Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Eurodeputowani o gazociągu bałtyckim    -   09/7/2008
We wtorek 8 lipca 2008 w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata nad raportem autorstwa posła Marcina Libickiego na temat wpływu planowanej budowy gazociągu bałtyckiego łączącego Rosję i Niemcy na środowisko naturalne Morza Bałtyckiego. Polscy eurodeputowani – w tym Urszula Gacek – zgodnie i merytorycznie krytykowali ten pozbawiony podstaw ekonomicznych, polityczny projekt Rosji i Niemiec.

Ogloszenie

Gazociąg północny, który ma zaspokoić przyszłe potrzeby energetyczne Europy, to dwie nitki rurociągu łączącego Rosję i Niemcy budowane przez spółkę Nord Stream, w której udziały mają Gazprom (51%), BASF Wintershall (20%), E.ON (20%) oraz holenderska Gasunie (9%). Łączna długość gazociągu to prawie 1200 km. Rurociąg będzie w stanie przetłoczyć 55 mld m3 gazu rocznie. Podczas poświęconej mu debaty w PE, w sprawozdaniu autorstwa Marcina Libickiego posłowie wzywają Radę, Komisję i państwa członkowskie do zapewnienia, że budowa gazociągu Nord Stream będzie w pełni zgodna z prawodawstwem UE w zakresie oceny oddziaływania na środowisko oraz z postanowieniami wszystkich międzynarodowych konwencji. W szczególności zaniepokojonym krajom nadbałtyckim chodziło o przeanalizowanie alternatywnych tras gazociągu oraz zbadanie jego wpływu na środowisko naturalne. Podnoszono także jego wysoki, wciąż rosnący koszt budowy, co nie pozostanie bez wpływu na ceny transportowanego pod Bałtykiem gazu – tym samym koszty tej budowy poniosą konsumenci w całej Unii – zostaną one przerzucone na obywateli. Uwagę na to zwracał europoseł Zbigniew Krzysztof Kuźmiuk, dodając, iż gazociąg jest inwestycją godzącą w idee wspólnej polityki energetycznej Unii. Ostrzej wypowiedział się Sylwester Chruszcz, który stwierdził, iż nie dziwi się Rosji, która nie jest częścią UE, ale „to, co robi rząd federalny w Berlinie to skandal i łamania solidarności europejskiej. Niemcy, którzy stoją za projektem UE, a ostatnio unijnej konstytucji, zdają się traktować słowo wspólnotę bardzo wybiórczo. (...) Także Pan, Panie przewodniczący Pottering, jako najważniejszy Niemiec w UE nie zrobił nic w tej sprawie. Zamiast jeździć na zjazdy ziomkostw, może zająłby się Pan tym, żeby nikt tutaj nie antagonizował narodów Europy” Również poseł Grażyna Staniszewska zwracała uwagę, iż głosowanie nad sprawozdaniem będzie testem europejskiej solidarności i podejścia UE do kwestii ochrony środowiska, dziwiąc się, czemu skoro w projektach o dużo mniejszym zagrożeniu dla środowiska wymaga się przygotowania kilku alternatywnych projektów, przy tak potężnym projekcie takiej drogi zaniechano.
Znaczna część posłów wskazywała na duże upolitycznienie tej kwestii, choć odpowiedzialność za to spada na Rosję, która używa swojej polityki energetycznej jako instrumentu nacisku na inne kraje.

W ubiegłym roku do Parlamentu Europejskiego wpłynęły petycje poparte przez blisko 30 tysięcy obywateli Unii Europejskiej, głównie państw bałtyckich, zaniepokojonych planowaną budową podmorskiego gazociągu przez Morze Bałtyckie z Rosji do Niemiec. Z drugiej strony poseł Marcin Libicki zwrócił uwagę na „niesłychaną ofensywę” spółki Nord Stream i nagłe uaktywnienie się przeciwników sprawozdania, którzy złożyli do niego 180 poprawek, w większości odrzuconych w głosowaniu przez Komisję Petycji Parlamentu Europejskiego. „Dostaliśmy wskazówki do głosowania przygotowane przez Nord Stream. Cztery lata jestem w Parlamencie Europejskim i pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby ktoś, kto lobbuje wprost wskazywał posłom jak mają głosować i przedstawiał to poprawka po poprawce” - stwierdził poseł. ”Parlament Europejski musi się opowiedzieć się po stronie zwykłych obywateli, (…) bo chcemy zbudować zaufanie zwykłych obywateli do Unii”.

Wskazując, iż muszą być przestrzegane europejskie standardy środowiskowe, choć nie należy tworzyć sztucznych barier wobec tej inwestycji, posłowie domagali się „udostępnienia do gruntownych konsultacji z państwami przybrzeżnymi niezależnej oceny oddziaływania na środowisko”, ubolewając przy tym nad marginalną rolą odgrywaną w tym projekcie przez UE, w szczególności przez Komisję Europejską. „Większe zaangażowanie UE zmniejszyłoby wątpliwości wielu państw członkowskich co do projektu Nord Stream” – czytamy. Jednakże Parlament odrzucił zapis proponowany przez Komisję Petycji, aby realizacja inwestycji była możliwa tylko za aprobatą wszystkich krajów przybrzeżnych.
Obawy dotyczące ochrony środowiska są uzasadnione, albowiem na dnie Bałtyku tylko po II wojnie światowej zatopiono ok. 80 tys. ton amunicji bojowej zawierającej środki trujące takie jak gaz musztardowy, iperyt siarkowy, iperyt azotowy, luizyt, Clark I, Clark II i adamsyt. Stan pojemników z amunicją bojową jest krytyczny. Ich skorodowanie oceniane jest na 80%, a poza tym nie zawsze możliwe jest dokładne zlokalizowanie miejsc zalegania tej amunicji. Zdaniem posłów, skala samych kilkudziesięciomiesięcznych prac na obszarze liczącym nawet do 2400 kilometrów kwadratowych przy wykorzystaniu dużej liczby jednostek pływających i innego sprzętu jest poważnym zagrożeniem dla bioróżnorodności i liczby siedlisk oraz dla bezpieczeństwa i płynności żeglugi w tym rejonie. Obowiązek wypłaty odszkodowań za zniszczenie środowiska naturalnego powinien spoczywać wyłącznie na spółce Nord Stream AG. Podczas debaty na celną uwagę zdobyła się Urszula Gacek, wyrażając zdziwienie, że Komisarz Dimas w pierwszej kolejności podnosił ważność tego projektu w zakresie dostaw energii oraz biznesu, a dopiero w drugiej kolejności przechodził do jego aspektów środowiskowych. ”Oczekiwałabym innych priorytetów od Komisarza Unii Europejskiej ds. Środowiska” - stwierdziła posłanka. Co ciekawe, był to jedyny głos przedstawiciela PO w tej debacie.
W podobny tonie wypowiadała się Lidia Joanna Geringer De Oedenberg zauważając, iż przypadku tego gazociągu, najdłuższego i w założeniach najpłycej położonego, w razie katastrofy ekologicznej ucierpią wszystkie państwa nadbałtyckie.

Posłowie stwierdzili, iż powinny być analizowane i promowane trasy alternatywne instalacji gazociągu, wzywając Komisję Europejską do przeprowadzenia oceny sytuacji pod kątem konkurencyjności na rynku, powstałej w wyniku budowy gazociągu. W razie konieczności Komisja powinna podjąć działania uniemożliwiające Gazpromowi zajęcie dominującej pozycji na unijnym rynku gazu przy braku gwarancji wzajemnych praw do wejścia na rosyjski rynek energetyczny dla przedsiębiorstw z UE - czytamy. Kwestię tę poruszył Konrad Szymański mówiąc, iż Rosja nie ma zamiaru stosować się do zasady wzajemności w zakresie inwestycji na rynku energetycznym, dlatego gospodarczo projekt Nord Stream wzmacnia pozycję Rosji i jest szkodliwy dla Europy. ”Wszyscy wiemy, że Rosja nie zamierza wycofać się z używania energii jako instrumentu nacisku politycznego. Dzięki Nord Stream każdy europejski kraj będzie narażony na takie działania”.
W podobnych duchu wypowiadał się Adam Bielan – w jego ocenie budowa gazociągu naruszy bezpieczeństwo energetyczne Europy i demonstruje możliwości Kremla. ”Dlaczego Niemcy podejmują działania, które narażają kraje Europy środkowo-wschodniej na ponowną utratę suwerenności?” - pytał.

Sprawozdanie przyjęte przez Parlament Europejski nie jest aktem legislacyjnym.
Na podstawie serwisu biura poseł Urszuli Gacek oraz serwisu prasowego PE, zebrał M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
  jestem przeciw 53.82 % (1079)
  jestem za 38.80 % (778)
  nie mam zdania 7.38 % (148)
Wszystkich głosów: 2005
 



© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947