To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
OGŁOSZENIA i REKLAMY (arch.)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
  Jan Rybowicz - wspomnienie    -   01/11/2005
Zacząłem umierać / 26 maja w Koźlu (...) Urodziłem się 18 listopada 1976 w Krakowie / Na łamach Gazety Krakowskiej / Moim ojcem jest William Faulkner / Moją matką jest Maria Jasnorzewska – Pawlikowska (...) Jestem twórcą baniek mydlanych / które – podobno / są ludziom równie niezbędne / jak chleb

Ogloszenie

Są postacie znane i cenione – artyści, twórcy „odkryci”, utwierdzeni decyzjami „autorytetów”, błyskotliwością i dyktatem oglądalności. Są też twórcy na poły zapomniani, wewnętrznie napięci, naznaczeni garbem, rzuceni w kąt, szorstcy, uważni, zrośnięci z miejscem w którym przyszło im żyć. Taki był Jan Rybowicz, zmarły przed piętnastu laty prozaik, poeta, wpisany w Tarnów, w Lisią Górę, w ten krajobraz, w ten istniejący wciąż bar, gdzie nad kuflem piwa „Jaś” słuchał, patrzył – i pisał. I być może dlatego właśnie jest dziś postacią niezbyt chętnie pamiętaną – w jego opowiadaniach żywo sportretowana została lokalna społeczność, zatem choć jego „Wiocha Chodaków” mogłaby leżeć wszędzie, to jednak wciąż żyją jeszcze osoby, które odnajdują tu siebie. –W świadomości lokalnej pamięć o Janie Rybowiczu jest jeszcze świeża – mówi wójt gminy Lisia Góra Stanisław Wolak. – Jego opowiadania w dużej części lokalizowane były właśnie tutaj, wiele osób się z tym identyfikuje, więc nie jest on jeszcze w tym pokoleniu zbyt chętnie czytany. Natomiast wiemy, że jest poetą i pisarzem docenianym w innych środowiskach, my ze swojej strony finansowaliśmy wydanie tomika jego wierszy, nasza biblioteka posiada zbiór jego książek i opowiadań i mam nadzieję że nastąpi jakieś przełamanie i uznanie jego twórczości. W pamięci ziomków zapisał się też Rybowicz jako częsty bywalec istniejącego już bardzo długo baru, w którym spędzał znaczną część swojego czasu a który to znajduje się na przeciwko jego domu ; przy stojącej opodal studni potrafił siedzieć długie godziny, z pojedynczym kuflem piwa w ręce, wewnętrznie skupiony, wadzący się z ludźmi i Panem Bogiem. Takim wielu go zapamiętało. Cóż, dla jednych – pisarz i poeta, dla drugich – opryskliwy, wioskowy dziwak...
Kim był? Dziś można tylko zbierać cząstkę po cząstce, z okruchów wspomnień ludzi, którzy mieli z nim do czynienia. Te okruchy znajdujemy we w znacznej mierze poświęconym mu, wciąż dostpęnym w tarnowskich bibliotekach poprzednim numerze „Intuicji”, wydawanych przez TNT. Na pewno był postacią barwną. I – jak wspomina Ryszard Zaprzałka, człowiekiem, który swoim stylem życia i prowadzonej rozmowy potrafił odrzucać i sam był odrzucony, podobnie jak inni reprezentanci tarnowskiej kultury lat 80-tych, jak Lenartowicz czy Głuszak. Pracował jako robotnik fizyczny, porzucał szkoły lub to jego z nich wyrzucano. „W roku 1968 został uczniem I LO dla Pracujących w Tarnowie – naprzeciwko mieścił się Komitet Miejski PZPR. Kiedy w marciu 68 uczniowie „wieczorówki” zaczęli krzyczeć przez okno „gestapo”, Rybowicz właśnie wszedł do klasy. Dyrekcja zagroziła klasie rozwiązaniem, ale Rybowicz całą winę wziął na siebie.” Przez krótki czas był nawet internowany, choć dla mnie ze strzępów opowieści wyłania się obraz człowieka, który nie obnosiłby się dziś ze swoim „kombatanctwem”, tak obecnie na pokaz chętnie eksponowanym – nie, to byłoby zbyt „wiochochodakowskie”. Owo internowanie mogło mieć związek z upodobaniem do ozdabiania korespondencji dopiskami na kopertach – takimi jak „Czerwoni to złodzieje”, czy „PZPR do psychiatry”. W tym też był cały „Jan” – nie tyle jako „bezkompromisowy opozycjonista”, ile jako człowiek o postawie bez mała knajackiej; jest tu wrażliwość w pancerzu opryskliwości i jakiś autodestrukcyjny rys wewnętrznych sprzeczności – coś jakby: „oto posyłam wam swoją pracę, ale mówię wam, p...przę was, bo i tak mi tego nie wydrukujecie, i tak napiszecie że nic to nie warte...”
A przecież coś tam jednak go drukowano, przy wsparciu tych, których z nazwiska potem wymieniał i ku obojętności tych, którym z nazwiska ubliżał. Osiem wydawnictw, kilkanaście publikacji m.in. w „Tygodniku Kulturalnym”, „Poezji” „Literaturze”, „Życiu Literackim”;są też rozmowy – jak ta Józefa Barana...
Na ten obraz Rybowicza składają się w „Intuicjach” bardzo różne „okruchy”; w przywołanym tomie pisma znajdziemy wspomnienie Stanisława Potępy, śp. Henryka Cyganika, Elżbiety Ringer, dziennikarki pracującej do stanu wojennego w TEMI (obecnie mieszka w USA), Józefa Komarewicza, Tomasza A. Żaka; jest szkic poświęcony poezji „Jasia”, pióra Jana Maniaka i obszerne opracowanie prozy – fragment pracy magisterskiej Janusza Kołtona. Znajdziemy w nim nazwiska, strzępy rozmów i wypowiedzi; znajdziemy też odniesienie do przywołanej przeze mnie „Wiochy Chodaków”, w której, choć odnaleźć można Tarnów, to przecie jak pisze autor: „tym co konstytuuje Wiochę Chodaków nie jest jednak ani geografia, ani urbanistyka, ale mentalność wiochochodakowska”. Innym, specyficznym przypomnieniem pisarza z Lisiej Góry jest zamieszczony w „Intuicjach” scenariusz spektaklu „Odlot” Teatru Nie Teraz. Spektakl, złożony z poezji i utwórów prozatorskich Jana Rybowicza powstał z inspiracji Stanisława Potępy – jego premiera miała miejsce w roku 1991. TNT, obchodzący właśnie 25-lecie swojego istnienia, planuje w tym roku powrót do tekstów Rybowicza w spektaklu \\\"Rybowicz, czyli głowa pełna lalek\\\". 4 grudnia w holu tarnowskiego dworca szykuje się ciekawe wydarzenie artystyczne, poezja i proza Rybowicza przywołane zostaną z zaświatów zapomnienia. Bo przecie jest ona jak kamień nasz powszedni spod nóg podniesiona – niewygodny, twardy, prawdziwy... Bo przecie my też, w skrytości ducha list swój „Do Kostuchy” piszemy – „Więc nie pomyl się i nie przychodź przypadkiem za wcześnie / Bo nie będę jeszcze przygotowany / A nie ma gorszej rzeczy jak ta, gdy ktoś przychodzi do człowieka po coś, a tu człowiek nie jest jeszcze przygotowany. / To taka głupia i dość potwornie niezręczna sytuacja / Więc proszę cię, rządam od Ciebie nie przychodź za wcześnie / Pozostaję z szacunkiem i serdecznie pozdrawiam / Twój na wieki ......”
M. Poświatowski

Posłuchaj materiału dźwiękowego z wypominek nad grobem J.Rybowicza i w \\\"jego\\\" barze, które to odbyły się 21 października, dokładnie w 15 rocznicę śmierci twórcy (((mp3)))
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Sat, April 13, 2024 01:52:18
IP          : 3.235.172.123
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html