To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
OGŁOSZENIA i REKLAMY (arch.)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   „Świadek z Katynia” przegrał z wybielonymi biografiami PZPR-owskiego aparatczyka i kapusia SB    -   10/3/2010
Wielka Encyklopedia Tarnowa
Po długim, niecierpliwym wyczekiwaniu ukazała się wreszcie „Encyklopedia Tarnowa”, wydana z okazji 680 rocznicy lokacji naszego miasta, staraniem Tarnowskiego Towarzystwa Kulturalnego, z pomocą niemałych środków Urzędu Miasta Tarnowa. Z niecierpliwością oczekiwałem na encyklopedię również ja, żartując sobie, że po jej wydaniu otworzy się „polskie piekiełko” - okaże się bowiem że „o iksińskim jest za dużo”, „o pacanowskim za mało”, a „kowalskiego w ogóle nie ma”. Niestety z przykrością przychodzi właśnie mi piekiełko owo rozpętać, choć jeśli już, to rozpętali je, w skandaliczny sposób, sami autorzy.

Posłuchaj, co o pracach nad „Encyklopedią Tarnowa” na kilka dni przed jej premierą mówi redaktor naczelny tego wydawnictwa, dr Andrzej Niedojadło :

Ogloszenie
>

Wiem, że w swoich opiniach nie jestem odosobniony, zewsząd docierają do mnie różne zastrzeżenia i „zdziwienia”, z których najmniejsze dotyczy nieznanego dotąd obyczaju, wedle którego autorzy encyklopedii zamieszczają również hasła z własnymi nazwiskami, co przyrównać można do sytuacji, w której rozmaici decydenci umieszczają podobizny swoich głów na drzwiach kościoła. Jedyny dopuszczalny przypadek, w którym autor książki jest zarazem jej bohaterem, dotyczy autobiografii, o czym za chwilę, w puencie niniejszego artykułu. W każdym razie, w naszym mieście wciąż z Tarnowem wydaje się wygrywać „Tarnówek”.
Nie wiem doprawdy, jakie kryterium zastosowano przy wyborze nazwisk, jak też i przy wyborze informacji pod danymi hasłami występujących, ale zdarzyło się mi już usłyszeć uwagę, że encyklopedii tej nie powstydziłaby się znana z „zaklinania rzeczywistości” „Gazeta Wyborcza”....

Skupię się jednak na paru przykładach. Pod literą „O” znajdujemy m.in. postać Stanisława Opałki. Z hasła dowiadujemy się, kiedy się urodził, że był „działaczem społecznym”, kiedy i gdzie dyrektorował, w jakich latach był posłem i że „przyczynił się do rozwoju inwestycyjnego na terenie zakładu Tarnów II oraz przyfabrycznego osiedla”. Przy takim nagromadzeniu dat i szczegółów – autor wpisu, Robert Lichwała najwyraźniej uznał, że o ile fakt dyrektorowania pana Opałki od 1950 roku w fabryce papieru w Myszkowie jest istotny, o tyle fakt bycia przez tegoż prominentnym działaczem PZPR już nie. Zatem z historycznego punktu widzenia nieistotne okazało się, że Stanisław Opałko do partii należał od samego jej początku, czyli od okresu mordowania żołnierzy podziemia niepodległościowego, nieistotne okazało się, że był I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Tarnowie, a także członkiem Biura Politycznego KC PZPR- organu faktycznie kierującego Państwem o nazwie PRL - i to w okresie stanu wojennego i mordowania księży, z zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki na czele – słowem, czytelnik nie dowie się, że Opałko był wysokim komunistycznym „kacykiem” (dzięki czemu zresztą mógł sobie "dyrektorować" i budować Mościce).
Posiłkując się taką metodologią, można napisać, że np. „Herman jakiś tam” przyczynił się do budowy wielu fabryk na terenie Niemiec, nie wspominając przy tym, że pełnił prominentną funkcję w NSDAP, bo „dobrym panem był”; a o pewnym niespełnionym malarzu z tego samego okresu, wspomnieć jedynie, że cieszył się dużą popularnością i być może wzbudzał nie mniejsze kontrowersje, ale już nie na artystycznym przecież polu.
Wracając do Opałki: w książce, nad którą pieczę sprawują same utytułowane głowy, książce, która aspiruje do miana encyklopedii, dokonywanie tego rodzaju zafałszowań i przemilczeń jest niedopuszczalnym i dyskwalifikującym dla rzetelnego historyka zakłamywaniem rzeczywistości. Nie wiem tylko, czy za taką treść wpisu odpowiedzialny jest jego autor, czy może „komitet sterujący”, wiadomo bowiem, że niektórzy tarnowscy historycy żywią duży sentyment do czasów PRL, jako okresu „który nie był taki zły, bo dzieci chodziły do przedszkoli i na pochody”. W każdym razie treść wpisu dotycząca nietuzinkowej skądinąd postaci, kompromituje redakcję opasłego tomu "Encyklopedii".

Dla kontrastu, powędrowałem sobie pod literę „W”, szukając postaci tarnowianina Mariana Wodzińskiego. To m.in. dzięki niemu świat dowiedział się o zbrodni katyńskiej. Doktor Marian Wodziński został bowiem 27 kwietnia 1943 roku wysłany do Katynia, gdzie (delegowany przez AK) stanął na czele komisji technicznej PCK. Przez pięć tygodni badał, identyfikował ponad 800 zwłok ze zbiorowych mogił polskich oficerów. Po wkroczeniu wojsk sowieckich, był ścigany listem gończym, ciążył na nim wyrok śmierci. Dr Marian Wodziński ukrywał się, a następnie uciekł do Anglii; jego raport, opublikowany w 1947 roku w Londynie ukazał światu wstrząsającą prawdę o wydarzeniach z wiosny 1940 roku. Pochowany został na „cichym pogrzebie” na Starym Cmentarzu w Tarnowie bodaj w 1986 roku.
Życiorys, który jest gotowym scenariuszem filmu sensacyjnego...
Próżno jednak szukać choćby wzmianki o Marianie Wodzińskim w tarnowskiej Encyklopedii.
Żywię nadzieję, że wobec „braku miejsca” i „nadmiaru haseł”, w kolejnej edycji encyklopedii, Marianowi Wodzińskiemu chętnie miejsca ustąpią wiceprezydent Tarnowa Dorota Skrzyniarz, dyrektor Szpitala Św. Łukasza Anna Czech, czy szereg innych postaci, wliczając w to nawet Antoniego Sypka, który skądinąd współpracy przy tworzeniu encyklopedii swego czasu odmówił, uzasadniając swą decyzję zbyt krótkim okresem czasu jej tworzenia i nadmiarem autorów.
Żeby było jednak śmieszniej, a może straszniej – w „Encyklopedii Tarnowa” znajdziemy innego Wodzińskiego – Stanisława. Czytamy o nim m.in., że miał pseudonim „Zadora”, działał w AK, że był dyrektorem Centrali Przetwórstwa Zwierzęcego w Krakowie itd. itp. Istotnie, Stanisław Wodziński nosił pseudonim, a nawet dwa – ten drugi („Sto”) nadany przez SB w czasach stalinowskich – za sprawą jego denuncjacji kilka osób otrzymało wyroki dożywocia lub kary śmierci. Co więcej, pan Stanisław był ... bratem Mariana Wodzińskiego, na którego donosił, m.in. z pomocą matki, próbując nakłonić go do powrotu do kraju. Tych informacji jednak w „Encyklopedii Tarnowa” nie znajdziemy. Znów „Encyklopedia Tarnowa” godna była bardziej Tajnego Współpracownika SB, w dodatku z zafałszowaną biografią, niż „świadka z Katynia”.

Rzecz jasna, w encyklopedii, która ma stanowić wiarygodne źródło historycznych, podstawowych informacji, znaleźć się powinny rozmaite postacie, które odcisnęły na naszym mieście jakieś piętno, niekoniecznie pozytywne i jednoznaczne. Jest tu miejsce i dla Stanisława Opałki, i dla premiera Cyrankiewicza, i dla Mariana Wodzińskiego. Problem tkwi w porzuceniu osobistych sympatii i antypatii, wyważeniu proporcji w doborze „bohaterów” i rzetelnym przedstawieniu najistotniejszych faktów, z daleka od osobistych ocen. Jeżeli jednak w przypadku tworzenia biogramu Towarzysza Sekretarza zwyciężył tu osąd „bo dobrym panem był” i „się budowało” (i dlatego może niektóre najistotniejsze a niechlubne fakty z jego biografii, w imię dobrej o nim pamięci „należy pominąć” )- to przy takim zakłamywaniu historii dochodzimy do sytuacji, w której jacyś tam może ludzie ginęli, byli katowani, mordowani, prześladowani, ale nikt nie ponosi za to ani karnej, ani moralnej nawet odpowiedzialności – choćby jako człowiek legitymizował swoim członkostwem partii nieludzki system, o aktywnym udziale w nim nie wspominając. W takiej sytuacji, faktycznie, wszystkiemu był winien „portret Lenina”...
Kształtowanie czyjejś biografii wedle własnych poglądów, a nie faktów, jest historyka niegodne. Niestety, ponad dwadzieścia lat po upadku PRL, w naszym mieście wciąż wydaje się zwyciężać przeniesiona z tej epoki optyka, optyka wybielania i pisania historii na nowo, metodą zafałszowań i przemilczeń – dlatego okazuje się, że to nie „świadek z Katynia”, ale wysoki partyjny funkcjonariusz oraz „kapuś” godni są trafić do encyklopedii naszego miasta.
Jeżeli o tym wszystkim wiem ja, zwykły dziennikarz i tarnowianin z importu, to tym bardziej wiedzieć powinni tarnowscy historycy. Fakt, iż np. nie wiedzą lub za nieistotny uznają fakt, jakie funkcje pełnił Opałko w strukturach PZPR i że w ogóle tam należał – wystawia im nie najlepsze świadectwo.

„Encyklopedia Tarnowa” to duże dzieło, od początku wiadomo było, że wymagać będzie licznych poprawek i uzupełnień. Chylę czoła przed pracą wielu autorów, przed ogromem pracy, przed samą ideą, bo nasze miasto jest tej encyklopedii warte, nawet jeżeli czasami cisną się na usta słowa: „jakie miasto – taka władza – jaka władza – tacy bohaterowie”. W każdym razie: jeżeli jednak pozostałe hasła dobrane i zredagowane zostały w podobny, jak opisany powyżej sposób - wówczas „dzieło” to więcej mówi nam o autorach, ich zapatrywaniach, poglądach, zaszłościach i przyjętej przez nich „metodologii” - niż o historii Tarnowa.

P.S. W czwartek odbędzie się spotkanie z zespołem redakcyjnym „Encyklopedii Tarnowa”, podczas którego postaramy się poruszyć wspomniane kwestie.

M. Poświatowski

Foto: G. Golec
Zobacz także :
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Thu, July 25, 2024 18:33:34
IP          : 44.210.151.5
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html