To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
OGŁOSZENIA i REKLAMY (arch.)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Weź udział w konkursie – pomóż pisać powieść    -   04/4/2011
Shitownik paryski
Przypomnijmy, że "Shitownik paryski" to oryginalna zabawa literacka z atrakcyjnymi nagrodami. Właśnie ruszyła jej kolejna odsłona “Ja, Joanna”. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest mieszkający od dwóch lat w Paryżu, Paweł Zapendowski, który w serwisie czytelniczym nakanapie.pl zorganizował dla internautów wspólne pisanie powieści otwartej. Poniżej prezentujemy również nagrodzone prace z poprzedniego konkursu.

Ogloszenie

Tym razem zadaniem konkursowym jest napisanie fragmentu opowiadającego o jednej z trzech bohaterek powieści. W odsłonie piątej Shitownika paryskiego poznacie ich charakterystyki. Alma przyjechała do Paryża w poszukiwaniu Holego. Żeby przetrwać, śpiewa w knajpce, pracuje jako modelka i pozuje do zdjęć. Ostatecznie trafia do restauracji i staje przy zlewozmywaku. Joana to opiekunka do dzieci. Po rewii z wampirami w Moulin Rouge porzuca swoje znielubione zajęcie i dołącza do przygód Holego. Joannę D Arc widzimy w katakumbach, gdzie toczy się nad nią sąd. Każda z bohaterek znajduje się w ważnym dla siebie momencie, wymagającym podjęcia decyzji. Pomogą im w tym internauci, dopisując fragment powieści.

Aby wziąć udział w konkursie, wystarczy zalogować się do serwisu i zamieścić wpis. Projekt trwa do końca kwietnia, a premiera książki odbędzie się z końcem maja. Internauci wpisują krótkie fragmenty prozy i dialogi oraz sugerują rozwiązania fabularne, które trafią do powieści. Do tej pory zaznaczyli swą obecność bohaterowie filmów Polańskiego, powieści Cortazara "Gra w klasy", George Sand i Chopin. Następne motywy paryskie to , Joanna D Arc, Jim Morrison, egzystencjaliści, anioły i demony znad katedry Notre-Dame. W marcu konkursowi towarzyszyło spotkanie on-line z Elisabeth Dudą, znaną z programu "Europa da się lubić", autorką przewodnika "Mój Paryż". Zabawa literacka łączy wiedzę o kulturze polsko-francuskiej z pasją pisania w scenerii "par excellence" internetowej.

Paweł Zapendowski
Dramaturg, dziennikarz; kompozytor, współpracował z kabaretem Piwnica pod Baranami. Jego komedia "Jak z Almodovara" zdobyła nagrodę w konkursie komediopisarskim na Festiwalu X Talia 2006. Autor sztuki muzycznej o austriackim poecie Georgu Traklu "Kokaina (dzień 1 i 2)".
Mieszka w Paryżu. W twórczości wraca do znanych postaci ze świata sztuki i literatury (Rimbaud, Trakl, Poświatowska, Bellmer), kreując z ich biografii uniwersalne metafory. Portretuje współczesność, nierzadko w kostiumie różnych stylistyk, w czym blisko mu do postmodernizmu. (www.zapendowski.com).

Zapraszamy na:
http://nakanapie.pl/shitownik-paryski
http://nakanapie.pl/konkursy/ja-joanna-odslona-piata


Konkurs "Mój Paryż" rozstrzygnięty
Oto co pisze o konkursie Elisabeth Duda. Jej książki: "Mój Paryż" - niekonwencjonalny przewodnik po Paryżu i "Żożo i Lulu" - bajka dla dzieci dziejąca się w paryskiej scenerii, trafią do zwycięzców: Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w konkursie. Książkę "Mój Paryż" postanowiłam wręczyć wiecznemu akordeoniści-marzycielowi, Hrabiemu de Saint-Germain agni1 za wrażliwe pióro. Co do "Żożo i Lulu", to postanowiłam przyznać nagrodę ex-aequo dla podpisującą się jako Uśmiechnięta, za sugestywny i słodki opis Paryża oraz dla właścicielki nicka  liidzia z nadzieją, że przyszły członek rodziny również przepłynie pod mostem Pont Marie, idąc za przykładem rodziców.” - Elisabeth Duda.

A oto nagrodzone opisy "Mój Paryż"

Intenautka o nicku Uśmiechnięta napisała:
”Bombonierkę "Mój Paryż" rozwijam z kilku papierków.
Pomadka pierwsza. Jest wczesna wiosna roku, powiedzmy że 1995. W moim rodzinnym mieście siedzę w kinie i oglądam scenę, która dzieje się w paryskim metrze. Do Zbigniewa Zamachowskiego, leżącego na ziemi i grającego na organkach, podchodzi nieznajomy gość w drogim płaszczu, Janusz Gajos i pyta: – Dlaczego?
Zamachowski przerywa grę i odpowiada: – Taki moment.
Film nazywa się "Biały". Wyreżyserował go Krzysztof Kieślowski, a ja mocno postanawiam pojechać kiedyś do Paryża. Z zaciśniętymi pięściami wychodzę z kina.

Pomadka druga. Parę lat później. Jestem przejazdem w Paryżu. Już wróciłam do siebie, drzwi na dole zamknięto. Jest to polski zakon żeński, gdzie uprzejmie przyjęli mnie na nocleg. Jutro z rana pojadę na autostradę, złapać autostop. Chcę dostać się na południe Francji, aby odwiedzić moją dawną sympatię. Zamknął się w eremie gdzieś w górach koło Grenoble i po kilku latach pragnę go zobaczyć. Za oknem zaczyna padać. Po drugiej stronie ulicy migocze różowy neon "Hotel Verlaine", a ja marzę cichutko, żeby kiedyś przyjechać tu na dłużej.

Cukierek trzeci. Budzi mnie nad ranem. Jest jeszcze ciemno. Mówi: – Chciałaś zobaczyć coś "extraordinaire" w Paryżu. Ubierz się. Mamy mało czasu.
Wstaję niechętnie, ale w końcu potulna jak owieczka robię wszystko co mi każe. Idziemy na stację metra Rome. I znowu minęło kilka lat od ostatniego razu w moim Paryżu. Dojeżdżamy i prowadzi mnie na rozległą płytę, zatopioną w mroku. Przed nami jak choinka obwieszona bombkami i bajkowymi świecidełkami unosi się ogromna wieża Eiffla. Mój wzrok wędruje na samą jej górę. Chciałabym ściągnąć zawieszoną na szczycie gwiazdkę. A pod stopami, na mokrych płytach z resztkami brudnego śniegu, poniewierają się śmieci, papiery, butelki po szampanie i puszki z piwa. Jest zimno i chcę uciekać. Przy placu Trocadero otwierają na szczęście pierwsze bistro. Pijemy kawę. Widzę w jego oczach zapytanie – o tych parę spędzonych naszych wspólnych dni.

Pomadka czwarta. Jeszcze nie rozpakowana.”


Lidia Ciopała (nick: liidzia) napisała:
”Paryż. Pewnie zastanawia Was co tu robię... to długa historia. Mówiąc w skrócie, wybrałyśmy się z przyjaciółką na wycieczkę. W planach miałyśmy wieżę Eiffla, Luwr, Łuk Triumfalny i inne miejsca, bez których wizyta w Paryżu nie miałaby sensu. Paryż - najromantyczniejsze miasto, więc nie obeszło się bez wymysłów naszej wybujałej wyobraźni. Wybrałyśmy się w podróż statkiem, który przepływa pod mostem zakochanych. Przepływając pod mostem, osoby, które siedzą na statku obok siebie, powinny się pocałować. Przepowiada to miłość na całe życie. Wiedziałyśmy o tych "paryskich zabobonach" i pomyślałyśmy: co nam szkodzi? Celowo usiadłyśmy osobno i wyczekiwałyśmy przystojnego księcia na białym koniu. Niestety nikt taki się nie pojawił. Pierwsza z gry odpadła przyjaciółka - dosiadła się do niej starsza pani, która raczej nie przypominała przystojnego młodzieńca i nie przygnała na białym koniu. Ja czekałam dłużej, ale jak na złość nikt nie chciał się dosiąść. Kiedy już chciałam zrezygnować, usłyszałam głos pewnego mężczyzny, który zapytał czy obok jest wolne. Nie był księciem i nie przyjechał na białym rumaku, ale był niezły. Po chwili statek odpłynął od brzegu. Kiedy przepływaliśmy pod mostem stało się coś cudownego. To, co wyobrażałyśmy sobie z przyjaciółką stało się rzeczywistością. Przystojny sąsiad pocałował mnie, a kiedy chciał przeprosić, chociaż tak naprawdę nie miał za co, okazało się, że jest Polakiem. Dalszą część wycieczki spędziliśmy już we trójkę i chyba nie muszę mówić, że z nieznajomym sąsiadem ze statku jesteśmy teraz małżeństwem?”

Ewa Kiełczykowska (nick: agni1) napisała:
”Paryż - magiczna substancja - wciąż przeobraża się we mnie, wrze, fermentuje, płynie strugą błękitu. Czasem stoi w sercu radośnie kolorowym ptakiem Nikiego de Saint-Phalle lub porywa w drapieżnych pazurkach wróbli, po których migotliwe zastępy wznoszę rękę na Parvi de Notre Dame. Nikt mnie nie rozpozna, nawet gdy leżę sobie na śródmiejskim trawniku - nogi w eleganckich spodniach obok czyichś nóg w skarpetkach en accordeon, teczka dyplomaty obok podartego plecaka, kanapka z serem obok pudełka trufli od Debauve & Gallais - wszystko tu spoczywa zgodnie. Wolność, jakaś jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna jak każdy z mostów, jak każdy z paryskich kamiennych koni. Oto ten zatrzymany w kłusie, o nogach złączonych razem w chwili odbicia się w górę (rzeźba Wederkincha, Pont de Bir- Hakeim) i inne, Fremieta, przysiadłe na zadach, z Fontaine de l Observatoire. Nigdy nie uwierzyłem w ich bezruch i miałem rację, ale o tym - sza.
Nocą mój Paryż otwiera księgę mrocznej wielkości kloszardów - możesz czerpać ze szlacheckiej wyższości "szaleńców wykluczenia" jeśli chcesz się nauczyć, jak żyć bez żadnej nadziei. Żaglowce widma w drodze bez powrotu też mają swoją opowieść.
Wspomnienia odzywają się głębokim tonem dzwonów eglise Saint-Sulpice. Dzwony nie zawsze zwiastują dobrą nowinę. Ale ja już nie uciekam. Przekuwam się w ciężką głowę spomiędzy gargulców Saint-Eustache i patrzę spokojnie w wielki wszechświat. Nakładają się powidoki, mieszają się nawarstwione przez wieki ślady pamięci. Nikt tu nie słuchał moich przestróg, nie uwierzył w porę, że zawsze można odwrócić los. Dlatego Paryż spływał krwią. Dziś przesuwam w palcach nić, przeciągniętą przez symbole tego miasta, wtopione w jego ciało lieux de memoire - 135 medalionów z brązu, możliwych do odkrycia co najwyżej en passant. Południk Paryża, pomnik Arago, szlak Arago-Dibbets - nazwijmy jak chcemy ten zapis historii. Myślę o herbaciarni, gdzie Mata Hari zapracowała na egzekucję, o małym parku przy obserwatorium astronomicznym, gdzie młody Mitterand sfingował zamach na własne życie, o palais du Luxembourg - dawnym luksusowym więzieniu, o Luwrze, Comedie Francaise, o knajpce surrealistów i o miejscu rozstrzelania marszałka Neya, o La Nouvelle Athenes, gdzie mieszkali F. Chopin, G. Sand, bracia Goncourt, Baudelaire, o wzgórzu Montmartre...To mój Paryż - skrajność, geniusz, okrucieństwo, szczodrość, znakomitość, patos, prestiż i wiara we własną moc.
Dlaczego pewne medaliony wciąż znikają - niech pozostanie w sferze domysłów. Najważniejsze, że każdy element struktury tego miasta gra swoją rolę, jak barwny punkt postawiony koniuszkiem pędzla przez Seurat-a. Van Gogh widziałby to inaczej. Jednak żaden z nich nie pokazał MOJEGO Paryża. Tylko Marc Chagall odkrył duszę miasta, zachował sekret i czar, wydobył ulotność chwili oraz ponadczasowość fundamentu życia - miłości z jej dziwnym światłem i melodią.
Kiedyś komponowałem, grałem na wielu instrumentach, dziś - chodzę ze świnką. Tą od petanque, ma się rozumieć. Srebrne kule są cudownymi przedmiotami. Paryż to wie, w końcu nie samymi polami Elizejskimi człowiek żyje. Raz toczy odwieczną walkę z czasem i żywiołami, jak le Defenseur du temps w quartier de l Horloge, a raz cieszy się drobiazgami, nie myśląc o jutrze... Jeśli o mnie chodzi, to istnieję od stuleci bez specjalnego wysiłku. Poznałem tajemnice Natury i szanuję je. Znalazłem też na tym świecie mój ballon d oxygene - Paryż. To mi wystarczy na kilka następnych setek lat. Chyba, że znów pojawi się jakiś Ludwik, który nie posłucha mądrych rad i - znikniemy jak mydlane bańki.
Hrabia de Saint-Germain.”
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Wed, February 28, 2024 22:47:52
IP          : 44.192.15.251
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html