Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Felieton Mirosława Poświatowskiego    -   20/4/2012
Polska „na kursie, na ścieżce”
Mój ulubiony publicysta Stanisław Michalkiewcz od czasu do czasu w swoich felietonach używa określenia „państwa poważne”. Samo stwierdzenie, że istnieje coś takiego jak „państwa poważne” oznacza, że funkcjonują również „państwa niepoważne”. Warto się zastanowić nad kryteriami, wedle których można by rozstrzygać, który kraj jest „poważny”, a który „niepoważny”, abyśmy precyzyjnie, jako już 38-milionowy naród, mogli ustalić swoje miejsce w szeregu. Wśród tych kryteriów pomocne mogą nam być obyczaje stadne tubylców, lub też chociażby wartości wyznawane i promowane przez elity. Musielibyśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w naszym kraju istnieje i gdzie spoczywa interes narodowy oraz czy funkcjonuje w nim pojęcie zdrady i co uchodzi za cnotę?

Ogloszenie

Między zdradą, a „zdradą”, czyli Targowica urządza się przy Tupolewie...
W zwyczaju państw niepoważnych, jest doprowadzenie (ciągiem licznych, li tylko zaniedbań?) do katastrofy rządowego, wojskowego samolotu z najważniejszymi osobami w państwie na pokładzie. W państwie niepoważnym przyjęte jest, że nowa ekipa rządząca, zaraz po objęciu urzędu, wskazywanie na owe „zaniedbania” oraz na horrendalne wręcz „zaniedbania” w prowadzonym „śledztwie - nazywa „zdradą”.
„Zdradą” jest mówienie o tym, że rząd państwa niepoważnego od początku kłamał odnośnie przyczyn katastrofy, tuż po niej z góry wiedząc, że winę ponieśli „piloci”.
W państwach niepoważnych zdradą jest krytykowanie faktu, że śledztwo w sprawie „katastrofy” prowadzi kraj - sąsiad od stuleci nieprzyjazny, dokonujący najazdów, aktów ludobójstwa (Katyń); że prowadzi owo śledztwo państwo po dziś dzień terrorystyczne, mordujące swoich obywateli także w sytuacji, gdy ci schronili się w innych krajach. Państwo, w którego zakładach został wyprodukowany ów nieszczęsny samolot.
W państwach niepoważnych „zdradą” jest zwracanie się o pomoc do uznanych w świecie ekspertów i domaganie się umiędzynarodowienia śledztwa, w sytuacji gdy nie czyni tego rząd państwa niepoważnego.
W państwach niepoważnych „zdradą” jest pragnienie rodzin ofiar, by w sekcjach zwłok ich bliskich mogli brać udział najlepsi eksperci z innych krajów.
„Zdradą” jest protestowanie, gdy rząd państwa niepoważnego szkaluje pilotów, przyjmując na wiarę sfałszowane dokumenty i narracje nieprzyjaznego państwa, któremu przekazano śledztwo.
„Zdradą” jest mówienie o tym, że owo nieprzyjazne państwo niszczyło najważniejszy dowód rzeczowy – wrak samolotu; że ów wrak niszczał pod gołym niebem przez prawie dwa lata oraz zdradą jest samo mówienie o tym, że ten dowód rzeczowy numer 1 - wciąż przez cały ten czas znajduje się poza granicami kraju i nie wiadomo kiedy zostanie zwrócony. W państwach niepoważnych mówienie o tym wszystkim jest „zdradą”.

W państwach niepoważnych, dla „prawdziwych patriotów”, „ludzi honoru”, dalsze zacieranie śladów, w postaci umycia wraku, to „akt dobrej woli”, jak pozwolił sobie „przypuszczać” Prokurator Generalny państwa niepoważnego. Teraz, gdy strona rosyjska oświadczyła, że żadnego czyszczenia nie było, niepoważny prokurator (niepoważnego państwa) zapewne będzie znów – jak cała ta ekipa – udawał, że owo kolejne kompromitujące upokorzenie, to nie plucie nam w twarz – to tylko „deszcz pada”...
Podważanie narracji rosyjskiej, jest bowiem „zdradą” interesów Rzeczpospolitej Polskiej.
Natomiast niewątpliwym przejawem patriotyzmu jest przekazanie Federacji Rosyjskiej dokumentów dotyczących pilotów TU-154, a raczej ich rodzin na trzy pokolenia wstecz. Póki co nie wiemy, czy takie badanie przeszłości trzech pokoleń wstecz, nie dotyczy aby także i innych rodzin pasażerów Tupolewa. Jako że kwestia ewentualnej współpracy pradziadka któregoś z pilotów ze służbami specjalnymi może mieć niezwykle istotne znaczenie dla ustalenia przyczyn tragedii (stąd to wykonanie w podskokach życzenia rosyjskiej prokuratury) – to pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy, mecenas Hamburga, wystąpił do „naszego” Prokuratora Generalnego pana Seremeta o analogiczne zweryfikowanie związków ze służbami ZSRR m.in. przedstawicieli MAK (z Tatianą Anodiną na czele), obsługi lotniska Smoleńsk-Siewiernyj oraz ich przełożonych. Jest to istotne tym bardziej, że niektóre z wysoko postawionych osób mogących rzucić nieco światła na tę tragedię, niespodziewanie „popełniły samobójstwo”. Jest jednak rzeczą wątpliwą, czy rosyjska prokuratura zachowa się wobec polskiej strony równie „posłusznie”, nawet gdyby nie pan mecenas, ale „nasza” prokuratura sama z siebie jakimś cudem zdobyła się na taki wniosek - albowiem jak mówi przysłowie, to pies kręci ogonem, a nie ogon psem i każdy służbista w naszym kraju swoją powinność znajut...
Reprezentantom państwa niepoważnego pozostanie zatem jedynie „zapierające w piersiach dech” oburzenie, na ów niesłychany przejaw bezczelności, braku zaufania i „zdrady” części rodzin ofiar tragedii, względem naszych „przyjaciół ze wschodu”, z którymi tak pięknie i czołobitnie „mogliśmy” się wreszcie „pojednać”, gdy już ostygłe ciała pasażerów Tupolewa nie stały temu „adresowi do cara” na przeszkodzie.

Tak więc wskazywanie powyższych i temu podobnych kwestii, stawianie pytań, fundamentalnych i oczywistych w państwach poważnych (widzowie cyklu „Katastrofa w przestworzach” zapewne doskonale wiedzą, jak przebiegają i jak skrupulatnie badane są katastrofy lotnicze, ze składaniem elementów wraku na specjalnej makiecie włącznie) – wszystkie te pytania, wnioski i analizy – to w przypadku państw niepoważnych, przejaw „zdrady”.
Albowiem podczas zablokowanej przez PO próby wprowadzenie pod głosowanie Sejmu projektu uchwały PiS, domagającej się przekazania Polsce polskiego wraku Tu-154M, premier niepoważnego państwa grzmiał: „W historii Polski tego typu działania przeszły do historii zdrady narodowej, tylko ludzie opętani nienawiścią do własnego państwa, pogardą do swoich oponentów, pozbawieni naturalnego szacunku do ojczyzny, w której żyją tu i teraz, dzisiaj, są gotowi wnosić projekt uchwały, adres do władz Federacji Rosyjskiej, adres do Dumy, adres do cara, po to, by stwierdzić, że państwo polskie źle działa”. Cóż, jeżeli domaganie się po dwóch latach zwrotu wraku jest w tym przypadku zdradą, to co nią nie jest, wobec tylu tuskowo-komorowskich „adresów do cara”? Odpowiedziałem na to pytanie wcześniej.
Ale mało tego: dla Donalda Tuska, domaganie się prawy o Smoleńsku służy budowaniu „politycznego kłamstwa”. „Tak, rzeczywiście, mamy dziś w Polsce do czynienia z wielkim kłamstwem smoleńskim. Tym kłamstwem smoleńskim jest codziennie formułowany zarzut pod adresem władz Rzeczpospolitej, państwa polskiego, obywateli, którzy mają dosyć tej agresji, zarzutu o zdradę i o kłamstwo. To jest to kłamstwo” - mówił szef rządu, potwierdzając za jednym zamachem zasadę: „uderz w stół, a nożyce się odezwą”, „na złodzieju czapka gore” i starą prawdę znaną ulicznikom, zgodnie z którą złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczy: „łapaj złodzieja!”...
Pan premier znów przeszedł sam siebie. Nie wiem, jakie trzeba mieć w sobie pokłady cynizmu, przewrotności i łajdactwa, by móc głosić takie rzeczy. Jaka musi byś skala strachu, lęku przed prawdą o katastrofie, wobec matactw i manipulacji własnego rządu na jej temat, uprawianych w biały dzień w sposób chyba bezprzykładny w historii świata. Jest też dla mnie czymś niepojętym fakt rzucania tego rodzaju słów – bo przecie panowie Tusk, Komo-ruski i cała ta ferajna, doskonale wiedzą, że w razie czego nie ocalą przysłowiowej skóry, bo póki co nie pomagają totalitarne mechanizmy tłumienia wolności słowa i karanie niepokornych przez „niezawisłe” sądy, a parasol rządowej propagandy przecieka coraz bardziej, nie tylko za sprawą znienawidzonej Telewizji Trwam. Jest to dla mnie niepojęte tym bardziej, że – jak już kiedyś pisałem – jeśli Polska zdoła odbudować swoją suwerenności – to przecież ludzie ci zapiszą się w narodowej pamięci i w prawdziwych podręcznikach historii jako osoby, wymieniane w pierwszym rzędzie obok Targowiczan. I oni doskonale o tym wiedzą, a mimo to robią, to – co robią.

Jednocześnie w mediach, ze strony „elit”, które utraciły już kompletnie kontakt ze społeczeństwem i z rzeczywistością, co i rusz pojawia się sugestia, że jak za bardzo będziemy domagali się rzetelnego śledztwa i naciskali na Rosję, podważając jej ustalenia – to wtedy „będzie wojna”. Takie sugestie, prócz skrajnego, samobójczego dla państwa kapitulanctwa, przy okazji oznaczają przyznanie, że rzeczywiście coś z tą „katastrofą” musiało być nie tak, więc lepiej żeby prawda nie ujrzała światła dziennego, bo wówczas będziemy musieli coś z nią zrobić, a przecież nie zrobimy nic, bo nas na nic nie stać, jak na kraj ubezwłasnowolniony przystało. I jeszcze może „Ruskie” do nas wkroczą – wkroczą do tej naszej wydmuszki mocarstwowości, państwowości, suwerenności, którą – szczególnie za rządów PO - stała się Polska – wkroczą do nas i po prostu „nas za....ją”...
Jak zauważył to już jeden z publicystów, jest to argumentacja identyczna z tą, którą stosowano w przypadku stanu wojennego, wskazywanego fałszywie przez michnikowszczyznę jako „mniejsze zło”. Zatem zdrajcami i łajdakami nie byli ludzie pokroju Jaruzelskiego czy Kiszczaka – o nie: zdrajcami i warchołami byli ludzie z pierwszej „Solidarności”, a dziś są nimi ci, którzy domagają się prawdy o Smoleńsku. Bohaterami, patriotami i ludźmi honoru są Jaruzelski z Kiszczakiem, Tusk z Komorowskim – a zdrajcami Polacy, pragnący prawdziwego, międzynarodowego śledztwa, pragnący suwerennej i niepodległej Rzeczpospolitej, na miarę blisko 40-milionowego kraju, mającego wspaniałą historię i będącego w przeszłości dumną, europejską potęgą. Kraju, rzuconego dziś na kolana, kraju-montowni, pozbawionej liczącego się, własnego przemysłu, pozbawionego prawdziwej armii, kraju zgnojonego ekonomicznie, z głodowymi wynagrodzeniami przeważającej rzeszy Polaków; państwa, z którym nie liczy się już nikt i którego poważnie nie traktują nawet sąsiednie, niewielkie państweka...

Na kursie, na ścieżce...
Po „Smoleńsku”, po dwóch latach jakie upłynęły od tej bezprecedensowej tragedii, nic dziwnego, że każde zaprzeczenie faktom, każde łgarstwo, każda odmowa, każdy przejaw braku transparentności – bije w rząd i prowokuje do stawiania nowych, uzasadnionych pytań dotyczących tego, co wie i co ukrywa ekipa Tuska i Komorowskiego. Bo że ukrywa i bezczelnie mataczy, tośmy się już po wielokroć wszyscy przekonali, wysłuchując jawnych kłamstw, za które nie przeprosił nikt. A przecież wydawałoby się, że ludzie niewinni – nie muszą się tłumaczyć, chować, ukrywać i kłamać. Ludzie uczciwi pragną, by prawda ujrzała światło dzienne – a nie w ordynarny sposób uczestnicząc w kłamstwie, manipulując opinią publiczną, okazując bezbrzeżną pogardę wobec własnych „poddanych” i skłócając naród polski.
W państwie poważnym bowiem, rządzący nie utożsamiają interesu własnego kraju, z interesem niebezpiecznego sąsiada czy interesem własnej, niechby partyjnej sitwy; w państwie poważnym, rządzący nie manipulują informacjami na totalitarną skalę, przypominającą nam Polakom, okres PRL. W państwie poważnym rządzący nie są wystraszeni każdym przejawem patriotyzmu ze strony obywateli...
Tymczasem gdyby Donaldowi Tuskowi nos rósł przy każdym kłamstwie czy manipulacji i matactwie ze strony jego otoczenia – na których to działaniach tak wiele razy owo środowisko, pozbawione elementarnego poczucia wstydu i godności, zostało przyłapane – gdyby tak się działo, dziś nos Pana Premiera sięgałby ciemnej strony księżyca...
W ten sposób więc, coraz bardziej uzasadnione, wręcz graniczące z pewnością stają się spekulacje i podejrzenia, że gabinet Donalda Tuska jest współwinny, lub może współodpowiedzialny za „Smoleńsk” - a to co najmniej wskutek (celowych?) zaniedbań w przygotowaniu tragicznego lotu.
I dlatego dziś to nie żaden PiS, ani nie żaden „Rydzyk” - ale właśnie „polski” premier Donald Tusk, jest rozgrywany przez Putina na zimno, co i rusz trzepany publicznie po policzkach i być może trzymany twardą ręką za „cojones”. Niewykluczone bowiem, że pan premier sam sobie naszykował i założył tę pętlę na szyję. W wersji „light” spiskowej teorii dziejów („ludzie światli” „znają” historię i wiedzą,że spiski „nie istnieją”) – Władimir Putin „tylko” skorzystał z okazji, jaką było „podłożenie się” małego chłoptasia w polityce, którym okazał się polski premier.
Zresztą – w zakresie przygotowania wizyty w Katyniu – samo sięgnięcie w stronę obcego, nieprzyjaznego mocarstwa, choćby tylko na poziomie dyplomatycznym, by rozegrać swego politycznego oponenta na rodzimym podwórku – delikatnie mówiąc ociera się o zdradę i Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Ale przecież „ludzie światli” doskonale wiedzą, że „spiski” nie istnieją, a pojęcie „zdrady” nie istnieje jeszcze bardziej, stąd też wyrzucone zostało kompletnie z mowy potocznej, a w razie potrzeby bywa „zakrzyczane”, zgodnie z zasadą, że gdy brakuje argumentów i fakty są przeciwko nam – to należy je „zakrzyczeć”, powtarzając kłamstwa tak długo, aż się utrwalą jako prawda. Temu „utrwalaniu się kłamstw”, nawiasem mówiąc, doskonale służy służebna postawa mediów publicznych i reżimowych prywatnych – stąd też taka trwoga przed mediami „niszowymi”, niezależnymi, których jednym z symboli jest Telewizja Trwam.

Patrząc na Smoleńsk i sposób prowadzenia śledztwa, postawę rządu w tej sprawie i podległych wyraźnie mu organów, patrząc na niesłychaną skalę łajdactw, które w tym przypadku sięgnęły niesłychanego apogeum i które, gdyby ktoś chciał je opisać w formie powieści, wydałyby się zbyt nieprawdopodobne, podczas gdy w „realu”, po prostu rzeczywistość przerosła fikcję – patrząc na to wszystko, coraz bardziej dziwię się szeregowym członkom Platformy Obywatelskiej. Dziwię się, że żyrują swoim nazwiskiem, swoim członkostwem wiarygodność ugrupowania, które tyle razy swoimi działaniami lub zaniechaniami godziło w polską rację stanu, w interes państwa polskiego. Dziwię się, że milczeli i bez cienia protestu milczą, gdy widzą oczywiste kłamstwa. Nie wspominając oczywiście już o tych, co jak Niesiołowski Stefan, pełnią funkcję dyżurnych chłopców o chamskiego ujadania. Dla przyszłych pokoleń Wasza postawa będzie nie lada zagadką!
Albowiem Smoleńsk,i to co się wokół niego działo, stworzyło dobrą okazję i dało dość czasu, by rzucić partyjną legitymacją, a zachować przynajmniej honor i godność Polaka!
A przecież było wśród was wielu przyzwoitych ludzi. Okazuje się jednak, że można nad własną Ojczyznę – przedkładać partyjniacką tożsamość plemienną i umiłowanie stołka, apanaży, zaszczytów, iluzorycznego częstokroć poczucia władzy.
I jeśli nie owa plemienna tożsamość nawet, ale właśnie ów stołek was powstrzymuje – oznacza to niestety, że po stokroć nie jesteście godni sprawować żadnej władzy; oznacza to, że boicie się, iż nie dostaniecie dobrego miejsca na liście wyborczej lub w ogóle nań nie traficie (co przy okazji pokazuje, jaką fikcją stała się demokracja); oznacza to, że bez owego stołka jesteście niczym i nikim, że nie nadajecie się do żadnej służby, pracy, prowadzenia firmy, bo wasz byt zależy tylko i wyłącznie od owego stołka.
Z czego więc wynika to trwożliwe żyrowanie zdrady? Z jakiegoś wewnętrznego wyparcia? Z cynicznego wyrachowania? Ze strachu, z głupoty, z braku zdolności do osiągnięcia szerszej perspektywy, bo pani poseł zbyt długo przebywała jedynie w zatęchłym salonie podobnych sobie? Przecież niemożliwe chyba, żeby wszyscy mieli coś za paznokciami?!
Tak czy owak, nie ulega dla mnie wątpliwości, że PO na zawsze w historii kojarzona będzie – w bardzo negatywny sposób – ze „Smoleńskiem” i nic tej hańby już nie zmyje. Zostanie tylko pytanie dziecka, czy wnuczka, które słysząc, może na lekcji historii, gdy normalność wróci już do szkół, - które słysząc tę straszną opowieść o Smoleńsku, o mataczeniu i kłamaniu polskiego rządu, zapyta: a co ty wtedy babciu robiłaś? Ty wtedy byłaś posłem, prawda? Też protestowałaś? Może podpisałaś jakąś rezolucję?
A babcia czy dziadek – cóż, babcia i dziadek milczeli, lub też śmiali się i klaskali, gdy bandy troglodytów, niekiedy o esbeckim rodowodzie, ochoczo profanowały krzyż na Krakowskim Przedmieściu, gdy przy obojętność służb mundurowych napadały na modlących się Polaków; babcia i dziadek milczeli lub oskarżali o szerzenie nienawiści tych, co domagali się prawdy. Babcia i dziadek do tego wszystkiego przyłożyli rękę...
Mój Boże, jaki wstyd...

Dziś Smoleńsk stał się symbolem tego, czym stała się Polska. Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej. I choć na obecną sytuację gospodarczą, społeczną, czy polityczną, na pozycję naszego kraju na arenie międzynarodowej składają się działania i zaniechania wielu rządów – to żaden inny, ale właśnie rząd Platformy Obywatelskiej „zasłużył się” tu najbardziej.
Tymczasem Donald Premier najwyraźniej dostaje jakichś wstrząsów, gdy w kontekście Smoleńska wpadnie mu gdzieś do lewego ucha słowo „zdrada” i gdy kolejne, niezależne od czynników rządowych ustalenia dotyczące katastrofy, wskazują kolejne kłamstwa i kompromitują jego rząd. Dlatego zdaniem szefa rządu, wypowiedzi polityków PiS na ten temat, to „słowa pełne nienawiści i agresji”. Wobec tej „nienawiści” i „agresji”, polegającej na nazywaniu rzeczy po imieniu, stawianiu pytań i wytykaniu kłamstw rządu Donalda Tuska, pan premier, wobec swych oponentów, zapowiada stanowcze działania. Albowiem owo wytykanie kłamstw, godzi „w serce Polski, w jednoznaczny interes narodowy Polaków”, wobec czego to wytykanie „może mieć praktyczne konsekwencje”. No co Pinokio, będziesz zakładał „obozy reedukacyjne” dla opozycji i wszelakiej maści „karłów reakcji”? Chyba tak, bo ”zapewnienie Polakom poczucia bezpieczeństwa wobec kryzysu politycznego” to dla Donalda Tuska „cel nadrzędny”. Zaraz, zaraz, jaki kryzys polityczny? Któraś z posłanek ma kryzys? Przecież to wy rządzicie?! A, rozumiem, to wy jesteście tym kryzysem! Ażeby go zażegnać, niewątpliwie należy podjąć stanowcze działania wobec swoich oponentów i wobec nie godzących się na kłamstwa obywateli. Cóż, wszystkich nas nie zamkniecie... W swoim wystąpieniu Donald Premier pogroził więc palcem mówiąc, że ”żarty się skończyły”. Czyli zaczną się aresztowania panie premierze? I „niezawisłe” sądy? A może na Euro 2012 trzeba będzie zastosować falę aresztów prewencyjnych i wprowadzić stan wojenny?! Do dzieła, panie premierze, do dzieła, lepiej „chuchać na zimne”, bo zostało już tylko kilkadziesiąt dni...

Panie Premierze, Panie Prezydencie – i wy, pozostali figuranci oraz wy, co pociągacie za sznurki. To nie my boimy się was. To wy boicie się nas, społeczeństwa polskiego. Boicie się każdego aktu patriotyzmu, każdej dobrej idei skupiającej Polaków, każdego, spontanicznego działania, które nie jest przez was kontrolowane – choć to przecie wy mieliście być platformą „obywatelską”. Boicie się nas tak bardzo, że próbujecie zaprowadzać totalitarne z ducha ustawy; boicie się, gdy podejmujecie działania prowadzące do ograniczania wolności słowa czy zgromadzeń i gdy przyznajecie służbom coraz to nowe kompetencje i wyposażacie je w nowe środki do pacyfikacji tłumu; boicie się nas, Polaków – dlatego my jesteśmy dziś najbardziej inwigilowanym narodem w Europie.
To nie my – ale to wy urządzacie programowe seanse nienawiści, dzieląc naród; robicie to gdy Niesiołowski Stefan, bez mała z pianą na ustach wygłasza swoje tyrady, zionąc „miłością bliźniego”, lub gdy „wasz” Palikot Janusz przekracza kolejne granice chamstwa.
To nie my uprawiamy propagandę, my nawet gdybyśmy chcieli, to nie mamy do tego narzędzi; to wy ją uprawiacie, choćby wówczas, gdy przekonujecie że to co dobre jest złe i odwrotnie, gdy za patriotyzmu próbujecie zrobić faszyzm i oszołomstwo, gdy przekonujecie, że wyrzeczenie się niezależności, w tym tej energetycznej, politycznej, gospodarczej – to tylko taka „nowoczesna” odmiana suwerenności.
To wy nas nienawidzicie, a nie my was – my bowiem wami tylko gardzimy; gardzimy widząc, jak wasze działania tak pięknie i symbolicznie wpisują się w „poetykę”, propagandę czy „mentalność” rodem z restytuowanego na naszych oczach PRL; wy nas nienawidzicie – a my wami gardzimy, gardzimy wówczas, gdy prawda o was samych tak bardzo was boli, że nawet wniesienie przez kibica na stadion napisu „Precz z komuną!” stało się, w wolnej podobno Polsce – zakazane...
Panie Premierze Donaldzie Tusku! Panie Prezydencie Bronisławie Komorowski! O wy, co rzeszy Polaków cynicznie wypraliście mózgi tak, że stały się ograniczone, działające wedle prostych odruchów, pozbawione refleksji, skore do szufladkowania innych i identyfikujące każdego, kto ma zdanie odmienne, jako „pisowców”, vel „moherów”, tudzież ciemnogród – tak, jakby bycie sympatykiem PiS było czymś nagannym (podczas gdy dla nas bycie dziś sympatykiem PO to raczej oznaka obciachu, umysłowej mizerii, lub uleczalnego, mentalnego zaczadzenia). Tak jakby krytykowanie waszej sekty, Platformy Obywatelskiej, wytykanie wam manipulacji i kłamstw – było oznaką bycia „pisiorem”. Dla nas wasza retoryka jest parciana, wasze chwyty prostackie, a triki i zagrywki – oklepane, rodem z taniego obwoźnego teatrzyku; w słońcu prawdy wyraźnie widać, jak błyskają sznurki potrząsanych marionetek; po ich ruchach można się domyślać, kto trzyma którą kukiełkę...
Panie Premierze, Panie Prezydencie. Nienawidzicie nas, bo dobrze wiecie, że my na propagandę jesteśmy odporni. Nam nikt mózgów nie pierze. Myślimy na własny rachunek. To wasz elektorat wymaga nieustannych medialnych podpowiadaczy, wskazujących ludziom, co im na dany temat myśleć wypada, programujących ich odruchy na podobieństwo psa Pawłowa... Dlatego staracie się kopać przepastne rowy, budować nienawiść - by przestrzeń między nami, a tymi pośród was, którym wreszcie spadają łuski z oczu – stała się nieprzebyta.
O wy, co wytresowaliście wielu Polaków (o tych, którzy jedynie jako tako posługują się polskim językiem, a Polakami są tylko „formalnie” – zamilczę) – że w tym szufladkowaniu, nie są oni w stanie zauważyć, że „kłamstwo Smoleńskie” dostrzegają ludzie o rozrzucie poglądów od PiS i Solidarnej Polski – po środowiska sympatyzujące z Unią Polityki Realnej, mimo - wydałoby się że tak nieprzebytych - różnic. Jakże pięknie udaje się Wam dziś nas jednoczyć! To dobry prognostyk na przyszłość!
Dziękujemy wam za tę lekcję, przypominającą nam czasy, gdy w szkołach rzeczywiście nauczano historii. Wiemy też, że znaczenie historii potraficie docenić także i wy. Inaczej nie staralibyście się wyrugować jej ze szkół. Póki co, dzięki lekcjom historii, z ich powtarzanymi i poszerzanym materiałem, wiemy, że przeżyliśmy już różnych obcych namiestników i różnych rodzimych renegatów. A dzięki znajomości historii współczesnej, możemy dołożyć wszelkich starań – aby tym razem, nie powtórzył się „kontrakt” Okrągłego Stołu...
Choć nie mamy wątpliwości, że do samego końca będziecie zapewniali Polaków: „na kursie, na ścieżce”...

Państwa poważne i niepoważne
Są państwa poważne – i państwa niepoważne. W państwach poważnych ich władze, klepiąc na boku własne interesy, przynajmniej starają się dbać o interes własnego kraju. W państwach niepoważnych – ich władze stoją na straży interesów cudzych... Zwłaszcza w sytuacji, gdy długie lata agenturalnego służalstwa okresu jawnego zniewolenia, kontynuowane są i jako postawa promowane i chronione także w czasie, gdy okres jawnego zniewolenia takiego państwa, przekształcił się w okres niewolnictwa bardziej subtelnego. Piszę tu oczywiście o służalstwie odpowiednio ulokowanych elit i ich spadkobierców – niegdyś stalinowców, komunistów, potem przerobionych na opozycjonistów koncesjonowanych, a na końcu – obrzezanych na autorytety moralne. Swoje robi też obowiązujący kształt państwa, w specyficzny sposób premiującego swoiście pojmowaną „dyspozycyjność”.
Są państwa poważne i niepoważne. Mocarstwa - i ich kolonie: bananowe republiki z marionetkowymi rządami, zastępującymi przed gawiedzią realną politykę – piarowskimi gestami. I z zadowoleniem przyjmującymi poklepywanie po ramieniu przez „możnych” tego świata, boć przecie mocarstwowość państw niepoważnych – to jakieś (postjagiellońskie?) mrzonki, a pragnienie tej mocarstwowości, czy choćby pragnienie zajęcia należnego miejsca na arenie międzynarodowej, dbałość o własne interesy, upominanie się o swoje, szanowanie własnej Ojczyzny i spuścizny pokoleń – rodzi „niebezpieczeństwo faszyzmu”.
Są więc państwa poważne i państwa niepoważne. Państwa niepoważne pokładają ufność w zawarte sojusze, cudze obietnice, warunkowane rzeczywistym spełnieniem cudzych oczekiwań; wierzące w cudzą potęgę, jako jedyną prawdziwą gwarancję własnego bezpieczeństwa i dobrobytu, przed którą to potęgą należy się przekoniecznie ugiąć. Państwa niepoważne są nieustannymi klientami, posłusznymi potakiwaczami wsłuchanymi w głos „starszych i mądrzejszych”. W państwach niepoważnych uprawianie polityki polega na uprawianiu gry pozorów przed własnym społeczeństwem, nie zaś aktywne działanie na scenie międzynarodowej i budowanie takich struktur państwa, by mogło ono się rozwijać i bogacić – bogactwem swoich obywateli. Stąd też w państwie niepoważnym, byle pierdnięcie któregoś z figurantów ma charakter polityczny i urasta do rangi mocarstwowego wydarzenia.
W państwach niepoważnych, nowo narodzony Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Jan III Sobieski czy któryś z wielkich władców Polski, najchętniej zostałby uduszony przez „dwór” zaraz po porodzie, jako osobnik stwarzający zagrożenie dla tegoż państwa – a raczej dla rządzącej nim, wysługującej się obcym panom kamaryli.
Tak wyglądają państwa niepoważne. Państwa poważne natomiast, źródło siły tworzą i odnajdują w sobie, w pokładach starannie pielęgnowanej narodowej dumy, własnej historii, tradycji, edukacji, nauki, gospodarki...
Do której grupy tych państw zalicza się Polska? Nikt trzeźwo myślący nie może mieć w tym względzie złudzeń. „Smoleńsk” - w jakże symboliczny i jednocześnie boleśnie dosadny sposób, niespotykany w dziejach, obnażył całą prawdę o stanie naszej Ojczyzny – i mających ją reprezentować i dbać o nią elit.

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 14)Dodaj komentarz
(20-04-2012) Myślący :
To już zabrakło nie tylko leków onkologicznych? Straszne!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) do myślącego :
podziwiam szybkość czytania, bo tekstu przed chwilą nie było, chyba że myślący jest na jakichś lekach i czyta bez czytania, albo tak po prostu mu się paple. Co tylko pokazuje, jak każde głupstwo musi się ubrać w pozór mądrości: myślący myśli, że gdyby nie podpisał się nikiem myślący, to każdy by sobie pomyślał, że myślący wcale myślący nie jest, a tak dzięki uprzedzającej ksywce myślący, każdy już wie i myśleć sobie może, że jednak myślący myśli, niezależnie od tego, co by sobie napisał

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) do Myślący :
Nie kpij z chorych na raka w całej Polsce, ćwoku.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) do "do myślacego" :
MYŚL.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) od ćwoka :
byłem to wiem i tym sie różnimy ( tu wpisz sobie jakis epitet )

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) Komo-ruski i cała ta ferajna :
.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) do do "do myślacego" :
Przestań "MYŚLEĆ", wyrządzisz mniej szkody.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(20-04-2012) do do do do do :
to bezmyślnośc

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-04-2012) Szaweł :
Nowo wybrany członek znowu dał popis swojego "gieniusia". Tą drogą gratuluję wszystkim wyborcom którzy oddali na niego głos i jeszcze bardziej tym którzy oddali na niego.......

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-04-2012) dobosz :
Znowu o tym Smoleńsku!!!! Już się wymiotować chce na te bzdury Jak długo jeszcze !!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-04-2012) do dobosza :
to nie o Smoleńsku. To o was

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(21-04-2012) smerda jajeczny :
Pomimo, że uważam poglądy Pana Poświatowskiego za szalone muszę przyznać, że uadło mu się wymyślić dobry tytuł tego artykułu: jakże złośliwy i inteligentny zarazem... Jak zwykle nie czytam całęgo tekstu tekstu bo jest za długi i pełen bzdetów.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(22-04-2012) Andrzej :
PiS u władzy = Polska na ścieżce Smoleńskiej.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(24-04-2012) MAFIOSO :
Aby przed Trybunałem można było sensownie powalczyć zarzutem zdrady wobec naprawdę rządzących w Polsce (tzn. zdrady stanu - w rozumieniu KK), wcześniej należałoby doprecyzować pojęcie niepodległości (narodu). Z kolei zarzucając zdradę ojczyzny, to aby nie popaść w dysonans i/lub aby nie wyszło na coś przeciwnego, trzeba by ustalić: której? Wszak, czy np. Augustowi II Mocnemu, jako królowi Polski, można by jednoznacznie zarzucić zdradę ojczyzny za niejeden jego „wyczyn”?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947