porządku prawnego argumentują, iż zgodnie ze znowelizowaną ustawą, do czasu uchwalenia nowego statutu, obowiązują zapisy starego, zupełnie nie zauważając sąsiadującego z tym zapisem punktu w tym samym paragrafie, który jasno określa czas uchwalenia nowego statutu – ten zaś upłynął z końcem 2007 roku (o tym za chwilę). Stanowi to ni mniej, niż więcej, tylko proceder obejścia prawa, ze szkodą dla członków spółdzielni, którzy są dla zarządu, rady nadzorczej i pracowników np. TSM pracodawcami. Jak słusznie zauważył ktoś w komentarzu do poprzedniej poświęconej TSM wiadomości, działanie na szkodę spółdzielni (a więc na szkodę spółdzielców) zgodnie z Prawem Spółdzielczym zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5! (Art. 267a: Kto, biorąc udział w tworzeniu spółdzielni lub będąc członkiem jej zarządu lub rady albo likwidatorem, działa na jej szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie.) A przecież to nie jedyny dotyczący wzmiankowanego problemu paragraf. Jako, że spółdzielnia to ogół spółdzielców, nie zaś prezesi (o czym przeczytają Państwo poniżej w pewnym wyroku sądu), to działanie na szkodę spółdzielców jest działaniem na szkodę spółdzielni - najboleśniej przekonali się o tym chociażby członkowie tych spółdzielni, których zarządy dopuściły się przekrętów. Nie zwoływanie, wbrew ustawie walnych zebrań cząstkowych przez zarząd TSM, uniemożliwia członkom spółdzielni korzystania ze swoich praw, zatem będąc działaniem na szkodę spółdzielców, jest de facto działaniem na szkodę spółdzielni. Innymi słowy panowie prezesi TSM powinni – o ile spółdzielcy zdecydują się skierować sprawę do sądu – zostać ukarani prawomocnymi wyrokami, z możliwością pozbawienia wolności włącznie.
Nawiasem mówiąc, niezwykle pokrętne są stosowane przez zarządy wykładnie, z których wynika że aktem nadrzędnym dla panów prezesów jest dotychczasowy statut, nie zaś ustawa. I jeszcze jedno: w sytuacji takiej jak opisana, gdy spółdzielnia nie uchwaliła na czas statutu, przepisy znowelizowanej ustawy stosuje się wprost – a nie próbuje się je obchodzić.

Po co pan do mnie przychodzi?
Wiceprezes Z. Sipiora (plik mp3) zapytany przeze mnie o nie stosowanie się do zapisów znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, powołuje się - wygląda na to, że w charakterze wykładni ! - nie na konkretne, jasno brzmiące rozwiązania prawne, ale ... opinie zawarte w jakieś publikacji w „Rzeczpospolitej”, gdzie na ten temat wypowiadają się relatywizująco m.in. jakiś wykładowca, członek Rady Spółdzielczej i wiceminister infrastruktury pan Piotr Styczeń. Przypomniałem zatem panu prezesowi, że po pierwsze - w tych sprawach obowiązuje przede wszystkim ustawa a po drugie - co prawda nie znam dwóch pierwszych wymienionych osób, ale wymieniony jako ostatni, urzędnik państwowy sam wcześniej był szefem spółdzielni mieszkaniowej w Gorzowie Wielkopolskim i z powyższych względów wypowiedź pana wiceministra nie może być dla mnie ani bezstronną, ani miarodajną. Wówczas usłyszałem z ust wiceprezesa Sipory następujące słowa: ”Po co pan przychodzi do mnie i nagrywa tego typu wywiad, jeżeli pan ma na ten temat swoje własne zdanie? No po co pan przychodzi”. No właśnie, po co?
Posłuchaj rozmowy z wiceprezesem Sipiorą :



Minister pisze do Rzecznika: dotychczasowe zebrania utraciły moc
Żeby było jeszcze śmieszniej, na powstałej niedawno po latach starań stronie internetowej TSM, zamieszczono pismo Ministerstwa Infrastruktury, datowane na 17 kwietnia b.r., skierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, w którym czytamy m.in., że ”Analiza literalna przepisu może prowadzić do wniosku zgodnego z oceną Pana Rzecznika, że inne postanowienia dotychczasowych statutów, a więc także te, które dotyczą funkcjonowania zebrań grup członkowskich oraz zasad wyboru przedstawicieli utraciły moc.”. Zatem literalnie zebrania grup członkowskich które właśnie się w TSM odbywały i odbyły, są niezgodne z prawem, o czym czytamy właśnie na stronie internetowej TSM! W kolejnym zdaniu odnajdujemy natomiast bełkotliwą próbę nadinterpretacji, w której przeczuwam rękę wiceministra Stycznia, o następującej treści: ”Niemniej jednak w mojej ocenie przepis należy czytać przy wsparciu o argumenty wykładni celościowej i systemowej”. Pozostawię ten kompromitujący akapit bez komentarza.

Wygrali ze spółdzielnią w sądzie
W odróżnieniu od zarządu TSM, osobiście wolę się jednak kierować obowiązującymi przepisami prawa, nie zaś tym, co ktoś napisał w gazecie wyrażając swoją opinię, a tym bardziej zaś opiniami lobbystów. Choć nie ma u nas prawa precedensowego, pewną wskazówką w tej sprawie jest dla mnie wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – Wydział I Cywilny, syg. Akt I Aca 1299/08 z dnia 27 stycznia, krążący od jakiegoś czasu po forach spółdzielczych (jestem w posiadaniu skanu). Wyrok ów dotyczy Spółdzielni Mieszkaniowej „Suchanino” w Gdańsku i pewnego zebrania przedstawicieli członków identycznego jak to które odbyło się w połowie ubiegłego roku w TSM, obejmując swą sentencją nie tylko „zpcz”, ale także zebrania „grup członkowskich” i wyłączność walnych zgromadzeń jako jedynego umocowanego prawnie tego rodzaju organu w spółdzielni. Otóż najpierw członkowie spółdzielni spółdzielnie wnieśli do sądu o stwierdzenie nieważności lub uchylenie uchwał podjętych przez zebranie przedstawicieli członków, następnie od wyroku tego odwołała się spółdzielnia, apelacja ta została oddalona.
Oto fragmenty wyroku i uzasadnienia (zawierające również wyrok sądu I instancji): ”(...)Sąd meriti doszedł do przekonania, że podjęte w dniu 15 maja 2008 roku uchwały (na zebraniu przedstawicieli członków – przyp. red.) zostały wydane w celu pokrzywdzenia członków Spółdzielni Mieszkaniowej „Suchanino”, w sytuacji gdy ustawa (nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – przyp. red.) (...) wprowadziła szereg korzystnych przepisów, przyznając członkom spółdzielni mieszkaniowych dodatkowe uprawnienia, umożliwiające bezpośredni wpływ na działalność spółdzielni, m.in. poprzez skuteczniejszą kontrolę jej organów. (...)” (chodzi tu m.in. o walne zgromadzenia zamiast zebrań przedstawicieli, o czym dalej).

Wszystkie uchwały są nieważne
I najważniejsze: ”Sąd meriti uznał, że postanowienia statutów regulujące funkcjonowanie zebrań przedstawicieli pozostają w mocy do czasu zarejestrowania zmian w KRS, ale pod warunkiem, że spółdzielnia złożyła w ustawowo określonym terminie (do dnia 30 listopada 2007 roku) wniosek o wpisanie tych zmian do Krajowego Rejestru Sądowego. Pozwana Spółdzielnia tego warunku nie spełniła. (jak TSM). Dalej Sąd stwierdza, że uchwały podjęte zostały na wspomnianym zebraniu przez zebranie przedstawicieli, nie zaś walne zgromadzenie członków. Spowodowało to naruszenie prawa każdego z powodów (członków spółdzielni – przyp. red.) do dokonania oceny działalności Członków Zarządu (...) Tym samym od 1 stycznia 2008 roku występował w spółdzielni organ nieprzewidziany w przepisach prawa w postaci Zebrania Przedstawicieli Członków. Organ ten nie był władny podejmować żadnych uchwał, zaś podjęte przez niego wszelkie uchwały są na podstawie art. 58 kodeksu cywilnego jako sprzeczne z prawem bezwzględnie nieważne”. Następnie sąd stwierdza, iż konieczne było ”uchylenie uchwał w przedmiocie zatwierdzenia rocznego sprawozdania zarządu i sprawozdania finansowego spółdzielni oraz (...) w przedmiocie udzielenia absolutorium (...).” Słowem – wypisz wymaluj sytuacja jak w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Sąd Apelacyjny uznał następnie apelację spółdzielni za bezzasadną, zauważając m.in.: (...) w spółdzielniach mieszkaniowych wprowadzono „zakaz” zastępowania Walnego Zgromadzenia zebraniem przedstawicieli (...)”. W dalszej części Sąd zauważa, że zatwierdzanie sprawozdań, udzielanie absolutorium członkom zarządu, uchwalanie zmian statutu czy podejmowanie uchwał w sprawie zbycia nieruchomości czy podziału nadwyżki bilansowej należy do wyłącznej właściwości Walnego Zgromadzenia.

Nie ogłaszanie „walnych” „ma na celu pokrzywdzenie członka spółdzielni”
I teraz coś, o czym pisałem jako o działaniu na szkodę spółdzielni, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5 dla panów prezesów: ”(...) Z całą pewnością podejmowanie uchwał przez ZPCCz miast przez WZ stanowi także działania sprzeczne z dobrymi obyczajami i godzi w interesy spółdzielni, skoro spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób (...). Ponadto ”Nie można mieć także wątpliwości, że pozbawienie pojedynczego członka spółdzielni jego prawa i uczestnictwa w obradach prawidłowo zwołanego Walnego Zgromadzenia godzi bezpośrednio w jego podstawowe prawa i ma na celu pokrzywdzenie członka spółdzielni mieszkaniowej”. Osobiście zwracam tu jeszcze uwagę na zapis „prawidłowo zwołanego zebrania”, albowiem np. TSM nawet jak już zwołuje swoje zpcz i różne takie, to zwyczajowo zwołuje je z pogwałceniem terminów, umożliwiając nawiasem mówiąc również wcześniejsze zaproponowanie zmian w porządku obrad. Dalej Sąd Apelacyjny, podobnie jak sąd I instancji uznaje za nie do zaakceptowania ”stanowisko pozwanej Spółdzielni, która ocenę legalności działań ZPcz (...) wywodzi z treści ustępu 2 art. 9 ustawy (...) który stanowi, że do czasu zarejestrowania zmian statutów postanowienia dotychczasowych statutów regulujących funkcjonowanie zebrania przedstawicieli pozostają w mocy. Otóż rację ma Sąd meriti, że ustę 2 art. 9 ww ustawy nie stanowi normy samodzielnej i nie może być postrzegany w oderwaniu od treści ustępu 1 art. 9. Zapis ustępu 2 reguluje bowiem na dotychczasowych zasadach działania ZPCz tylko w tych spółdzielniach mieszkaniowych, w których do dnia 30.12.2007r złożono do KRS wnioski o rejestrację zmian statutu! (a to z uwagi na fakt, iż KRS może przez jakiś czas sprawdzać statut). Czyli mamy wypisz wymaluj sytuację jak w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej!
Dalej jeszcze sąd zauważa, że statut jest aktem niższego rzędu wobec ustawy i jako będący „de facto umową” nie może być sprzeczny z treścią ustawy.

Z braku ważnego statutu ustawę stosuje się wprost
I wreszcie bardzo ważne stwierdzenie: „Spółdzielnia ma zatem pełne prawa, a wręcz obowiązek do stosowania wprost odpowiednich przepisów ustawy prawo spółdzielcze i o spółdzielniach mieszkaniowych (...)”. Można by tak jeszcze długo cytować, wskazując jak pokrętną argumentacją wykazywała się owa spółdzielnia, ale szkoda zanudzać. A swoją drogą – aż dziw bierze, jak długo wobec ewidentnego łamania prawa przez zarządy spółdzielni i kłamliwej interpretacji precyzyjnych zapisów ustawy dokonywanej „po swojemu”, jak długo wobec tego wszystkie trzeba udowadniać, że czarne jest czarne, a białe – białe...
W każdym razie: dość przypomnieć, że analogiczna sytuacja panuje w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – praktycznie jedyna różnica polega na tym, że w Gdańsku „ZPCz” odbyło się w maju, a w Tarnowie miesiąc czy dwa później. Nawiasem mówiąc zebranie które odbyło się w Tarnowie było „kontynuacją” zebrania prowadzonego przeszło pół roku wcześniej. Ciekawe, co powiedziałby na to organ nadzoru, gdyby np. radni Rady Miasta Tarnowa ogłosili przerwę w sesji i poszli sobie, by wrócić za kilka miesięcy i sesję „kontynuować”. W przedmiotowej sprawie zapadały już w różnych częściach kraju wyroki, wedle których tego rodzaju przerwa nie uprawnia do uznania zebrania za „kontynuację”, ale to już inna historia...

Jak prezes Bałut sam się wybrał
Tak czy siak, jak zaznaczyłem na wstępie, zarząd TSM łamiąc prawo w opisany powyżej sposób, dalej organizuje zebrania grup członkowskich, które wedle ustawy nie istnieją, chce organizować „zpcz”, które nie istnieją i wciąż kpi sobie ze spółdzielców w żywe oczy. Podam tego przykład szczególny. Otóż, odbywają się właśnie tzw. „zebrania grup członkowskich”. Jedno z nich miało kuriozalny przebieg. Na prowadzących zebranie zgłoszono dwóch kandydatów. Większością głosów wybrany został pan Stanisław Ciurka, jeden z „niepokornych” spółdzielców. Następnie wybrano protokolanta. Wreszcie przyszedł czas na głosowanie nad porządkiem obrad – odrzucono porządek przygotowany przez zarząd TSM, przegłosowano porządek spółdzielców (22 głosy za, 2 przeciw, 5 wstrzymujących się). W międzyczasie pan Ciurka wyjaśnił, że zgodnie z ustawą nie ma już ani „zpcz” ani zebrań grup członkowskich takie jak to, które prowadzi, że TSM nie ma ważnego statutu, że członkowie spółdzielni mają prawo bezpośrednio wybierać radę nadzorczą i być do rady tej wybieranymi (cytat z protokołu: ”nie może być tak, żeby Rada Nadzorcza wybierana była z nieistniejącego ZPCz”). Wezwano zarząd do przygotowania legalnego, walnego zebrania „cząstkowego”, jak to się robi w przypadku dużych spółdzielni. A teraz zacytujmy fragment protokołu: Na tym przewodniczący zakończył zebranie, podziękował zebranym za przybycie i ok. dwóch trzecich członków opuściło salę. Natomiast ok. jedna trzecia zwolenników obecnych struktur pozostała na sali i rozpoczęła nowe spotkanie – zebranie pod kierunkiem prezesa Bałuta, który tym postępowaniem odkrył „demokratyczne ciągotki Zarządu TSM”. Nadmienia się, że prezes Bałut sam wybrał się na przewodniczącego do dalszego prowadzenia spotkania – zebrania aby na siłę z pogwałceniem wszystkich standardów demokratycznych dokonać wyboru delegatów na tzw. nieistniejące już ZPCz.”
Żeby było ciekawiej, w protokole spółdzielców znajdujemy taki oto zapis: lista obecności członków TSM, którzy brali udział w zebraniu znajduje się w Zarządzie TSM, a przewodniczącemu zebrania i protokolantowi nie została udostępniona przez pracowników Zarządu TSM ! W protokole tym czytamy również że nie został spełniony wymóg dotyczący czasu powiadomienia o zebraniu.

Kim są "MY" dla prezesa Sipiory ?
Wiceprezes TSM Zbigniew Sipiora zapytany telefonicznie o zaistniałą sytuację nawet nie próbuje ukrywać dla kogo w istocie pracuje i dlaczego zarząd TSM "musi" za wszelką cenę, nawet wbrew woli większości spółdzielców, doprowadzać do z góry założonego przez siebie rozwiązania. Zapytany bowiem o przyczyny takiego, a nie innego zachowania członka zarządu TSM podczas opisywanego wyżej zebrania (zebrań), Z. Sipiora stwierdza : ”Skoro my ogłaszamy zebranie i przedkładamy porządek obrad, to nie można powiedzieć ludziom, że jest on nieważny. Jeżeli pan Ciurka tak uważa, wówczas powinien wywiesić na tablicach ogłoszeń porządek własnego zebrania i niech je sobie przeprowadza. Jeżeli ja podpisuję się pod ogłoszeniem zawiadamiającym o zebraniu, że mieć będzie ono taki a nie inny charakter, to o czym my rozmawiamy. Pan Ciurka musi pozwolić mi pracować. Jeżeli ja zgodziłbym się na jego propozycję, wówczas rada nadzorcza mogłaby mnie zwolnić. (...) Trzeba by było sięgnąć do listy obecności, sprawdzić też ile osób głosowało, a poza tym te dwadzieścia parę osób też ma swoje prawa.”. Z kolei wiceprezes zapytany dlaczego panu Ciurce, prowadzącemu zebranie oraz protokolantowi odmówiono okazania listy obecności, stwierdza: ”Jeśli pan Ciurka organizuje swoje zebranie, to niech sam sobie przynosi swoją listę obecności. Przecież to MY organizowaliśmy to zebranie, procedując je zgodnie z prawem.” (tu Z. Sipiora powołuje się na list z Ministerstwa Infrastruktury do Rzecznika Praw Obywatelskich, jak sądzę ten zamieszczony na stronie spółdzielni i cytowany przeze mnie powyżej, z którego wszakże wynika coś wręcz przeciwnego niż twierdzi wiceprezes.) ”Jeżeli ktoś nie zgadza się z naszym postępowaniem, może skierować sprawę do prokuratury i tak też uczyniono, byłem już przesłuchiwany, jeżeli prokuratura uzna, że doszło do złamania przez nas prawa, skieruje sprawę do sądu. Niechże pan Ciurka pozwoli prokuraturze działać. Ja działam w dobrej wierze, pan Ciurka też, ale według mnie my postępujemy właściwie i nie tak agresywnie jak ten pan. Muszę dbać o to, do czego zostałem powołany i to nie pan Ciurka jest moim szefem.”
Stwierdzenia wiceprezesa dowodzą zatem, że proceder organizowania przez zarząd TSM niezgodnych z prawem zebrań cząstkowych będzie w TSM kontynuowany nadal. I to bez względu na wolę spółdzielców. No i jeszcze to, że zarząd spółdzielni ( "MY") stawia się w kontrze do spółdzielców.
Nic dodać, nic ująć.

Cóż wobec takich to zjawisk mają czynić zdesperowani członkowie Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej? Myślę, że śladem spółdzielców na Wybrzeżu powinni wystąpić o obronę swoich spółdzielczych praw bezpośrednio do sądu. Wydaje się to w tym momencie jedyna logiczna (i w dodatku już nieco przetarta) droga. Równolegle spółdzielcy mogą zbierać podpisy pod dokumentem, w którym domagać się będą zwołania Walnego Zgromadzenia, na którym postawiono by sprawę odwołania zarządu TSM i wybrania nowej rady nadzorczej – wystarczy 10 procent, czyli jakieś tysiąc pięćset podpisów. W następnej kolejności w spółdzielni powinien zostać przeprowadzony dogłębny audyt, sięgający wiele lat wstecz, zlecony niezależnej firmie. W następnej zaś kolejności... – końcówkę tego zdania niech dopowiedzą sobie Państwo sami...

Zachęcamy także do zapoznania się z poprzednimi publikacjami poświęconymi TSM.

Mirosław Poświatowski, członek TSM z biernym i czynnym prawem wyborczym

Na marginesie: jedno z kolejnych zebrań „grupy członkowskiej” dla kilku bloków odbędzie się 7 maja o godz. 17:00 w Szkole Podstawowej nr 5 przy ul. Skowronków 8 . Choćby tylko z powodów czysto poznawczych, warto się na nie wybrać...
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Mon, March 4, 2024 19:11:50
IP          : 3.239.76.25
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html