Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Felieton Mirosława Poświatowskiego    -   20/2/2010
Pożytek ze ślimaków w roli ryb
Nie tak dawno temu, po długich zapewne i wyczerpujących obradach, miłościwie nam panująca Komisja Europejska zdecydowała, że ślimaki winniczki nie są jednak ślimakami winniczkami, ale rybami śródlądowymi. I to od 1 lutego. W kolejce na kolejne takie cudowne zjawisko czekają zresztą również i małże. Skąd jednak wzięło się owo cudowne przemienienie i niby dlaczego, akurat 1 lutego ślimaki stały się rybami? Czy to efekt nie do końca udanej próby naśladownictwa tego, czego dokonał Chrystus przemieniając wodę w wino?

Ogloszenie
>

Ten trop wydaje się obiecujący, albowiem diabeł jak wiadomo naśladuje dzieła Boże tworząc ich karykaturę i przeciwieństwo, a w samej Komisji Europejskiej słowa Chrystus boją się bardziej niż diabeł święconej wody. W każdym razie na pewno chodziło o to, żeby hodowla ślimaków mogła być dotowana tak, jak dotowane jest rybołówstwo, o co zabiegała ślimakami słynąca Francja. Nie był to zresztą pierwszy taki cud KE, albowiem sporo czasu wcześniej na podobnej zasadnie marchewka stała się owocem i przykłady podobne można mnożyć, w duchu przypominając sobie przy tym cuda radzieckiej z kolei nauki, dzięki której jabłka rosły zimą. Tak więc wtedy w ZSRR, i tak również dziś w UE, widać służebność nauk biologicznych i innych, propagandy, sztuki i prawodawstwa „w służbie postępu”.
Wracając do ślimaków: prościej więc było Komisji, zamiast zmieniać prawo czy jakieś tam inne dyrektywy i rozkazy - zmienić rzeczywistość – no, przynajmniej w sensie werbalnym, uznając że rzeczy są takimi, jakimi się je nazwie, a nie takimi jakie są. Oczywiście, ślimakom ta nagła przemiana w ryby w niczym nie zaszkodzi, albowiem dalej będą wieść swój syzyfowy, acz wytrwały ślimaczy żywot, z wiadomym zakończeniem w gardzielach ślimako- i żabojadów – no ale w tym ostatnim względzie, o gustach, niechby i kulinarnych, się nie dyskutuje. Co innego, gdyby Komisja Europejska zapragnęła jednak, śladem swojej poprzedniczki w ZSRR, przymusić ślimaki do pływania, tudzież nabycia innych rybich cech, by jednak dowieść swej wszechmocy i nieomylności w zakresie urybienia ślimaków, tak jak obecnie przymusza europejczyków do wyznawania i stosowania rozmaitych bzdur, których towarzysz Stalin, gdyby był bardziej cierpliwym, mógłby tylko pozazdrościć. Wiadomo, jak takie eksperymenty się kończą – zatem i w tym wypadku, ślimaki spotkałby prawdziwy holocaust, tyle że z pominięciem gardzieli Francuzów, ku smutkowi i wściekłości tychże. Ślimakowi wszakże pewno jest wszystko jedno, czy zginie utopiony czy usmażony, byle dało się ów moment stosownie odwlec w czasie, tak jak odwlec ten moment starają się ludzie starzy, na przekór eutanazyjnej polityce mającej skrócić ich żywot, celem odwleczenia w czasie ostatecznego krachu systemu emerytalnego w Unii Europejskiej, o czym za chwilę. W każdym razie: rybi los ślimaków, czy może „ślimoryb” jest tylko jednym, drobnym, zewnętrznym i wydawałoby się marginalnym elementem pokazującym, jak absurdalnym tworem jest Unia Europejska, bo przecie wszelkie eksperymenty przeprowadza się najpierw na zwierzątkach, a dopiero potem na ludziach, choć przyznać trzeba, że eksperymenty kulturowe, socjotechniczne przecie właśnie trwają, wkraczając w nową fazę.

Ale cudowna przemiana milionów ślimaków w ryby może nieść też ze sobą pewne pozytywne konsekwencje. Otóż jak wiadomo jednym z naczelnych celów UE jest troska o wszelkie mniejszości i co rusz dowiadujemy się, że prawa tychże mniejszości są niedostatecznie chronione i finansowane, podobnie jak i ochrona środowiska i cały ten pic z efektem cieplarnianym jako efektem działalności człowieka, który to efekt wszyscy obserwujemy za oknem w postaci zwałów topniejącego śniegu (rzecz jasna na wszelki wypadek w filmie „Pojutrze” globalne ocieplenie polega na globalnym oziębieniu, ale zostawmy sobie ten wątek na inną okazję). Otóż, zamiast tworzyć kolejne, skomplikowane prawodawstwo które potem np. zapracowani w komisjach śledczych parlamentarzyści w Polsce w przerwie kłótni musieliby co rychlej „implementować” pod groźbą odessania od unijnej pępowiny, wystarczy adaptować programy już istniejące. I tak np. ciemiężona mniejszość agresywnych aktywistów ze środowisk gejów, lesbijek, obojnaków, czy jak tam się oni wszyscy razem nazywają, mogłaby zostać objęta jakimś, dajmy na to, unijnym programem ochrony małpiatek. W ramach tego programu, odmieńcy owi, jako małpiatki, umieszczeni zostaliby w specjalnych rezerwatach, do których łamiąca niewątpliwie ich prawa większość, miałaby bardzo ograniczony dostęp, dzięki czemu małpiatki pozbawione zostałyby związanego z tym stresu, jak też mogłyby w sposób niczym nie skrępowany dawać upust wszystkim swoim fantazjom, także w zakresie legislacji i przyjętych stosunków społecznych oraz innych stosunków, aż do niczym nie skrępowanego wyginięcia ostatniego przedstawiciela gatunku tychże małpiatek, w wyniku narzucenia sobie tego wszystkiego, co okazy te próbują narzucić nam, męcząc się przy tym nie lada za nasze podatników pieniądze. Taki jest pierwszy pożytek z urybienia ślimaków, bardzo obiecującego, skoro Komisja Europejska przeszła ze świata roślin (uowocnienie marchewki) do świata zwierząt.

Pożytek drugi dotyczy gatunków zagrożonych wyginięciem i wymaga bardziej szczegółowego opisu. Gatunkiem takim w Unii Europejskiej jest niewątpliwie człowiek rasy białej, katolik, posiadający wielodzietną rodzinę. Powodem tego jest oczywiście panujący w UE system stosunków społecznych, marksizm kulturowy czy po prostu socjalizm, w którym chrześcijaństwo, w szczególności zaś katolicyzm tępi się, faworyzując z kolei wielodzietny islam, czego wyrazem są również liczne prowokacje i akty prawne wymierzone w katolików, w odróżnieniu od braku takowych prowokacji i ataków (z małymi wyjątkami), wymierzonych w Muzułmanów, albowiem Muzułmanie, w odróżnieniu od „Katoli” nie nadstawiają drugiego policzka, tylko biorą się za, niechby artystycznego, „prowokatora” - i to w sposób, dzięki któremu nierzadko „artyście” temu nie przytrafi się już żadna prowokacja, no chyba że wierzy w życie po śmierci.
W każdym razie: jako że choć socjału w Europie i nie tylko, niemało, co stanowi jeden z przejawów upadku cywilizacji białego człowieka, to jednak większe pieniądze przejada się na rzekomą walkę z globalnym ociepleniem, ekologię etc., niż na rzeczywistą politykę prorodzinną. Wspomniany wcześniej rychły krach złodziejskiego systemu emerytalnego, jak też i „publicznej” służy zdrowia, próbuje się łatać promocją eutanazji, albowiem ostatnie miesiące życia starca, jeśli nieuleczalnie chory, kosztują więcej (w sensie zabiegów, opieki, lekarstw, operacji itp), niż pacjent ów „kosztował” przez całe dotychczasowe życie, odprowadzając przymusowe składki, które od razu szły na wypłatę świadczeń dla tych, którzy wówczas prawa do tych świadczeń już nabyli. Jako że zaś wszystko wprowadza się małymi kroczkami, oswajając opinię publiczną z projektowanymi zmianami, również na tym odcinku, „oswajani” dziadkowie, w niektórych krajach boją się, że w niedługiej perspektywie nie będzie im wolno żyć dłużej niż 70 lat i powyżej tego wieku wszelkie zabiegi medyczne, poza wyrwaniem zęba, jeśli pozostał, traktowane będą np. jako „niehumanitarna”, przedłużająca cierpienie „uporczywa terapia” której lepiej zaprzestać – stąd też strach iść do szpitala i kto może ucieka leczyć się do krajów mniej „postępowych”. O tym zaś, by wobec faktu starzenia się społeczeństw, prowadzić rzeczywistą politykę prorodzinną, zachęcającą do posiadania większej liczby dzieci, przedstawiającą ojcostwo i macierzyństwo jako było nie było naturalny stan rzeczy, zaś potomków – jako inwestycję w przyszłość, bo to dzieci zawsze opiekowały się na stare lata rodzicami, nie zaś niewydolne „państwo” uzurpujące sobie coraz więcej praw, z których wywiązuje się, ale jednostronnie i nakładające coraz więcej obowiązków – o takiej polityce nie myśli nikt, bo to zawsze lepiej w tym antyludzkim systemie uśmiercić dziadunia.

Tymczasem nie wymagałoby wielkich zmian, gdyby uznać, iż ludzie rasy białej, katolicy, tworzący wielodzietne rodziny, jako okazy będące w ciemiężonej mniejszości i zagrożone wyginięciem – należą do grona zwierzątek zwanych „pandą”, który to sympatyczny miś też wyginięciem jest zagrożony. Wystarczyłoby zapewnić takim osobnikom pomoc z wykorzystaniem choć części środków, marnotrawionych dzisiaj na ochronę różnych roślinek, zwierzątek, płazów i innych gadów. Naprawdę, nie trzeba w tym celu wprowadzać osobnych programów i osobnego prawodawstwa, na podobieństwo prawa antydyskryminacyjnego dla zboczeńców, czy „równouprawniających” kwot dla nawiedzonych feministek. Wystarczyłoby, żeby Komisja Europejska, mając na uwadze i upadający system emerytalny, i opieki zdrowotnej, i przyszłość degenerującej się, wymierającej i upadającej cywilizacji, uznała „wielodzietnych katoli rasy białej” (mniej więcej – białej), za :misie pandy” - i być może za ileś tam lat byłoby po sprawie: odizolowane w rezerwatach małpiatki mogłyby do woli wdrażać w życie swoje pomysły i preferencje aż do swojego wymarcia, zaś cywilizacja nasza miałaby szansę się odrodzić, za cenę uznania niektórych ludzi za misie pandy.

I taki to właśnie pożytek, wysnuć można, z doniosłej decyzji Komisji Europejskiej, wedle której ślimak jest rybą. Z drugiej zaś strony cieszmy się, bo każdy taki przykład „urybienia” przybliża nieuchronny koniec tego antydemokratycznego, biurokratycznego, socjalistycznego i totalitarnego tworu jakim jest Unia Europejska.

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 8)Dodaj komentarz
(20-02-2010) Wujek (Jasiek) Dobra Rada :
Komisja Europejska się zGiertychowała. To podobne do idei smoka wawelskiego jako ogniwa ewolucji.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-02-2010) eradycator :
tym samym dyskryminują hodowców dżdżownic kalifornijskich , które przecież tez mają rybie predyspozycje , a co do rezerwatu to całkiem możliwe że to właśnie świetlana perspektywa dla naszych tutaj terenów , a ty Wujek Dobra Rada chyba jesteś z tego samego ogniwa ewolucji co Frasyniuk

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-02-2010) woytek :
no tak nie wyglada to zachecajaco ale mimo wszystko wole brukselskich biurokratow od naszych aferalow

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2010) Legalny Banita :
Do komentarza powyżej. To jak wybór między tyfusem a cholerą.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2010) eradycator :
do 2-ch komentarzy powyżej - jakbyście posłuchali dziś w południe jak i co godoł o tych ślimakach wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk to nie pisalibyście takich bzdur

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2010) Legalny Banita :
Kto wierzy "rządowi" ten sam sobie szkodzi.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2010) woytek :
do eradycator nie wiem co on godol.nie slyszolek.ale koniec koncow jest slimak ryba czy nie jest? prosze o odpowiedz tak lub nie i mimo wszystko wole biurokratow od aferalow

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-02-2010) do woytek :
tylko że ci biurokraci to jeszcze więksi aferałowie. Jakiś czas temu próbowali, częściowo skutecznie, zablokować publikację raportu pokazującego skalę defraudacji w Komisji Europejskiej, a są jeszcze i inne przykłady. Co gorsza cały system rządów UE jest tak skonstruowany, że praktycznie brak jest mechanizmów kontrolnych i głośno mówi się o "deficycie demokracji" - naszym złodziejom, pod nosem, przynajmniej od czasu do czasu patrzy się na ręce, niezależnie od pobudek tego patrzenia

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947