To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
OGŁOSZENIA i REKLAMY (arch.)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Pomagamy dzieciom czy cynicznej firmie ?    -   23/12/2011
Biznes "anielski"
Pomogą Państwo potrzebującym dzieciom ? Chyba każdy z klientów centrum handlowego zna to pytanie. Zadają je wolontariusze, podsuwając nam puszkę lub oferując jakiś drobiazg. W szlachetnym odruchu serca dajemy im monetę lub banknot albo kupujemy coś, z czego dochód ma właśnie wspomóc jakąś Fundację lub konkretną placówkę opiekuńczą. Jeśli pieniądze (nawet po uwzględnieniu racjonalnych kosztów takiej akcji) rzeczywiście trafiają do potrzebujących, nie można nazwać tego inaczej niż czystym dobrem. A co, jeśli za anielskim (dosłownie !) anturażem oraz kolorowym świątecznym zestawem z siankiem i opłatkiem kryje się - zamiast szczytnej akcji - wyłącznie biznes, cynicznie wykorzystujący hasło pomocy dzieciom i nasze otwarte serce ? Być może nawet kilka tysięcy osób robiących zakupy w okresie przedświątecznym w dwóch tarnowskich galeriach handlowych zakupiło jakiś świąteczny souvenir, myśląc, że pomagają dzieciom z Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Nowej Sarzynie (tak informują nabywców sympatyczne dziewczęta w strojach Aniołów). Niestety, o takiej pomocy nic nie wie kierownictwo Ośrodka.

Ogloszenie

Po dwóch tarnowskich centrach handlowych w okresie przedświątecznym spaceruje para Aniołów z przewieszonym przez rękę koszykiem, podchodząc co chwila, ale bez nachalności, do osób spacerujących handlowym pasażem. Obserwuję te dziewczęta od pewnej chwili, około kwadransa. Co kilka minut udaje im się kogoś namówić do nabycia czegoś, co wyciągają z koszyka. Średnio co druga doprowadzona do skutku rozmowa (nie wszyscy chcą się zatrzymać) kończy się sukcesem. Przekazywane im przez klientów pieniądze dziewczęta wkładają do jasnego płóciennego, zawiązywanego jak sakiewka woreczka. W galeryjnym zgiełku i z powodu płynącej z głośnika świątecznej muzyki słyszę tylko strzępy rozmów. Anioły wypowiadają między innymi takie oto frazy: "Świąteczny prezent", "Ośrodek Dla Dzieci", "Pomóżmy Dzieciom", "10 złotych". W końcu podchodzę bliżej i korzystając z okazji, że przez moment jedna z dziewcząt jest wolna a w pobliżu nie ma nikogo innego, daję się zaczepić...
- Chce Pan zakupić opłatek i sianko i pomóc dzieciom z Ośrodka dla Ofiar Przemocy ? - pyta mnie urocza, uśmiechnięta filuternie blondynka, trzymając w ręce coś, co na pierwszy rzut oka przypomina zwykłą, dwudzielną kartę świąteczną.
- A ile kosztuje taki zestaw ? - pytam dość obojętnie, biorąc do ręki tę sztywną, kolorową kartę z otwieranym okienkiem w formie szopki na okładce. Po chwili otwieram kartę, widząc, że na jej wewnętrznych skrzydłach przyklejona jest z jednej strony - kiść sianka a z drugiej - zafoliowane opłatki.
- Tylko 10 złotych - odpowiada na moje pytanie Anioł. I na tym samym oddechu jeszcze uzupełnia : Dochód jest przeznaczony dla dzieci z Ośrodka dla Ofiar Przemocy Rodzinnej w Nowej Sarzynie.
- Aha, dla dzieci ... - kiwam głową ze zrozumieniem.
- Tak, akcja się nazywa "Pomóżmy Dzieciom" - dumnie informuje mnie moja rozmówczyni, wskazując wzrokiem na przypiętą po lewej stronie swego anielskiego stroju jasną plakietkę z zielonym napisem "Pomóżmy Dzieciom"
- Czyli zbieracie pieniążki dla tych biednych dzieci - pytam, zdając sobie po sekundzie sprawę, że zabrzmiało to raczej jak stwierdzenie.
- Tak, dla potrzebujących dzieci z Nowej Sarzyny - odpowiada mi blondynka, nie zwracając chyba uwagi na moją intonację. - Mamy jeszcze śliczne świeczki w kształcie gwiazdek za 8 złotych - znów dodaje dziewczyna, grzebiąc za czymś w koszyku.
- Tylko, że ja już mam i sianko, i opłatki - mówię do Anioła, oddając jej ten wigilijny niezbędnik i zdecydowanym krokiem odchodząc.
Kątem oka widzę na twarzy dziewczyny uśmieszek z delikatnym jedynie grymasem, który jednak w przeciągu sekundy musi zniknąć, bo Anioł podchodzi już do kolejnego klienta.

***

Telefonuję do Specjalistycznego Ośrodka dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Nowej Sarzynie. Chcę rozmawiać z kimś z kierownictwa.
Miły żeński głos informuje mnie, że niestety pani kierownik nie jest obecna i będzie dostępna dopiero po świętach. W ośrodku są tylko pedagodzy - okazuje się, że rozmawia ze mną jedna z nich, Joanna Król. W takim razie to ją informuję o tym, z czym dzwonię. Nie jest zdziwiona. - Już nas jakaś dziennikarka pytała o to kilka dni temu, ale my nic na ten temat nie wiemy. Nikt z nami niczego nie ustalał. - Na pewno. Nikt, żadna firma czy instytucja nie poinformowała nas o tym, że zamierza na rzecz naszego Ośrodka zbierać jakiekolwiek fundusze - stanowczo oświadcza Pani Joanna, gdy zaczynam dopytywać o jakieś szczegóły...

***

Hostessy - aniołki pracują dla łódzkiej Agencji Reklamowej Ducat, należącej do Andrzeja Jurczyka, która działalność "świąteczną" prowadzi w centrach handlowych na terenie całego kraju.
Nie dowiaduję się tego od "aniołków" pracujących w Galerii GEMINI, gdy wracam, aby porozmawiać o tym czego się właśnie dowiedziałem telefonicznie. Dziewczęta odpowiadają (przecząco) tylko na jedno pytanie: Czy zostałyście wyposażone w jakiekolwiek upoważnienie lub dowód potwierdzający, że faktycznie dochód z waszej sprzedaży zostanie przekazany Ośrodkowi w Nowej Sarzynie albo jakiejś Fundacji ? Na żadne inne pytanie spłoszone dziewczyny nie chcą jednak odpowiadać, szybko podając mi numer telefonu komórkowego do swojej koordynatorki, nadzorującej pracę "aniołków" w Gemini i Carrefourze.
Dzwonię. Koordynatorka potwierdza informację przekazywaną klientom przez "aniołki", że część dochodu ze sprzedaży świątecznych akcesoriów trafić ma do Ośrodka w Nowej Sarzynie. - Taką informację otrzymałam od firmy, która mnie zatrudniła - mówi koordynatorka. Potwierdza też, że plakietki z logo akcji "Pomóżmy dzieciom", jaki i stroje oraz produkty do oferowania otrzymała od tego samego pracodawcy. Jest wyraźnie zdziwiona moją relacją z rozmowy z panią pedagog w Nowej Sarzynie. Podaje mi numer stacjonarny do Łodzi, do właściciela agencji DUCAT, pana Jurczyka. Jej zdaniem tylko on będzie potrafił wyjaśnić tę "dziwną" sytuację. Dzwonię zatem pod podany nr telefonu.
Mimo wielokrotnych prób z mojej strony, po drugiej stronie nikt nie podnosi słuchawki.

***

Firma Ducat współpracuje najprawdopodobniej z łódzką Fundacją "Mieć Nadzieję", która na swojej stronie internetowej szczyci się tym, że 4 grudnia br. rozpoczęła "tegoroczną edycję akcji "POMÓŻMY DZIECIOM" a także listą w sumie 17 placówek, które wsparła dotychczas... Na stronie czytamy o szlachetnej idei m.in. : "Poprzez akcję "POMÓŻMY DZIECIOM" pragniemy zaapelować do tych z Państwa, którym często los samotnych dzieci nie jest obojętny. Nie traćmy czasu na rozmyślania o złach tego świata i czasów, w jakich przyszło nam żyć. Przekładamy nasze myśli na działanie i kierujmy naszą pomoc tam, gdzie jesteśmy w stanie i możemy pomóc. Tam, gdzie nasza pomoc może przyczynić się do choćby jednego, najszczerszego uśmiechu, uśmiechu dziecka., szczególnie potrzebującego naszej pomocy."
W zasadzie są to jedyne informacje dostępne na stronie internetowej, bo pod resztą zakładek znajdujemy jedynie informację: "strona w budowie". Co dziwne, nie ma śladu informacji o numerze konta Fundacji. Nie ma słowa o bliskiej współpracy z firmą Ducat. Niestety nie odnajduję ani na tej stronie, ani gdzie indziej w sieci żadnego kontaktu telefonicznego do Fundacji .
Z kolei niczego, poza nr telefonu (tego samego który milczy, gdy dzwonię), nie ma na stronie AR Ducat.
Sprawdzam dane dotyczące Fundacji, dostępne w internetowych zasobach, odwołujących się do Krajowego Rejestru Sądowego. Okazuje się, że w zarządzie działającej od 4 lat Fundacji jeszcze w ubiegłym roku występowały dwie inne osoby o nazwisku Jurczyk. Nie udało nam się potwierdzić, czy tamte, albo obecne władze Fundacji składały sprawozdania ze swej działalności, do czego są zobligowane.

O tym, że współpraca między agencją Ducat a Fundacją jest bliska, świadczy nie tylko fakt, że hostessy zatrudniane przez Ducat odwołują się do akcji "Pomóżmy Dzieciom", którą organizuje Fundacja "Mieć Nadzieję". Z bazy WHOIS dowiadujemy się, że właścicielem domeny pomozmydzieciom.org, pod którą funkcjonuje strona Fundacji jest Agencja Reklamowa "Ducat" Andrzej Jurczyk. Zarówno AR Ducat jak i Fundacja mają też siedziby pod tym samym adresem w Łodzi.

***

Dziewczyny pracujące dla AR "Ducat" często nie wiedzą w czym biorą udział. Zaświadcza o tym przypadek nie tylko tarnowskich "aniołków". Rotacja hostess jest tam zresztą bardzo duża - wynika z wpisów na forach, które można przeczytać w sieci. O perypetiach hostess słabo opłacanych, rożżalonych z powodu szantażowania zapisami w umowach i mających pretensje o fałszywe informacje udzielane im przez pracodawcę - czytać można w sieci godzinami.

***

Nie jestem pierwszym dziennikarzem, którego zaniepokoiły zebrane fakty.
Trzy lata temu poznańska dziennikarka Katarzyna Fertsch opisywała ten sam mechanizm w artykule "POMOC - Śnieżynki nie wiedzą, jaką akcję wspierają" (Głos Wielkopolski z 20.12.2008r.).
W artykule tym czytamy m.in. : "
– Pieniądze zostaną przekazane na szczytny cel. Wesprą dom dziecka w Gnieźnie – odpowiada aniołek jednej z zainteresowanych akcją kobiet. Bez problemu podaje dokładny adres placówki. Twierdzi, że pieniądze mają trafić do domu dziecka, który znajduje się przy ulicy Paczkowskiego w Gnieźnie.
Jednak jego dyrektor Miłosz Dziurleja o całym przedsięwzięciu dowiaduje się od nas.
– Nic mi nie wiadomo, żeby ktoś organizował taką akcję dla naszej placówki. Osobiście jestem im przeciwny. Jeśli ktoś chce nam rzeczywiście pomóc, może po prostu przywieźć potrzebne rzeczy, albo wpłacić pieniądze na nasze konto – mówi dyrektor Dziurleja.
Akcję organizuje łódzka fundacja „Mieć Nadzieję”. Umowami z aniołkami i sprzedażą cegiełek zajmuje się Agencja Reklamowa Ducat. Jej szef Andrzej Jurczyk twierdzi, że całe zamieszanie wokół akcji jest pomyłką.

– Prowadzimy sprzedaż cegiełek, z której pewna kwota zostanie przeznaczona na cel charytatywny. Chcieliśmy, aby był to dom dziecka w Gnieźnie, ale się nie udało. Dyrekcja placówki nie była zainteresowana – twierdzi."


***

Jak dowiaduję się z Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w rejestrze zezwoleń na zbiórki publiczne, czyli w wykazie odpowiednich decyzji prowadzonym przez MSW, nie figuruje żadna ogólnopolska zbiórka na rzecz Fundacji "Mieć Nadzieję" lub Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Nowej Sarzynie.
Jak informuje mnie z kolei pani Kinga Witek z Gemini Park, Agencja Reklamowa Ducat ma jedynie wykupione miejsce pod działalność handlową na terenie centrum. W tej samej co ja sprawie z kierownictwem GEMINI PARK kontaktowała się już w piątek rano ... policja. Dyrektor Marketingu i PR największej tarnowskiej galerii handlowej ma jeszcze sprawdzić jakimi dokumentami wylegitymowała się agencja DUCAT zawierając umowę z GEMINI PARK i jak brzmią odpowiednie zapisy tej umowy.
Do sprawy będziemy zatem na pewno wracać.

Piotr Dziża
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Wed, June 19, 2024 05:00:47
IP          : 100.28.2.72
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html