To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Felieton Mirosława Poświatowskiego    -   05/6/2010
Wybory 2010
Mądry na mądrego, głupi na głupiego, Polak na Polaka, Jewropejczyk na Jewropejczyka, swój na swego, niechby bylejakiego, Żyd na Żyda, socjalista na socjalistę, patriota na patriotę, szuja na szuję, Potocki na Branickiego, Branicki na Rzewuskiego, jak mu podyktował Popow – tak wyglądać będą tegoroczne wybory prezydenckie. Czyli tak samo, jak każde inne wybory w Polszy, Polen czy jak tam inaczej nazwiemy polskojęzyczne terytorium zależne nad Wisła - a przytoczenie przeze mnie nazwisk targowiczan pokazuje tylko, że historia lubi się powtarzać, nawet jeśli generał Popow, który podyktował tekst konfederacji targowickiej, nazywa się dziś inaczej, no i nie masz już carycy Katarzyny II, do której umizgiwały się i pod której przewodem raźno skrzykiwały się „elity” narodu pod koniec XVIII wieku. Ale zostawmy na chwilę w spokoju Donalda Premiera, który pozwolił Putinowi rozgrywać siebie przeciw urzędującemu prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej, co jak wiemy zakończyło się niespodziewaną tragedią pod Smoleńskiem, która przebiegła nadspodziewanie dobrze i umożliwiła tym samym wreszcie urzeczywistnienie polsko-rosyjskiego pojednania, wobec którego pozostaje nam tylko czekać, jak ze stenogramów napisanych przez przyjaciół Moskali wyniknie, że winnym tragedii jest Lech Kaczyński, tak jak to zaplanowano w dniu katastrofy, gdy okazało się że samolot podchodził do lądowania czterokrotnie, choć podchodził tylko raz.

Ogloszenie
>

Problem jest bowiem głębszy, niż się z pozoru wydaje, albowiem kolejny raz przychodzi nam wybierać między dżumą a cholerą, odkąd po 1989 roku niepodzielnie terytorium polskojęzycznym rządzi skażona PRL – mentalnie i dosłownie - „banda czworga”, na przestrzeni lat zmieniająca jeno szyldy jak zużyte, a pobrudzone łajnem lub krwią rękawiczki. Z tej perspektywy nie powinien zresztą dziwić projekt uchwały SLD, upamiętniającej wybory do Sejmu kontraktowego, kiedy to, jak już pisałem, upadający reżim oddał władzę, by przekazać ją samemu sobie.

Jedną z przyczyn, dla której od owego czasu wybieramy między dżumą a cholerą jest fakt, iż mimo zapowiedzi (m.in. PO), nie wprowadzono na polskim terytorium zależnym jednomandatowych okręgów wyborczych. Obecna ordynacja forsuje duże ugrupowania, powstałe w czasie, który tak pięknie chce uhonorować SLD i konserwuje przy tym obecny układ, czyniąc go bardziej przewidywalnym i sterowalnym oraz sprawiając, że żaden „plankton” się nie przebije. Tym bardziej, że przecież „banda czworga” (obecnie pod szyldami PO – PiS – SLD – PSL) finansowana jest z pieniędzy podatników, co ma rzekomo zapobiec „korupcji” i „niezdrowemu lobbingowi”, tak jakby obecnie obowiązujące prawo nie było polem bitwy różnych grup interesów - i pozostaje tylko żałować, że „wolne” media jakoś przestały pisywać, ile dziś kosztuje napisanie i przepchnięcie odpowiednio skonstruowanej ustawy. Zatem na wszystkich szczeblach – od samorządu lokalnego po Pleplement, przykładowy Kowalski, niechby i najmądrzejszy i najbardziej kryształowy, niemal nie ma szans nawet na wystartowanie w wyborach, o ile nie stanie się zakładnikiem tej czy innej partii, pod szyldem której zmuszony jest startować. Inna rzecz, że znalezienie owego „mądrego” i „kryształowego” przypomina szukanie czterolistnej kończynki. Demokracja ma bowiem to do siebie, że promuje doskonałą przeciętność, tak jak w swej masie doskonale przeciętnymi ludźmi jesteśmy, bo przecież mądrzy stanowią rzadkość. Głupich jest więcej, a waga ich głosu jest taka sama jak waga głosu ludzi mądrych – stąd też wybieramy ludzi niekoniecznie tych, których chcielibyśmy wybrać, wybieramy na obraz i podobieństwo swoje, wybieramy głosując między dżumą i cholerą – i w zasadzie jeśli nie podobają się nam rządzący, to powinniśmy mieć pretensje tylko do siebie. Przy czym wywód mój powyższy jest tylko do pewnego stopnia prawdziwy – jako rzekłem mamy w końcu ordynację wyborczą i sposób finansowania partii sprawiający, że nasz wybór jest częstokroć wyborem pozornym. Głosujemy na listy, głosujemy na szyldy, na sztuczne podziały, na wygląd, głosujemy na tych, których wskazują nam media i zamawiane sondaże – a w największych „sondażowaniach”, opłacając przeprowadzenie badania, możemy wybrać opcję „ze wskazaniem na”, choć już niekoniecznie zapis taki wprost znajdzie swe odzwierciedlenie w zawartej umowie. Wie o tym chyba każdy, kto sondaż zamawiał lub do kogo sondażownia zwracała się z propozycją przeprowadzenia takiego badania. W końcu – klient płaci, klient wymaga!

Przyczyny dla której mamy demokrację ręcznie sterowaną należy dopatrywać się jednak zwłaszcza w roku 1989, tak pięknie uhonorowanym przez SLD projektem uchwały Sejmu. „Gruba czerwona kreska” wciąż obowiązuje, wspierana „G..W” i jej środowiskami – i jest czymś samobójczym dla państwa polskiego w tym, że należycie nie rozliczono PRL-owską agenturę, pozwalając się jej uwłaszczyć i zawłaszczyć instytucje, organy państwowe i przede wszystkim media. Wyrazem tego są niekończące się afery – a przynajmniej te, które ujrzały światło dzienne. O stanie naszego państwa i naszej suwerenności zaświadcza bowiem nie tylko fakt, że większość polskiego prawa stanowionego jest na łonie Unii Europejskiej, ale zaświadczają takie sytuacje jak zabójstwo generała Policji, popełniający samobójstwo w celach ważni świadkowie czy różne takie katastrofy samolotów, a zwłaszcza towarzyszące im „śledztwa”. Tylko głupiec będzie uważał za normalną sytuację w której nowi i dawni agenci, oficerowie PRL-owskich służb tworzą prawo, zasiadają w państwowych instytucjach i spółkach skarbu państwa; gdy „elity” w mediach wdrukowują ludziom co mają myśleć; oto mamy dawnych aparatczyków, niszczących niegdyś ludzi, zasiadających we władzach wyższych uczelni, w spółdzielniach mieszkaniowych, odzianych w biskupie szaty, zasiadających w togach sędziowskich jak wówczas, gdy wsadzali do więzień opozycjonistów. Tylko głupiec wzruszy obojętnie ramionami wobec faktu, że na gro tych ludzi stosowne „kwity”, także te które w Polsce zostały zniszczone – znajdują się w Moskwie, dysponującej kompletem materiałów wyprodukowanych przez naszą bezpiekę. Do tego dochodzą „oficerowie” - którzy po 1989 pozostali na żołdzie Moskwy, którzy przeszli na żołd niemiecki, żydowski, amerykański – w zależności od tego gdzie tam kogo los zastał. Państwa poważne, do których niestety Polska się nie zalicza, nie marnują takich okazji.
O całej tej agenturze mogliśmy się ostatnio przekonać przy okazji uroczystości pogrzebowych po tragedii smoleńskiej, gdy nagle okazało się, jakim wspaniałym mężem stanu był prezydent Lech Kaczyński – nagle odnalazły się piękne zdjęcia prezydenckiej pary, nagle usłyszeliśmy jakim mądrym i ciepłym człowiekiem prezydent RP był. O agenturze i stanie suwerenności naszego państwa mogliśmy przekonać się gdy bodaj w lipcu ub. roku generał Czempiński, niegdyś pracownik wywiadu PRL a następnie szef UOP, pochwalił się, że z jego inspiracji powstała Platforma Obywatelska, przypominając w ten sposób figurantom trzymającym zewnętrzne znamiona władzy, skąd im wyrastają nogi.

O stanie suwerenności i potędze naszego państwa zaświadcza wreszcie zmarnowane ostatnie 21 lat. Wystarczy tylko porównać, co przez taki sam czas potrafiły zrobić zachodnie Niemcy po II wojnie światowej, startujące przecież z dużo gorszej niż my niedawno sytuacji. Zaiste, jesteśmy potęgą, importującą nawet cukier, którego byliśmy eksporterami i praktycznie pozbawioną np. przemysłu stoczniowego czy zdolnej do czynienia swojej powinności armii, poza kontyngentem wysłanym na nie naszą wojnę, a wysłanym w charakterze okupanta zaprowadzającego „wolność i demokrację”, ku chwale oręża polskiego, zapewne w zamian za wizy, wciąż obowiązujące do USA i irytującą naszego wschodniego sąsiada atrapę wyrzutni Patriot, bo poważne kraje krajom niepoważnym przecież takich rzeczy, choćby i rotacyjnie, nie wypożyczają.

Wobec tego wszystkiego sytuacja, w której w kampanii wyborczej np. kandydat z ugrupowania rządzącego, współrządzącego czy zasiadającego w Sejmie obiecuje że zrobi coś, czego dotąd nie zrobił, albo wzywający rząd – czyli samego siebie – do czegoś tam – taka to sytuacja jest tylko zabawnym drobiazgiem, tak jak zabawnym drobiazgiem jest niezauważanie przez rząd że mamy w Polsce stan klęski żywiołowej – jego ogłoszenie jednak mogłoby wiązać się z odłożeniem w czasie wyborów. To wszystko dzieje się ponieważ ci, którzy rządzą naprawdę, zainteresowani są utrzymywaniem bandy czworga, generowaniem sztucznych często konfliktów i podziałów między już to naszymi aktorami – figurantami, już to naszymi bęcwałami – byle tylko nie pojawiła się na scenie politycznej inna, nie licencjonowana i nie obsadzona w porę siła. Stąd też banda czworga, świadoma tej sytuacji, zainteresowana jest już tylko skokiem na kasę, na instytucje publiczne, na urzędy – są to nasi okupanci, łupiący kraj, hamujący inicjatywę, marnujący potencjał Polaków, trzymający zewnętrzne znamiona władzy, jak w teatrze marionetek – w większości przypadków możemy się tylko domyślać, kto pociąga za sznurki; ówdzie czasem wychynie z jakąś wypowiedzią jakiś generał, by zaraz potem rakiem się z niej wycofywać. Mamy dziś w Polsce demokrację ręcznie sterowaną, będącą jej zaprzeczeniem, polskie państwo nie istnieje, stanowiąc już tylko wydrążoną wzdłuż i wszerz wydmuszkę, z zewnętrznymi symbolami, operetkowym Parlamentem, ze zmarnowanym w ciągu 21 lat potencjałem; tak naprawdę mieszkamy dziś tylko na terytorium polskojęzycznym i na coraz mniejszą liczbę spraw mamy realny wpływ. Sami zrzekliśmy się swojej suwerenności – po raz pierwszy w 1989 roku, po raz drugi wstępując do Unii Europejskiej. Nie jesteśmy w stanie nawet wybrać podczas wyborów tych, których wybrać chcielibyśmy – wybieramy między tymi, którzy zostali nam wskazani. Nie możemy nawet produkować niektórych dóbr, w ilości które byśmy produkować chcieli. Pozwalamy wyprowadzać zyski obcych przedsiębiorstw za granicę. Na Boga, nie mogliśmy nawet prowadzić własnego śledztwa w sprawie katastrofy, w której zginął prezydent RP i elita narodu! Możemy tylko prężyć muskuły i dawać klepać się po ramieniu, tak jak klepie się frajera. Symbolem mocarstwowości i suwerenności Polski mogą być dziś chyba tylko hipermarkety, „tworzące miejsca pracy”, jednakowe blaszaki stawiane w obfitości wielkiej przez zachodnie koncerny, którym tubylczy ludek zamieszkujący terytorium polskojęzyczne zostawia swoje pieniądze; Polska – kraina pozbawiona kluczowych dziedzin przemysłu, sprowadzona do roli klienta, konsumenta, blisko czterdziestomilionowy ludek nie potrafiący przez 21 lat stworzyć nic i któremu nigdy nic się nie opłaca, ludek egzotyczny, znajdujący się pod specjalną kuratelą tych, co rządzą naprawdę, ludek wydany przez „własnych” rządzących na żer lichwiarskiej międzynarodówce, za sprawą powiększającego się w zastraszającym tempie zadłużenia i nieuchronnego krachu systemu emerytalnego. Jeśli tego wszystkiego nie zauważamy, jeśli to wszystko traktujemy z obojętnością – lub co gorsza: wyśmiewamy – oznacza to, że tresura osiągnęła już właściwy poziom i można rozpocząć kolejny etap demontażu państwa polskiego. Polsko-rosyjskie „pojednanie” -na drodze strategiczne partnerstwa Moska-Berlin, możemy tu traktować jako jeden ze zwiastunów tego, jak ten etap będzie wyglądał. Ale może niepotrzebnie tak się tym przejmuję. Przecież w końcu mamy teraz inny etap, zgodnie z którym jesteśmy „Europejczykami”. W filmie dokumentalnym „Solidarni 2010” jest taka krótka scena, jak wobec morza zniczy zapalonych ku pamięci prezydenta Kaczyńskiego i ofiarom tragedii smoleńskiej, pewien pijany młodzieniec mówi do drugiego, że on ma dwa paszporty, więc i tak „jeden prezydent mu pozostał”...

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Mon, October 18, 2021 14:21:37
IP          : 3.234.211.61
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html