To jest strona archiwalna
   Co to był za portal ?   
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Pegazem po Tarnowie   -   03/4/2006
Tradycja wyraźnie ginie w narodzie. Najlepszym tego przykładem było chociażby ostatnie „powitanie wiosny”, która co prawda opóźniała swoje nadejście w tym roku ile się tylko dało, czy „dzień wagarowicza”, będący może i nie jest najbardziej pedagogiczną formą edukacyjną, ale oba te święta były rodzajem młodzieńczego buntu i pokoleniowego manifestu. Szkoda, że w ostatnich latach coraz bardziej zbliżały się one swoim poziomem i charakterem do stadionowych burd i chuligańskich ekscesów. Podobnie, jak nadciągający niczym jakiś wodny kataklizm „śmigus dyngus”, ale może w tym roku będzie inaczej. Do katalogu tych zupełnie niesłusznie zapominanych tradycji dopisać trzeba tegoroczny„prima a prilis”. Ten obchodzony 1 kwietnia powszechny dzień niewinnych towarzyskich żartów i krotochwili przeszedł zupełnie bez echa. Przynajmniej w Tarnowie, gdzie praktycznie nie odnotowano żadnych w tym względzie ekscesów.

Ogloszenie
>

Jedną z niewielu primaaprilisowych jaskółek była inTARnetowa informacja o zgłoszeniu chęci kandydowania w jesiennych wyborach na urząd prezydenta Tarnowa obywatela Janika Krzysztofa. Ten były tarnowski poseł, przewodniczący SLD i minister wprawdzie nigdy w naszym mieście nie mieszkał na stałe, a i teraz robi pedagogiczną karierę gdzie indziej, bo u nas nikt go nie chciał. Ale cóż, brutalnie przerwana polityczna kariera nie znosi próżni, więc dobre i na nowy początek stanowisko prezydenta, choćby primaaprilisowe Podobny charakter miał, tym razem prasowy, anons o włączeniu Tarnowa do Ogólnopolskiego Dnia Synchronizacji Zegarów, które to święto ma być obchodzone 3 kwietnia. W związku z czym, obecny prezydent Tarnowa, znany z punktualności Mieczysław Bień, zaapelował do wszystkich obywateli posiadających chronometry, aby w południe tego dnia wyregulowali je dokładnie, tak żeby wszystkie wskazywały tę samą godzinę dwunastą. Podobno najbardziej zachwyceni są tą prezydencka krotochwilą zegarmistrze. Za to zdecydowanie mniej ukontentowany był 1 kwietnia znany tarnowski restaurator Tadeusz Nosek, właściciel „Bristolu”. Tam, bowiem, jak podała jedna z codziennych gazet ukazujących się w Tarnowie, w nocy z 31 marca na 1 kwietnia zawiązał się Zakon Rycerski Satipathana Sutta, wywodzący swą nazwę od ponoć żyjącego w XII w. wielkiego myśliciela i filozofa hinduskiego Satipathana Sutta, autora m.in. moralitetu „Filozofia Drogi”. Tarnowscy Krzyżacy na swoich białych płaszczach mają nosić „złote żabki”, symbol dążenia do szczytnych celów. Ale nic to w porównaniu z informacją, że Wielkim Mistrzem Zakonu został Stanisław Lis, od zawsze dyrektor, prezes lub przewodniczący, zaś ostatnio ekspert ds. rozwoju regionalnego i funduszy unijnych. Otóż następnego dnia po wyborze, dokładnie na godzinę 12 zaprosił on mieszkańców Tarnowa na otwarte spotkanie właśnie w „Bristolu”, gdzie po okolicznościowej degustacji miało się odbyć losowanie Wielkiego Miecza Satipathana Sutta, ważącego podobno ponad piętnaście kilogramów. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie frekwencja, która po prostu nie przyszła i stąd minorowy nastrój restauratora Noska.

No, ale dosyć żartów. Zaczynają się schody. Oto, bowiem gruchnęła wieść, że prześwietny magistrat, decyzją prezydenta Bienia, nabył malowniczo położony nad Wątokiem i od dłuższego czasu popadający w ruinę, pożydowski Młyn Szancerów, wraz z kilkuhektarową działką. To co, co jeszcze stoi przy ulicy Kołłątaja to pozostałość po zespole młynów parowych, pracujących na tarnowskiej Grabówce od roku 1846. Kiedyś był to jeden z najnowocześniejszych zakładów w Tarnowie, a jego właściciel Żyd Henryk Szancer uchodził za finansowego krezusa. Teraz straszą tam tylko mury i to, czego nie zdołali rozkraść państwowi, głównie komunistyczni, tudzież ostatnio prywatni szabrownicy. I za to zapłacono lekką, bo naszą podatników, rączką 1 milion 400 tysięcy złotych. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy cena wywoławcza była dużo niższa, ale ponoć chętnych na zakup było wielu i stąd tak wysoka licytacja. W ten prosty sposób stojące na progu bankructwa Polskie Młyny Zbożowe pozbyły się kłopotu, a my przyjęliśmy na „miejski garnuszek”, drugi obok stadionu Unii Tarnów, tzw. obiekt. Z tym, że stadion przejęty w ubiegłym roku za podatkowe długi sportowców wobec miasta, może w perspektywie przynosić jakieś zyski, a przynajmniej nie generować kolejnych strat., to Młyn raczej na pewno nie. Ma tam, bowiem powstać ni mniej ni więcej, tylko nowoczesne Centrum Sztuki na miarę XXI wieku, na wzór już istniejących w dużych metropoliach. Mają się tam znaleźć m.in: multimedialna Biblioteka, galeria na wielkoformatowe prace, sala koncertowa i konferencyjna.. Kłopot w tym ,że taki artystyczny hipermarket, stanowiący połączenie TCK, BWA, MBP, MFK, Teatru, Centrum Paderewskiego i całej reszty kulturalnego asortymentu, ma się nijak do rzeczywistych potrzeb i możliwości, również finansowych, miasta i jego mieszkańców.

Ale prezydent Bień jest, jak zwykle optymistą. Tym bardziej, że wybory tuż, tuż. Jest duża szansa, że otrzymamy pieniądze na ten cel z zewnątrz - podkreśla. A pieniędzy potrzebnych będzie bardzo dużo. Koszty przedsięwzięcia oszacowano wstępnie na około 25 milionów złotych. Do końca kwietnia mają być gotowe szczegółowe plany zagospodarowania przyszłego Centrum „Młyn Sztuki”. Za kilka tygodni, najprawdopodobniej już w maju, ogłoszony zostanie ogólnopolski konkurs na jego realizację. Konkretne prace inwestycyjne ruszą tam w połowie przyszłego roku. Całość inwestycji będzie wykonywana w latach 2007 - 2013 Remont i adaptacja budynku jest jednym z fundamentów wieloletniej Strategii Kulturalnej Tarnowa. Pomoc w promocji projektu "Młyn Sztuki" zapowiedział już m.in. znany reżyser, artysta malarz Jerzy Skolimowski. Czyżby stary mistrz nie miał już gdzie wystawiać i magazynować swoich wielkogabarytowych prac? I jeszcze jedno. Oprócz środków unijnych, koszty całego przedsięwzięcia mają pokryć także środki norweskie /!/. Co ma piernik do wiatraka? - przytomnie zapytał mój parzystokopytny przyjaciel. Podobno chodzi o rewitalizację terenów przemysłowych. A mnie się wydaje, że stoi za tym znany tarnowski piekarz i promotor kultury norweskiej Jan Ożga. I bardzo dobrze, prawdziwych mecenasów, szczególnie w kulturze, nigdy dość.

Spacerując w ostatnią niedzielę nadwątockimi bulwarami naszła mnie taka oto refleksja. Za poprzedniej swojej prezydenckiej kadencji Mieczysław Bień zamienił ulicę Wałową w deptak / i chwała mu za to!/, a po obecnej chciałby pozostawić „Młyn Sztuki”. Sęk w tym, że aby tego dokonać, musiałby sprawować swe rządy jeszcze, co najmniej dwie kadencje. A to należałoby rozpatrywać raczej w kategoriach cudu. Nasz Papież, którego pierwszą rocznicę śmierci właśnie obchodzimy zwykł mawiać w takich sytuacjach do swojego sekretarza: Stasiu Dziwisz, czy ty się nie dziwisz? Bo my z Pegazem, jak najbardziej.

Ryszard Zaprzałka
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?

Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Unknown MySQL server host 'mysql5-3.premium' (1) in /home/intarnet/www/www1.atlas.okay.pl/poll/include/class_mysql.php on line 32
Connection Error
MySQL Error : Connection Error
Error Number: 0 
Date        : Mon, November 29, 2021 09:32:52
IP          : 52.90.49.108
Browser     : CCBot/2.0 (https://commoncrawl.org/faq/)
Referer     : 
PHP Version : 4.4.9
OS          : Linux
Server      : Apache
Server Name : www.intarnet.pl
Script Name : /www1.atlas.okay.pl/index_full.html