Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Polska frajerem Europy czyli o pożytkach z przywrócenia kary śmierci    -   27/12/2011
Felieton Mirosława Poświatowskiego
(...) Kiedy więc czytam rozmaite doniesienia o naszych frajerskich „sukcesach” na arenie międzynarodowej, takich np. jak ostatni „pruski” hołd lenny Radosława Sikorskiego, zaczynam tęsknić za chwilą, w której znów w naszej Ojczyźnie wykonywana byłaby kara śmierci. Kara stosowana zarówno za mord ze szczególnym okrucieństwem, jak i za zdradę stanu. Bo może wówczas nie bylibyśmy świadkami i bezwolnymi uczestnikami tego rodzaju haniebnych i godzących w polską państwowość „hołdów”...” - pisze Mirosław Poświatowski.

Ogloszenie
>

Leczenie kompleksów, czyli geneza frajerstwa
Po tragedii smoleńskiej i po tym, co wyczynia się do tej pory ze śledztwem, cały świat zrozumiał, że Polska nie jest krajem poważnym, a jej elity gotowe są nadstawić się każdemu i sprzedać w jasyr swoich poddanych. Nic więc dziwnego, że od jakiegoś czasu nie liczą się z nami już nawet kieszonkowe państwa wschodnie (Litwa, Białoruś). Na „Zachodzie” jeżeli już któryś z naszych mężyków stanu zabiera na międzynarodowym forum głos, to zwykle tylko po to, aby prężyć muskuły na użytek polskiej gawiedzi, nadymając się do granic śmieszności (patrz: ironiczne docinki np. ze strony deputowanych Parlamentu Europejskiego) - co jest niczym innym, jak naśladownictwem rozmaitych satrapów, którzy pragną uwiarygodnić się przed własnymi poddanymi, pokazując, jak wielcy tego świata klepią ich po plecach i klaszczą niby małpie skaczącej z gałęzi na gałąź, bo też tylko takie oklaskiwanie jest w stanie nakarmić na chwilę kompleksy rodzimych wykształciuchów, wstydzących się swojego pochodzenia. Ewentualnie, jeżeli już któryś z naszych mężyków stanu zabiera głos na międzynarodowym forum – to także po to, aby ponadskakiwać trochę możnym tego świata z obcych państw, zapewne w nadziei na przyszłe dla się profity, gdy scenariusz rozbiorowy w nowożytnej wersji zostanie już doprowadzony do etapu, w którym polski naród „dojrzeje” (a najlepiej „dojrzewa się” gdy dostaje się po kieszeni) i gdy nie pomogą ani wszystkie trzy reżimowe telewizornie czy inne media, ani kagańcowe ustawy, ani obdarowane podwyżkami służby mundurowe (a obdarowano oczywiście tylko te, które mogą spełnić rolę współczesnego ZOMO) – i trzeba będzie brać nogi za pas.
Rzecz jasna, z tych nadskakiwań nie mamy nic. Nic nie mamy nawet z „misji pokojowych”, czy „stabilizacyjnych”, jak się dziś nazywa imperialne wojny toczone po różnych Afganistanach, w których bierzemy udział, jak to karnie czynić wypada wasalom na wezwanie pana.

Ktio to? Kioto? Nie, z powietrza złoto!
Wbrew interesom Polski nasz rząd działa także na odcinku limitów emisji CO2, które powodują coraz większy wzrost kosztów energii i wszystkich produktów, a które są niczym innym, jak „wypłukiwaniem miliardów z powietrza”, jak to nazywał S. Michalkiewicz - czyli efektem ideologicznego projektu „walki z klimatem” na podstawie sfałszowanych danych i błędnych przesłanek. Dla samej tylko polskiej energetyki, opartej na węglu, może się to okazać zabójcze. Jak dowiadujemy się z niezależnych mediów, gdyby nie „negocjacyjny sukces” rządu Donalda Tuska, nie musielibyśmy ani płacić kar czy za prawa do emisji dwutlenku węgla – tylko odwrotnie: inne kraje powinny zapłacić nam, bo Polska do 2008 roku zredukowała swoją emisję o 32 procent, podczas gdy w protokole z Kioto zobowiązała się do redukcji o 6 procent.
Podobne przykłady zaniechań czy działań na szkodę własnego kraju można by długo mnożyć.

R. Sikorski. Anatomia lokajstwa. Ein Reich, Ein Volk, Eine Euro
Ale mniejsza o to. Teraz bowiem dowiadujemy się, że bardziej niż niepodległości i suwerenności, bronić mamy przed upadkiem strefę euro, by uchronić w ten sposób Europę przed wojną. W dobie zaciskania pasa i sięgania do kieszeni obywateli, jednocześnie hojną ręką mamy łożyć na o wiele bogatszych Greków. Po krwawej daninie „za waszą wolność i naszą” przychodzi czas na ofiarę z naszej „krwawicy”, a przecie i bez tego ogromna rzesza Polaków już teraz żyje na granicy ubóstwa. Ale nic to! Będziemy ratować polityczny projekt, który od początku nie miał podstaw ekonomicznych i który jest nie do uratowania; będziemy ratować z kryzysu strefę euro, stręczoną nam jako panaceum na wszelkie kryzysy; strefę, do której nie należymy i odnośnie której nie mamy prawa współdecydowania ani prawa głosu, jeśli nie liczyć pruskich hołdów lennych Radosława Sikorskiego i deklaracji sięgnięcia po polską kasę. Ba – mimo tych hołdów i deklaracji, nawet nie zostaniemy wpuszczeni na „salony”, by na prawach obserwatora móc posłuchać, nad czym to radzą „starsi i mądrzejsi”. Być może Donald Tusk, ściskając w dłoniach sakiewkę z grosiwem zabranym naszym podatnikom i wsłuchując się w palpitację własnego serca, drżącego w nadziei, że jak już wszystko pierdyknie, to przynajmniej będzie można uciec na jakąś sutą unijną czy niemiecką posadkę, jako wyraz podzięki za wierne lokajstwo - kornie czekał będzie wraz z lokajem w korytarzu, w oczekiwaniu na to, co państwa poważne postanowią względem państw niepoważnych, by następnie przedstawić to swoje lokajowanie jako sukces.
Rzecz jasna, „ratowanie euro” ma dwa, mało eksponowane cele: po pierwsze, kolejne napełnienie kabzy lichwiarskiej międzynarodówce, zwykle wiadomej proweniencji, a drugie – przymuszenie szeregu państwo do „ucieczki do przodu”, czyli do ostatecznego zrzeczenia się resztek suwerenności, w imię utworzenia prawdziwego już Eurokołchozu, decydującego w pełni o polityce zagranicznej, obronnej, podatkach itp. Głosy naszych elit z kręgów Platformy Obywatelskiej pokazują, że jest to wariant jak najbardziej do przyjęcia – ba, wariant pożądany i oczekiwany; w gestii państw członkowskich, zwłaszcza takich jak Polska, zredukowanych do poziomu nawet nie Stanów Zjednoczonych Ameryki, ale co najwyżej landów, na początek pozostałyby kwestie „obyczajowe”, bo przecie nie edukacyjne, skoro „politykę historyczną” uprawiają u nas już to obcy, już to rodzimi renegaci, a wkrótce ujrzymy wspólny polsko-niemiecki podręcznik do nauki historii. Tam, gdzie Wielka Brytania i inne kraje powiedziały twardo „nie”, tam z gorliwością neofity, ubogiej panny na wydaniu, nuworysza który myśli, że jak dorzuci się do obiadowej składki nowożytnej arystokracji, to zaraz takim samym „wielkim panem będzie” - pchamy się „my” - oczywiście na koszt podatników i przyszłych pokoleń.
Zatem nie bez kozery minister Radosław Sikorski, przemawiając w końcu listopada w Berlinie, jak komentowała tamtejsza prasa zauważył, że przecie w „Unii” mogłyby swobodnie funkcjonować obok siebie kraje różniące się (nawet!) godzinami pracy czy prawem rodzinnym. Sikorski apelował wręcz do niemieckich władz, by nie obawiały się, tylko odważnie stanęły na czele reform traktatowych i innych, obiecując wsparcie Polski. Dla polskiego ministra, jak dowiedzieliśmy się z jego przemówienia, lepszy jest nadzór finansowy ze strony władz UE, niż suwerenne decyzje poszczególnych krajów. Jak widać dla niektórych panów, prawdziwa Ojczyzna znajduje się gdzie indziej i retoryka oraz działania tego rodzaju będą przybierały na sile tym bardziej, im bardziej rządzący będą czuli na karkach oddech rządzących i zbliżającego się dnia, w którym ktoś powie „sprawdzam” i wszyscy zrozumieją, jak zostali okantowani i że „król jest nagi”...

Stronnictwo pruskie
Ale pozostańmy jeszcze przez chwilę przy Radosławie Sikorskim i „stronnictwie pruskim” (S. Michalkiewicz, prawa do nazwy zastrzeżone). Tu chodzi o rozmaite kwestie, choćby o takie, jak w ogóle nie istniejący w mediach temat negowania polskiej granicy morskiej przez Niemcy. Nasi sąsiedzi mają bezprawne roszczenia do toru wodnego wiodącego do portów w Świnoujściu i Szczecinie. Media niezależne donosiły o takich incydentach, mających miejsce na przestrzeni ostatnich lat, jak np.: przeprowadzenie przez Niemcy bez poinformowania władz polskich manewrów wojennych z ostrym strzelaniem, kontrolę przeprowadzoną przez niemiecką straż graniczną na polskich wodach terytorialnych wobec holenderskiej pogłębiarki, którego kapitana zastraszono by zaprzestał wykonywania tych prac (to był 2004 rok), czy uprowadzenie polskich celników przez niemiecki statek wycieczkowy do Niemiec i ich aresztowanie (2006). Tłem tych „incydentów” jest oczywiście niemiecko - rosyjski gazociąg i działania mające na celu uniemożliwienie budowy gazoportu przez Polskę.
Skąd się to wszystko bierze? Najwięcej mówi w tym względzie wypowiedź z 2009, padła z ust wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej Waldy Dzikowskiego, który stwierdził: „że fundacje niemieckich partii prowadzą w Polsce większą działalność intelektualną w dziedzinie polityki niż wszystkie polskie partie razem wzięte” (za „Nasz Dziennik”). No, takiej osobie nie wypada zaprzeczać, widocznie wie co mówi, zaś jego słowa potwierdzić możemy drogą „białego wywiadu”, którego zresztą dokonały już media niezależne. W Polsce bardzo aktywnie działają obracające gigantycznymi pieniędzmi niemieckie fundacje (setki milionów euro każda), organizujące rozmaite „sympozja”, „kongresy” i spotkania z licznym udziałem polityków Platformy Obywatelskiej. Każda niemiecka partia ma swoją „ekspozyturę” w postaci „wolnościowej” fundacji, co samo w sobie, z perspektywy niemieckiej nie jest złe, ale z perspektywy polskiej - wiele wyjaśnia. Weźmy taką pierwszą z brzegu Fundację Adenauera, finansowaną głównie z budżetu Bundestagu: jak się dowiadujemy, jej partnerami są np.: Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Instytut Spraw Publicznych, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Instytut Studiów Strategicznych oraz Centrum Stosunków Międzynarodowych. To ostatnie otrzymuje również wsparcie np. Fundacji Batorego, Bosha i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Strategicznym partnerem FA jest Wyższa Szkoła Europejska im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, której rektorem (i inicjatorem powstania) był poseł PO, minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. W kontekście wszystkich tych agend i fundacji imponuje lista przewijających się tu nazwisk takich tuzów jak np.: Henryka Bochniarz, Jerzy Buzek, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Andrzej Olechowski, Dariusz Rosati, Hanna Suchocka, Janusz Onyszkiewicz, Jan Wejhert, Tadeusz Syryjczyk, Władysław Bartoszewski itd. itp...

Szulernia. Czkawka „grubej, czerwonej kreski”. Recydywa PRL
Raz jeszcze pytam retorycznie: skąd się to wszystko bierze? Ano oczywiście że stąd, iż Rzeczpospolita Polska (jako jedyny taki kraj w Europie Środkowo-Wschodniej) – jest wskutek „grubej czerwonej kreski”, poprzedzonej „stanem wojennym” - kontynuatorką PRL, spenetrowaną przez obce agentury i rodzimych kolaborantów wszerz i wzdłuż. Niegdysiejsi sprzedawczykowie i szulerzy zmienili tylko niekiedy swoich patronów, a teraz już mamy wychowane kolejne pokolenie takich renegatów, wspieranych przez „pożytecznych idiotów” otumanionych przez betoniarę usłużnych mediów. Cóż się dziwić, gdy niemal każda poważniejsza awantura „polityczna” jest albo odwracającym uwagę od istotnych spraw sztuczką szulera, albo „kłótnią w klubie gangsterów”? Cóż się dziwić, gdy prowadzenie polityki polega u nas na wszczynaniu sporów i wysuwanie żądań zdjęcia krzyża z sejmowej sali, albo też tego, jak zaimplementować unijne prawo do naszego, żeby „grało i buczało” „naszej watasze”, tudzież sprowadza się do personalnych przepychanek, ujadania, połajanek i kopania po kostkach? Czegóż się spodziewać w kraju, w którym coraz butniej zdrajców przedstawia się jako „ludzi honoru”, a ludzie z nie zweryfikowanych, a formalnie zlikwidowanych WSI, organizacji będącej kontynuatorką służb podległych Moskwie, są dziś „pokrzywdzonymi ofiarami”?
Nic dziwnego, że nasi „okupanci” nie tylko nie potrafią zawalczyć o interes Polski, o interes narodu polskiego, który zgodnie z Konstytucją jest suwerenem – ale wręcz działają na szkodę naszego państwa. Oni nie potrafią nawet zdobyć się na mniej lub bardziej symboliczne gesty w takich kwestiach jak obrona krzyża przed międzynarodowym trybunałem (potrafiły to zrobić mniej chrześcijańskie państwa), czy na słowo potępienia po krwawych zamachach na chrześcijan i katolickie kościoły w Nigerii, w dopiero co minioną Wigilię Bożego Narodzenia – jak potrafił to zrobić nawet Izrael. A przecież był to tylko drobne gest... Może pan minister nie wiedział co robić, może nie było rozkazu, a Frau Angela czy Władimir Putin byli niedostępni, może premier grał w gałę albo był na nartach?

Renegaci i „mętne łby”
Tak czy owak, nasi przywódcy nie są w stanie prowadzić w imieniu Polski żadnej suwerennej polityki; zamiast tego, robią to za nich (za nas) inni, w zgodzie z ich, a nie naszym interesem. Możliwość uprawiania polityki zagranicznej została obecnie sprowadzona nie tylko do poziomu klientyzmu, ale wręcz do poziomu serwilizmu i poklaskiwania, do tańca na obcą nutę, targowiska własnych kompleksów i ambicyjek, gdzie z jednej strony kartą przetargową może być „teczkowy” „hak” - a z drugiej polska racja stanu, którą frymarczy się podobnie jak polskim majątkiem, tradycją i narodem.
Dlatego patrząc na tych wszystkich renegatów jak mantrę powtarzających nam i stręczonych – teraz i w przeszłości – słowa „unia”, „euro” itp. - widzę w nich podejrzane indywidua, które jeszcze niedawno w podobny sposób hołdowali lub hołdowaliby słowom „Kraj Rad”, czy „demokracja ludowa”, tyle że Związek Radziecki zmienił położenie, a oni nowomodnie obrzezali się na „europejsów” i „prawdziwych demokratów”. Nie dziwota więc, że dziś od tych wszystkich „piesków przedpokojowych” poprzebieranych za polityków, ze szczególnym wskazaniem na ugrupowanie rządzące – dowiadujemy się, że walka o interes Polski polega na walce o interes niemiecki czy rosyjski, nazywany „pojednaniem” i „ociepleniem stosunków”, a uprawianym w pewnej pozycji klęczącej o mało chwalebnym „nadstawieniu”, po którym to nas – a nie ich – boleć będzie d...pa. Nic więc dziwnego że dla nich dbałość o pozycję naszej Ojczyzny w świecie, to „postjagiellońskie mrzonki”. Skoro to słyszymy już dziś, ciekawe, co usłyszymy od nich jutro?

Plemienne lupanarium
I kiedy tak patrzę na to lupanarium damsko-męskich przebierańców nazywane „rządem” i „parlamentem”, ów gabinet osobliwości z Palikotami i Niesiołowskimi, z którymi upływ czasu najwyraźniej nie obszedł się litościwie, biorąc pod uwagę programowe seanse nienawiści owych panów; kiedy patrzę na te sejmowo-senackie, partyjne, iście plemienne spory i swary, tak się czasem zastanawiam: cóż wobec tego zostało z rozbitego polskiego państwa i narodu polskiego, skoro tak sami z siebie zredukowaliśmy się do poziomu plemion i rodów? Z jakąż pogardą na wszystko to spoglądać musi gospodarczo-polityczny najeźdźca? Z jakąż pogardą patrzeć muszą na to chociażby „władcy” krajów poważnych, korzystający na tym szarpaniu sukna, a wręcz je inspirujący? Cóż oni widzą i myślą, patrząc na te roje poklepywanych po ramieniu głupców, za miskę sprzedajnych łotrów i szubrawców, mieniących się być elitą, a w istocie swoim haniebnym przykładem i działaniami deprawujących społeczeństwo polskie i sprzedających Polaków w niewolę?

”Transformacja ustrojowa” w rękach „pridupników”
Kiedy więc czytam rozmaite doniesienia o naszych frajerskich „sukcesach” na arenie międzynarodowej, takich np. jak ostatni „pruski” hołd lenny Radosława Sikorskiego, zaczynam tęsknić za chwilą, w której znów w naszej Ojczyźnie wykonywana byłaby kara śmierci. Kara stosowana zarówno za mord ze szczególnym okrucieństwem, jak i za zdradę stanu. Bo może wówczas nie bylibyśmy świadkami i bezwolnymi uczestnikami tego rodzaju haniebnych i godzących w polską państwowość „hołdów”... No chyba że R. Sikorski już całkiem jawnie przeniósłby swoje ministerstwo do Berlina....
O lenniku, „dobrym królu Stasiu” mówiło się „pridupnik carycy”. Teraz wprawdzie nie ma w Polsce króla. Ale jest za to premier, prezydent, czy szef MSZ. Nie ma też carycy Katarzyny Wielkiej. Ale mamy za to naszą kochaną Angelę Merkel. Może czas przypomnieć sobie, co to znaczy „przefrymarczyć Polskę” i wdrożyć na powrót do polskiego języka pojęcie „pridupnik”? Tylko jak to będzie po... niemiecku? W tym kontekście również stwierdzenie „recydywa saska” wydaje się być również jak najbardziej uzasadnione...
Jednak życie dopisuje tu jeszcze jedną puentę: otóż prezydent RP Bronisław Komorowski podczas niedawnej wizyty w Chinach stwierdził, iż Polska może Chinom zaoferować nasze „doświadczenia w transformacji ustrojowej”. Zaiste – nasze „doświadczenia w transformacji ustrojowej” to najlepszy, polski produkt eksportowy, godny co najmniej godła „Teraz Polska”. Produkt w sam raz dla Chin, dla Korei i dla wszystkich, najlepiej komunistycznych reżimów, pragnących nieuchronnej już „transformacji” - ale z zachowaniem dotychczasowych wpływów i przywilejów...

Mirosław Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 26)Dodaj komentarz
(27-12-2011) ucieszony :
Szanowni Państwo, powyższy tekst pisowskiego politruka przeznaczony jest oczywiscie dla bezmózgiej pisowskiej ciemnoty i nikt rozsądny nie wchodzi ponizej tytułu, ale gdyby kogoś poniosło przedstawiam poniżej jak w rzeczywistości ma wygladac polska pożyczka dla MFW. ...............Polska obecnie posiada ok 75 mld. rezerw walutowych, które oczywiscie nie trzyma w skarpecie tylko inwestuje, głównie w obligacje rządu USA, oprocentowane 2,5% rocznie. Pożyczymy MFW ok 6mld i otrzymamy ok 0,5 % rocznie. Różnica 2% to jest nasza strata. 2 % od 6 mld to 120 mln zł rocznie. Tyle "tracimy" pomagając Europie. Jakie mamy z tego korzyści oceńcie Państwo sami. To wyjasnienie dla normalnych. Debiliję zapraszam powyżej.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) do ucieszony :
tak, ucieszony. Tak tak. Korzyści oceniamy sami. Debiliję zapraszamy powyżej

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) ucieszony :
Ty już odniosłeś korzyść. Przeczytałeś prawdę i ją znasz.. Nie musisz dziękować ..:)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) Frorence :
Zastanawia mnie jak to możliwe ze autor w jednym temacie zachowuje rozsądek ( albo jego pozory) a w nastepnym , jak ten powyżej , pisze jak idiota opłacony przez PIS. Nie potrafię sobie tego wyjaśnić inaczej jak kupieniem dziennikarza. Bo przecież człowiek inteligentny nie może wypisywać takich rzeczy gdy jest zdrowy psychicznie i trzeźwy.Pomijając już kwestię niesamowicie grafomańskiej stylistyki.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) Legalny Banita :
Proszę mnie oświecić , bo nie widzę korzyści ze straty nawet tych 120 mln zł. Drugie pytanie . Skąd pewność, że te 6 mld nam zwrócą? Zabezpieczeniem będą obligacje Grecji czy Włoch? A może obligacje korporacyjne firm umaczanych już w bezwartościowe papiery?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) ucieszony :
Tak jak napisałem powyżej, nie narzucam nikomu przekonania czy pożyczka przyniesie korzyści czy nie. Niech każdy sam sobie odpowie. Dla mnie utrzymanie stabilności UE i przynależnosci do niej to korzyść. Wystarczy popatrzeć jak samotne Białoruś i Ukraina są wchłaniane przez Rosję /ostatnio rurociągi/ . Ja tylko przedstawiłem o co chodzi z tą pożyczką na której pis bije pianę dla swojego ludu. Czy nam zwrócą? Nie wiem jaki jest skład portfela MFW, ale nie podejrzewam aby szli w niepewne transakcje. Gdyby upadł MFW to naprawdę musiałaby być potężna katastrofa. Nic nie wskazuje aby to miało nastąpić. Problem jest lokalny, dotyczy UE. Kraje południa Europy, żyjąc ponad stan i rozdmuchując socjał popadły w potężne tarapaty. Oczywiście to nie nasza wina, ale wg mnie, jedziemy na tym samym wózku. Jak nie pomożemy bedzie gorzej

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) MAFIOSO :
Niewątpliwie nie jest łatwo publicznie uzasadnić swą inwektywę „idiota”. Inwektywa „debil” zwykle jest samodefiniująca się, np. poprzez przytaczanie wysokości pożyczki - w Euro, a jej oprocentowania - w PLN.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) ucieszony :
Masz oczywiście rację. Kwota oprocentowania, bo nie oprocentowanie, jest również w Euro. Nasze straty to 120 mln EURO rocznie, a nie złotych. Moja pomyłka w zapisie. Inwektywy w stosunku do mnie możesz sobie wsadzić. Na mnie nie robią zadnego wrażenia

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) ucieszony :
Z resztą Belka podaje jeszcze bardziej optymistyczne informacje. Okazuje się ,że stracimy o wiele mniej....."Pożyczka dla MFW jest bardzo nisko oprocentowana, na zaledwie kilkanaście punktów bazowych, ale z drugiej strony - tyle samo otrzymujemy na krótkoterminowych papierach w niektórych krajach strefy euro. Widać więc, że jest to inicjatywa polityczna, ale ważne jest, że na tym nie tracimy" - podsumował Belka.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(27-12-2011) MAFIOSO :
Płonne też nadzieje, że „debilne” urąganie robi na kimkolwiek jakiekolwiek wrażenie. Należy doprecyzować, że J.Rostowski chce wyprowadzić prawie 30 miliardów złotych (na początek!).

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) Legalny Banita :
Nie należy wierzyć M. Belce zanim nie pozna się poziomu inflacji w strefie euro. Może się bowiem okazać, że nominalnie (co daj Panie Boże) nie stracimy, natomiast realnie stracimy kolejne 120 mln euro. Co oznacza dla nas stratę ok 1 mld zł. Zważywszy na rosnące podatki należy uznać, że lepiej byłoby je za te pieniądze (i nie tylko te) obniżyć, pobudzając popyt. Wydaje mi się, że jest to lepszy sposób na ratowanie UE przed kryzysem niż pompowanie w kolejne kraje gigantycznych sum.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) ciekawy :
A jaka kara śmierci przewidziana jest dla durnego dziennikarza, który śmierdzi i kłamie i ma potrójną moralność oraz pisze długie nudne teksty, których czytanie to szczególne okrócieństwo względem czytelnika?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) ucieszony :
Legalny Bandyta- przecież wiesz, że ekonomia nie jest nauką ścisłą. Jeden ekonomista twierdzi tak, a drugi 100% inaczej. Obydwaj profesorowie. Jak na razie Rostowskiemu idzie nieźle, żeby nie powiedzieć dobrze. Mało nie spadłem z krzesła czytając ostatnie stwierdzenie Staniszkis o Rostowskim ,Belce i Rosatim ....... Mafioso- dalej to pisowskie obrzucanie goowniem i oczernianie? Wyprowadzić znaczy ukraść. Masz jakiekolwiek przesłanki aby zarzucać Rostowskiemu kradzież? Dlaczego wy pisowcy jesteście takim dnem moralnym? Nie mogę tego zrozumieć. Czy to zawiść, czy kompleks niższości?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) do ucieszonego :
tak czytam i czytam wpisy ucieszonego i nie mogę doprawdy rozgryźć - czy mamy tu do czynienia z cyniczną grą łobuza (na co wskazywałoby obrzucanie gównem przy jednoczesnym oskarżaniu o to interlokutorów), czy z impregnowaniem na fakty i nieumiejętnością ich przyjęcia, czyli z ideologicznym zaczadzeniem - w tym wypadku w wydaniua la PO. Nie wiem, co z dwojga złego jest gorsze, ale zasmuca mnie i jedno i drugie

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) kucharka :
W 2010 r. średnia roczna pensja netto wynosiła w Polsce ok. 6,3 tys.euro, w Grecji 14,2 tys.euro, w Hiszpanii 19 tys.euro, a we Włoszech 20 tys.euro. Czy to moralne, aby kraj znacznie biedniejszy miał ratować bogatsze od siebie państwa? Ekonomiczny geniusz Jean-Vincent z Ministerstwa Finansów powiada, że "przecież nie ze swoich mamy pożyczać. Z NBP albo z budżetu weźmiemy".

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) ucieszony :
Te kraje przede wszystkim ratują się same. Te nasze 6mld euro to kropla w morzu. Tak jak powyżej przytoczyłem Belkę to raczej gest solidarnościowy, polityczny. Nie będzie miał większego wpływu na sytuację

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) Marcin :
Dzięki ucieszony za info że zapłacimy 500 milionów dodatkowego haraczu na rzecz państw bogatszych od Polski. Tak, to pewnie kropla w porównaniu z miliardami które już płacimy co roku na rzecz USA (zaciągamy wyżej oprocentowany kredyt by trzymać ich nisko oprocentowane obligacje), Rosji (najwyższe ceny za gaz) i UE (szaleństwo globalnego ocieplenia)...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) Marcin :
A jeszcze dodam ciesz się dalej po Nowym Roku gdy za wszystko zapłacisz drożej by francuskie i niemieckie banki nie straciły na włoskich i greckich obligacjach.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(28-12-2011) ucieszony :
Marcin, pomyliłeś adres. Ja nie jestem ludem pisowskim. O banku niemiecko-francuskim, podwyższajacym cenę marchewki na rogu, pogadaj sobie np. z Mafioso albo z Poświatowskim.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(29-12-2011) bolecki :
Czytając Poświatowskiego to jakby czytać PiSowskiego ideologa!!! Załosne!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(29-12-2011) mara :
Do Braci Komentatorów - ależ nie znęcajcie się nad Mirosławem, toż to super kabareciarz, pisze, aby rozjuszyć ludzi rozumnych, zakładając, że rozumni jednka kierują sie emocjami, kto ma dość rozumu, pwiinien powściągnąć emocje, bez publiki kabareciarz zejdzie bezbolesnie z tego łez padołu, nasze hasło: pOki PISu - puty Kabaretu!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(29-12-2011) MAFIOSO :
Znaczenie słów „wyprowadzić” i „ukraść” no nie jest tożsame. Wyprowadza się też – BEZ ZGODY WŁAŚCICIELA – pojazd mechaniczny z jego garażu w celu krótkotrwałego użycia, by następnie go oddać. Trudno tu oskarżyć o kradzież, jeśli już, to z Art. 289 § 1. KK, co jednakże (z reguły zwykłemu obywatelowi, bo ministrowi to raczej nie) grozi pozbawieniem go wolności od 3 miesięcy do lat 5. W takim przypadku, summa summarum, jakby „niewiele się stało” - poza tym, że w międzyczasie właściciel pojazdu, nie dowożąc towaru na czas, stracił posadę. Natomiast faktycznie niewiele się stało (zmieniło) po tym, gdy ostatni raz polecono „sztandar PZPR wyprowadzić”. Sztandar nie wrócił, ale towarzystwo zostało (bratnia frakcja tych, o których MP pisze jako o „wiadomej proweniencji”). Wprawdzie w tym przypadku towarzystwo (partyjny suweren) zgodziło się na wyprowadzenie, ale wredność tego posunięcia polega na tym, że dzisiejsi towarzysze materialnie mają się jeszcze lepiej, niż ongiś ze sztandarem. A „bezboleśnie z tego łez padołu” zejdą raczej Ci (prawie 2 mln. Polaków żyjących już dzisiaj poniżej egzystencjalnego minimum), którym z powodu po-noworocznych podwyżek cen energii, paliw, (a w konsekwencji wszystkiego), VAT-u na ubranka dziecięce itd., może zabraknąć na chleb (nie wspominając o marchewce).

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(30-12-2011) cc :
jakoś taki niespełniony jesteś MO

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(30-12-2011) do MAFIOSO :
MAFIOSO = SMAFIOO = MOSIEK, tobie to zapewne "komuchy" wywaliły na zbity pysk z intratnej posady kogoś z rodziny, bo tak ci się wszystko kojarzy z PZPR jak jednemu żołnierzowi transzeje z ....

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(31-12-2011) MOSIEK :
@do powyżej, masz na myśli „wywalenie” z 1956-go czy 1968-go (czy ew. proroczo z 2015-go)? - wytresowany snajperze z transzei „„„przyjaciół””” inTARnet.pl.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(31-12-2011) do Mosiek :
Nie nadymaj się tak bo pękniesz i uważaj na pejsy bo sobie przydepniesz.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947