Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
  Święto "Azotów"    -   07/10/2006
Trwa Święto Pracowników Zakładów Azotowych w Tarnowie – Mościcach S.A. Po wczorajszej gali z koncertem Grzegorza Turnaua na dziś zaplanowano m.in. Wielki Piknik Rodzinny na terenach przyległych do MFK. Okazja do świętowania stała się dla nas także okazją do rozmowy z nowym prezesem „Azotów” Jarosławem Żołędowskim. Pytaliśmy przede wszystkim o dalszy los prywatyzowanych zakładów.

Ogloszenie

Niestety, jak się okazuje w sprawie prywatyzacji ZAT wciąż nic nie jest jeszcze pewne, a „piłeczka” wciąż jest po stronie rządu, który wobec koalicyjnych zawirowań może nie mieć czasu na podjęcie jakichkolwiek wiążących decyzji. Póki co prywatyzacja jest w toku, kilka dni temu UOKiK wydał pozytywną opinię i ostatnim już ogniwem procesu pozostaje zgoda Ministerstwa Skarbu Państwa oraz Rady Ministrow, które mają na to jeszcze około trzech tygodni czasu. Wówczas oficjalnym właścicielem „Azotów” zostanie firma PCC.
Wciąż jednak pojawiają się spekulacje, iż rozważane są inne warianty, jak prywatyzacja poprzez giełdę czy konsolidacja branży. W takim wypadku cały proces trzeba będzie powtórzyć od nowa, a Zakłady Azotowe przez kolejne kilkanaście miesięcy będą musiały samodzielnie walczyć o rynek, licząc na utrzymanie się koniunktury i szukać innych rozwiązań na finansowanie planowanych inwestycji. Wobec tego stanu zawieszenia zarząd (wciąż okrojony i z ogłoszonym, ale wciąż nierozstrzygniętym konkursem na szefa ZAT) największego w regionie przedsiębiorstwa nie ma łatwego zadania.

Kto zapłaci odszkodowanie firmie PCC w przypadku odstąpienia od sprzedaży ZAT? Czy pracownicy nie będą wówczas musieli oddawać swoich akcji? Jakie będą dalsze losy „Azotów”? O to wszystko pytałem prezesa zarządu ZAT SA - Jarosłwa Żołędowskiego. Szef największej firmy w regionie ma 38 lat, jest prawnikiem po UJ i ekonomistą z dyplomem MBA Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego w Warszawie. Doradca Ministra Finansów, Ministra Zdrowia, ekspert Związku Miast Polskich, członek Komisji w Urzędzie Służby Cywilnej. Pracował na stanowiskach kierowniczych lub samodzielnych w jednostkach podległych Samorządowi Małopolskiemu i Krakowskiemu, w banku, spółce giełdowej, kancelarii prawnej, spółkach prywatnych, był m.in. wiceprezesem Rady Nadzorczej Zakładów "Bonarka" w Krakowie. Fundator i Wiceprezes Zarządu Fundacji Ziemi Krakowskiej; Wiceprezes Towarzystwa Naukowego i Dyrektor Instytutu Finansów i Bankowości w Centrum im. Mirosława Dzielskiego w Krakowie, współzałożyciel i Członek Zarządu Stowarzyszenia Amnesty International w Polsce.
Posłuchaj fragmentów rozmowy z prezesem ZAT (na zdjęciu w środku, z dziećmi, które odwiedziły budynek administracji Zakładów w trakcie wczorajszego Dnia Otwartego): (((mp3)))
M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 51)Dodaj komentarz
(07-10-2006) Gall Anonim :
Rany boskie! Kiedy ON to wszystko zdążył zaliczyć? Omnibus, prawdziwy omnibus! Wreszcie da Vinci w Azotach, tyle lat czekaliśmy! Kasztanie, Panie nasz, nie oddawaj nas w ręce niedouczonego Niemca! Tylko z Tobą czeka nas świetlana przyszłość!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) ja :
o matko moja miła!!!!!!!!!!!!!!! Toż to prawie drugi Mesjasz!! Ale stare przysłowie pszczół mówi, że źle wychodzi ten, kto łapie kilka srok za ogon.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) cosik :
no, jak on będzie tak kierował ZA, jak doradza min. finansów, albo zdrowia, to ja dziękuję......

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) J23 :
Tyle funkcji i zaszczytów, ale jakby to wycisnął to niewiele z tego wynika...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) zen :
I jeszcze - Pierwszy człowiek w kosmosie !!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) zza siatki :
Panie Redakorze Poświatowski, kilka pytań do Pana, znając rzetelność - będą wkrótce odpowiedzi lub przeprosiny za dezinformację: 1. kiedy i gdzie ogłoszono konkurs na prezesa Azotów w Tarnowie? - na moją wiedzę nigdzie i nie uczyniono tego jeszcze; dobre pytanie dla dziennikarza: dlaczego tp ytak długo trwa; jest juz dawno po konkursie np. w Kedzierzynie? 2. czy pan Zołędowski jest prezesem ZAT? - nie, jest TYLKO pełniącym obowiązki i tak powinien podpisywać się pod dokumentami i taką mieć pieczątkę, czyni inaczej; czy to zgadne z prawem? czy te dokumenty np. akcje pracownicze albo faktury czy umowy mają moc i są wiążące? dobre pytanie dla prawnika 3. zyciorys Pnana Zołędowskiego - imponujący, brak tylko informacji dlaczego przestał doradzać n\min, zdrowia, ciekawy trop dla dziennikarzy; a tak na marginsie - czy po obowiązki prezesa zarządu Zołędowski, wśród tych wszystkich papierów ma certyfikat dostępu do informacji tajnych? nie miał go nie tak dawno jeszcze, choć jak czytamy z niejdengo pieca chleb jadł, dlaczego więc nie ma takich uprawnień, dostaje je każdy na stanowisku, pod warunkiem, że jest ok!? Zołędowski w ZAT jest od 9 miesięcy. Jak certyfukatu nie ma - to jakim prawem jest po prezesem? jak nie ma - to dlaczego mieć nie chce?- czyzby jakiś mundurek? a jak ma dopiero teraz - to czemu tak długo mu tak prosta czynność schodziła i nie miał tych uprawneiń danych wczesniej? zagadka - w sam raz dla dziennikarza 4. dlaczego przewodniczącą Rady Nadzorczej Azotów została kilak dni temu Pani z podwójnym obywatelstwem, przesłuchiwana kiedyś na okoliczność bycia prezesem ZAT? wówczas były pewne trudności z jej dostepem do informacji tajnych? czy teraz jest juz ok. a moze chodzi o to, by Pani Baranek dwojga nazwisk została oddelegowana z Rady Nadzorczej na prezesa ZAT i tak uda sie obejść konkurs? 5. czy dowiedział się pan podczas rozmowy z po prezesem o ostanich zmianach w organach spółki - Radzie Nadzorczej? dlaczego takie informacje sa utajniane, ZAT sa spółką skarbu państwa obowiązuje jawnosc informacji? więc... panie Redaktorze - oczekuję, ja i internauci na odpowiedź na te pytania

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-10-2006) Fidela :
Azoty przepraszają za Centrum Nawozów! (bez względu na barwy polityczne)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) ciekawy :
A co Centrum Nawozów zrobiło złego? Oprócz marnej jakości nawozów właśnie. I z tego co słyszę, to lepsze szybko nie będą, no bo i po co, jeśli pieniądze utopić można np. w PCW (co już raz przerabialiśmy). A konkurencja się cieszy. Czyżby jakichś agentów w ZAT miała?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) zza siatki :
Panie Redaktorze Mirosławie czuję sie rozczarowany brakiem odpowiedzi na moje zapytania; a tak wierzyłem w Pana!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) nawozowiec :
szansą dla Azotów, by nawozy jeszcze cos na rynkach znaczyły jest/ była??? mechaniczna granulacja, powstawac miał produkt łatwy do ulokowania na rynkach np. Niemeic czy Skandynawii ; coś koło niej kęcą ci nowi panowie wraz z doradcą; może byc zatem po tarnowskich nawozach - słusznie konkurencja sie ucieszy, a tradycyjna, pierwsza produkcja fabryki pójdzie w niepamięć; ale przecież granulacja i siarczan amonu to pomysł za Scigały więc trzeba go skopać!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) Koti :
Akurat dla nawozów kluczową sprawą jest cena gazu ziemnego i amoniaku. A tu wszyscy producenci krajowi są w zasadzie w identycznej sytuacji. Firmy z Zachodu mają gaz jeszcze droższy i dużo rynku nie napsują. Sieć dealerska funkcjonuje w miarę dobrze, towar jeździ po świecie i jakoś to się buja. Granulacja też już jest, ale wieżowa (Kędzierzyn ma bębnową). Syn już nie sprzedaje worków ojcu na chorych zasadach, (są przetargi), rolnicy mają coraz więcej kasy z Unii i akurat o to centrum byłbym spokojny. Aha, nie wiem czy wiecie ale za "pierwszego Bereta" była koncepcja żeby Centrum zamknąć. Dobrze że nie wypaliła bo mu brakło czasu...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) amim :
Mam Was spiskowcy jedni Zamiast pracowac to bzdury wygadujecie a w szczegolnosci ten zza siatki

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-10-2006) Observer :
Do zza siatki: zeczywiście jesteś za siatką i nie bardzo wiesz co się na Azotach dzieje... Konkurs na prezesa został ogłoszony uchwałą RN ze dwa tygodnie temu, ale do czasu rozwiązania sprawy prywatyzacji jest on zawieszony... Pan Żołędowski czy jest prezesem, czy po - mnie to osobiście nie obchodzi. W tej chwili kieruje Azotami i oby mu to wyszło jak najlepiej... Nie sądzę żeby nie miał certyfikatu z ABW... Tą informacje masz chyba z "9"... Zmiany w RN leżą w gestii właściciela, czyli MSP i raczej nie są tajne. Pracownicy mają w RN swoich przedstawicieli, więc mogą zapytać. Ty, "zza siatki", musisz czekać, aż ci w "9" powiedzą... do nawozowca: Skoro tak dobrze zansz rynki światowe, europejskie i polskie, to chyba rozumiesz kto rządzi w tym biznesie... Azoty zawsze robiły kasę na lokalnym rynku... A tu najwyższe obroty robią zwykłe, a nie "granulowane" nawozy... Więc ta technologia nie jest tak niezbędnie potrzebna tarnowskim nawozom do przeżycia, jak to twierdził p. RŚ... No ale może to był też czyjś prywatny biznes...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) zza siatki :
Do observera jeżeli sądzisz, że to Zołędowski kieruje Azotami to grubo się mylisz, choć tak jak Ty zycze Azotom jak nalepiej, ale po Sikorze i Barwaczu niczego dobrego spodziewać się nie moża, a to oni NIESTETY znów żądzą na fabryce, Zołędowski boi sie podejmowac decyzji, odwleka sprawy, czeka na lepszą posadkę - czytaj lepiej płatną a nie z takimi problemami, jak zakompleksieni i żądni odwetu Sikora i Barwacz; prywatyzacja przy flustracji tych panów to pikuś, a swoją drogą to też wisi - choć rządzi układ prawicowy w wydaniu ultra - to przełożenia w stolicy- żadnego!!! Co do certyfikatu - fakt, "9" o tym huczy, ale pracownicy mają swoich w Radzie Nadzorczej jak słusznie zauwazyłeś, więc może po prostu trzeba zapytać i sprawdzić dlaczego tego nei ma? Podobnie jak o pełną dokumentacje personalną w kadrach - ma ją mieć każdy pracownik, dlaczego względem po prezesa robi sie wyjątek, a może papiery nie te? co do nawozów - racja; i gaz, i amoniak, i rynek lokalny (czytaj krajowy); ale taki saletrosiarczanamonu - to rarytas dla Europy (vide: brak siarki w powietrzum glebie etc. etc), dlaczego by nie pokusić się o taki zagraniczny rynek niszowy; jest technologia, doświadczenie, chętni do kupna, gaz także z lokalnych, inwestycja wpisana w strategię i plany rozwojowe? stagnacja i status guo w tarnowskich nawozach, przy nowościach i sile Polic, Puław, Anwilu jest cofaniem się

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Gall Anonim :
Koti, jestem zawiedziony Twoim ostatnim postem, to jeden ze słabszych tekstów Twego autorstwa. Od dawna jestem Twoim fanem i zbyt wysoko cenię Twoją lotność umysłu, świetne pióro i przenikliwość, aby uznać to za przypadek. Wydaje mi się, że świetnie wiesz, o co w NA chodzi i Twoja quasi technologiczna wypowiedź miała na celu tylko i wyłącznie zmylenie przeciwnika. Czyżby intensywnie szukano Twej osoby?! Witaj w klubie!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Gall Anonim :
Do "zza siatki" i red. Poświatowskiego. Pytania są zasadne, ale rozszerzyłbym zakres o kolejne trzy. 1. Jeżeli da Vinci Żołędowski jest takim hiper fachowcem, to dlaczego wyleciał na zbitą buzię z warszawskiej spółki komunalnej i to wczasie, gdy jednojajowi objęli pełnię władzy?! 2. Jaki jest średni staż pracy p.o. Prezesa w firmach, które z dumą wymienia? Wygląda na to, że zmieniał je co kilka miesięcy, więc zasadne jest pytanie - DLACZEGO? Czyżby natychmiast się na nim poznawano i dziękowano za współpracę? 3. Wg jakich kryteriów i zasad dobiera sobie współpracowników? Już nie chodzi o Bereta i dawny zarząd, bo to robota Sikory, ale o tych dziwacznych, kucykowatych doradców, niewyraźnych prezesów i członków zarządów spółek, dyr. handlowego bez znajomości jakiegokolwiek języka, itd. Przecież to skandal! Panie Redaktorze - do boju! W Panu nadzieja, że przynajmniej dowiemy się kilku rzeczy, o których faktycznie w "9" aż huczy!1`

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Gall Anonim :
Do Observera - Tobie może nie przeszkadza, że p.o. każe się nazywać Prezesem, wycina z pieczątki te dwie literki, udziela wywiadów jako pełną gębą prezes. A mnie akurat bardzo to przeszkadza i wzbudza pewność, że Pan Żołędowski wstydzi się po prostu, iż nie jest pełnoprawnym prezesem. Co do certyfikatu, to jeśli twierdzisz, że pewnie go ma, to zasadne wydaje się pytanie, dlaczego tego certyfikatu ABW nie okazuje. Również się czegoś wstydzi?! Niby prawnik a nie wie, że to wymóg konieczny?! Widzę, że KAsztan stosuje wariant siłowy: "Ja tu rządzę i odchrzańcie się ode mnie! Nikt mi nie podskoczy i nie wymagajcie jakichś durnych papierków" A odnośnie saletrosiarczanu, to Twoje podejście jest osłabiające. Coś mi się zdaje, że reprezentujesz konserwatywne środowisko, dla którego czas się zatrzymał. Jest tak świetnie i będzie tak zawsze, więc nie ma potrzeby rozwoju. Skansen pn. nawozy azotowe w Tarnowie w obecnym kształcie niech trwa wiecznie! Amen.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) 36-latek :
a ja myslałem że tylko powołany przez SLD Ścigała jest wykształcony i nikt mu nie dorówna żegnaj Panie ścigała jak sie okazuje takich jak ty jest więcej ,

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) zadowolony do Galla A... :
ale w tobie nienawiści komuna powopłała Ścigałę miał swoje 5 minut teraz przyszła kolej na następnego i tak świat będzie się kręcił dalej czy to sie tobie podoba czy nie uśmiechnij się przyjdzie czas i na ciebie rób kursy a i ty bedziesz miał swoje 5 minut

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) ogłoszenie :
mam 20 lat blondynka kocham PO i wszystkie inne partie

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Ogłszenie :
ps. obrażone partie

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Observer do Gall-a Anonima :
Podejście do nawozów mam raczej racjonalne, niż konserwatywne... Dlaczego? A dlatego, że w Europie rządzą troszkę wieksze firmy nawozowe, niż Azoty z Tarnowa ze swoim malutkim europejskim udziałem w rynku... Dlatego zawsze mocną stroną Azotów był rynek krajowy... I dlatego lobby orlenowskie z Wiśniewskim na czele dogadało się ze Ścigałą, aby w Tarnowie zrobić nowoczesną linie produkcyjną skierowaną na eksport... Tylko na zachodzie taki nawóz to normalka i to po niższych cenach... Ale po wyjściu Azotów z rynku lokalnego na ich miejsce wskakuje kto???? Anwil oczywiście... Więc prosze nie mów tu o konserwatyźmie...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) w siatce :
co do "Koti" : pewnie, że jakiś inny ten komentarz niż zazwyczaj, ale z tego co wiem, to jest na "liście". Natomiast dyr. handlowego, a ściślej mówiąc p.o. dyrektora się nie czepiajcie, to nic, że nie zna języków, za to ma z-cę, który je zna i którego wszędzie ze sobą ciągnie. A że jest to droższe rozwiązanie, to w zasadzie kogo to obchodzi. Grunt, że mu ufa (o co trudno w tej naszej fabryce) i jeszcze jest przekonany, że jest lojalny/a. I niech tak myśli...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) do Observera :
Albo nie wiesz, albo tylko udajesz, że w całym tym projekcie nie chodzi o saletrosiarczan, tylko o granulację mechaniczną. A czy na instalacji będzie się produkowało tak jak do tej pory saletrzak i saletrę, czy też w częsci saletrosiarczan, to już kwestia rynku. Daje to oprócz znacznie lepszej jakości nawozów również elastyczność. No i chodzi o to, żeby nawozy były produkowane w Tarnowie nie tylko przez następnych 5-8 lat, ale 25, czy 50!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Gall Anonim :
Panie zadowolony, mam kursów aż nadto, można sprawdzić w kadrach. Ale swojego nr ewid. Ci nie podam, bo byłoby zbyt łatwo:) A zadawać pytania odnośnie Pana Żołędowskiego mam pełne prawo jako pracownik i współwłaściciel Azotów poprzez akcje pracownicze. Mam prawo wiedzieć, czy osoba która nie tylko kieruje Firmą, ale i reprezentuje mnie na zewnątrz, ma ku temu wszelkie predyspozycje i kompetencje. Observerze, coś spiskowa teoria dziejów zbytnio Ci utkwiła w podświadomości. Jakiś znajomy język: UKŁAD, SZARA PAJĘCZYNA, LOBBY... Na serio nie wszyscy to krętacze i złodzieje! Jako prosty wykształciuch zaręczam Ci, że jest sporo ludzi, którym leży na sercu dobro tej fabryki i pracują nie kombinując na boku. Uwierz mi!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Gall Anonim :
I na koniec. Jako współwłaściciel Firmy MUSZĘ mieć pewność, że tajemnice (a są w ZAT takie) przedsiębiorstwa nie są wynoszone na zewnątrz. Po to m.in. wymyślono certyfikaty wydawane przez ABW, której to procedurze, parę nowo przyjętych osób mających dostęp do tajemnic Firmy, się nie poddało, z p.o. Prezesa na czele. I szanowny Observerze, tudzież panie zadowolony, jeśli jesteście akcjonariuszami ZAT, to Wam też powinno na tym zależeć. Podobnie jak na tym, aby nasze akcje miały coraz większą wartość, a po to mamy mieć sprawny, kompetentny i rzetelny zarząd i dyrekcję. Zastanówcie się nad tym.. U RŚ WSZYSCY zostali zweryfikowani, a teraz? Miłego popołudnia, czas do domciu.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) zadowolony do G.A. :
twierdzisz, że jesteś dobrze poinformowany, znasz procedury i z tego co piszesz jestes znawcą Przeczytaj jeszcze kodeks pracy i zastanów się czy nie powinieneś z tamtąd odejść a nie wykorzystywać firmowych komputerów oraz czasu pracy na prywatne pogaduszki zastanów się nad swoją wartością czy ZA nie marnują stanowiska dla ciebie

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) do zza siatki :
Wkrótce postaramy się zamieścić odpowiedź również na Pana pytania MP

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) do Pana Marka :
awansem dziękujemy bardzo.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Koti :
1. Wiem że jestem na liście, ale te młotki dalej nie mogą namierzyć "kto zacz". Pilnuję się bardzo i ostatnio piszę tylko z domu :o) 2. Tarnowskie nawozy i rynek dla nich to tzw. rynek dojrzały. Fajerwerków się nie można spodziewać ale i zagrożeń raczej nie widzę. Jasne że można wiele rzeczy poprawić, ale już za pieniądze PCC 3. Kasztan + reszta desantu co poobsadzała ZAT i spółki to klasyczny przykład podziału łupów. Partia wynagradza swoich ludzi, a w zamian domagać się będzie mniej lub bardziej zakamuflowanych profitów, zleconek, podzleconek, fakturek za reklamy w gazecie, etc. Identycznie było za "pierwszego Bereta" (może tylko bardziej jawnie i bezwstydnie) i identycznie postępował jeden z Członków wyniesiony przez Sojusz, obdzielając zleceniami zaprzyjaźnione spółki et consortes. O ile wiem to Kasztan z qumplami jeszcze nie zaczęli się bardzo "rewanżować" Partii ale jest to nieuchronne i wynika bardziej z logiki działania jednoosobowej Spółki Skarbu Państwa, niż z cech charakteru tej czy innej osoby. A że chodzą na pasku i tańczą jak im Święty Andrzej dyktuje ? Nie dziwi mnie to jakoś. Nie znając firmy, nie znając ludzi i rynku, siłą rzeczy MUSZĄ polegać na kimś zaufanym i jego oglądzie sytuacji. A komu będą ufać bardziej jak nie osobom z których namaszczenia objęli posadki ? 5. A teraz dwa linki z Pulsu Biznesu "ku pokrzepieniu serc": http://www.pb.pl/conte nt.aspx?sid=2284&guid=EBC3C621 -E741-4F7F-AC30-0DF718113816 oraz ten: http://www.pb.pl/content.aspx? sid=2284&guid=86FDEAB6-3827-4E E9-8F9D-C051C2CCE3EA Trzeba wyciąć i wkleić, bo z tego forum nie wchodzą. A dla leniwych w skrócie: być może będzie tak, że jeszcze na Sylwestra posprzątamy w gabinecie po Berecie ...:o)))))

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-10-2006) Jajco :
Potwierdzam,dla leniwych!UOKiK wydał warunkową zgodę na sprzedaż!Niestety ,kiepskie perspektywy dla chloru!Albo wycinka lub sprzedaż do 2008! Druga informacja,to minister w zasazdzie potwierdził ,że sprzedaje Azoty bo one miliard PLN potrzeba na becikowe i inne duperele.Pozdro.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(11-10-2006) Gall Anonim :
Jestem nieco mniej optymistycznie nastawiony do finalizacji prywatyzacji, wszak pozostało zaledwie trzy tygodnie do wygaśnięcia umowy z PCC. A wymaganych zgód organów rządowych nadal nie ma. Pamietajmy, iż potrzeba jeszcze zgody Walnego Nafty (MSP) i rządu. A po drodze jeszcze KERM. Czarno to widzę...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(11-10-2006) emi :
co sie na tych Azotach dzieje?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-10-2006) zadowolony :
PANIE GALLU ANONIMIE znowu nic nie robisz tylko wykorzystyjesz firmę a Twoje wywody są za długie by je czytać a mnie i tak jest wesoło

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-10-2006) uświęcona :
Co sie dzieje na Azotach? To miejsce nie tylko pracy, ale i modlitwy. W dniu dzisiejszym , w trakcie przerwy na papu, wysłuchaliśmy przez radiowęzeł kazania(retransmisja mszy św) i modlitwy Pana Bogatki z okazji Święta. Chcąc nie chcąc oddano mnie, jako ZAT robola, w opiekę Najświętszej Panience - wbrew mojej woli, gdyż bedąc wyznania niekatolickiego, zwracam się jedynie do bezpośrednich przełożonych. Gdybym chciala usłyszeć to wszystko, udałabym się do Kościoła, a nie dekoncentrowała w pracy. A tak, z pełną gębą śniadaniowego jedzenia, splułam monitor kompa podśpiewując wraz z artystą:Ave Maryja na zakończenie audycji.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-10-2006) do uświęconej :
widać po charakterze twojej wypowiedzi że jesteś z tych co zostaną najwięęęększymi dewotami ale dopiero po 60. Ja nie mam zamiaru słuchać innych bezbożnych słów a zazwyczaj jest to tylko nienawiść ,cały czas słuchamy tylko głupot którymi ty się cieszysz więc jeden dzień ci nie zaszkodził - a Awe Maryja jest piękne

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-10-2006) zza siatki :
Do MP dzięki za rekację, juz zaczynałem wątpić. A co do sprawy konkursu - nie został nigdzie ogłoszony, to pewne, więc o jakim konkursie mówi po prezes. dla zainteresowanych prywatyzacją ZAT - dziś skarb wydał decyzję o rekomendowaniu rzadowi sprzedaży Zachemu i sarzyny w ręce CIECHU. O Tarnowie i Kedzierzynie - cisza. panie Sikora i Rojek - a miało byc tak pieknie i z NASZYMI. A jak jest - kazdy widzi

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(13-10-2006) Observer do "zza siatki" :
Jak już wcześniej pisałem, lecz ty tego pewnie nie doczytałeś, RN ogłosiła warunki i kryteria jakie ma spełnić kandydat na prezesa ZAT. Jednak rozpoczęcie procedury zostało zawieszone do momentu rozstrzygnięcia się sprawy prywatyzacji Azotów. Jeśli chodzi o prywatyzację to tylko ty nie wiesz, że UOKiK wyraził zgodę na prywatyzację przez PCC (choć z warunkiem dotyczącym elektrolizy chloru) i teraz wszystko zależy od ministra. Dzisiaj na www.wnp.pl pojawił się komunikat, że MSP chce by PCC zapłaciło trochę więcej za ZAT i ZAK niż to wynika z kwietniowej umowy (pewnie chodzi bardziej o cenę ZAK), ale nie wiadomo co z tego wyjdzie. Co ty chcesz od Sikory i Rojka? Przecież pakiet jest wynegocjowany (akurat Rojek nie miał nic do tego) i teraz czekamy na MSP. A że oni się ociągają , to jest dziwne. Powinni tak jak SLD załatwić sprawę w miesiąc, zarządać za to łapówk od PCC i pozwolić bez żadnej kontroli na przejęcie największej firmy w Tarnowie przez obcy kapitał... :)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) tak nawiasem :
Rycho Ty się za kampanię bierz a nie jakieś galle anonimy wypisujesz !!@!!! No. Zdrówko!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) Rafał :
Kurna straszne bzdury wypisujecie rozumiem , ze nuda na azotach jest straszna kasa sama leci plan w ciągu pół roku zostal zrobiony, A Rycho tak się męczył i trudził aby ZAT na nogi wyprowadzić !!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam spiskowców w ZAT

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) Gall Anonim :
Nie jestem Rycho odwal sie jestem jego Wielbicielem taki on fajny jest i ta siwa bródka ojjjj

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) Kofi :
Takiej demokracji jak u nas ze świecą szukać w innych krajach. Choć wielu oszołomów twierdziło i twierdzi, że towar ten otrzymaliśmy w 1989 r w wersji mocno reglamentowanej to takie postrzeganie historii należy jak najszybciej między bajki włożyć. Stary esbek Lesiak w przypadku powrotu do władzy Lecha Wałęsy może liczyć nawet na Orła Białego. Dołączyłby wówczas do takich kawalerów tego odznaczenia jak Kuroń czy Geremek. To właśnie w tych gremiach decydowano przecież, kto jest słuszną i konstruktywną opozycją, a kogo w imię demokracji po polsku trzeba niszczyć starymi i wypróbowanymi przez UB i SB metodami. Szczypię się w policzek od kilku dni i wszystko na to wskazuje, że nie jest to żaden sen. W najlepsze trwa w polskich "wolnych" mediach festiwal przestępcy esbeka Lesiaka. Zakazana gęba łotra zasiadającego wśród swoich ofiar we wszystkich "niezależnych" stacjach telewizyjnych to obraz, z którym nie mogę się jakoś oswoić, a przecież o to chyba w tym wszystkim chodzi, aby przekaz ten stał się dla wszystkich swojski. Gwiazda polskich służb w przerwach między rozprawami sądowymi, gdzie występuje jako oskarżony, miota oskarżenia na prześladowanych przez siebie polityków, dyskutuje, ripostuje. Ofiary próbują się bronić, lecz nie jest jednak pewne, czy uda im się wywinąć z gąszczu zarzutów. Lesiak od rana do wieczora przypudrowany i w stanie najwyższej gotowości przemieszcza się od studia do studia i od redakcji do redakcji. Tam z wyrazami najwyższego szacunku i uznania dyskutuje ja równy z równym ze swoimi ofiarami. Chyba tylko tacy naiwniacy jak ja dziwią się temu niesmacznemu widowisku. Przecież ustalenia zawarte przy okrągłym stole musiały mieć swoich bohaterskich strażników, którzy bez fleszy aparatów fotograficznych i kamer telewizyjnych w codziennym mozole dbali o to aby demokracja w Polsce miała uzgodniony kształt. Każdego dnia rzesza bezimiennych Lesiaków w imię demokracji wymyślonej przez Kiszczaka, Jaruzelskiego, Geremka, Michnika i Kuronia głowiła się nad wymyślnymi prowokacjami, zastraszeniami, włamaniami i tajemniczymi wypadkami. Dzisiaj przychodzi czas kiedy możemy wyrazić wdzięczność tym wszystkim cichym, nieco zapomnianym bohaterom. Pułkownik Lesiak ma tylu obrońców i wielbicieli, że noblista Wałęsa i jego wierny giermek Wachowski nie są tu wyjątkami. Kiedyś Jacek Żakowski w programie "Warto rozmawiać" powiedział, że Jacek Kuroń zasługuje na pomniki tak samo Jak Jan Paweł II, gdyż są to postacie tego samego formatu. Ja poszedłbym o krok dalej i jako symbol III RP wzniósł w centrum Warszawy pomnik nowego bohatera naszych czasów pułkownika Lesiaka. Myślę, że światły naród polski stać na taki gest. TVN jako pierwszy powinien wyłożyć pieniądze na ten wzniosły cel i nazwać się przy okazji Telewizją im. płk. Jana Lesiaka. Kto wie, może w niedługim czasie obejrzymy program w którym bitwę na argumenty stoczą biznesmen Mazur z żoną i dziećmi zamordowanego generała Papały? Być może TVN zorganizuje szoł w którym racje swoje wyłoży psycholog Samson otoczony molestowanymi dziećmi i ich rodzicami? Wszystko przed nami

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) re :
Ekonomia wyzysku Państwo powstało po to, aby umożliwić jednej warstwie społecznej dokonywanie ekonomicznej eksploatacji innej warstwy. Na przestrzeni tysięcy lat formy eksploatacji się zmieniały, natomiast cel istnienia państwa pozostał taki sam. Aby zaciemnić tę oczywistą prawdę i utrzymać wyzyskiwanych w ryzach, intelektualne ramiona państwa aplikowały tłumom przeróżne idee, w celu urobienia ich opinii. Wszystko po to, aby nadać władzy legitymację. Dawne metody, dostosowane do ówczesnego poziomu umysłowego ludzkości, polegały na deifikacji suwerena i jego świty. Później rolę Boga jako źródła władzy zajął Naród bądź Społeczeństwo, a władcy zamiast Świętą Księgą zaczęli wymachiwać Konstytucją. W zamierzchłej przeszłości względna liczebność klasy wyzyskiwaczy była bardzo ograniczona, gdyż stanowiła ją dość hermetyczna grupa arystokracji miecza, do której dostęp był w znacznym stopniu utrudniony. Z czasem, w miarę demokratyzowania się społeczeństw dostęp do środków politycznych stał się udziałem coraz liczniejszej kasty urzędniczej. Jednak im większa liczba wyzyskiwaczy, tym większe obciążenie wyzyskiwanych, a tym samym większa groźba buntu, rewolty czy zamachu stanu. Takie perturbacje są oczywiście nie na rękę władzy, która z założenia dąży do zachowania status quo. Tak na marginesie, bunt nie wybucha tak długo jak długo tłum ma dostęp, zgodnie z rzymską maksymą, do chleba i igrzysk. Chociaż, co bardziej wnikliwy obserwator dziejów zauważy, że nie brak chleba był katalizatorem gwałtownych zmian, lecz brak… mięsa. Każda rewolucja toczyła się w powszechnym klimacie niedoboru tego istotnego składnika ludzkiej diety. Niemożliwe? A jednak. Niejeden religioznawca zauważył, że jedną z głównych przyczyn nagłego rozrostu sekty pierwszych chrześcijan był ich sprzeciw wobec uboju rytualnego w świątyniach żydowskich, z których mięso trafiało na stół kapłanów. Śmiem twierdzić, że gdyby w „obozie socjalistycznym” mięso wisiało na hakach, a nie leżało pod ladą, to do dzisiaj maszerowalibyśmy w pochodach pierwszomajowych. Wracając do tematu. Gdyby kapitalizm nie osiągnął tak spektakularnego sukcesu, liberalne demokracje prawdopodobnie nie mogłyby powstać, ponieważ dość szybko klasa wyzyskiwana zbuntowałaby się przeciwko nadmiernej eksploatacji zagrażającej jej biologicznej egzystencji. Nagłe przyspieszenie wzrostu gospodarczego, które zaowocowało wyraźnym wzrostem produkcji środków przetrwania, było (i jest) skutecznym amortyzatorem nastrojów oraz źródłem zwiększającego się przyzwolenia na relatywny wzrost obciążeń. Wraz z demokracją, która ma pewne zalety, pojawił się szereg innych negatywnych zjawisk, których wcześniej cywilizowany świat nie znał, albo znał w mocno ograniczonej formie. Z powstaniem demokracji wiąże się upublicznienie rządu. W czasach monarchii, rząd był prywatną własnością monarchy i często był dziedziczny. Nic więc dziwnego, że król dbał o kondycję kasy państwa, z tej prostej przyczyny, że to była jego kasa. Demokracja, która zakłada rotację władzy co kilka lat spowodowała, iż rządzący starają się jak najwięcej wyssać przez okres kadencji oraz zrobić wszystko, żeby być wybranym na kolejną. Sposób na zassanie jak największej ilości konfitur to zainstalowania „państwa kupieckiego”, natomiast sposób na reelekcję, to zainstalowanie „państwa socjalnego”. Obecnie wszystkie demokratyczne kraje to dwugłowe kupiecko – socjalne hybrydy. Państwo kupieckie to państwo „wspierające biznes”. Owo wspieranie przyjmuje przeróżne formy. Od nakładania ceł na towary importowane, po koncesjonowanie i dotowanie pewnych gałęzi gospodarki. Wszystko po to, aby różnym „kulczykom” czasami nie wyrosła pod nosem konkurencja, wszystko po to, aby rzucić kaganiec na pysk podaży. Ceny nie mogą spaść a oligarchia spija śmietankę. Do tego dochodzą uznaniowe ulgi podatkowe oraz gwarancje kredytowe rządu. Oczywiście politycy nie robią tego za darmo. Szuflami zagarniają walizki lub koperty z lewą kasę na kampanię wyborczą, a po zakończeniu kadencji przyjmują ciepłe posadki we „wspieranych” spółkach. Aby zdobyć głosy ludu instaluje się, jak już wspomnieliśmy, „państwo socjalne” (w wersji soft - solidarne) i dokonuje się makrokorupcji całych grup społecznych. Od menela spod budki z piwem po górnika, od bezrobotnego po emeryta, jak kraj długi i szeroki władza rzuca granty i fanty zadłużając budżet po uszy, zwłaszcza w „roku wyborczym”. Pytanie, które się od razu nasuwa to, kto do tego interesu dokłada ? Misie oczywiście. Mali i średni przedsiębiorcy i zatrudnieni u nich ludzie. Chcąc nie chcąc muszą płacić za wszystko wyższe ceny dotując tym samym oligarchię osłanianą przez państwo, to z jednej flanki. Z drugiej, muszą płacić na transfery dla obiboków, którzy nie mają pracy „nie ze swojej winy”. Gdyby ktoś przypadkiem brał na poważnie przedwyborcze obietnice braci Kaczyńskich, mógłby sądzić, że pierwszym ich posunięciem będzie likwidacja „państwa kupieckiego”. Okazało się jednak, że oni także chcą „wspierać biznes”. Więc nihil novi. Najśmieszniejsze jest to, że PiS chciałby bardzo uderzyć w oligarchię tylko nie wie jak to zrobić. Bo nie zna się na ekonomii wolnorynkowej, zna się jedynie na ekonomii wyzysku, która od zawsze była wpisana w tępy „narodowizm”.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(14-10-2006) Wesoły Romek :
Jak odbudować autorytet władzy w ZAT S.A.? Zanim odpowiemy na tytułowe pytanie, w pierwszej kolejności musimy podjąć próbę zdefiniowania pojęcia „autorytet”, następnie należy zgłębić istotę autorytetu jako zjawiska społecznego, by z kolei przeanalizować pokrótce przyczyny zaniku autorytetu władzy. Dopiero wtedy będziemy mogli podjąć się odpowiedzi na tytułowe pytanie. A odpowiedź na to pytanie jest bardzo istotna wobec faktu, że – jeśli chodzi o autorytety – żyjemy w świecie ruin. Istota pojęcia autorytet Autorytet jest pojęciem odnoszącym się nie tylko do władzy. Oznacza powagę moralną lub umysłową i w tym sensie przysługuje jakiemuś człowiekowi. Z autorytetem wiąże się znakomitość w jakiejś dziedzinie wiedzy lub działalności. Autorytet wreszcie oznacza władzę, ale nie tylko władzę rozkazywania, lecz także władzę przykładu, który inni dobrowolnie naśladują, władzę słowa, opinii, które inni szanują, uznają i sami chętnie wcielają w życie. Obok autorytetu indywidualnego, osobowego mamy do czynienia z autorytetem instytucjonalnym, np. z autorytetem rodziców i nauczycieli w oczach dzieci, czy w ogóle osób starszych, a także z autorytetem prawa czy instytucji władzy. To oznacza, że w samej naturze prawa, niezależnie od uznania dla sędziów i w samej naturze władzy, niezależnie od szacunku dla polityków leży jej autorytet. Te autorytety – osobowy i instytucjonalny mogą się wzajemnie osłabiać lub wzmacniać. Dotyczy to szczególnie władzy, gdzie identyfikacja i utożsamienie są bardzo wysokie, gdyż mamy do czynienia ze zjawiskiem personifikacji władzy, pomimo, że w przypadku Senatu czy tym bardziej Sejmu ta personifikacja jest stosunkowo mała. W tym miejscu należy rozróżnić pojęcie „rządy autorytarne” od pojęcia „rządy autokratyczne”. Jest to istotne, bo często się zdarza, że lewica zarzuca prawicy, choćby Jarosławowi Kaczyńskiemu, rządy autorytarne, które utożsamia z ciągotami do dyktatury i prawie z faszyzmem. Nie muszę mówić, że jest to pojęciowe zafałszowanie rzeczywistości, gdyż zarzut autorytaryzmu jest błędnie rozumiany. Otóż dziś rozumie się autorytaryzm bardzo potocznie, można powiedzieć - dziennikarsko. Myli się autorytaryzm z autokratyzmem. Musimy cofnąć się do etymologii obu tych pojęć. Słowo „autorytaryzm” wywodzi się od łacińskiego słowa auctoritas, czytaj – powaga moralna. Zatem rządy autorytarne to rządy oparte na powadze moralnej, na autorytecie instytucji i osoby, cieszące się ludzkim szacunkiem i zaufaniem. To jest władza oparta na społecznej akceptacji. Słowo „autokratyzm” wywodzi się od greckiego słowa autokrateia czytaj – samowładztwo. Zatem rządy autokratyczne to rządy należące do jednego człowieka, to władza nieograniczona i bezwzględna, sprawowana poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. To jest władza oparta na ludzkim strachu. Czy rządy Jarosława Kaczyńskiego przypominają bardziej władzę autorytetu czy samowładnej dyktatury? To jest pytanie retoryczne, w każdym razie dla mnie. Natomiast nie ma wątpliwości, że władza PZPR w Polsce Ludowej, władza wielu z tych, którzy dzisiaj są w Sojuszu Lewicy Demokratycznej to były rządy dyktatury, rządy autokratyczne, rządy przeciw narodowi, bez społecznej akceptacji. Tyle pojęcie autorytet. Teraz o samym zjawisku. Autorytet jako zjawisko społeczne Nie ma wątpliwości, że autorytet jest zjawiskiem o charakterze społecznym. Być autorytetem, to być za autorytet uznanym. Oznacza to, że nie można bezpośrednio stworzyć autorytetu, arbitralnie powołać go do istnienia. Na autorytet trzeba zapracować, zasłużyć w oczach opinii społecznej. Wspomniałem, że autorytet to znakomitość w jakiejś dziedzinie wiedzy lub działalności, to wzorzec do naśladowania. Jednak – jeszcze raz to podkreślę – bez społecznego uznania nie można stać się autorytetem. Jeśli wspaniałe cechy czy wybitne zdolności nie zostaną dostrzeżone, a tym samym nie spotkają się z odpowiednim uznaniem, autorytet po prostu nie zaistnieje. Potencjał zostanie zmarnowany. Zatem, aby autorytet miał swój rezonans, muszą zaistnieć dogodne okoliczności zewnętrzne, np. ktoś mało znany zostanie powołany na eksponowane stanowisko. Można to odnieść zarówno do Jerzego Buzka jak i do Kazimierza Marcinkiewicza. Obydwaj byli mało znani, gdy obejmowali funkcję premiera, ale ta funkcja dała im możliwość uzyskania szacunku i uznania społecznego. Po drugie, nie wystarczy być fachowcem w jakiejś dziedzinie, nawet fachowcem znanym. Wiedza i umiejętności muszą być wsparte osobowością „nosiciela” autorytetu, ukonstytuowaną przez siłę woli i dwie wartości moralne: prawdę i odpowiedzialność. Prawda dotyczy wypowiadanych opinii i sądów. Sądy i opinie autorytetu muszą cechować się pewnością, wynikającą zarówno z wiedzy, jak i najgłębszego przekonania. Nie wolno mu powiedzieć, że wie, gdy nie wie, lub gdy nie jest pewny. Sąd autorytetu musi być sądem autonomicznym i niezależnym od innych podmiotów i ich sądów, nie może kierować się czyimś uznaniem lub być nastawionym na poklask odbiorców. Ma być samoistną inspiracją dla innych, natchnieniem do działania. Pod tym względem autorytet musi być jak opoka i jak drogowskaz, który bezbłędnie prowadzi do celu. Z tym wiąże się poczucie odpowiedzialności za głoszoną prawdę i za tych, którzy na nią czekają. Jeśli autorytet – szczególnie w polityce – okaże się realny i spełni pokładane w nim nadzieje oraz oczekiwania, swoją wielkością zbuduje tkankę zdrowego społeczeństwa. Stanie się naturalnym jego fundamentem i zwornikiem. Obok uzdrowienia społeczeństwa przeprowadzi naprawę państwa i zbuduje trwałe dzieło, które przeniesie szacunek dla osoby na szacunek dla instytucji. I szacunek dla instytucji jako autorytetu będzie trwał w oczach społecznych nawet po odejściu osoby. Jeśli autorytet zawiedzie, jeśli prawda okaże się tylko jej namiastką, ludzie będą zawiedzeni. Czym większe było oczekiwanie, czym większe wywołane nadzieje, czym większe uznanie dla autorytetu, tym boleśniejszy będzie jego upadek. Będzie on bolesny zarówno dla nosiciela autorytetu, w tym przypadku dla polityka, ale także dla jego sympatyków i zwolenników. Autorytet upadły, przegrany polityk rodzi nie tylko zawód, ale i rozgoryczenie, odbiera nadzieję i sprawia, że później trudno komuś innemu zawierzyć, trudniej pójść za innym autorytetem, trudniej ponownie włączyć się w życie publiczne, czy choćby pójść głosować. Zatem upadek autorytetu ma nie tylko konsekwencje dla niego samego, ale także dla całego społeczeństwa. Jest to wielka przestroga dla wszystkich rządzących i poniekąd początek odpowiedzi na pytanie, dlaczego w dzisiejszym świecie autorytetów jest tak mało i są tak nietrwałe. Dlaczego autorytety upadają? Jakub Burckhardt pisał: „Autorytet to misterium. Jego powstanie otacza tajemnica, ale jego rozpad jest czymś namacalnym.” To stwierdzenie faktu upadku autorytetów dotyczy władzy, ale można odnieść je niemal do wszystkich autorytetów. Mamy generalnie problem z powszechnie uznanymi autorytetami. Jest ich coraz mniej, albo inaczej – coraz rzadziej ludzie gotowi są obdarzyć kogoś szacunkiem i zaufaniem, iść za autorytetem i naśladować go. Zatem dlaczego autorytety upadają? Są powody wewnętrzne i zewnętrzne upadku autorytetów, szczególnie autorytetu władzy. Powody wewnętrzne, to sama postawa nosiciela autorytetu wobec własnego błędu, w kontekście prawdy i kłamstwa. Główne niebezpieczeństwo dla autorytetu opartego na znawstwie pochodzi z możliwości popełnienia błędu. Dotyczy to również polityków, ich decyzji, które mogą spowodować różne konsekwencje. Oczywiście błędy popełnia każdy i popełnienie błędu, albo jednostkowy brak wiedzy w jakiejś sprawie nie przekreśla autorytetu. Przekreśla go natomiast nie przyznanie się do błędu lub do niewiedzy. Ktoś, kto tak czyni, sam wydaje sobie świadectwo, że nie jest autorytetem. Autorytet traci się zatem wtedy, gdy chce się go ocalić za cenę kłamstwa. Kłamstwo jest zaprzeczeniem prawdy i samo w sobie podważa wartość autorytetu, a nawet może go unicestwić, ponieważ ukazuje niską wartość moralną nosiciela autorytetu i jego słaby charakter. Lepiej przyznać się do błędu, niż w nim trwać, lepiej powiedzieć prawdę, niż tkwić w kłamstwie. Problem polega jednak na tym, że dziś polityka nie zna żadnych zasad. Kwestia błędu jest często czymś względnym, a zarzut kłamstwa, choćby nieprawdziwy, jest orężem walki politycznej. Możemy zauważyć, że niezależnie od tego, co władza robi, jakie podejmuje decyzje, przez opozycję wszystko jest określane jako złe i błędne. W Sejmie nawet dobre inicjatywy legislacyjne, wysuwane przez większość rządową, nie uzyskują poparcia opozycji tylko dlatego, że nie ona jest ich autorem, a sukces rządu go niepotrzebnie wzmocni. Cel partykularny, polityczny bierze górę nad dobrem wspólnym i nad prawdą. To samo właśnie z zarzutem kłamstwa. Kilka razy spotkałem się z sytuacją, że polityk opozycyjny, przedstawiciel lewicy w mediach w żywe oczy zarzuca politykowi prawicy kłamstwo, gdy ten mówi prawdę. Bardzo trudno zweryfikować taki zarzut bez ewidentnych dowodów. Zarzut kłamstwa rzucony z mównicy sejmowej, w eter mediów osiada w podświadomości widza i słuchacza. Ludzie nie są odporni na przekaz medialny, szczególnie, że jest on coraz bardziej wyrafinowany i zakłada maskę obiektywizmu oraz wiarygodności. Media zamiast służyć społeczeństwu, chcą nim zawładnąć. W tym miejscu dochodzimy do roli mediów w procesie podważania autorytetu, a nie jest to rola mała. Media mają olbrzymi wpływ na społeczeństwo, w znacznej mierze kształtują je i modelują jego poglądy i postawy. Zatem powinny stać na straży prawdy i dobra. Tymczasem są nastawione na komercję, na skandal i prowokację. Same ją często wywołują, kreując tzw. rzeczywistość medialną. Atakują już nie tylko rząd jako instytucję władzy, ale i poszczególnych polityków, którzy zresztą niekiedy przez swe nieodpowiedzialne, głupie, czy niemoralne zachowanie dają mediom pretekst do takiego ataku. Ale i bez tego nie znajdzie się w mediach szacunku dla premiera ani prezydenta. Są bezlitośnie odzierani z resztek autorytetu, bo to powoduje zwiększenie słuchalności, oglądalności czy sprzedawalności nakładu. Sam niedawno słyszałem audycję w Radio RMF FM, w której redaktor prowadził wśród słuchaczy ankietę, zadając im pytanie: „Którego Kaczyńskiego najpierw zdymisjonować, prezydenta czy premiera?”. Niby była to „dobra zabawa”, ale czemu taka sugestywna zabawa ma służyć? Dochodzimy tu do istoty problemu. Media są bardzo polityczne, a przez to niezwykle subiektywne. Przeważnie sprzyjają konkretnej, lewicowo-liberalnej opcji. Gdy ta jest w opozycji, atakowana jest władza, podważany jej autorytet. Inną rzeczą jest fakt, że tej opcji nigdy na autorytecie władzy nie zależało. Takie działanie mediów pogłębia rozpad wzajemnych, naturalnych więzów między władzą a społeczeństwem. Gdy te więzy raz, drugi zostaną poluźnione i zerwane, później bardzo trudno na powrót je zbudować. Tym bardziej, że po braku akceptacji dla władzy kolejnym etapem jest już tylko bunt wobec rządzących. I wtedy nawet wybory nie są w stanie skanalizować nastrojów społecznych. A kolejna władza, która te nastroje wywołała, sama staje się ich ofiarą. Jak odbudować autorytet władzy? Odpowiedź na to pytanie wydaje się zarazem łatwa i trudna. Łatwa, bo łatwo wskazać pewne rozwiązania, same się narzucają, trudna – bo trudno te rozwiązania wcielić w życie. Trzeba mieć przy tym świadomość, że aby choć częściowo został odbudowany autorytet władzy w oczach społeczeństwa, trzeba na to wiele czasu, licznych, świadomych zabiegów, dużo dobrej woli, ale także szczęśliwych zbiegów okoliczności. Muszą zostać zmienione nie tylko indywidualne zachowania, ale wręcz odwrócone tendencje zmian zachodzących w społeczeństwie, polityka mediów, polityka o charakterze destrukcyjnym, a także musi zostać zmieniony instytucjonalny kształt władzy. Są dwa kluczowe powiedzenia: „ryba psuje się od głowy” oraz „przykład idzie z góry”. Zatem „ryba” musi przestać psuć się od głowy, czyli władza musi zacząć dawać ludziom dobry przykład swoją postawą. A w pierwszej kolejności zacznie dawać dobry przykład nie dając złego, gdy politycy zaczną zachowywać się poprawnie, nie tylko dążąc do powagi moralnej, ale także odpowiedzialnie, zgodnie z zasadą prawdy. Ale sama szczerość, największa moralność nie wystarczy, jeśli zabraknie kompetencji, owego dążenia do powagi umysłowej. Dlatego politycy, szczególnie przywódcy stronnictw, zarówno rządzący jak i opozycyjni liderzy polityczni muszą wykazać się znajomością swojego politycznego rzemiosła, kompetencjami resortowymi z jednej strony, a z drugiej umiejętnością działalności publicznej na rzecz dobra wspólnego. Jeżeli ludzie zobaczą idące w parze moralność i fachowość, a nie będą dostrzegać różnego rodzaju partykularyzmów i egoizmów politycznych, zaczną na nowo ufać politykom, coraz bardziej się z nimi utożsamiać, a wreszcie iść za nimi z zapałem. Aby tak się stało, powinno zaistnieć o wiele szybciej zjawisko „rotacji elit”, tak wyśmienicie opisane przez Vilfredo Pareto. Dzięki szybkiej „rotacji elit” ma szansę odejść w cień, na przysłowiową emeryturę, ta część klasy politycznej, która nie potrafi myśleć inaczej, niż w kategoriach wąsko rozumianego interesu partyjnego, a czasem wręcz frakcyjnego. Z drugiej strony młodzi politycy, którzy zaczną zajmować ich miejsca, muszą być uzbrojeni w odpowiednią wiedzę i doświadczenie, ale także – co nie mniej ważne – nie mogą być pozbawieni ideałów i twardego kręgosłupa zasad, zbudowanego na podłożu wartości chrześcijańskich, muszą zaś odrzucić „starcze” nawyki obecnej klasy politycznej. Przy tym muszą cechować się silnymi osobowościami i niezłomnymi charakterami, co jest niezbędne do podejmowania śmiałych decyzji i brania odpowiedzialności za społeczeństwo. Niezbędne są także zmiany instytucjonalne. Muszą one iść w dwóch kierunkach. Po pierwsze, należy na nowo przemyśleć i opisać instytucję immunitetu parlamentarnego. Owszem, rządzący są odrębną klasą polityczną, elitą społeczeństwa, która winna być dodatkowo chroniona przepisami prawa. Jednak te przepisy nie mogą chronić polityka w sytuacjach ewidentnego łamania prawa, począwszy od złamania przepisów ruchu drogowego, a skończywszy na wyłudzeniu środków publicznych. W przypadku złamania prawa przez polityka musi on solidarnie z resztą społeczeństwa ponosić odpowiedzialność karną, a nie – jak ma to często miejsce dzisiaj – uciekać w ławy poselskie przed prokuratorem lub sędzią. Po drugie, można szanować taką władzę, która ma rzeczywiste, a nie tylko iluzoryczne kompetencje. Dziś często nie szanuje się głowy państwa, podobnie jak nie szanuje się członków Senatu, gdyż ani prezydent, ani senatorowie nie mają na tyle szerokich prerogatyw, aby mogli realnie oddziaływać na rzeczywistość polityczną, faktycznie kształtować życie publiczne. Dziś ani od Prezydenta RP, ani od Senatu nie można zbyt wiele wymagać, gdyż instytucje te nie posiadają odpowiednich prerogatyw władzy, są raczej tej władzy namiastką. W swojej bezsilności budzą raczej politowanie niż szacunek. Trzeba zatem zmienić Konstytucję RP w kierunku, który nada prezydentowi bardziej suwerenne, szersze prerogatywy i jednocześnie da większą inicjatywę Senatowi, pogłębiając jego polityczną niezależność od izby poselskiej. Najtrudniejsza sprawa wydaje się z mediami, które w swojej pysze chcą odgrywać rolę czwartej władzy, a nie służyć społeczeństwu przez dawanie rzetelnej, obiektywnej informacji. Podobnie jak w przypadku władzy, tak również w przypadku mediów słowem-kluczem jest słowo „służba”. Jak rządzący powinni służyć społeczeństwu, kierując nim i prowadząc go dla jego dobra, tak również media powinny służyć społeczeństwu wspierając proces integracji, a nie inspirując i pogłębiając dezintegrację społeczeństwa, scalając władzę i poddanych w jeden organizm, a nie wykopując między nimi rów nie do przebycia. Gdy tak się stanie, zostaną odwrócone negatywne procesy społeczne, nastąpi nie tylko większa, wewnętrzna integracja społeczeństwa, ale także zmożona identyfikacja i utożsamienie ludzi z ich przedstawicielami – z posłami, senatorami, rządem i prezydentem. Wtedy społeczeństwo znów stanie się zwartym organizmem z głową na właściwym miejscu, w sposób nie tylko prawidłowy, ale wręcz twórczy kierującą resztą ciała. Jeśli władza będzie dobra, coraz lepsze będzie społeczeństwo. Ponieważ zaś władza ze społeczeństwa pochodzi, będzie nam wzrastał poziom władzy. Wierzę, że doczekamy takich czasów!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(15-10-2006) Gall Anonim :
Z niepokojem stwierdzam, iż kolejny raz ktoś podszywa się pode mnie, wykorzystując mój nick. Nieładnie... Nie jestem RŚ, ale to, że jestem jego fanem nie jest żadną tajemnicą, jak również i to, że bardzo mi się nie podoba obecna sytuacja i atmosfera w ZAT. Mam jednak nadzieję, że jesienne słońce zaświeci, a listopadowy wiatr wywieje draństwo z fabryki. Odnośnie tekstów powyżej, to nie da się tego czytać! Chyba kolego pomyliło Ci się forum, swoje psychologiczno-socjologiczne wywody prezentuj z łaski swojej gdzie indziej...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) final :
Dziennikarze - marionetki polityków? To co się dzieje teraz w Polsce, w mediach. Przestaje chodzić o prawdę, a o politykę. Politycy wykorzystują nas, media. Dlaczego mamy być ich narzędziami? Tego sms-a- napisałem do dziennikarza, którego szanuję. Napisałem, po tym jak dowiedziałem się o kolejnej sprawie, aferze, zadymie, która zostanie wzniecona dziennikarskimi rękoma. Sprawie, która trafi na czołówki i którą natychmiast zawłaszczą do swoich celów politycy. Szybko zwołają konferencje prasową, wydadzą oświadczenie. To oni tak naprawdę nadadzą jej swoimi komentarzami ostateczny kształt nagłośnionej przez media sprawie. Tak jakby to oni ostatnio przejęli w Polsce funkcje redaktorów naczelnych. Nie bądźmy naiwni, że ostatnie wydarzenia medialne nie mają związku z wojną polityków, z brudną kampanią, która się obecnie dzieje. Sekielski i Morozowski, którzy na pewno nie byli na pasku WSI, także zostali w nią wciągnięci. Zapewne nie spodziewali się, że tak to wszystko się skończy. Ich program od momentu kiedy wkroczył w to Maksymiuk, wkroczyło szefostwo Samoobrony, a potem Platforma Obywatelska i SLD, przestał być już zwykłym dziennikarskim działaniem. Jeśli Sekielski z Morozowskim myśleli, że mają wszystko pod kontrolą, dzisiaj powinni zrozumieć, że tak nie było. Przeciek do Gazety Polskiej nie był przypadkowy. Nie miał nic wspólnego ze żmudnym wielomiesięcznym śledztwem dziennikarskim. Ktoś rzucił dziennikarzom świadomie newsa. Co mieli zrobić? Czekać? Czy opublikować, wiedząc, że tym samym wymanewrowują się w politykę? Kolejne upubliczniane taśmy, tym razem Gudzowatego, to także rozgrywka. Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego PAP otrzymał wpierw te, a nie inne dokumenty z szafy Lesiaka? Każdy z dziennikarzy w pewnym momencie zastanawia się, a przynajmniej powinien, kto tak naprawdę kręci ogonem? Czy my? Czy to nami kręcą? Patrząc z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że wiele razy zostałem wykorzystany. Stałem się przekaźnikiem nie swoich poglądów, nie tego co czułem? Dzięki mnie ktoś załatwiał swoje porachunki. Ile to razy tak naprawdę stawałem się marionetką polityków? A byłem przecież autorem i reżyserem programu. Czy można się przed tym ustrzec? Chyba w dzisiejszych rozpolitykowanych czasach, w tej nikczemnej wojnie, podziale na tę i tamtą stronę jest to niemożliwe. Jak z tego wyjdą media? Czy ostatecznie dokona się podział w środowisku dziennikarskim? Ilu z nas straci wiarygodność?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) Młot :
Kurna jest dobrze co Wy chcecie fakt od 15 lat nic sensownego nie stworzono w ZAT ale kasy jest coraz wiecej!!!!!!!!!!!!!! Acha Rojek The Best Off

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) Ania :
To Rysiek jest The Best Off!!!!! a nie ten wstretny Rojek

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) Stasiu :
A ja wole Kasztana jest taki przystojny

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) Weronka :
Prawdziwek jest przystojniejszy

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(16-10-2006) Azociak :
Wszystkich Was lubie nawet Franka

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947