To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
  Pegazem po Tarnowie   -   23/8/2005
Tak się ostatnio składa, że penetrując kulturalne zakamarki oraz salony naszego miasteczka, co i rusz wpadamy na polityczne miny. I nie chodzi tutaj o ćwiczenia mięsni twarzy byłych towarzyszy i obecnych działaczy, tudzież kandydatów na różne polityczne posady, ale o prawdziwe partyjne bomby i inne pseudo kulturalno – propagandowe dziadostwo. Cóż sezon polityczny w pełni i nawet Pegaz pomimo skrzydeł, czasem wdepnie w to gówno.

Ogloszenie

Aliści to, na co natrafiliśmy w ostatnią niedzielę na tarnowskim Rynku przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Już będąc na mszy o godzinie 15 w pobliskiej Katedrze, najznamienitszej świątyni Tarnowa i całej diecezji, słyszeliśmy przenikające przez jej czcigodne mury dzikie wrzaski i ryki, wykonywane w rytm dziwnie znajomej muzyki. Zniesmaczeni, ale i zaintrygowani tym „artystycznym” barbarzyństwem, którego organizatorzy nie byli łaskawi nieco stonować na czas popołudniowej mszy, udaliśmy się na pobliską płytę Rynku. A tam, jak się okazało trwał w najlepsze polityczny mityng czerwono białej partyji /vide: Jakub Szela/, boć nie partii jeszcze, byłego marszałka a obecnie kandydata na prezydenta, niejakiego Andrzeja L. Onże wyimaginował sobie, że sięgnie po najwyższy urząd w państwie m.in. przy pomocy dworskich muzykantów Trubadurami zwanymi. Ci zaś ochoczo na to przystali, i pomimo zaawansowanego wieku i łysin, o mięśniach piwnych nie wspominając, pląsali, a hałasowali na podratuszowej estradzie co nie miara, ku uciesze licznie zgromadzonej gawiedzi. Aż żal było patrzeć na to, co zostało z ich niegdysiejszej mołojeckiej sławy. Wszak przed kilkudziesięcioma laty był to jeden z naszych najpopularniejszych zespołów muzycznych. Ale dawne sławne przeboje Trubadurów, absolutnie nie wytrzymały próby czasu, przynajmniej w ich obecnym „podtatusiałym” wykonaniu. Szkoda, że próbują polreperować swoją nadszarpniętą zębem czasu i nie tylko, muzyczną reputację zaprzedając się politycznym harcownikom. Tym większy szacunek dla ich założyciela i wieloletniego lidera, znakomitego muzyka Ryszarda Poznakowskiego, który odmówił udziału a tej polityczno – artystycznej awanturze.

Ale nic to w porównaniu z polityczną woltą, jaką ostatnio wykonał nasz lokalny bon vivant, czyli Marek C. Ten nie medyczny doktor i niezły publicysta, ojciec uroczych bliźniąt, które podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej wzmacniały pro rodzinny wizerunek swojego taty a naszego /taką miał przynajmniej biedak nadzieję/ kandydata na prezydenta RP, postanowił sobie tym razem odpuścić, i kandydować „tylko” na zwykłego posła. Widać posada radnego i rola czarnej owcy w samorządowym stadzie już mu nie w smak, ale dlaczego wybrał na politycznego kompaniona właśnie Andrzeja L. Kiedy zaczęto o tym przedziwnym mezaliansie przebąkiwać na tarnowskim bruku, mało kto w to tak naprawdę wierzył. Aż do ostatniej niedzieli, kiedy to wszem i wobec ogłoszone zostało to, co się stało. Tuż obok sceny, na której w przedśmiertnych konwulsjach /oczywiście estradowych/, podrygiwało kilku wiekowych Trubadurów, i biegało kilku partyjnych aktywistów wciskających przygodnym gapiom swoje polityczne gadżety, stał transparent z trzema, jakże wymownymi hasłami. Oto one: Lepper na prezydenta, Ciesielczyk na posła, a złodzieje na Sybir. Pegazowi uszy a mnie szczęka opadła, kiedyśmy to ujrzeli i przeczytali. Żeby nikt nie miał wątpliwości, obok zaparkował znany szeroko w Tarnowie i okolicy wehikuł wyborczy kandydata na posła, dokumentnie wyklejony plakatami reklamującymi jego najnowszą książkę. Niejeden, któremu udało się ujść cało z tego politycznego cyrku zadawał sobie pytanie: po co to panu, panie Marku? Nie stać pana na lepsze towarzystwo? Wszak Polskę można leperować niekoniecznie w szeregach Samoobrony i przy akompaniamencie Trubadurów.

A o tym, że łaska pańska na pstrym rumaku jeździ przekonał się czarny koń tarnowskiej Samoobrony, jeszcze poseł ale już nie kandydat Marian Curyło, którego wódz nie umieścił na żadnej z list, nawet rezerwowych. „Stałem się chyba ofiarą własnego sukcesu – mówił rozżalony dziennikarzowi G. W. – nie krzyczałem” Balcerowicz musi odejść”, więc mnie wycięli. I to pomimo, że wpłaciłem na kampanię wyborczą przykazane przez Łyżwińskiego 21 tys. zł. I uczciwie zbierałem podpisy. A teraz na pierwsze miejsce włożyli jakiegoś wojskowego z Warszawy po moskiewskiej szkole.” Tym wojakiem okazał się być zupełnie w Tarnowie nieznany Jerzy Zawisza. Sfrustrowany poseł Curyło złożył już w tej sprawie stosowne doniesienie do prokuratury. Ale w Nowym Sączu jest jeszcze gorzej, bo tam lokalni rokoszanie z Samoobrony, których także wycięto z list rozwiesili plakaty z konterfektami przywiezionych w teczkach „spadochroniarzy” opatrzone tytułami „Mafia Andrzeja Leppera”. Tak więc panie Marku niech pan uważa...

A swoją drogą, ciekawe, czy były wice przewodniczący naszego lokalnego samorządu i nadal jego aktywny , z przeproszeniem, członek zabierze głoś i poprosi w naszym, wyborców, imieniu o wyjaśnienie skandalu, jaki miał miejsce podczas niedawno obchodzonej rocznicy Bitwy Warszawskiej, zwanej także Cudem nad Wisłą. W 85 lat po tamtych wydarzeniach w Tarnowie cudu nie było, był tylko wstyd i kompromitacja. Bo tylko tak można nazwać to, co się stało 15 sierpnia pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Tarnowie.
Tradycyjnie po mszy w tarnowskiej Katedrze uczestnicy uroczystości, głownie kombatanci, przeszli pod nasz Panteon, aby dopełnić uroczystości, odśpiewać hymn, złożyć wieńce i kwiaty. Ale tam czekała na nich nieprzyjemna niespodzianka. Nie było zawsze obecnej orkiestry dętej ani nikogo, kto poprowadziłby uroczystość. Ba, nie było nawet najskromniejszego nagłośnienia. Nieliczni tarnowianie głośno komentowali zauważalny brak miejscowych władz - Prezydenta, Starosty, parlamentarzystów. Kombatanci nie kryli rozgoryczenia zgotowaną im siurpryzą. Takiego święta nie pamiętamy. Przecież to nie tylko okrągła rocznica wiktorii warszawskiej, którą historycy zaliczyli do stu najważniejszych bitew w dziejach ludzkości, ale również Święto Wojska Polskiego. Tarnów jest drugim co do wielkości miastem w województwie. A tu taka cisza. Obecny na miejscu zdarzenia wiceprezydent Tarnowa Andrzej Jeleń próbował ratować sytuację tłumacząc nieobecność VIP – ów odbywającymi się równolegle uroczystościami Święta Pojednania na Jamnej. Tam rzeczywiście był cały pierwszy garnitur lokalnych polityków, był nawet wicewojewoda krakowski. Tyle, że Jamna leży 40 km od Tarnowa, a bliższa naszemu politycznemu ciału winna być tarnowska koszula, nawet, jeśli znoszona przez kombatantów. A może właśnie dlatego...

Ryszard Zaprzałka
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Tue, January 18, 2022 17:17:53
IP          : 54.80.249.22
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html